W ubiegłym roku rekordowo duża liczba osób – ok. 170 – zdecydowała się na prowadzenie placówek partnerskich Getin Banku. Jednocześnie coraz częściej daje się słyszeć głosy niezadowolenia ze strony partnerów. Skąd ten paradoks?
W jaki sposób franczyzobiorcy mają przystosować się do nowej sytuacji? Co mają zrobić, by ich placówki stały się dochodowe?
Maurycy Kühn: Nie da się ukryć, że sytuacja jest teraz trudniejsza, wymagająca więcej umiejętności, zaangażowania. Ludzie, którzy brali fanczyzę pod koniec hossy, uważali, że wystarczy zatrudnić jakąkolwiek osobę, przeszkolić ją w zakresie sprzedaży kredytów gotówkowych, a dochody rzędu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie pojawią się same. I rzeczywiście dwa lata temu to mogło się sprawdzić. Teraz jednak nadeszły takie czasy, że aby dobrze prowadzić franczyzową placówkę bankową, trzeba mieć trochę lepszych ludzi i chcieć się uczyć. Mamy wielu franczyzobiorców, którzy chcieli się od nas uczyć i dostają czeki po 20-30 tys. zł miesięcznie. To są ludzie, którzy byli w stanie iść z duchem czasu, podążać za zmianami na rynku i nowymi produktami, które oferuje bank. Nasz bank robi wszystko, by franczyzobiorcom pomóc. Jako członek zarządu wielokrotnie spotykałem się z franczyzobiorcami, co rzadko się zdarza w innych bankach, by przekonać ich do tego, że aby przetrwać na rynku muszą się nauczyć sprzedawać nowe produkty – lokaty strukturyzowane, produkty regularnego oszczędzania, kredyty hipoteczne. To bardzo atrakcyjna oferta. Jeśli ktoś chce długoterminowo prowadzić placówkę w swoim mieście, kształcić się w branży finansowej, to może na tych produktach zarobić więcej niż na kredytach gotówkowych w hossie. Jeżeli natomiast ktoś myśli, że trzeba głośno wyrażać swoje niezadowolenie i wtedy wrócą czasy, kiedy każdy dostawał kredyt gotówkowy albo gdy bank płacił jeden procent za depozyty, to ten człowiek sam się oszukuje. Te czasy nie wrócą.
Niektórzy partnerzy Getin Banku są rozczarowani zakresem kompetencji, jakie powierza im bank. Wyjaśnijmy może więc, żeby nie było już więcej wątpliwości, czym różni się ich system komputerowy oraz oferta od systemu i oferty placówek własnych.
Tomasz Majewski: Jeśli chodzi o system, to jest klika funkcji, których nie może zrobić placówka franczyzowa. Podyktowane jest to chociażby względami bezpieczeństwa. Na przeszkodzie stoją też kwestie informatyczne. Nie jest jednak tak, że placówka franczyzowa jest w jakimś bardzo dużym stopniu ograniczona informatycznie. Dokonuje tych samych operacji co placówka własna, a więc wpłat, wypłat, przelewów, otwierania rachunków. Nie może zamykać tych rachunków, bo byłoby to niezgodne z prawem bankowym. Może jednak składać wnioski o kredyt gotówkowy, samochodowy, hipoteczny, zakładać lokaty, lokaty strukturyzowane, produkty długoterminowego oszczędzania Pareto.
Maurycy Kühn: Istnieje trochę ograniczeń procesowych, ale cały czas nad tym pracujemy, do połowy tego roku chcemy wyeliminować 95 proc. niedogodności informatycznych w placówkach franczyzowych.
Na jakiego rodzaju wsparcie ze strony banku może liczyć partner, który chce uruchomić placówkę? Pomogą Państwo takiej osobie wybrać lokalizację albo skalkulować właściwie przychody i koszty?
Niezadowolenie niektórych partnerów sugeruje jednak, że przedstawiany przez Getin Bank model finansowy nie zawsze się sprawdzał...
Maurycy Kühn: To się bierze z tego, że poprzedni model finansowy oparty był w dużej mierze o sprzedaż kredytów gotówkowych. Jednak po wybuchu największego od niemal stu lat kryzysu finansowego wszystko się zmieniło. Szkodowość kredytów gotówkowych wzrosła dwu-, trzykrotnie. To zabiło model finansowy oparty o sprzedaż tych produktów. To nie bank zmienił zasady gry, ale ekonomia wymusiła zmianę modelu funkcjonowania bankowości. Na jesieni ubiegłego roku wdrożyliśmy nowy model finansowy oparty na sprzedaży produktów inwestycyjnych i kredytów hipotecznych. Tym modelem zaczęliśmy przyciągać już trochę innego franczyzobiorcę, który nie jest nastawiony na szybki zysk, ale chce głębiej wejść w finanse, inwestować w siebie i swoich ludzi, ale i oczywiście dobrze zarabiać. Ludzie, którzy się teraz do nas zgłaszają, robią to, gdyż widzą możliwość zarobienia pieniędzy na nowym modelu.
A co z obecnymi franczyzobiorcami, którzy nie byli przygotowani na taką zmianę?
Maurycy Kühn: Stworzyliśmy dla nich help desk, gdzie można nie tylko napisać maila, ale też zadzwonić i porozmawiać z żywą osobą, która od ręki postara się pomóc w rozwiązaniu danego problemu. Z tego, co wiem, jesteśmy jedynym bankiem, który ma taki help desk. Ponadto zatrudniliśmy trenerów regionalnych. Obecnie jest ich pięciu, ale w drugiej połowie tego roku zwiększymy ich liczbę do ośmiu. Jedynym zadaniem tych osób jest wsparcie sprzedażowe i merytoryczne dla naszych placówek franczyzowych.
Partnerzy Getin Banku podkreślają, że w ubiegłym roku musieli się uporać z dużą ilością zmian, nie tylko co do oferty, ale też co do zasad wynagradzania. Dlaczego tego rodzaju zmiany były konieczne?
Maurycy Kühn: Podnieśliśmy wynagrodzenie we wszystkich kategoriach, także za kredyty gotówkowe. Płacimy więcej, ale w przypadku kredytów gotówkowych – później. Wynika to z tego, że musimy sprawdzić, czy nie ma szkodowości tych kredytów sugerującej, że nastąpił fraud. Niekorzystna zmiana nastąpiła tylko w jednym przypadku – w depozytach. Nie jesteśmy już w stanie płacić za nie tyle, co dawniej, bo możemy łatwo pozyskać środki dzięki innym produktom.
Powstały z połączenia Getin Banku i Noble Banku Getin Noble Bank zapowiada udział w konsolidacji rynku. Czy w związku z tym potencjalni partnerzy banku powinni się liczyć z ryzykiem, że ich placówki mogą zostać zamknięte, gdyż np. będą się dublować z placówkami przejętego banku?
Maurycy Kühn: Nie należy się tego obawiać. Banki duże, które mają własne sieci franczyzowe, nie są w tym momencie w Polsce na sprzedaż. Getin Noble Bank chce rosnąć przez przejmowanie mniejszych graczy, którzy nie mają sieci franczyzowych.
Czego osoby prowadzące placówki bankowe mogą się spodziewać w najbliższym czasie? Na ile obecna oferta i warunki finansowe są stabilne?
Rozwój sieci placówek Getin Banku nie jest jeszcze zakończony, w tym roku powstaną kolejne. Kto powinien zainteresować się tą ofertą? Jakie warunki muszą zostać spełnione, aby inwestycje zaowocowały sukcesami?
Tomasz Majewski: W tym roku chcemy otworzyć w granicach 50-70 placówek. Będziemy szukali osób, które zaakceptują naszą ofertę produktową oraz model biznesowy, który im zaprezentujemy. Wyliczyliśmy w nim, ile jakich produktów powinien sprzedać jeden pracownik, aby placówka była dochodowa. Powiem tylko, że nasze nowe produkty inwestycyjne są tak dobrze premiowane, że wystarczy, jak jeden pracownik sprzeda ich kilka w miesiącu. Co do wymogów lokalowych i inwestycyjnych nic się nie zmieniło. W otwarcie placówki Getin Banku trzeba zainwestować ok. 25 tys. zł.

































































