REKLAMA

Trudny zawód windykator

2012-12-08 06:00
publikacja
2012-12-08 06:00

Szczucie psem, grożenie dubeltówką czy ponętny kobiecy dekolt - pomysłowość dłużników nie zna granic. Zalegający z płatnościami leasingobiorcy chwytają się wszystkiego, byle tylko nie odebrano im leasingowanego sprzętu, maszyn czy samochodu. To często fantazja rodem z kina akcji klasy B.

Kryzys finansowy powoduje, że coraz więcej przedsiębiorców ma problemy z płatnościami za leasingowany sprzęt. Zazwyczaj po nieopłaceniu 3 rat (np. za samochód) na polecenie leasingodawcy sprawą zaczyna interesować się windykator. Ale błędem jest sądzenie, że jego praca to po prostu tylko formalne "odebranie" sprzętu.

windykator
foto: iStockphoto / Thinkstock

 

Na dekolt

Wśród leasingobiorców - podobnie jak wśród przedsiębiorców - przeważają mężczyźni. Jednak z każdym rokiem przybywa też właścicielek firm. A te oprócz kobiecej delikatności, większej od panów empatii czy tolerancji, mają także inne zalety w postaci atrybutów swojej płci. Co ciekawe, zdarzają się i takie panie, które nie mają oporów, aby ich używać. - Gdy wraz z kolegą weszliśmy do biura właścicielki piekarni, mając za zadanie przejęcie piekarniczego, leasingowanego sprzętu, pani na powitanie rozpięła zachęcająco bluzkę i stwierdziła, że chyba "jakoś się dogadamy" - mówi jeden z pracowników firmy windykacyjnej Infos z Sopotu.

Mission Impossible

Dane osobowe dłużników a windykacja należności»Dane osobowe dłużników a windykacja należności

Ale zdarzają się także dużo poważniejsze sytuacje, kiedy przedmiot leasingu trzeba gonić po ulicach miasta. Niektórzy dłużnicy sadzą, że "gaz do dechy" i nieustępliwość pozwolą im uniknąć przykrych następstw niepłacenia za leasingowane auto. - Kiedyś ścigaliśmy leasingobiorcę, który przez CB wezwał na pomoc kierowców, mówiąc im, że jacyś bandyci (czyli my) gonią go i chcą zabrać samochód. TIRy zaczęły nagle zajeżdżać nam drogę i spychać na pobocze - relacjonuje windykator z Infosu. Ostatecznie panowie wylądowali w rowie, a sprawcę wypadku zatrzymał w końcu policyjny pościg.

Gruby kaliber

Czasem leasingobiorcy są na tyle zdeterminowani, aby nie oddać nieopłaconego sprzętu, że w ruch idą wszelkiej maści środki perswazji, m.in. kije bejsbolowe, noże, siekiery i broń palna. Większość pracowników firm windykacyjnych, którzy mają za sobą duże doświadczenie zawodowe, bez trudu może opowiedzieć o sytuacji, w której grożono im niebezpiecznym przedmiotem. Gdy dwóch przedstawicieli firmy windykacyjnej wracało do domu po udanej akcji przejęcia koparek, niedaleko Krakowa dogonił ich tajemniczy samochód z czterema pasażerami. Po zrównaniu się obu samochodów, jeden z pasażerów wycelował przez uchyloną szybę w kierunku windykatorów przedmiotem przypominającym pistolet, a kierowca usiłował zatrzymać auto pracowników windykacji. Kierujący zrobił unik, zatrzymując gwałtownie auto, a napastnicy pojechali do przodu, żeby po kilkuset metrach zwolnić i poczekać na windykatorów.

- Łukasz, który kierował, wyprzedził auto napastników i pognał do przodu, ale oni nie dawali za wygraną - dopadli nas na czerwonym świetle - wyprzedzili nas, zatrzymali się, wyskoczyli ze swojego samochodu i pognali w naszym kierunku. Jeden celował do nas pistoletem, dwóch miało uniesione do góry kije bejsbolowe. Czwarty miał coś, co przypominało gaz. Wrzuciliśmy na wsteczny bieg i zaczęliśmy uciekać. Stojące za nami samochody zaczęły nam ustępować z drogi. Napastnicy najpierw za nami biegli, ale zaraz potem wsiedli do swojego auta. Przypuszczając, że napastnicy nie odpuszczą, zadzwoniliśmy na policję. Na rogatkach Krakowa tamci rzeczywiście na nas czekali. Rozpoczęła się nasza szalona ucieczka. Przejechaliśmy kilka skrzyżowań na czerwonym świetle; cały czas mieliśmy na linii oficera dyżurnego krakowskiej policji. Gdy zobaczyliśmy przed sobą policyjny radiowóz, Łukasz zajechał mu drogę - wyskoczyliśmy i szybko powiedzieliśmy, co się dzieje. Policjanci zatrzymali w końcu napastników, abyśmy mogli spokojnie powrócić do domu - relacjonuje Maciej z Infosu.

5 trudnych sytuacji dla dłużnika»5 trudnych sytuacji dla dłużnika

Na psa

Zdarza się, że zamiast kija czy broni, zdesperowany leasingobiorca wita windykatora w progu swojego domu czy firmy w towarzystwie groźnego czworonoga. - Takie niebezpieczne psy są najgorsze, nigdy nie wiadomo, kiedy zaatakują - mówi windykator, który został już pogryziony przez czworonoga podczas próby odebrania leasingowanego przedmiotu. - Nie obeszło się bez profilaktycznych zastrzyków przeciwko wściekliźnie. Windykator przegrał tylko bitwę, bo z wojny w starciu z leasingobiorcą wyszedł zwycięsko. Ukrytą przez leasingobiorcę koparkę musiał co prawda szukać poprzez lokalizację nadajnika GPS - rzecz bardzo kosztowną, ale opłaciło się. Sprzęt był zaparkowany za ogrodzeniem budowy, na terenie monitorowanym i pilnowanym przez ochroniarza. W związku z tym, że dłużnik przywłaszczył leasingowany sprzęt, na miejsce została wezwana policja. Ostatecznie dłużnik dał za wygraną, uregulował następnego dnia całe zadłużenie, plus koszty powrotu do umowy leasingowej, zapłacił też za akcję lokalizacji poprzez GPS, czyli kilkanaście tysięcy złotych dodatkowo.

W marynarce i gumiakach

Czasem, przy przejęciach sprzętu bywa też po prostu ciężko fizycznie. Sytuacja, która miała miejsce w zeszłym tygodniu - windykator miał odebrać sprzęt z ubojni bydła. Żeby to zrobić, musiał go przygotować. I tak, przyszło mu chodzić po krwi, odchodach bydła i oczyszczać przejmowane wózki na mięso i cymbry z wnętrzności ubitych zwierząt. Co gorsza, w czasie, kiedy odbierał ten sprzęt, ubojnia pracowała jak co dzień...

Windykator to specyficzny zawód. Trzeba mieć coś z detektywa, a ponadto być odpornym psychicznie, bo negocjacje z dłużnikiem bywają niełatwe, a sytuacje, jakie go spotykają są często co najmniej zaskakujące. - Część z naszych windykatorów pracowała w służbach mundurowych jako żołnierze, policjanci. Nie jedno już widzieli i przeżyli, a mimo wszystko po takich "nietypowych przejęciach" i tak zdarzają im się bezsenne noce - mówi Robert Gajdowski, Pełnomocnik ds. Kluczowych Klientów z firmy Infos z Sopotu.


/BrandScope

Źródło:Informacja prasowa
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~popi
nie no, wzruszyłem się. Brakuje niestety wypowiedzi ofiar windykatorów, nękania, prób zastraszenia, grożenie wyssanymi z palca konsekwencjami które jest niezgodne z prawem, zgłaszanie celowe do e-sądów starych adresów zameldowania żeby uzyskać podwójne awizowanie i oskarżyć zaocznie delikwenta, wyłudzanie poufnych danych osobowych nie no, wzruszyłem się. Brakuje niestety wypowiedzi ofiar windykatorów, nękania, prób zastraszenia, grożenie wyssanymi z palca konsekwencjami które jest niezgodne z prawem, zgłaszanie celowe do e-sądów starych adresów zameldowania żeby uzyskać podwójne awizowanie i oskarżyć zaocznie delikwenta, wyłudzanie poufnych danych osobowych przez telefon, nękanie sąsiadów i rodziny. Wyciągnięcie pieniędzy od dłużnika po czym sprzedanie do innej firmy windykacyjnej wierzytelności która to upomina się o to samo po raz drugi i tak dalej. Wystarczy poszperać w necie żeby znaleźć kontrast dla niebezpiecznej pracy windykatora. Są hieny które nie płacą, unikają oddawania sprzętu leasingowe itd, ale są również ofiary presji psychicznej takich firm, która ściga kogoś za niedopłatę za rachunek z przed kilkunastu lat o którym nie ma pojęcia bo firma źle zaksięgowała wcześniej nie informując o tym. Firmy te liczą na to że klient nie wie co to przedawnienie i jak to załatwić. Kto czyta nie błądzi.

Powiązane: Windykacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki