Prezydent USA Donald Trump skutecznie dostosował szczyt w Ankarze do swoich priorytetów – skomentowała w czwartek agencja Bloomberga. Zdaniem agencji Trump mówił, że czuje jedność i uwielbienie przywódców państw Sojuszu, ale sam ciepłe uczucia kierował ku tym, którzy wpisują się w jego oczekiwania.


Agencja zauważyła, że szczyt od początku zapowiadał się na „show” Trumpa i tureckiego przywódcy Recepa Tayyipa Erdogana. Zdaniem Bloomberga europejscy przywódcy nadzieje na sukces spotkań pokładali, m.in., na dobrych relacjach amerykańskiego prezydenta z tureckim gospodarzem.
Trump, napisał Bloomberg, zaczął jednak w Ankarze od „potępienia sojuszników” w kwestii Iranu, Grenlandii i sposobu finansowania Sojuszu oraz od deklaracji wstrzymania wymiany handlowej z Hiszpanią. Siedzący obok na konferencji prasowej sekretarz generalny NATO Mark Rutte „nadaremno usiłował wrócić do tematu kontraktów zbrojeniowych o wartości ponad 50 mld dol., mającego zapewnić przychylność Trumpa”.
Tymczasem na spotkaniach przywódców za zamkniętymi drzwiami ton wypowiedzi amerykańskiego prezydenta uległ diametralnej zmianie, „był bardziej wyważony, ponieważ próby zdobycia poparcia zaczęły przynosić efekty”. Jako przykład Bloomberg wymienił komentarze polityków przychylne Trumpowi i przypinki z napisem „5 proc. CLUB”, którymi chwalili się przywódcy Litwy i Estonii, by podkreślić wypełnienie celu oczekiwanego od krajów Sojuszu przez prezydenta USA, czyli przeznaczanie 5 proc. PKB na obronność.
Bloomberg podsumowuje, że Trump „dobrze się bawił” i chwalił się wyznaniami „uwielbienia” [love - PAP] ze strony innych przywódców, a podczas wspólnego zdjęcia pokazał dziennikarzom znak zwycięstwa „raczej w kontekście sukcesu w dostosowywaniu szczytu” do siebie. (PAP)
jawa/ kj/





























































