Mediacje z budowniczym tunelu średnicowego w Łodzi (PBDiM) powinny zakończyć się w ciągu kilku tygodni, a jeśli do tego nie dojdzie, PLK będzie wdrażać rozwiązania przewidziane umową, z rozwiązaniem kontraktu włącznie - poinformował wiceprezes PLK Marcin Mochocki.


Podczas II Forum Infrastruktury i Gospodarki w Łodzi Marcin Mochocki, członek zarządu i dyrektor ds. realizacji inwestycji w Polskich Liniach Kolejowych, powiedział, że mediacje w sprawie wznowienia budowy tunelu średnicowego w Łodzi trwające między inwestorem (PLK) i wykonawcą (PBDiM) powinny zakończyć się w ciągu najbliższych kilku tygodni. Jeśli do tego nie dojdzie, PLK rozpoczną wdrażanie wszelkich scenariuszy przewidzianych w umowie na budowę tunelu.
- Rozmowy mediacyjne wciąż trwają i dopóki się nie zakończą, nie będziemy wdrażać alternatywnych scenariuszy. Naszym celem jest jednak zakończenie mediacji nie później niż w ciągu kilku - dosłownie - trzech, czterech tygodni - powiedział Mochocki.
Dodał, że jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia z wykonawcą Przedsiębiorstwem Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego (PBDiM), PLK zacznie wdrażać wszelkie dostępne scenariusze, które są przewidziane umową.
Czas na zakończenie negocjacji, jaki podał, określił jako najodleglejszy z możliwych. Zaznaczył, że w zależności od przebiegu procesu mediacyjnego konkretne decyzje będą zapadać szybciej. Mochocki dodał, że inwestorowi przysługuje cały dostępny w umowie katalog narzędzi na wypadek, gdyby prace inwestycyjne na placu budowy nie zostały wznowione.

- Ostatecznym scenariuszem, którego chcielibyśmy uniknąć, jest odstąpienie od kontraktu. Nie możemy jako zamawiający pozwolić sobie na sytuację, w której mamy inwestycję budowlaną, która nie jest realizowana - powiedział Mochocki.
Dodał, że tunel średnicowy w Łodzi powstaje w trybie „projektuj i buduj” i za prowadzenie prac odpowiedzialny jest wykonawca. Mochocki zaznaczył, że PLK „widzi bardzo niskie obecnie zaangażowanie wykonawcy na placu budowy”.
- Przestój tarczy to jest malutki wycinek tej budowy. Mówimy o ośmiokilometrowym odcinku z trzema przystankami, gdzie niezależnie od tego, czy tarcza Katarzyna stoi, czy pracuje, swobodnie mogą toczyć się prace budowlane, a one się nie toczą - powiedział wiceprezes PLK.
Sytuację na budowie tunelu średnicowego w Łodzi skomentował podczas łódzkiego forum także minister Dariusz Klimczak.
- To jest jeden z największych kłopotów jak infrastrukturalnych, jaki zostawili nam nasi poprzednicy. Jako minister infrastruktury dostałem „martwy projekt”, który powinien być zakończony w 2021 roku - powiedział dodając, że tarcza drążąca miała ruszyć już kilkukrotnie, a postępów na budowie nie ma.
- Nie chodzi tylko o przestój w pracy samej tarczy. Mam na myśli także wyposażanie tunelu i przystanków. Tam niewiele się dzieje. Nie pozwolę na to, żeby w sztuczny sposób była przedłużana przez kolejne lata - powiedział Klimczak.
Pierwotny termin zakończenia inwestycji to rok 2021, a ostatni, formalnie wciąż obowiązujący jeszcze termin zakończenia drążenia tunelu to czerwiec 2026 r. z otwarciem dla ruchu pociągów w grudniu br. Mochocki powiedział PAP, że wobec obecnej sytuacji na budowie trudno wskazywać nawet szacunkowo termin zakończenia prac, bo praktycznie nie ma kontraktowego harmonogramu dla tej inwestycji.
Marcin Mochocki podkreślił, że tunel średnicowy w Łodzi to inwestycja o absolutnie krytycznym charakterze nie tylko dla Łodzi, ale dla całego systemu transportowego w Polsce i niezależnie od scenariusza, w którym ta inwestycja będzie wdrażana, zostanie zrealizowana.
Tunel średnicowy pod Łodzią ma mieć 7,5 km. Połączy dworzec Łódź Fabryczna ze stacjami Łódź Kaliska i Żabieniec. Cztery jednotorowe tunele w jego zachodniej części i dwutorowy przebiegający od stacji Koziny przez Polesie i Śródmieście do Łodzi Fabrycznej ma umożliwić przejazd pociągów na trasie Warszawa – Poznań i Wrocław z postojem w centrum Łodzi i znacznie skróci czas podróży. Ma też ułatwić komunikację w regionie.
Większa z dwóch maszyn TBM drążących tunel utknęła ok. 1000 m od komory końcowej przy stacji Łódź Fabryczna we wrześniu ub. roku po tym, jak zawaliła się część kamienicy przy Al. 1 Maja. Tarcza drążąca tkwi pod budynkami unieruchomiona przez ponad rok, a mieszkańcy budynków wysiedleni na czas przejścia maszyny pod budynkami od tego czasu mieszkają w hotelach i wynajętych mieszkaniach. Na ich zakwaterowanie budowniczy tunelu wydaje ok. 2 mln zł miesięcznie.(PAP)
jus/ malk/





























































