

Filozofią tego rządu zawsze było takie podejście do polityki fiskalnej, by służyła ona jak najlepiej gospodarce. Dziś wzrost płac w Polsce może i powinien być wyższy - mówił szef MF Mateusz Szczurek w środę w Sejmie podczas debaty nad sprawozdaniem z realizacji budżetu w 2014 r.

W środę w Sejmie przyjęcie sprawozdania z realizacji budżetu oraz udzielenie rządowi absolutorium rekomendowała posłom Krystyna Skowrońska (PO) w imieniu sejmowej komisji finansów.

Także Najwyższa Izba Kontroli oceniła pozytywnie wykonanie ustawy budżetowej za rok 2014, jednak zgłosiła też uwagi. Szef NIK Krzysztof Kwiatkowski wytykał m.in., że w 2014 nie poprawiła się skuteczność poboru podatków. "W polskim systemie podatkowym wciąż nie ma klauzuli generalnej przeciwko unikaniu opodatkowania" - powiedział.
Komentarz eksperta
Dochody w Polsce rosły za wolno, ale stabilnie
W 2005 roku przeciętny dochód w Polsce wynosił 761 zł na głowę. Dzisiaj wynosi on 1340 zł. Średniorocznie rósł on o ok. 57 zł. Największy przyrost odnotowaliśmy w latach 2007/2008 - ponad 117 zł. Ale czy realnie jesteśmy bogatsi? Dochody rosły - przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw zwiększyła się z 1727 zł netto do 2813 zł obecnie, czyli prawie 1 tys. zł (62%).
Ceny też rosły - zwiększyły się o 28%. Inflacja była wyraźnie mniejsza od dynamiki wzrostu płac, a to oznacza, że wzrost cen nie powinien być silnie odczuwalny przez przeciętnego Polaka. W praktyce było odwrotnie. Przykładowo w 2005 roku za 761 zł mogliśmy kupić 205 litrów paliwa PB95. Dzisiaj za 1340 zł kupimy jedynie 70 litrów paliwa więcej niż 10 lat temu. Paliwo ewidentnie drożało szybciej niż wynagrodzenia.
W wystąpieniach klubowych głosowanie za udzieleniem rządowi absolutorium zapowiedzieli przedstawiciele klubów koalicji PO-PSL. Paweł Arndt w imieniu klubu PO ocenił, że rząd dobrze wykonał budżet państwa w 2014 r.; nie tylko ograniczono deficyt, ale stworzono też warunki do dalszego rozwoju gospodarczego - stwierdził.
Rok 2014 był dobry, jeśli chodzi o polską gospodarkę i finanse - wtórował mu Jan Łopata (PSL). Według niego, wystawieni na próbę przez rosyjskie embargo, daliśmy sobie świetnie radę.
Przeciw absolutorium głosować mają kluby PiS, SLD i Zjednoczonej Prawicy.
Zdaniem posła PiS Henryka Kowalczyka, rząd księgowo zmniejsza deficyt, a jego polityka gospodarcza oparta jest na zadłużaniu się. Krytyczny był także także poseł SLD Ryszard Zbrzyzny, według którego budżet państwa w 2014 r. był zły i również jego wykonanie było nie najlepsze, po stronie dochodów jak i wydatków. Również poseł klubu ZP Andrzej Romanek oświadczył, że jego klub "absolutnie nie może poprzeć tego sprawozdania", bo - weług niego - widać, ze system stworzony w ciągu ostatnich 8 lat "transferuje pieniądze z Polski za granicę, ogołaca polskich podatników".
Do wystąpień klubowych odniósł się minister finansów. "Filozofią tego rządu zawsze było takie podejście do polityki fiskalnej, by służyła ona jak najlepiej gospodarce, a więc ograniczanie wydatków państwa, kiedy jest to możliwe, a robienie tego w taki sposób, aby nie szkodziło to wzrostowi gospodarczemu" - powiedział Szczurek. Przekonywał, że koszty obsługi długu nigdy nie były tak niskie, jak obecnie.
Szef resortu finansów ocenił, że wzrost gospodarczy przyspiesza i sektor prywatny odzyskuje siły, więc to jest moment na ograniczanie deficytu i zmniejszanie długu publicznego.
"Pojawiły się zarzuty, że płace nie nadążały za PKB od 2009 roku. Tak rzeczywiście było, ale jak inaczej osiągnąć równowagę? Można oczywiście mieć sytuację taką, jak w latach dwutysięcznych w Hiszpanii i w innych krajach, gdzie płace rosły bardzo szybko, ale to kończy się ogromnym zadłużeniem całego państwa, nie tylko rządu i w ostatecznym rachunku być może kryzysem. Dziś po odzyskaniu tej równowagi ten wzrost płac może być i powinien być wyższy" - powiedział minister.
Odniósł się też do kwestii uszczelnienia systemu podatkowego. Jak mówił, wzrost o kilkanaście miliardów złotych ujawnionych zaległości podatkowych wynika z ujawniania przestępstw karuzelowych. "Czy to jest źle, że one są ujawniane? Oczywiście dobrze, gdyż kiedy karuzela jest przecięta, to środki nie są wyłudzane dalej" - wskazał.
Szef MF podkreślał, że w kwestii uszczelnienia systemu podatkowego bardzo wiele się dzieje. Zwracał jednocześnie uwagę, że problem z poborem podatków ma nie tylko Polska, ale też inne kraje. "To jest problem paneuropejski i ten kto uważa, że uda się uniknąć go w tak dużym europejskim kraju całkowicie i potraktować to sobie jako magiczne źródło dochodu, bez wprowadzenia autorytarnych rządów, to się łudzi. Tego w Europie jeszcze się nie udało nikomu osiągnąć" - przekonywał.
Odpowiedział także na krytykę, że rząd musiał sięgnąć po pieniądze gromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych, by uporać się z długiem publicznym. "W okresie ostatnich siedmiu lat, do 2014 r. (...) wzrost długu publicznego w Polsce był nie tylko jednym z najniższych po uwzględnieniu OFE, ale też był piąty najniższy bez uwzględnienia jakichkolwiek zmian w systemie emerytalnym. Jeżeli ktoś nie wierzy w tego rodzaju statystyki niech spojrzy, ile wynoszą koszty obsługi długu publicznego, jakie są rentowności obligacji skarbowych. One nigdy nie były takie niskie jak dziś" - tłumaczył Szczurek.
Minister podkreślał także, że Polska nie jest już odbiorcą netto kapitału. "Nie, to Polska inwestuje więcej za granicą, niż inwestuje się w Polsce. Mamy nadwyżkę w bilansie handlowym, eksportujemy więcej niż importujemy już od ponad roku. Uwzględniając przepływy z Unii Europejskiej to Polska lokuje swoje oszczędności w innych krajach i to my będziemy transferowali zyski do Polski z tych inwestycji. To jest miara stabilności naszej gospodarki" - mówił szef resortu finansów.
Szczurek bronił ponadto podatku od kopalin. "Zasób ziemi to jest zasób obywateli. To co jest w ziemi - kopaliny - oraz lasy są państwowe. To znaczy, że dywidenda, czy renta z tych źródeł należy się obywatelom. Jeśli ktoś twierdzi, że podatek od kopalin niszczy KGHM, to wśród 100 najbardziej rentownych przedsiębiorstw w Polsce KGHM jest na pierwszym miejscu" - powiedział. Dodał, że podatek nie jest więc problemem, który przeszkadzałby KGHM-owi w inwestycjach.
Rząd podjął uchwałę ws. sprawozdania z wykonania budżetu państwa w 2014 r. pod koniec maja. Zgodnie ze sprawozdaniem dochody wyniosły 283,5 mld zł, wydatki - 312,5 mld zł, a deficyt - 29,0 mld zł. Najwięcej budżet dostał z VAT-u, następnie z akcyzy, podatku PIT, i - prawie dwa razy mniej niż z PIT - z CIT.
PKB w 2014 r. zwiększył się o 3,4 proc., wobec 1,7 proc. odnotowanych w 2013 r. Średnioroczny wskaźnik inflacji (CPI) wyniósł 0 proc. i był znacząco niższy od przyjętych założeń w ustawie budżetowej (2,4 proc.). Stopa bezrobocia rejestrowanego pod koniec 2014 r. wyniosła 11,5 proc.
Ustawa budżetowa na 2014 r. zakładała deficyt na kwotę 47,5 mld zł. Ostatecznie wyniósł on 28,9 mld zł, czyli był niższy o 18,5 mld zł od zaplanowanego (tj. o 39 proc.). (PAP)
luo/ her/ son/mok/

































































