Ograniczenia w dostawach prądu nie będą odczuwalne dla większości konsumentów indywidualnych, ale trzeba być gotowym na to, że w niektórych rejonach kraju pojawią się przerwy w dostawach prądu. Ciężko jest żyć bez prądu, nagle okazuje się, że jest on wykorzystywany do większości czynności wykonywanych w domu.


O ile można sobie poradzić z brakiem światła, żarówkę zastępując świecą, to raczej trudno znaleźć alternatywę dla zamrażarki. Brak prądu współcześnie jest bardzo uciążliwy, ale warto się zastanowić nad naszym poziomem uzależnienia od energii elektrycznej – widać to doskonale po zmianie zachowań użytkowników smartfonów, którzy często noszą przy sobie już nie tylko ładowarki, ale także przenośne akumulatory.
Energetyka jest filarem rozwoju gospodarczego kraju
Bez taniej i łatwo dostępnej energii nie ma mowy o tworzeniu konkurencyjnego klimatu do rozwoju przedsiębiorczości, a także o wprowadzaniu jakichkolwiek innowacji, których wytworzenie z reguły jest bardzo energochłonne. Coraz głośniej mówi się o tym, że Polsce grozi deficyt energii, która z przyczyn ekonomicznych i politycznych (np. konieczność wsparcia sektora wydobywczego przez spółki energetyczne) w najbliższym czasie może drożeć.
Zobacz także
Nowe bloki powstają w ślimaczym tempie, a decyzje o budowie całych elektrowni (o siłowni jądrowej nie wspominając) są odwlekane w czasie. Wiatraki są dobre jako element krajobrazu pokazujący nasz kraj jako ten, który promuje odnawialne źródła energii, ale potrzeba ich ok. 3 tys. by zastąpić jedną dużą elektrownię. Większość polskiej energii produkowanej jest z węgla, którego spalanie niestety zanieczyszcza środowisko m.in. dwutlenkiem węgla. Dlatego tania energia elektryczna będzie drożała na skutek nakładania przez UE coraz bardziej restrykcyjnych limitów CO2. Ociągamy się z budową elektrowni jądrowej, praktycznie nie ma pomysłu na zastąpienie elektrowni na węgiel, a co najgorsze – nikt się tym specjalnie nie przejmuje.
Największe polskie spółki energetyczne wydają mnóstwo pieniędzy na marketing i PR – świadomość, że praktyczni monopoliści wydają pieniądze na reklamę, której nie potrzebują, zapewne poprawi poczucie wartości tych Polaków, którzy będą płacić coraz wyższe rachunki za coraz mniej dostępny prąd.






























































