Prezydent USA Donald Trump zapewnił w środę podczas szczytu NATO w Hadze, że popiera artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego. Stanowi on, że atak na jedno państwo członkowskie Sojuszu to atak na wszystkich jego członków.


Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył z kolei na konferencji prasowej, kończącej szczyt w Hadze, że prezydent Trump jasno zadeklarował zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w działania Sojuszu.
Wcześniej Trump, zapytany o zaangażowanie USA w razie ataku na jedno z państw członkowskich Sojuszu, odpowiedział: "Jesteśmy z nimi (sojusznikami - PAP) do końca". Dodał, że "NATO będzie silne".
Zgodnie z art. 5 zbrojna napaść na jednego lub kilku sojuszników w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko wszystkim państwom NATO.
Przed szczytem NATO w Hadze pojawiły się kontrowersje, gdy prezydent USA odmówił jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy podtrzymuje zobowiązanie USA zawarte w art. 5. Powiedział, że jest "wiele definicji" tego artykułu, i obiecał podać własną definicję po przylocie do Hagi.
Trump: Zobowiązanie do wydawania 5 proc. PKB monumentalnym zwycięstwem USA
Zobowiązanie do wydawania 5 proc. PKB na obronność jest monumentalnym zwycięstwem USA, Europy i całej zachodniej cywilizacji - ocenił w środę prezydent USA Donald Trump podczas konferencji na koniec szczytu NATO w Hadze. Oznajmił, że pieniądze te powinny być przeznaczane na zakup broni, w tym amerykańskiej.
"To monumentalne zwycięstwo Stanów Zjednoczonych, ponieważ dźwigaliśmy o wiele więcej, niż wynosi nasz sprawiedliwy udział. To było całkiem niesprawiedliwe, szczerze mówiąc. Ale to wielkie zwycięstwo Europy i zachodniej cywilizacji" - powiedział Trump, omawiajac rezultaty szczytu w Hadze.
Przeczytaj także
"Ważne jest, aby te dodatkowe pieniądze przeznaczyć na bardzo poważny sprzęt wojskowy, a nie na biurokrację. I miejmy nadzieję, że ten sprzęt będzie produkowany w Ameryce, ponieważ mamy najlepszy sprzęt" - dodał.
Merz wezwał Trumpa do zaostrzenia sankcji na Rosję
"Musimy zwiększyć presję gospodarczą na Moskwę" – powiedział w środę dziennikarzom w Hadze Kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Jak stwierdził, zapowiadany 18. unijny pakiet sankcji, choć jest krokiem w dobrą stronę, to "nie jest wystarczający". "Potrzebujemy również silniejszego zaangażowania Stanów Zjednoczonych na polu sankcji" - dodał.
Kanclerz miał o tym powiedzieć Trumpowi w kuluarowej rozmowie polityków w Hadze. Jak tłumaczył Merz, zaostrzając sankcje, USA "wywarłyby większą presję" na Rosję i przymusiłyby Moskwę "do powrotu do stołu negocjacyjnego".
Przeczytaj także
Kanclerz RFN wyraził przy tym nadzieję, że w najbliższych dniach pakiet sankcji trafi pod głosowanie w Senacie USA.
Decyzję przywódców państw NATO o zwiększeniu wydatków na obronność do poziomu 5 proc. PKB Merz przyjął z zadowoleniem i nazwał "znakiem jedności". Jak podkreślił, proces podwyższania funduszy na obronność będzie poddawany rewizji.
Chadecki polityk uspakajał, że Rosja nie jest wystarczająco silna, by zaatakować NATO "jako całość". Celem zwiększenia wydatków na obronność ma być odstraszenie Władimira Putina przed próbą zaatakowania części Sojuszu Północnoatlantyckiego - tłumaczył szef niemieckiego rządu.
Przed szczytem NATO Merz zarzucił we wtorek Rosji brak gotowości do zawarcia pokoju z Ukrainą. Przemawiając w Bundestagu, zapowiedział przekształcenie Bundeswehry w najsilniejszą konwencjonalną armię w Europie i zapewnił Litwę, że jej bezpieczeństwo jest powiązane z bezpieczeństwem Niemiec.
Chadecki kanclerz nie wyklucza, że ze względu na międzynarodową niepewność konieczne będzie przywrócenie w Niemczech obowiązkowej służby wojskowej. Zgodnie z budżetowymi projektami w tym roku Niemcy na zbrojenia mają wydać 2,4 proc. PKB, a w kolejnych latach budżet obronny ma rosnąć stopniowo do 3,5 proc. w 2029 roku.
Trump: Możliwe, że Putin ma ambicje wykraczające poza Ukrainę
To możliwe, że Władimir Putin ma ambicje wykraczające poza Ukrainę, ale wiem, że chce zakończyć tę wojnę - powiedział w środę prezydent USA Donald Trump podczas konferencji na zakończenie szczytu NATO w Hadze.
Trump odniósł się w ten sposób do ocen sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego oraz przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA gen. Dana Caine'a, którzy ostrzegli, że ambicje terytorialne Putina wykraczają poza Ukrainę.
"To możliwe. Wiem jedno. On chciałby się porozumieć, chciałby się z tego (wojny w Ukrainie - PAP) wydostać. To dla niego bałagan. Zadzwonił ostatnio. Powiedział: +Czy mogę ci pomóc z Iranem?+. Powiedziałem: +Nie, możesz mi pomóc z Rosją+" - relacjonował Trump. Zapowiedział, że wkrótce znów przeprowadzi rozmowę z rosyjskim przywódcą.
Mówiąc o swoim środowym spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, powiadomił, że nie rozmawiał z nim o zawieszeniu broni. Przekazał jednak, że strona ukraińska również chce zakończyć wojnę z Rosją.
"Le Monde": Europa schlebia Trumpowi na szczycie NATO, ale ta metoda nie działa
Francuski dziennik "Le Monde", komentując we wtorek przebieg szczytu NATO, ocenia, że kraje europejskie próbowały "pochlebiać ego" prezydenta USA Donalda Trumpa, by "zminimalizować ryzyko ekscesów" z jego strony, jednak metoda ta nie przyniosła sukcesów i czas ją zmienić.
"Jak daleko można się posunąć, by obchodzić się oględnie z prezydentem Stanów Zjednoczonych, który nie skrywa swojej pogardy dla partnerów europejskich ani nienawiści, jaką w nim budzi Unia Europejska? Od pięciu miesięcy przywódcy Starego Kontynentu decydują się na uginanie karku wobec tej łamigłówki, by uniknąć zerwania (relacji z USA). Jak dotąd, ta metoda nie została (jednak) uwieńczona sukcesem" - ocenia "Le Monde".
Dziennik powołuje się m.in. na decyzję o przeprowadzeniu tylko jednej sesji plenarnej podczas szczytu NATO. Uważa także, że "istniało ryzyko, że Trumpa zirytuje" obecność w Hadze prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, dlatego była one "przedmiotem długich rokowań".
Tymczasem - zauważa "Le Monde" - amerykański prezydent "nie ma skrupułów", by obrażać zagranicznych przywódców - jak prezydenta Francji Emmanuela Macrona w swych komentarzach na portalach społecznościowych, ani też by upubliczniać prywatne wiadomości od nich. "Le Monde" wymienia w tym kontekście SMS-a, który wysłał Trumpowi szef NATO Mark Rutte. Seketarz generalny poinformował w tej wiadomości, że kraje europejskie zgodziły się na cel, którym jest przeznaczenie 5 proc. PKB na obronność.
"Najwyższy czas zmienić metodę i narrację" - apeluje "Le Monde". Zauważa, że treść SMS-a szefa NATO brzmi jak kara i poświęcanie się, tymczasem zwiększenie wydatków na obronność "jest zupełnie realną koniecznością".
Obywatele krajów europejskich są "świadomi powagi sytuacji" i rozumieją, że "sprawą pilną nie jest ustępowanie wymogom trumpistowskiej rewolucji w USA, lecz organizowanie jedności i obronności Europy" - podkreśla francuski dziennik.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
Z Hagi Łukasz Osiński (PAP)
luo/ akl/






























































