Trump pojednawczy w swym pierwszym wywiadzie po wyborach

W swoim pierwszym wywiadzie od wygrania wyborów prezydenckich Donald Trump zasygnalizował złagodzenie swego stanowiska w niektórych sprawach i w bardzo pojednawczym tonie wypowiadał się o Hillary Clinton i Baracku Obamie.

(fot. Mike Segar / FORUM)

Pierwszego wywiadu prezydent-elekt udzielił dla popularnego programu telewizji CBS "60 Minutes", który został nagrany w piątek w jego luksusowej rezydencji, w wieżowcu Trump Tower w Nowym Jorku i nadany w niedzielę wieczorem (czasu USA).

Trump powiedział m.in., że mimo zapowiedzi w kampanii wyborczej, że doprowadzi do odwołania reformy systemu ochrony zdrowia, wprowadzonej przez prezydenta Obamę, zamierza zachować jeden z jej kluczowych przepisów - zakaz odmawiania przez firmy ubezpieczeniowe wydawania polis osobom chorym.

Zapytany, czy nadal zamierza deportować wszystkich nielegalnych imigrantów, liczbę których szacuje się na ponad 10 milionów, odpowiedział, że ma takie plany tylko wobec tych, którzy popełnili w USA przestępstwa.

- Jest ich ok. 2 milionów i usuniemy ich z kraju. Chcemy zabezpieczyć granice - powiedział. Potwierdził, że obstaje przy zamiarze zbudowania muru na południowej granicy USA z Meksykiem, przez którą nielegalnie przechodzą mieszkańcy krajów Ameryki Łacińskiej.

W czasie jednej debat telewizyjnych z demokratyczną rywalką Hillary Clinton, Trump oświadczył, że jak wygra wybory, powoła specjalnego, niezależnego prokuratora do zbadania sprawy nieprzepisowego używania przez nią prywatnego serwera mailowego do służbowej korespondencji w Departamencie Stanu, kiedy była ona szefową amerykańskiej dyplomacji. W rozmowie z CBS sugerował, że może wycofać tę groźbę.

- Pomyślę o tym. Chcę się teraz skupić na stwarzaniu miejsc pracy, bezpieczeństwie granic, imigracji. Ona robiła pewne złe rzeczy... Dam pani definitywną odpowiedź na to pytanie następnym razem, gdy będziemy w "60 minutes" - powiedział prowadzącej wywiad dziennikarce Leslie Stahl.

Czy Donald Trump zatrzyma grudniową podwyżkę stóp?

Czy Donald Trump zatrzyma grudniową podwyżkę stóp?

Po wyborczym zwycięstwie Donalda Trumpa pojawiły się spekulacje, że wynik wyborów może zniechęcić Rezerwę Federalną do wycofania się z grudniowej podwyżki stóp procentowych. Jednakże wskazania rynku terminowego nie potwierdzają tej tezy.

Wspominając, że przegrana kandydatka Demokratów zadzwoniła do niego z gratulacjami po wyborach, Trump znajdował dla niej same przyjemne słowa.

- To był śliczny telefon. Musiał być dla niej trudny. Była dla mnie bardzo miła. Powiedziałem jej, że była wspaniałą rywalką - oświadczył.

Zapytany, czy nie żałuje, że w czasie kampanii atakował ją brutalnie, używając najcięższych oskarżeń i epitetów, prezydent-elekt nie wyraził skruchy. Tłumaczył swoje zachowanie surowymi prawami walki politycznej.

- Chciałbym być łagodniejszy... Ale to była wspaniała kampania, jestem z niej dumny. () Czasami trzeba być twardszym. Czasami trzeba użyć pewnej retoryki, aby zmotywować ludzi - powiedział.

Komplementował także prezydenta Baracka Obamę, którego w kampanii ostro krytykował, nazywając m.in. założycielem Państwa Islamskiego (razem z Hillary Clinton).

- Przekonałem się, że jest świetny. Bardzo inteligentny, bardzo sympatyczny. Ma wielkie poczucie humoru - mówił o Obamie, wspominając ich rozmowę w Białym Domu po wyborach.

Indagowany przez Stahl, co sądzi o obawach wyrażanych w związku z jego prezydenturą, Trump podkreślał, że opinie o nim są błędne, m.in. dzięki mediom, które nieobiektywnie relacjonowały kampanię.

- Prasa zrobiła ze mnie kogoś dzikiego, szalonego, a ja taki nie jestem - powiedział.

Zapytany, jak zapatruje się na protesty uliczne przeciw jego wyborowi na prezydenta, trwające nieprzerwanie od wyborów, Trump zapewniał, że nie ma się czego bać. Oni (demonstranci - PAP) po prostu mnie nie znają. Powiem im: nie bójcie się. Przywrócimy wielkość naszego kraju - oświadczył.

Trump początkowo zaatakował protestujących, pisząc na Twitterze, że to zawodowi demonstranci, podjudzeni przez media. Jednak następnego dnia wyraził im uznanie, że korzystają z wolności słowa i zgromadzeń.

Podkreślił też, że jest zaskoczony i oburzony, że niektórzy jego zwolennicy zaczepiają i atakują werbalnie Latynosów i muzułmanów na ulicach. Mówię im: przestańcie to robić - powiedział z naciskiem.

Stahl zapytała go także, czy będzie pobierał pensję prezydencką wynoszącą 400 000 dolarów rocznie. Trump odpowiedział, że nie - zadowoli się tylko symbolicznym dolarem.

Inny poruszony przez prowadzącą wywiad wątek to zarzuty Trumpa, że system wyborczy jest ustawiony i wybory zostaną sfałszowane. Prezydent-elekt skwitował go, mówiąc, że oszustwa wyborcze się zdarzają, ale on szanuje system.

Pytany kogo powoła do swego gabinetu, Trump odmówił odpowiedzi. Jednak przed emisją wywiadu w niedzielę (a więc po nagraniu rozmowy), jego sztab poinformował o dwóch ważnych nominacjach. Szefem personelu prezydenta-elekta został przewodniczący Krajowego Komitetu Republikańskiego (RNC), Reince Priebus a jego głównym strategiem Steve Bannon. Ten ostatni to szef ultraprawicowego portalu internetowego Breitbart News, menadżer kampanii wyborczej Trumpa oskarżany o rasizm i uchodzący za głównego architekta planów uszczelnienia granicy z Meksykiem.

W drugiej części programu do Trumpa dołączyła jego rodzina: żona Melania, synowie Donald junior i Eric oraz córki: Ivanka i Tiffany. Rodzina usiadła na ozdobnych krzesłach po obu stronach prezydenta-elekta.

Największa ciekawość Stahl budziła Melania; wypytywała ją, jak czuje się w roli przyszłej pierwszej damy. Melania Trump powiedziała, że jej mąż czasami jej słucha, czasami nie, ale zawsze robi w końcu to, co chce.

Z Waszyngtonu Tomasz Zalewski (PAP)

tzal/ jm/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Dżejms

Coś mi się zdaje że możemy zapomnieć o powrocie do przestrzegania konstytucji w USA. Czyli dalej będą drukować papier a pisze że powinien być kruszec. I z czasem wyjdzie jak u nas - mieliśmy do wyboru komucha Kwasa albo TW Bolka. ALE SYF!!!

! Odpowiedz
0 0 ~as

najładniejsza First Lady ever :)

! Odpowiedz
4 1 ~QA

Będzie wojna.

! Odpowiedz
0 0 ~as

Przed wojną też przywieźli węgiel...

! Odpowiedz
2 18 ~brawo_USA

Piękny PR w wykonaniu Donalda, bardzo się cieszę ze słucha swoich doradcow, oni maja szeroki punkt widzenia. Akcja z 1USD rocznie jest genialna, wiadomo, że Prezydent ma wszystko na koszt Panstwa, a po wygasnieciu jego kadencji pensja bedzie, zatem ten symboliczny gest jest godzien podziwu, oczywiscie lepiej gdyby wsparl jakas organizacje charytatywna tymi dolarami.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 7 ~wlk

...najlepiej ktoras z tych nalezacych do Sorosa ;)

! Odpowiedz
4 21 ~generalkoster

Gdyby Amerykanie z jakiegoś powodu jednak nie chcieli Szanownego Pana Trumpa na prezydenta, to powinniśmy go zaprosić do Polski, żeby został naszym prezydentem. Potrzeba nam rządzących, którzy potrafią robić interesy i są twardzi. Ostatnia kampania jeszcze mocniej uzmysłowiła mi, jakimi mydłkami są nasi politycy - wszyscy, bez wyjątku.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~malgog

od razu Putina sobie zaprośmy- Rosjanie też bardzo chcieli twardego przywódcy i są z niego bardzo dumni. Widać jak na tym wychodzą... Oby Amerykanom lepiej się powiodło

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,4% I 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% I 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 282,8 zł I 2020
Produkcja przemysłowa rdr 1,1% I 2020

Znajdź profil