Nawet 46 zł za kilogram - tyle trzeba zapłacić za szparagi na giełdach hurtowych. To oznacza, że w sprzedaży detalicznej ceny są jeszcze wyższe. Na polskich bazarach pojawiły się już pierwsze krajowe nowalijki, a choć ich ceny potrafią zwalić z nóg, kupujących to nie odstrasza. Warzywa znikają z półek tak szybko, że hurtownicy zostali zmuszeni do wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży.


Popyt na szparagi i inne nowalijki zdaje się nie mieć dna. Jak informuje Maciej Kmera, ekspert rynku hurtowego w Broniszach cytowany przez "Fakt", towar „schodzi na pniu”.
Hurtownicy muszą reglamentować dostawy dla warzywniaków, aby każdy sprzedawca mógł otrzymać choć niewielką partię towaru – tłumaczy ekspert.
Fioletowy luksus na talerzu
Hitem tegorocznego sezonu są szparagi fioletowe i to właśnie one osiągają cenę niemal 50 zł za kilogram w hurcie. Bardziej popularne odmiany – zielone i białe – kosztują obecnie od 30 do 40 zł.
Na tak wysokie stawki wpływa nie tylko ogromne zainteresowanie, ale również wysokie koszty produkcji. Aby zabezpieczyć zbiory przed kapryśną pogodą, przymrozkami oraz suszą, rolnicy coraz częściej decydują się na kosztowne uprawy pod tunelami.
Ile zapłacimy za inne nowalijki?
Ceny pozostałych wiosennych warzyw są mocno zróżnicowane:

- pęczek rzodkiewek: od 3,50 zł do 6 zł za pęczek,
- koperek, szczypiorek, natka: od 2 do 5 zł za pęczek,
- pomidory malinowe: od 15 do 26 zł za kilogram,
- fasolka szparagowa: nawet 65 zł za kilogram,
- maliny szklarniowe: rekordowe 150 zł za kilogram.
Tak wysokie ceny to w dużej mierze efekt długiej zimy i chłodnego początku wiosny. Plantatorzy musieli intensywnie ogrzewać szklarnie, co przy obecnych cenach energii znacząco wywindowało koszty końcowe produktów.
opr. aw



























































