REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szkoły: zdrowe jedzenie bez zdrowego rozsądku

2015-09-17 04:33
publikacja
2015-09-17 04:33
Dodaj Bankier.pl w Google

W szkolnych stołówkach i sklepikach nastało zdrowe jedzenie bez zdrowego rozsądku. Na początku miesiąca weszła w życie znowelizowana ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Firmy i osoby, które prowadzą szkolne sklepiki, nie mogą sprzedawać wyrobów zawierających znaczne ilości składników niezalecanych dla dzieci. Chodzi o te z cukrem i substancjami słodzącymi, a także produkty o dużej zawartości tłuszczu czy soli.

fot. Jacek Dominski/REPORTER / / EastNews

"Okazało się, że dzieci dostają niesłodzoną herbatę, której nie chcą pić - donosi "Rzeczpospolita". Przedszkole nie kupiło innego niż cukier słodzika, bo musiałoby ogłosić przetarg" - opowiada pani Marta, której syn chodzi do przedszkola w centrum stolicy. Sama zaniosła do placówki słoik miodu.

"Zabrakło zdrowego rozsądku. Idea wprowadzenia do szkół zdrowej żywności jest słuszna, ale jeśli te potrawy będą niesmaczne, dziecko nauczy się, że zdrowe odżywianie to przykrość" - tłumaczy Anna Sajdakowska, dietetyczka z Poradni Dietetycznej Metamorfoza.

Wakacje na giełdzie

Psycholog dziecięcy dr Aleksandra Piotrowska podpowiada, że zmiany sposobu żywienia nie powinny być nagłe. "Jeśli dotąd do gara kompotu wsypywano pół kilo cukru, to teraz należy ograniczać jego ilość stopniowo" - tłumaczy.

Więcej na http://www.rp.pl

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (18)

dodaj komentarz
~gość
A w rządowym programie "Mleko w szkole" są słodzone napoje mleczne (czekoladowe i waniliowe) i jogurty, których wg. rozporządzenia nie wolno sprzedawać w sklepikach ani podawać na stołówkach. A co najlepsze, celem programu jest kształtowanie zdrowych nawyków żywieniowych u dzieci :) W jednej szkole w mojej okolicy oficjalnie A w rządowym programie "Mleko w szkole" są słodzone napoje mleczne (czekoladowe i waniliowe) i jogurty, których wg. rozporządzenia nie wolno sprzedawać w sklepikach ani podawać na stołówkach. A co najlepsze, celem programu jest kształtowanie zdrowych nawyków żywieniowych u dzieci :) W jednej szkole w mojej okolicy oficjalnie nie ma stołówki ani sklepiku, za to na dużej przerwie podawana jest dzieciom herbata słodzona cukrem i syropem owocowym, tego też rozporządzenie nie obejmuje. A już niedługo Andrzejki i w wielu szkołach zaroi się od ciast pieczonych na tę okazję przez rodziców, których nikt nie skontroluje, czy aby ich wypieki są zgodne z rządowym rozporządzeniem. A dzieci dostaną sprzeczną informację; macie się zdrowo odżywiać, ale tylko na stołówce i w sklepiku, bo takie jest rozporządzenie. Dorosły się w tym gubi, a co dopiero małe dzieci. To jest kształtowanie zdrowych nawyków wśród dzieci w Polsce.
~JA6969
Jak zwykle w naszych przepisach - wylano dziecko z kąpielą.
PS Psycholog dziecięcy - Jeśli dotąd do gara kompotu... - ja p... skąd ona jest, z Oświęcimia? (za przeproszeniem)
~Rumak_poranny
Dzieciak je sniadanie w domu, do szkoly dostaje walowke, obiad po powrocie ze szkoly - taka powinna byc norma. Stolowki, sklepiki, handelki, przetargi, wytyczne, bicie piany? Po co to komu?
~JA6969 odpowiada ~Rumak_poranny
A pomyslałeś (przez przypadek i w wyjątku) że dziscko można dopiero koło 17 po pracy odebrac i co wtedy? Cały dzień ma głodne siedzieć?
~qwe
Jestem w stanie zrozumieć wyrzucenie ze szkolnych sklepików śmieciowego jedzenia - chipsów, hamburgerów, batoników, czekoladek itd. Taki batonik to ok. 250 kcal, a połowa jego składu to cukier. To zupełnie tak jakby dziecko zjadło 6 łyżeczek czystego cukru. A 50-gramowym batonikiem dziecko się raczej nie naje.

Natomiast zakaz
Jestem w stanie zrozumieć wyrzucenie ze szkolnych sklepików śmieciowego jedzenia - chipsów, hamburgerów, batoników, czekoladek itd. Taki batonik to ok. 250 kcal, a połowa jego składu to cukier. To zupełnie tak jakby dziecko zjadło 6 łyżeczek czystego cukru. A 50-gramowym batonikiem dziecko się raczej nie naje.

Natomiast zakaz stosowania przypraw w szkolnych stołówkach jest po prostu bez sensu. W restauracji poselskiej powinni też przestać używać soli czy innych przypraw. Jestem przekonany, że po paru dniach takiego jedzenia posłowie by się zastanawiali nad zmianą przepisów.
~matka
Czym się różni sól w zupie od soli w słonych paluszkach,A czym cukier w kompocie od cukru w drożdżówce.Jak piszesz to pomyśl co.Tak samo się mają stołówki jak i sklepiki szkolne.Ten sam cukier ta sama sól.Normy powinny być i dla tych i dla tych-ale nie tak skrajne i drastyczne
~choryrząd
Normy powinny być-ale nie tak drastyczne i skrajne.To już zakrawa na głodzenie dzieci.Niech cudowna pani Kopacz i wspaniali posłowie którzy podpisywali te bzdury zaczną od swoich wypasionych talerzy
~qwe odpowiada ~matka
Jest różnica między zjedzeniem batonika a np. dużej dróżdżówki. Zawierają tyle samo cukru, a jednak drożdżówką dziecko się bardziej naje niż małym batonikiem. Tak samo z solą - w dwudaniowym posiłku i w paczce paluszków jest tyle samo soli, ale po tym pierwszym dziecko będzie bardziej najedzone...
~marta
Mój syn chodzi do sportówki, od godz 8 do 17 jest w szkole (w tym wiele godz wf i treningi), wiec musi mieć energie na te zajecia, a czy woda z kasza udające krupnik mu to da? Twierdzą ze dzieci są niedożywione a sami co wprowadzają?
~mk
W szkole mojego dziecka dyrekcja oswiadczyla,ze dzieci ktore przynosza swoje przyprawy i uzywaja ich w stolowce, beda wyganiane z obiadu, a rodzicowi grozi 500 zl mandatu.
Dzieci obiadow jesc nie chca, biegaja do oklicznych sklepow po batoniki i inne cuda.
Rodzice sa wsciekli. Temu rzadowi juz calkiem odp... PSL za ta ustawe
W szkole mojego dziecka dyrekcja oswiadczyla,ze dzieci ktore przynosza swoje przyprawy i uzywaja ich w stolowce, beda wyganiane z obiadu, a rodzicowi grozi 500 zl mandatu.
Dzieci obiadow jesc nie chca, biegaja do oklicznych sklepow po batoniki i inne cuda.
Rodzice sa wsciekli. Temu rzadowi juz calkiem odp... PSL za ta ustawe zaplaci brakiem w sejmie !

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki