To nie Donald Trump ma zdecydować o tym, kto ma być prezydentem Ukrainy, ale naród ukraiński - powiedział w piątek przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka, cytowany przez białoruski opozycyjny portal Zierkało.


Portal podał, że przebywający w obwodzie witebskim Łukaszenka odniósł się podczas rozmowy z dziennikarzami do niedawnych słów prezydenta USA Donalda Trumpa, iż „nadszedł czas, by Ukraina wybrała nowego prezydenta”.
- Chcecie ode mnie odpowiedzi jako polityka, czy merytorycznej? Jeśli merytorycznej, to taka jest moja opinia: to nie jest problem Trumpa. To naród ukraiński zdecyduje, kto zostanie prezydentem Ukrainy - oświadczył białoruski przywódca.
Jego zdaniem Trump pozwala sobie na takie uwagi, ponieważ „Zełenski uzależnił się od USA i od samego Trumpa”.
- To kwestia danych wywiadowczych, a także dostaw broni, czyli dokładnie tego, czego Zełenski rozpaczliwie potrzebuje - tłumaczył Łukaszenka.

Przypomniał przy tym, jak pisze Zierkało, że swego czasu Zełenski obiecał, iż będzie sprawował urząd głowy państwa tylko przez jedną kadencję.
- Obietnic trzeba dotrzymywać. Czas udać się do urn. W tej kwestii Trump ma rację: jeśli coś obiecasz, musisz dotrzymać słowa. Nie ma jednak potrzeby dyktowania czegokolwiek, Trump nie powinien narzucać Ukrainie, co ma robić - mówił Łukaszenka.
Trump w sobotę powiedział, że Zełenski mógł wiele razy zakończyć wojnę, ale wolał tego nie robić i dodał, że to czas, by Ukraina wybrała nowego prezydenta. W odpowiedzi Zełenski podkreślił, że wybór szefa państwa jest sprawą narodu ukraińskiego, ale zapewnił, że jeśli Rosja wprowadziłaby całkowite zawieszenie broni na 60 dni, Ukraina zorganizowałaby wybory prezydenckie. (PAP)
zm/ ap/




























































