REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Premier: Jeszcze przed Wigilią można spodziewać się eskalacji ze strony Rosji

2026-10-16 20:26, akt.2026-10-16 21:09
publikacja
2026-10-16 20:26
aktualizacja
2026-10-16 21:09
Dodaj Bankier.pl w Google

Premier Donald Tusk powiedział w piątek, że „można spodziewać się jakiejś eskalacji” ze strony Rosji „jeszcze przed Wigilią”. Dodał, że „zima będzie bardzo trudna, przede wszystkim, jeśli chodzi o granice, tory kolejowe”. Rosja będzie testowała naszą reakcję - dodał.

Premier: Jeszcze przed Wigilią można spodziewać się eskalacji ze strony Rosji
Premier: Jeszcze przed Wigilią można spodziewać się eskalacji ze strony Rosji
/ Unia Europejska

Podczas briefingu po szczycie Rady Europejskiej w Brukseli Tusk został zapytany o słowa byłego szefa BBN Jacka Siewiery, który powiedział w rozmowie w radiu Zet m.in., że tej zimy należy spodziewać się „zasadniczego akordu” w prowadzonej przez Rosję przeciwko Europie wojnie hybrydowej. 

- Ja nie bawię się w moje prognozy ani intuicje. Dla mnie istotna jest wiedza i konkretne komunikaty co robić, i jak działać - zarówno od służb specjalnych naszych, ukraińskich, jak i sojuszniczych. Wszystko się to składa się na jeden oczywisty komunikat: można spodziewać się jakiejś eskalacji jeszcze przed Wigilią - powiedział premier.

Jak mówił, „zima będzie bardzo trudna, przede wszystkim, jeśli chodzi o granice, tory kolejowe - to wszystko, co po stronie ukraińskiej może służyć transportowi, w tym gazu, ropy czy jedzenia”.

- Spodziewajmy się, tak, jak do tej pory, tylko na większą skalę, prób sabotażu czy jakichś prowokacji w Polsce. Na Łotwie już widziano jakich ludzi w mundurach, Litwa spodziewa się jakiejś poważnej prowokacji. Natomiast jeden komunikat jest oczywisty: Rosja będzie tę eskalację potęgowała i będzie testowała naszą reakcję - na tym polega problem - powiedział.

Jeśli Ukraina padnie, to będziemy mieli wszyscy bardzo, bardzo poważne problemy - powiedział w piątek dziennikarzom po szczycie UE premier Donald Tusk.

Scammingout

Zaznaczył, że najbliższe kilkanaście miesięcy mogą być kluczowe dla przyszłości Ukrainy, jak i całej Europy.

Premier zauważył, że podczas unijnych rozmów w Brukseli dominowała jednolita postawa dotycząca wspierania Kijowa w obliczu zmiany podejścia administracji USA pod wodzą prezydenta Donalda Trumpa. 

- Jeśli Ukraina padnie, to będziemy mieli wszyscy bardzo, bardzo poważne problemy -zaznaczył Tusk. Zwrócił również uwagę na dramatyczną sytuację energetyczną Ukrainy, która zmaga się z brakiem prądu i problemami z gazem.

Pytany o potencjalną konfrontację z Rosją na wschodniej flance, odpowiedział, że nie „bawi się w intuicję”.

- Dla mnie istotne są wiedza i konkretne komunikaty, (…) zarówno od naszych służb specjalnych, jak i ukraińskich i sojuszniczych. Wszystko to składa się na jeden oczywisty komunikat. Można spodziewać się jakiejś eskalacji jeszcze przed Wigilią. Zima będzie bardzo trudna przede wszystkim, jeśli chodzi o granice, tory kolejowe, to wszystko, co po stronie ukraińskiej może służyć transportowi gazu, ropy, jedzenia. (...) Spodziewajmy się tak jak do tej pory, tylko na większą skalę, prób sabotażu czy jakichś prowokacji w Polsce. Na Łotwie już widziano ludzi w mundurach, po stronie łotewskiej. Litwa spodziewa się jakiejś poważnej prowokacji - zaznaczył premier.

Dodał, że Rosja będzie "eskalację potęgowała i będzie testowała naszą reakcję".

Tusk powiedział też na konferencji, że na szczycie unijnym Polsce udało się wywalczyć zrewidowanie systemu ETS2 pod kątem jego skutków społecznych i gospodarczych. Wybiliśmy ETS2 jeden ząb trzonowy i siekacz, ale to dopiero początek - dodał.

Szef polskiego rządu odniósł się do wniosków przyjętych jednomyślnie przez przywódców dotyczących rozszerzenia systemu handlu emisjami ETS o tankowanie aut i ogrzewanie domów od 2028 r. Przywódcy wezwali KE do „zaktualizowania oceny wszelkich skutków systemu ETS2, w szczególności w odniesieniu do jego konstrukcji oraz mechanizmów zabezpieczających”.

Na takich zapisach zależało Grupie Wyszehradzkiej (Polska, Słowacja, Czechy, Węgry) oraz Włochom i Grecji.

- Mamy te zapisy, o które na tym etapie mi chodziło. A więc ETS2 będzie zrewidowany co do skutków społecznych i gospodarczych, finansowych zarówno wobec ludzi, rodzin, mieszkań, jak i przedsiębiorstw - podkreślił Tusk.

Jak jednak dodał premier, to jest dla niego dopiero pierwszy krok.

- Będziemy zmierzali do tego, żeby ETS2 przesunąć, a być może w ogóle odejść od tego modelu. Na razie wybiliśmy, powiedzmy, jeden ząb trzonowy i jeden siekacz - powiedział Tusk.

- Mnie to nie satysfakcjonuje, ale to jest dobry początek rewizji całego tego projektu - zaznaczył premier.

Poruszył też kwestię przyszłego, wieloletniego budżetu UE.

- To, na czym nam najbardziej zależało, to jest utrwalone. (...) Spójność i rolnictwo nie będzie zagrożone, jeśli chodzi o fundusze europejskie i na pewno nie pozwolimy, żeby tam to zmniejszono - zaznaczył.

- Powiedziałem, że Polska nie zgodzi się i że Europa nie powinna akceptować w żadnym wypadku zmniejszenia środków na bezpieczeństwo i obronność. Wiem, że niektóre państwa chcą oszczędności i chcą ciąć budżet, żeby on był mniejszy, w ogóle cały budżet europejski. Ja im staram się wytłumaczyć, że to jest czas najgorszy z możliwych, żeby oszczędzać na wydatkach europejskich związanych z obronnością i bezpieczeństwem Europy - powiedział Tusk.

Według premiera większość państw w UE chce naśladować to, co robi Polska w zakresie migracji: „twardą” politykę azylową, pilnowanie granicy, powstrzymywanie migrantów. Zapowiedział też swoją wizytę w Chinach. Zadeklarował jednak, że Polska nie będzie koniem trojańskim Chin w UE.

Szef polskiego rządu po dwudniowym szczycie w Brukseli poinformował, że powiedział reszcie przywódców o zaproszeniu, jakie otrzymał od Chin. Dodał, że do jego oficjalnej wizyty w tym państwie dojdzie jeszcze w tym roku.

- Bardzo mi zależy na tym, żeby cała Europa koordynowała działania (wobec Chin - PAP). Ja na pewno nie pozwolę, żeby Polska była jakimś koniem trojańskim czy w cudzysłowie piątą kolumną - podkreślił.

- Punkt widzenia Polski i to, co robimy, a więc: twarda polityka azylowa, pilnowanie granicy, powstrzymywanie jak trzeba siłą nielegalnych migrantów, to staje się powoli taką, może jeszcze nie doktryną europejską, ale większość chciałaby nas naśladować, a część naśladuje - zaznaczył Tusk.

- Są jeszcze państwa, które mają inny punkt widzenia, Hiszpania, trochę Francja, ale właściwie zostały same z tym - podkreślił. Jak dodał, państw, które chcą mocnej polityki przeciwko nielegalnej migracji, jest dzisiaj około 20.

Według Tuska ton tej dyskusji nadaje on, premierka Włoch Giorgia Meloni i premierka Danii Mette Frederiksen. - A więc Włochy, Dania i ja. I muszę powiedzieć, że to jest dobre towarzystwo, bo zdeterminowane i mocne - podkreślił.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

luo/ ap/ mhr/

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
panguzik
Podobno będą łapać rudych folksdojczów i robić im to samo , co AK robiło k..u.wom które puszczły sie z Niemcami podczas drugiej wojny światowej.
sterl
Można się spodziewać odpowiedzi za ataki na Rosję? kogo to dziwi?
harrytracz
Ale ten nasz premier dobrze poinformowany :)
Co nie?
tomitomi
pannie tfusssku , mój wywiad donosi , że do końca roku tam będzie p-o zamiatane na cacy !
po Nowym Roku rozliczenia wejdą do gry ! nie wszystkim to się spodoba , panu też !

Powiązane: Ataki hybrydowe i prowokacje Rosji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki