Na ulicach miast coraz częściej widuje się rowerzystów z plecakami Uber Eats. W teorii to kurierzy, którzy zajmują się dostawą posiłków, a w praktyce — często formalnie tylko najemcy rowerów.
Rzecznik Praw Obywatelskich pokazał, co pozwala kurierom Ubera obchodzić obowiązek zezwolenia na pracę w Polsce. Jak się okazało, po interwencji Państwowej Inspekcji Pracy Uber nie zatrudnia nikogo poza pracownikami biurowymi, ani nie zajmuje się rozwożeniem jedzenia. RPO przyjrzał się sprawie, aby sprawdzić, czy dowożenie posiłków w tym systemie jest zgodne z warunkami pracy w Polsce, ponieważ jedzenie rozwożą głównie obywatele Indii ze statusem studenta.
Kurier na samozatrudnieniu?
Kurierzy rozwożący jedzenie w Polsce formalnie, jak wynika z informacji PIP, prowadzą działalność gospodarczą lub też wykonują tzw. działalność nieewidencjonowaną - z uwagi na to, że ich przychód nie przekracza 50 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Mogą powierzać pracę zarobkową innym osobom i dlatego też mogą być zleceniodawcami innych kurierów.
Działania RPO zostały podjęte po publikacji reportażu "Pracowałem na czarno w Uber Eats" na łamach Dużego Formatu, w którym podano, że tylko niektórzy kurierzy są samozatrudnieni, większość dostarczała jedzenie na podstawie umów-zleceń, które były połączone z umową o najmem rowerów.
"Kurierami Uber Eats w Polsce są głównie Hindusi o statusie studentów, którzy zachęceni obietnicami lepszych warunków życia płacą wysokie czesne i w celu zdobycia środków utrzymania podejmują pracę w charakterze kuriera. Dodatkową motywację stanowi to, że od osób świadczących tego typu usługi nie jest wymagana znajomość języka polskiego. Status studenta umożliwia natomiast mniejsze obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych"- pisał RPO we wniosku skierowanym do Głównego Inspektora Pracy.

– Podsumowując, należy stwierdzić, że wykonywanie pracy z wykorzystaniem aplikacji internetowych jest nową formą związaną z pracą cudzoziemców. W tym modelu trudno mówić o istnieniu typowego związku między podmiotem powierzającym pracę a cudzoziemcem. Jest to relacja zbliżona raczej do wykonywania zleceń w ramach prowadzonej działalności gospodarczej – odpowiedział RPO Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek.
Przeczytaj także
Państwowa Inspekcja Pracy dodaje, że skomplikowany system rozliczeń finansowych prowadzi do sytuacji, że osoby wykonujące pracę nie otrzymują należnego wynagrodzenia na pracę.
– Jako dostawca jednej z najpopularniejszych aplikacji do mobilności miejskiej w Polsce rozumiemy, że bycie partnerem dla miast wiąże się z wielką odpowiedzialnością. A ta zaczyna się od kierowców i kurierów korzystających z aplikacji Uber oraz Uber Eats. Chcemy mieć pewność, że zarówno kierowcy, jak i kurierzy, którzy zdecydowali się na współpracę z Uberem poprzez partnerów, na każdym kroku czują wsparcie z naszej strony oraz dysponują zarówno wiedzą, jak i narzędziami, dzięki którym będą mogli tę współpracę ocenić. Jednocześnie chcemy, aby taką samą odpowiedzialność za zgodność z polskim prawem podatkowym i prawem pracy odczuwały firmy partnerskie. Dlatego wysyłamy do nich silny i czytelny sygnał, że będziemy traktować sprawy potencjalnego nieprzestrzegania Kodeksu Postępowania niezwykle poważnie – podaje spółka w komunikacie przesłanym Redakcji Bankier.pl.
Lex Uber
Pomimo protestów zorganizowanych przez związki zawodowe taksówkarzy w czerwcu prezydent podpisał nowelizację ustawy o transporcie drogowym, która liberalizuje przepisy. Od 1 stycznia 2020 roku będzie funkcjonowała definicja pośrednictwa przy przewozie osób, klienci Ubera czy Bolta będą mogli rozliczać opłaty za przewód przy użyciu aplikacji mobilnej, osoba wykonująca przewóz nie będzie musiała posiadać certyfikatu kompetencji zawodowych oraz nie będzie musiała potwierdzać swojej sytuacji finansowej. Dodatkowo zniesiono obowiązek posiadania zaświadczenia o ukończeniu szkolenia w zakresie transportu drogowego taksówką, który to potwierdzany był zdanym egzaminem potwierdzającym znajomość topografii miejscowości oraz przepisów prawa miejscowego.
W „lex Uber” utrzymano za to wymóg posiadania licencji, a Inspekcja Transportu Drogowego otrzymała zadanie kontroli przestrzegania ustalonych przez radę gminy cen za przewozy taksówkami i stawek taryfowych obowiązujących przy przewozie osób i ładunków. Za pobór opłat niezgodnie z ustalonymi cenami, przedsiębiorcy będzie grozić grzywna w wysokości 2 tysięcy złotych.
„Od momentu zmiany zarządu w 2018 roku Uber wprowadza zmiany w swoim modelu biznesowym na całym świecie, starając się być przystępniejszym partnerem dla miast, w których oferuje swoją aplikację. W Polsce w ubiegłym roku również wprowadził szereg zmian. Wśród nich wymienić należy m.in. wdrożenie wymogów licencji na przewóz osób czy licencji taxi, a także wdrożenie w aplikacji Uber nowych funkcji z zakresu bezpieczeństwa, takich jak Lista Kontaktów, Współdzielenie trasy przejazdu w czasie rzeczywistym czy Przycisk Bezpieczeństwa” podał Uber w komunikacie przy okazji wprowadzenia Kodeksu Postępowania Partnerów, czyli dokumentu zobowiązującego wszystkich partnerów Ubera i Uber Eats do przestrzegania polskiego prawa oraz wszystkich innych wyróżników marki.
Weronika Szkwarek
































































