W Kopenhadze od poniedziałku zaczną być ustawiane pojemniki na zużyte pieluchy przy budynkach, gdzie mieszka co najmniej sześcioro małych dzieci. Będzie to już jedenasta frakcja segregacji odpadów w tym mieście.


W wysłanym w ostatnich dniach liście do mieszkańców władze duńskiej stolicy podkreśliły, że dzięki zbieraniu pampersów Kopenhaga ograniczy emisję CO2 o 4,5 tys. ton rocznie. Inne korzyści to recykling tworzywa sztucznego oraz produkcja biogazu lub nawozu. Służyć ma do tego specjalnie wybudowany zakład.
W kolejnych miesiącach pojemniki mają pojawić się przy żłobkach oraz domach opieki.
Sprawa nowego sposobu segregacji budzi kontrowersje. Duński programista, biznesmen i kierowca wyścigowy David Heinemeier Hansson napisał na platformie X: "To nie kłamstwo. Kopenhaga doszła do wniosku, że 10 różnych pojemników na śmieci już nie wystarczy, teraz dodają jedenasty na brudne pieluchy". Wpis ten skomentował, również na X, Elon Musk, nazywając kopenhaski system segregacji odpadów "escape room dla śmieci".
Duńczycy nie są aż tak przeciwni nowemu rozwiązaniu. Inicjatywę Kopenhagi zdecydowanie poparło 21 proc. spośród ponad 20 tys. internautów, którzy zagłosowali w ankiecie portalu telewizji TV2. Natomiast 24 proc. oznajmiło, że mogłoby segregować pieluchy, ale uważają to za czynność kłopotliwą. Zdecydowany sprzeciw wyraziło 43 proc. internautów, a 12 proc. nie miało wyrobionej opinii.

Jak poinformowały władze duńskiej stolicy, wyrzucanie pampersów do oddzielnego kosza będzie wymagało nie tylko dyscypliny, aby nie dołączyć do nich nasączanych chusteczek czy gąbek do mycia. Dozwolone będzie natomiast używanie papieru toaletowego lub ręcznika papierowego.
Samorząd Kopenhagi szacuje, że do 2029 r. będzie w stanie poddawać recyklingowi 5 tys. ton pieluch rocznie. Do tej pory pieluchy były traktowane jako odpady mieszane i trafiały do spalarni. (PAP)
zys/ ap/



























































