Sezon publikacji wyników finansowych przez banki dał inwestorom doskonałą okazję, by usłyszeć, co o amerykańskiej gospodarce, inflacji i sytuacji na giełdzie myślą najwięksi gracze sektora finansowego. Wiele do myślenia inwestorom instytucjonalnym dało również ostatnie spotkanie z kierownictwem firmy Anthropic.


Strateg Baird: Wall Street ma dość „banku Nvidii” i „banku AMD”
Anthropic to jedno z czołowych laboratoriów zajmujących się dużymi modelami językowymi. Część informacji ze spotkania jego kierownictwa z prywatnymi inwestorami przedostała się do mediów. Jednak Ted Mortonson, strateg technologiczny w firmie świadczącej usługi finansowe Baird, wyniósł z tego spotkania zupełnie inny przekaz.
– Myślę, że Wall Street zaczyna być zmęczone „bankiem Nvidii”, „bankiem AMD” i „bankiem Broadcoma” – powiedział Mortonson w rozmowie z serwisem Yahoo Finance.
Strateg odnosi się w ten sposób do faktu, że czołowi producenci sprzętu dla sztucznej inteligencji, czyli Nvidia, AMD i Broadcom, na potęgę zajmują się finansowaniem własnych klientów.
– To bardzo nietypowa cecha obecnego cyklu. W środowisku inwestorów instytucjonalnych nie jest to postrzegane zbyt przychylnie – stwierdził Mortonson.
Jego zdaniem to właśnie spotkanie Anthropic z inwestorami uwypukliło kwestię wyższych kosztów kapitału oraz „dużego nacisku na finansowanie o charakterze okrężnym” (ang. circular financing). Ostatnie spadki cen akcji są w opinii Mortonsona zdrowe, ale odzwierciedlają też fakt, że społeczność inwestorów instytucjonalnych przeinwestowała w sektor infrastrukturalny, a obecnie kapitał ten płynie w innym kierunku.

Jamie Dimon: Przygotowujemy się na różne scenariusze
Jamie Dimon, prezes JPMorgan Chase, największego pod względem aktywów banku w USA, nie przestaje apelować, by patrzeć nie tylko na korzystny powierzchowny obraz gospodarki, ale też dostrzegać sygnały ostrzegające przed potencjalnymi zagrożeniami.
– Amerykańską gospodarkę nadal napędzają silne inwestycje biznesowe i wydatki konsumentów – zapewnił inwestorów przysłuchujących się prezentacji wyników banku Dimon. – Jednak pod powierzchnią wciąż kryją się takie czynniki jak duże deficyty budżetowe rządów, niesłabnąca inflacja, zawyżone ceny aktywów, rosnące stopy procentowe oraz napięcia geopolityczne. Zjawiska te są do opanowania, ale pozostajemy przygotowani na szeroki wachlarz scenariuszy – dodał.
Szef JPMorgan Chase wspomniał również, że bank nie wpuszcza agentów sztucznej inteligencji do swoich systemów i nie pozwala im na logowanie się w imieniu użytkowników.
– Jeśli ludzie z nich korzystają, powinni mieć świadomość związanego z tym ryzyka – uważa Dimon. – Muszą wiedzieć, że następuje w ten sposób przekazanie odpowiedzialności. Jeśli narzędzie jest używane niewłaściwie, powinni zdawać sobie z tego sprawę. Naszym zadaniem jest zapewnienie klientom odpowiedniej ochrony. Dlatego będziemy tworzyć własne, przeznaczone do tego narzędzia. Na razie nie wpuścimy do firmy żadnego zewnętrznego agenta, ponieważ jest to po prostu zbyt ryzykowne dla klientów i dla JPMorgan – wyjaśnił.
Ed Yardeni: Niepokoją nas wyceny akcji, a nie zyski spółek
Ed Yardeni, założyciel Yardeni Research, ostrzegł klientów w opublikowanej analizie, że nastroje związane z awersją do ryzyka, które pojawiły się w połowie września, prawdopodobnie utrzymają się dłużej i doprowadzą do dalszego spadku wycen akcji.
Firma pozostaje jednak pozytywnie nastawiona do rynku i nie spodziewa się recesji przynajmniej do 2029 roku. Prognoza zysków dla spółek z indeksu S&P 500 na 2027 rok pozostała niezmieniona i wynosi 425 USD na akcję, co nieznacznie przekracza średnie oczekiwania rynkowe na poziomie 423,08 USD. Skorygowany jednak zakładany poziom wskaźnika ceny do zysku z 19,8 do 16,6. W konsekwencji prognoza dla indeksu na koniec tego roku została obniżona z 8400 do 7900 punktów.
– Nasz niepokój budzą wyceny akcji, a nie zyski – stwierdził Yardeni.
– Inwestycje w sztuczną inteligencję stają się coraz bardziej nieostrożne w obliczu rosnącej konkurencyjności oraz wątpliwości co do zwrotu z tych gigantycznych nakładów – podsumował analityk.
Szef BlackRock: Moratorium na centra danych wywołałoby recesję
Prezes BlackRock, Larry Fink, również zwraca uwagę na ryzyko związane z inwestycjami w sztuczną inteligencję, jednak kładzie nacisk na zupełnie inne aspekty.
Fink uważa, że deficyty budżetowe rządów i prywatny popyt na inwestycje w centra danych konkurują ze sobą, co podnosi koszty pożyczek. Zaznacza jednak, że gdyby podjęto decyzję o wstrzymaniu rozwoju centrów danych, miałoby to wysoce negatywne konsekwencje dla gospodarki USA.
– Jeśli w tym kraju zgodzimy się na jakiekolwiek moratorium, znajdziemy się w recesji – powiedział Fink w wywiadzie dla telewizji CNBC. – Ogromna część naszej gospodarki opiera się na realizacji właśnie tych inwestycji kapitałowych – wyjaśnił.
Szef BlackRocka przyznał, że istnieje społeczny opór i obawy wobec budowy centrów danych, ale zaznaczył, że wynikają one w dużej mierze z dezinformacji.
– Centra danych nie stanowią problemu. Tworzą one więcej miejsc pracy niż kiedykolwiek wcześniej – przekonywał Fink, dodając, że inwestycje te zwiększają zapotrzebowanie na pracowników budowlanych, cyfrową infrastrukturę fizyczną, a także stymulują rozwój sieci elektroenergetycznej.
Paul Tudor Jones: Ropa może jeszcze wyraźnie podrożeć
Paul Tudor Jones, znany inwestor na rynku surowców i założyciel funduszu hedgingowego Tudor Investment, uważa z kolei, że z powodu trwającego konfliktu między USA a Iranem ceny ropy mogą wzrosnąć o dodatkowe 20–25 dolarów.
– Zainwestowałem w ropę i mam wobec niej bycze nastawienie – powiedział telewizji CNBC Jones. – Myślę, że ropa może podrożeć o kolejne 20 lub 25 dolarów – ocenił.
– Gdyby miały zostać podjęte jakieś działania w celu opanowania sytuacji, zrobiono by to przed wyborami połówkowymi – zauważył.
Zwrócił uwagę, że gdyby taki scenariusz cenowy się ziścił, giełda „zareagowałaby fatalnie” – nawet jeśli wcześniej w tym roku rynki stosunkowo bezboleśnie absorbowały wyższe ceny surowca. Inwestor spodziewa się jednak, że prezydent USA, Donald Trump, ma plan rozwiązania tej sytuacji po wyborach.
– Zakładam, że prezydent ma plan na okres powyborczy – stwierdził Jones. – Zakładam tak, ponieważ to, co się obecnie dzieje, jest ewidentnie nie do zniesienia. Uważam, że na dłuższą metę jest to sytuacja nie do utrzymania – zakończył inwestor.



























































