Poza eksperymentalnymi działaniami na polu polityki gospodarczej mającymi na celu wyprowadzenie Japonii na prostą, drugim filarem programu premiera Shinzo Abe jest zwiększenie potencjału militarnego Kraju Kwitnącej Wiśni. Rząd w Tokio właśnie uczynił pierwszy krok w tym kierunku.
Na biurko premiera Japoniii trafił opracowany przez ekspertów raport, który miał dać od dawna wyczekiwaną odpowiedź na pytanie, czy pacyfistyczna konstytucja Kraju Kwitnącej Wiśni może być zinterpretowana w sposób pozwalający na zwiększenie potencjału militarnego.
Jak donoszą japońskie media, prawnicy stwierdzili, że artykuł 9 ustawy zasadniczej, zgodnie z którym Japonia wyrzeka się prawa do wojny, nie wyklucza prawa do samoobrony indywidualnej oraz kolektywnej. Oznacza to, że Japonia może np. wysłać własne siły zbrojne – nazywane formalnie Siłami Samoobrony – na pomoc zagrożonemu sojusznikowi.
"W myśl obecnej interpretacji konstytucji osiągnęliśmy sytuację, w której nie możemy dostatecznie utrzymywać pokoju i bezpieczeństwa naszego kraju lub podtrzymywać pokoju i prosperity regionu" - napisano w raporcie.

Przychylna opinia ekspertów pozwala premierowi na kontynuację konsekwentnie realizowanego zwiększania pozycji Japonii na światowej arenie militarnej. Jak podkreślają eksperci, zdanie prawników było dla Shinzo Abe o tyle ważne, że podczas pierwszej kadencji (2006-2007) japońska opinia publiczna niezbyt przychylnie zareagowała na pomysł wprowadzenia zmian w konstytucji.
Dodatkowo na nastroje na Wyspach Japońskich obecnie wpływa konflikt z Chinami o wyspy Senkaku/Diaoyu oraz niepokojące sygnały z Korei Północnej.
Oczekuje się, że w ciągu najbliższych dni Shizno Abe zorganizuje konferencję prasową, w trakcie której przedstawi dalsze kroki. Już teraz wiadomo, że prosty plan zmiany konstytucji będzie trudny: do przegłosowania zmian Abe potrzebowałby poparcia tradycjonalistycznej i pacyfistycznej partii Nowe Komeito oraz połowy głosów obywateli w referendum.
Pacyfiści się zbroją
Pod koniec ubiegłego roku rząd w Tokio przedstawił plany zwiększania wydatków na wojsko o 5% przez następne 5 lat. W ramach opiewającego na 24,7 biliona jenów (240 mld dolarów) programu Kraj Kwitnącej Wiśni w latach 2014-2019 zaopatrzy się m.in. w 28 myśliwców typu stealth, trzy drony, 53 amfibie, 17 śmigłowców, pięć okrętów podwodnych oraz dwa niszczyciele. Dodatkowo utworzona zostanie jednostka wzorowana na amerykańskich Marines, która będzie zdolna wziąć udział np. w konflikcie o sporne terytoria.
Za sprawą przyjętej po II wojnie światowej konstytucji, Japonia nie posiada armii, floty ani lotnictwa. Siły zbrojne Kraju Kwitnącej Wiśni oficjalnie noszą nazwę Japońskich Sił Samoobrony, w skład których wchodzą siły lądowe, morskie i powietrzne. Mimo konsekwentnego unikania nomenklatury wojskowej (cały personel to formalnie cywile) i ograniczonego charakteru dostępnych środków (zakaz rozwijania potencjału ofensywnego), budżet japońskich sił zbrojnych jest piąty na świecie – więcej wydają tylko Amerykanie, Chińczycy, Rosjanie i Brytyjczycy.
/mz































































