Coraz więcej miliarderów-inwestorów ostrzega przed bańką spekulacyjną związaną ze sztuczną inteligencją. Ponieważ giełdy wciąż biją rekordy, inwestorzy muszą zdecydować, czy już teraz zrealizować zyski, czy nadal korzystać z fali wzrostów.


Michael Novogratz
Michael Novogratz, współzałożyciel i były prezes firmy inwestycyjnej Fortress Investment Group, uważa, że możliwości zarabiania na rynku wciąż jest wiele. Jego zdaniem „największa bańka naszego życia” nie osiągnęła jeszcze spektakularnego szczytu, który sygnalizowałby jej rychły koniec.
Wzrost cen akcji spółek związanych ze sztuczną inteligencją pomógł indeksowi S&P 500 osiągnąć we wtorek nowy rekord. Jednocześnie kapitalizacja rynkowa producenta chipów Nvidii zbliżyła się do 6 bln dolarów.
Choć wzrost kosztów długoterminowego finansowania kredytowego zwiększa niepewność co do perspektyw rynku, zdaniem Novogratza nie wystarczy to, by zakończyć giełdową hossę.
„Bańki nie pękają w takich warunkach, w jakich jesteśmy obecnie” – powiedział Novogratz, założyciel i dyrektor generalny grupy Galaxy Digital zajmującej się aktywami kryptowalutowymi. Wypowiedź padła podczas dyskusji na forum gospodarczym w Greenwich w stanie Connecticut.
„Wiem, jak pękają bańki. Dzieje się to z wielkim hukiem, ale obecna sytuacja jest jeszcze daleka od tak dramatycznego scenariusza”.
Ray Dalio
Ray Dalio, założyciel funduszu hedgingowego Bridgewater, jest natomiast znacznie bardziej pesymistyczny. Podczas środowej konferencji w Singapurze powiedział, że boom inwestycyjny związany ze sztuczną inteligencją ma wszystkie klasyczne cechy bańki spekulacyjnej. Jego zdaniem, w obliczu rosnących stóp procentowych i zwiększającego się zapotrzebowania inwestorów na gotówkę, bańka zbliża się do pęknięcia.
Dalio uważa, że jeśli stopy procentowe będą nadal rosły, nadejdzie moment, w którym bańka zacznie pękać.
„Wciąż jesteśmy na etapie cyklu poprzedzającym ten moment, ale coraz bardziej się do niego zbliżamy” – powiedział. „Moim zdaniem nie jest on już odległy”.
Ostrzeżenia Dalio pojawiają się w czasie, gdy technologiczni giganci inwestują setki miliardów dolarów w rozwój sztucznej inteligencji, finansując coraz większą część tych wydatków pożyczonymi pieniędzmi. Jednocześnie wzrosty na giełdzie zależą w coraz większym stopniu od akcji zaledwie garstki największych firm.
Rentowności obligacji na całym świecie wzrosły do poziomów najwyższych od kilku dekad. Zwiększa to koszty finansowania ogromnych inwestycji niezbędnych do budowy infrastruktury dla sztucznej inteligencji.
Mimo to ceny akcji nadal rosną. Optymizm dotyczący perspektyw zysków spółek technologicznych doprowadził w tym tygodniu do ustanowienia nowych rekordów zarówno przez indeks S&P 500, jak i Nasdaq 100.
Joachim Klement
Joachim Klement, szef strategii rynkowej w londyńskim banku inwestycyjnym, również ostrzegł w tym tygodniu inwestorów, że wzrosty akcji związanych ze sztuczną inteligencją mogą wkrótce się zakończyć. Następujące po nich spadki mogłyby doprowadzić do najpoważniejszego krachu giełdowego od czasu światowego kryzysu finansowego.
W tym roku giełdy na całym świecie osiągnęły rekordowe poziomy. Jednym z głównych motorów wzrostów był optymizm związany z szybko rosnącymi inwestycjami w infrastrukturę sztucznej inteligencji.
Jednak według podstawowego scenariusza Joachima Klementa, stratega banku inwestycyjnego Panmure Liberum, boom inwestycyjny związany z AI może załamać się już w 2027 roku, wywołując gwałtowne spadki cen akcji.
„Jestem przekonany, że bańka związana ze sztuczną inteligencją pęknie w 2027 lub 2028 roku, czyli w ciągu najbliższych dwóch lat” – powiedział Klement w wywiadzie.
Jak wyjaśnił, największym dostawcom usług chmurowych w dużej mierze wyczerpały się wolne przepływy pieniężne. Jednocześnie szybko rosną koszty zadłużenia, przez co pozyskiwanie kapitału zewnętrznego staje się dla tych firm coraz droższe i może ostatecznie przekroczyć ich możliwości finansowe.
Klement prognozuje, że do końca 2027 roku indeks S&P 500 spadnie do 5000 punktów. Oznaczałoby to zniżkę o 36 proc. w porównaniu z obecnym poziomem.
Jego prognoza jest znacznie bardziej pesymistyczna niż przewidywania pozostałych siedmiu strategów obserwowanych przez Bloomberga. Średnio oczekują oni, że indeks będzie miał potencjał do wzrostu o 14 proc.
Klement przewiduje również spadek europejskiego indeksu Stoxx 600 do 430 punktów, czyli o ponad 30 proc. poniżej obecnego poziomu.
Ubiegłoroczna optymistyczna prognoza Klementa dotycząca europejskich giełd okazała się trafna. Teraz jest on jednym z pierwszych strategów, którzy przewidują koniec obecnej fali wzrostów.
Nassim Taleb
Nassim Taleb, autor książki „Czarny łabędź”, ostrzegł, że spadek popytu na amerykańskie obligacje skarbowe może wywołać poważne napięcia na rynkach finansowych i zagrozić trwającym wzrostom giełdowym.
„Rynek obligacji jest bardzo podatny na wstrząsy” – powiedział Taleb we wtorek podczas forum gospodarczego w Greenwich w stanie Connecticut.
Jak wyjaśnił, główny problem polega na tym, że Stany Zjednoczone muszą finansować swój duży deficyt budżetowy za pomocą środków od inwestorów, których gotowość do pożyczania pieniędzy rządowi może się zmniejszyć.
Taleb podziela obawy Dalio, że rosnące koszty obsługi amerykańskiego długu publicznego mogą osłabić popyt na obligacje skarbowe USA. Za większe zagrożenie uważa jednak zachowanie samych amerykańskich inwestorów.
Zdaniem Taleba rynek obligacji USA mocniej odczułby skutki sytuacji, w której amerykańscy emeryci i fundusze inwestycyjne zaczęliby ograniczać swoje pozycje w obligacjach długoterminowych. Byłby to poważniejszy problem niż spadek popytu ze strony Chin lub Japonii, przed którym ostrzegał Dalio.
Kaspar Viira, Andrew Ross („Business Post”)































































