Rosnące wydatki na bezpieczeństwo otworzyły nowy rozdział dla polskiego przemysłu kosmicznego. Podczas panelu „Przemysł kosmiczny – nowy silnik gospodarki”, odbywającego się w trakcie Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie, przedstawiciele branży wskazywali, że potrzebny jest nie tylko dalszy intensywny rozwój technologii, ale również kontrola nad danymi, ciągłość inwestycji i kształcenie specjalistów, którzy pozwolą wykorzystać potencjał sektora.


Przemysł kosmiczny przestaje być jedynie domeną wyłącznie agencji rządowych i naukowców, a staje się jednym z najszybciej rozwijających się sektorów światowej gospodarki oraz źródłem przełomowych innowacji. W Polsce przez lata rozwijał się dzięki determinacji przedsiębiorców i naukowców, przy ograniczonym dostępie do finansowania. Dziś jego znaczenie wykracza poza badania i innowacje. Technologie satelitarne stały się elementem dyskusji o obronności, niezależności państwa i odporności gospodarki podczas panelu „Przemysł kosmiczny – nowy silnik gospodarki”, odbywającego się w trakcie Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.
Bez kosmosu nie będzie bezpieczeństwa
Marta Wachowicz, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej, podkreślała, że podstawą rozwoju branży są kompetencje budowane na styku nauki i biznesu.
– Sektor kosmiczny to jest ten sektor przemysłowo-naukowy, który zrobił niewiarygodny skok i możemy być z niego bardzo dumni. Choć nie miał dużego finansowania, rozwijał się bardzo intensywnie dzięki uporowi przedsiębiorczości i wielkiemu potencjałowi intelektualnemu pracowników, twórców i inżynierów. Powstał na dobrych, wysokojakościowych badaniach i ten związek z sektorem B plus R jest naszą cechą charakterystyczną – twierdzi prezes POLSA.
Według niej rozwój branży kosmicznej wymaga dziś szerszego spojrzenia: uwzględnienia jej zarówno w polityce gospodarczej, jak i w systemie bezpieczeństwa państwa.

– Kosmos jako nowy silnik gospodarki to jedno, ale z drugiej strony musimy też tę gospodarkę i nasze życie uczynić bezpieczniejszymi. Właśnie bezpieczeństwo jest taką fundamentalną potrzebą, jaką mamy teraz w Polsce i kosmos na nią odpowiada – mówiła Marta Wachowisz. – To się dzieje właściwie pierwszy raz w naszej historii. Bez kosmosu tego bezpieczeństwa nie będzie. Obecnie kluczowa jest inżynieria systemowa.
Szefowa Polskiej Agencji Kosmicznej zwróciła uwagę, że posiadanie własnych satelitów oznacza także konieczność zarządzania posiadaną infrastrukturą kosmiczną i transferem danych. Jej zdaniem to zadania związane z funkcjonowaniem infrastruktury krytycznej państwa.
– W Polsce już teraz intensywnie wykorzystujemy dane satelitarne, choć jeszcze za mało. Mam nadzieję, że wkrótce zmieni się podejście systemowe naszego kraju do myślenia o tym sektorze i wykorzystania jego wielkiego potencjału w obszarze gospodarczym, bezpieczeństwa i ułatwiania życia każdemu z nas – mówiła Marta Wachowicz.
„Ciemne błogosławieństwo” dla sektora kosmicznego
Prof. Grzegorz Brona, prezes Creotech Instruments S.A., wskazywał, że przełom w postrzeganiu sektora przez administrację publiczną nastąpił wraz z wojną w Ukrainie. Jego zdaniem, technologie rozwijane wcześniej przede wszystkim z myślą o zastosowaniach cywilnych, zyskały znaczenie obronne.
– Po 2022 roku zdarzyło się nieszczęście w Ukrainie, które okazało się takim ciemnym błogosławieństwem dla sektora kosmicznego. To jest bardzo niemiłe, żeby jakikolwiek wynosić pozytywne rzeczy z tej katastrofy ukraińskiej. Natomiast rzeczywiście to była taka pobudka dla sektora publicznego, który zaczął postrzegać sektor kosmiczny jako sektor dający nie tylko zdolności cywilne, ale też związane z bezpieczeństwem i obronnością – twierdzi Grzegorz Brona.
Prezes Creotech Instruments połączył wzrost zainteresowania branżą kosmiczną także z doświadczeniami pandemii i ówczesnymi zakłóceniami łańcuchów dostaw, które ujawniły zależność Europy od zagranicznych partnerów. Kolejnym impulsem była, jego zdaniem, niepewność dotycząca polityki Stanów Zjednoczonych.
Jednym z przejawów większego zaangażowania Polski jest ubiegłoroczny wzrost składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej.
– Tutaj zawsze porównywaliśmy się do Hiszpanii, której składka wynosiła wcześniej 700-900 mln euro. Naszą decyzją na poziomie rządowym było doszusowanie do jej poziomu.
Obecnie mamy składkę na następne lata wynoszącą 738 mln euro, która do niedawna wynosiła poniżej 150 mln euro. To jest składka trzyletnia. Tymczasem okazało się, że Hiszpania znowu podniosła swoją składkę i swoje zainteresowanie kosmosem do poziomu 1,8 mld euro. Oczywiście Hiszpania ma znacznie wyższe PKP. Gdybyśmy mieli się do tego porównać, to nasza składka powinna teraz wynosić 1,3 mld euro. Trochę nam jeszcze do tego brakuje – mówił Grzegorz Brona.
Kosmiczna suwerenność może być szansą dla polskich firm
Z kolei Piotr Mierzejewski, prezes Thorium Space, podkreślał, że wzrost zainteresowania technologiami kosmicznymi ma charakter globalny. Łączność satelitarna stała się narzędziem o znaczeniu strategicznym, a rozwój własnych rozwiązań coraz częściej jest rozpatrywany przez pryzmat niezależności. Jego zdaniem polskie firmy mają kompetencje, aby uczestniczyć w tym rynku.
– Obecnie mamy doskonałe firmy, świetnych fachowców oraz wielki apetyt na wzrost. Chcemy, żeby ten przemysł tutaj powstawał. Jesteśmy w stanie budować rozwiązania dla przemysłu, dla rządu, dla służb mundurowych tam, gdzie ważna jest niezależność. Natomiast będziemy mieli bardzo duże kłopoty, jeśli chodzi o rywalizację na rynku konsumpcyjnym ze względu na skalę, którą musimy budować – twierdzi Piotr Mierzejewski.
Jego zdaniem zmiana podejścia do branży wynika również z konieczności budowania europejskich zdolności obronnych.
– Tu chodzi także o suwerenność szczególnie w kontekście europejskim. Obecnie zmieniła się sytuacja i zdaliśmy sobie sprawę, że bez pewnego parasola obronnego, którego wcześniej dostarczały nam siły sojusznicze, w zasadzie pozostajemy bezbronni. To wymusiło inny sposób myślenia o technologiach kosmicznych – uważa prezes Thorium Space.
Nowy sposób wykorzystania danych satelitarnych
O praktycznym znaczeniu infrastruktury kosmicznej dla wojska mówił Adam Borowicz, dyrektor sprzedaży ICEYE Polska. Wskazywał, że doświadczenia Ukrainy pokazały nową rolę danych satelitarnych.
– Ukraińcy po raz pierwszy zmienili sposób wykorzystania satelitarnych zdjęć na polu walki. Mówimy o wykorzystaniu w kontekście nie tylko strategicznym, ale taktycznym i operacyjnym. To sprawiło, że nagle zdjęcia satelitarne stały się mnożnikiem siły. Mówiąc dzisiaj o siłach zbrojnych na świecie, chcemy mieć pociski czy siły powietrzne. Natomiast to wszystko jest w zasadzie nieużyteczne w momencie, kiedy nie mamy wsparcia z technologii kosmicznej. Bo pocisk nie doleci do celu, jeśli nie ma odpowiedniej nawigacji. Dowódca nie wyda rozkazu, jeśli nie ma dostępu do łączności satelitarnej – mówił Adam Borowicz.
Jego zdaniem w tej perspektywie inwestycje w kosmos stanowią zaplecze dla innych wydatków obronnych. Natomiast dostęp do danych, nawigacji i łączności wpływa na możliwość wykorzystania uzbrojenia oraz podejmowania decyzji przez dowódców.
Satelita to początek wydatków
Z kolei Jacek Terpiłowski, p.o. prezesa EXATEL, określił obecną sytuację jako powrót zainteresowania technologiami, które jeszcze kilka lat wcześniej mogły wydawać się schyłkowe.
– Jako operator od lat świadczymy usługi satelitarne. Więc to, co ja obserwuję w tej chwili, to nie jest coś nowego, to jest po prostu renesans satelitarny – uważa Jacek Terpiłowski.
W jego ocenie suwerenność wymaga kontroli zarówno nad satelitami, jak i nad naziemną infrastrukturą służącą do przesyłania i odbierania danych. Konieczne jest też finansowanie utrzymania zdolności w kolejnych latach.
– Trzeba też sobie uświadomić, że żywotność tych satelit wynosi 5-6 lat i potem musimy je odtwarzać i kolejne wystrzeliwać. Więc to nie jest kwestia jednorazowej inwestycji, ale ciągłej, operacyjnej możliwości budowania, rozwijania tej konstelacji – twierdzi przedstawiciel EXATEL.
Jego zdaniem zmieniło się też znaczenie dostępu do częstotliwości.
– Jednym z kluczowych elementów jest to, żebyśmy my jako Polska czy Europa, mieli swoje częstotliwości, na których moglibyśmy te nasze usługi świadczyć – podkreślił Jacek Terpiłowski.
Branża potrzebuje specjalistów
Rozwój sektora kosmicznego zwiększa także zapotrzebowanie na specjalistów w tej dziedzinie. Prof. Tadeusz Szul, dziekan Wydziału Inżynierii Kosmicznej AGH, mówił o rozwoju kształcenia w zakresie technologii kosmicznych i budowaniu kadry akademickiej przy udziale ekspertów z zagranicy.
– Jesteśmy skoncentrowani tylko i wyłącznie na kształceniu i badaniach w zakresie technologii kosmicznej. Powstaliśmy zupełnie niedawno, bo w kwietniu zeszłego roku, a już mamy 250 studentów, więc to rośnie bardzo szybko. Niestety nie mamy tradycji kształcenia w technologii kosmicznej, a musimy zbudować kadrę, która wykształci specjalistów. Dlatego zatrudniamy obcokrajowców. Na naszym wydziale mamy 16 profesorów z zagranicznych uczelni, które miały tradycję kształcenia w tym kierunku – twierdzi Tadeusz Szul.
Z dyskusji podczas EFNI wynikało, że większe nakłady otwierają przed polskim sektorem kosmicznym szansę na przyspieszenie rozwoju. Jej wykorzystanie będzie zależeć od zdolności do realizacji zamówień, przygotowania specjalistów oraz utrzymania infrastruktury, której znaczenie dla gospodarki i bezpieczeństwa w ostatnich latach rośnie w wyjątkowo szybkim tempie.






























































