REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szczurek: Wzrost płac w Polsce może i powinien być wyższy

2015-07-22 15:09
publikacja
2015-07-22 15:09
Dodaj Bankier.pl w Google
Szczurek: Wzrost płac w Polsce może i powinien być wyższy
Szczurek: Wzrost płac w Polsce może i powinien być wyższy
/ EastNews

Filozofią tego rządu zawsze było takie podejście do polityki fiskalnej, by służyła ona jak najlepiej gospodarce. Dziś wzrost płac w Polsce może i powinien być wyższy - mówił szef MF Mateusz Szczurek w środę w Sejmie podczas debaty nad sprawozdaniem z realizacji budżetu w 2014 r.

(EastNews)

W środę w Sejmie przyjęcie sprawozdania z realizacji budżetu oraz udzielenie rządowi absolutorium rekomendowała posłom Krystyna Skowrońska (PO) w imieniu sejmowej komisji finansów.

Wakacje na giełdzie

Także Najwyższa Izba Kontroli oceniła pozytywnie wykonanie ustawy budżetowej za rok 2014, jednak zgłosiła też uwagi. Szef NIK Krzysztof Kwiatkowski wytykał m.in., że w 2014 nie poprawiła się skuteczność poboru podatków. "W polskim systemie podatkowym wciąż nie ma klauzuli generalnej przeciwko unikaniu opodatkowania" - powiedział.

Komentarz eksperta

główny ekonomista Bankier.pl
Dochody w Polsce rosły za wolno, ale stabilnie

W 2005 roku przeciętny dochód w Polsce wynosił 761 zł na głowę. Dzisiaj wynosi on 1340 zł. Średniorocznie rósł on o ok. 57 zł. Największy przyrost odnotowaliśmy w latach 2007/2008 - ponad 117 zł. Ale czy realnie jesteśmy bogatsi? Dochody rosły - przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw zwiększyła się z 1727 zł netto do 2813 zł obecnie, czyli prawie 1 tys. zł (62%).

Ceny też rosły -  zwiększyły się o 28%. Inflacja była wyraźnie mniejsza od dynamiki wzrostu płac, a to oznacza, że wzrost cen nie powinien być silnie odczuwalny przez przeciętnego Polaka. W praktyce było odwrotnie. Przykładowo w 2005 roku za 761 zł mogliśmy kupić 205 litrów paliwa PB95. Dzisiaj za 1340 zł kupimy jedynie 70 litrów paliwa więcej niż 10 lat temu. Paliwo ewidentnie drożało szybciej niż wynagrodzenia.

Czytaj więcej  

W wystąpieniach klubowych głosowanie za udzieleniem rządowi absolutorium zapowiedzieli przedstawiciele klubów koalicji PO-PSL. Paweł Arndt w imieniu klubu PO ocenił, że rząd dobrze wykonał budżet państwa w 2014 r.; nie tylko ograniczono deficyt, ale stworzono też warunki do dalszego rozwoju gospodarczego - stwierdził.

Rok 2014 był dobry, jeśli chodzi o polską gospodarkę i finanse - wtórował mu Jan Łopata (PSL). Według niego, wystawieni na próbę przez rosyjskie embargo, daliśmy sobie świetnie radę.

Przeciw absolutorium głosować mają kluby PiS, SLD i Zjednoczonej Prawicy.

Zdaniem posła PiS Henryka Kowalczyka, rząd księgowo zmniejsza deficyt, a jego polityka gospodarcza oparta jest na zadłużaniu się. Krytyczny był także także poseł SLD Ryszard Zbrzyzny, według którego budżet państwa w 2014 r. był zły i również jego wykonanie było nie najlepsze, po stronie dochodów jak i wydatków. Również poseł klubu ZP Andrzej Romanek oświadczył, że jego klub "absolutnie nie może poprzeć tego sprawozdania", bo - weług niego - widać, ze system stworzony w ciągu ostatnich 8 lat "transferuje pieniądze z Polski za granicę, ogołaca polskich podatników".

Do wystąpień klubowych odniósł się minister finansów. "Filozofią tego rządu zawsze było takie podejście do polityki fiskalnej, by służyła ona jak najlepiej gospodarce, a więc ograniczanie wydatków państwa, kiedy jest to możliwe, a robienie tego w taki sposób, aby nie szkodziło to wzrostowi gospodarczemu" - powiedział Szczurek. Przekonywał, że koszty obsługi długu nigdy nie były tak niskie, jak obecnie.

Szef resortu finansów ocenił, że wzrost gospodarczy przyspiesza i sektor prywatny odzyskuje siły, więc to jest moment na ograniczanie deficytu i zmniejszanie długu publicznego.

"Pojawiły się zarzuty, że płace nie nadążały za PKB od 2009 roku. Tak rzeczywiście było, ale jak inaczej osiągnąć równowagę? Można oczywiście mieć sytuację taką, jak w latach dwutysięcznych w Hiszpanii i w innych krajach, gdzie płace rosły bardzo szybko, ale to kończy się ogromnym zadłużeniem całego państwa, nie tylko rządu i w ostatecznym rachunku być może kryzysem. Dziś po odzyskaniu tej równowagi ten wzrost płac może być i powinien być wyższy" - powiedział minister.

Odniósł się też do kwestii uszczelnienia systemu podatkowego. Jak mówił, wzrost o kilkanaście miliardów złotych ujawnionych zaległości podatkowych wynika z ujawniania przestępstw karuzelowych. "Czy to jest źle, że one są ujawniane? Oczywiście dobrze, gdyż kiedy karuzela jest przecięta, to środki nie są wyłudzane dalej" - wskazał.

Szef MF podkreślał, że w kwestii uszczelnienia systemu podatkowego bardzo wiele się dzieje. Zwracał jednocześnie uwagę, że problem z poborem podatków ma nie tylko Polska, ale też inne kraje. "To jest problem paneuropejski i ten kto uważa, że uda się uniknąć go w tak dużym europejskim kraju całkowicie i potraktować to sobie jako magiczne źródło dochodu, bez wprowadzenia autorytarnych rządów, to się łudzi. Tego w Europie jeszcze się nie udało nikomu osiągnąć" - przekonywał.

Odpowiedział także na krytykę, że rząd musiał sięgnąć po pieniądze gromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych, by uporać się z długiem publicznym. "W okresie ostatnich siedmiu lat, do 2014 r. (...) wzrost długu publicznego w Polsce był nie tylko jednym z najniższych po uwzględnieniu OFE, ale też był piąty najniższy bez uwzględnienia jakichkolwiek zmian w systemie emerytalnym. Jeżeli ktoś nie wierzy w tego rodzaju statystyki niech spojrzy, ile wynoszą koszty obsługi długu publicznego, jakie są rentowności obligacji skarbowych. One nigdy nie były takie niskie jak dziś" - tłumaczył Szczurek.

Minister podkreślał także, że Polska nie jest już odbiorcą netto kapitału. "Nie, to Polska inwestuje więcej za granicą, niż inwestuje się w Polsce. Mamy nadwyżkę w bilansie handlowym, eksportujemy więcej niż importujemy już od ponad roku. Uwzględniając przepływy z Unii Europejskiej to Polska lokuje swoje oszczędności w innych krajach i to my będziemy transferowali zyski do Polski z tych inwestycji. To jest miara stabilności naszej gospodarki" - mówił szef resortu finansów.

Szczurek bronił ponadto podatku od kopalin. "Zasób ziemi to jest zasób obywateli. To co jest w ziemi - kopaliny - oraz lasy są państwowe. To znaczy, że dywidenda, czy renta z tych źródeł należy się obywatelom. Jeśli ktoś twierdzi, że podatek od kopalin niszczy KGHM, to wśród 100 najbardziej rentownych przedsiębiorstw w Polsce KGHM jest na pierwszym miejscu" - powiedział. Dodał, że podatek nie jest więc problemem, który przeszkadzałby KGHM-owi w inwestycjach.

Rząd podjął uchwałę ws. sprawozdania z wykonania budżetu państwa w 2014 r. pod koniec maja. Zgodnie ze sprawozdaniem dochody wyniosły 283,5 mld zł, wydatki - 312,5 mld zł, a deficyt - 29,0 mld zł. Najwięcej budżet dostał z VAT-u, następnie z akcyzy, podatku PIT, i - prawie dwa razy mniej niż z PIT - z CIT.

PKB w 2014 r. zwiększył się o 3,4 proc., wobec 1,7 proc. odnotowanych w 2013 r. Średnioroczny wskaźnik inflacji (CPI) wyniósł 0 proc. i był znacząco niższy od przyjętych założeń w ustawie budżetowej (2,4 proc.). Stopa bezrobocia rejestrowanego pod koniec 2014 r. wyniosła 11,5 proc.

Ustawa budżetowa na 2014 r. zakładała deficyt na kwotę 47,5 mld zł. Ostatecznie wyniósł on 28,9 mld zł, czyli był niższy o 18,5 mld zł od zaplanowanego (tj. o 39 proc.). (PAP)

luo/ her/ son/mok/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (19)

dodaj komentarz
~popop1
tak place niskie bo polacy sa wyzyskiwani przez obce korporacje i banki a rzad po-psl na to pozwala!
~miro
dlaczego tak bardzo boją sie wpisac do ustawy minimalną stawke godzinową, kto kieruje tym "żondem" kopaczowa czy mordasewicz z balcerowiczem?
~Michal_Warszawa
Istota tego rzadu było słuzenie interesom korporacji ktore maja wielki wplyw na ustawodawstwo europejskie tak aby zabezpieczac wlasne interesa I nie dopuscic do powstania konkurencji, tak aby sztucznie tworzyc popyt na swoje uslugi I produkty wykorzystujac ku temu ramie sprzedazoweo marketingowe jakim jest tzw. Komisja Europejska.Istota tego rzadu było słuzenie interesom korporacji ktore maja wielki wplyw na ustawodawstwo europejskie tak aby zabezpieczac wlasne interesa I nie dopuscic do powstania konkurencji, tak aby sztucznie tworzyc popyt na swoje uslugi I produkty wykorzystujac ku temu ramie sprzedazoweo marketingowe jakim jest tzw. Komisja Europejska.
Polski rzad teraz jest wlasciwie ekspozytura na ten obszar tych grup interesów I wszystko co sie dzialo w polskiej gospodarce tylko to potwierdza.

Temu sluzy polityka klimatyczna, polityka energetyczna, polityka tzw innowacyjnosci, polityka rolna itd....
Mimo tego jakies jaskółki sie pokazuja np odrodzenie Ursusa czy kilka polskich firemek w branzy OZE
~Marcysia
Powinny być wyższe powinny ale ludzie rządzący przez 8 lat nic w tym temacie nie robili. Widzę że nie tylko z Komorowskim jest problem, że jak z kartki nie przeczyta albo smsa nie dostanie z instrukcjami i sam coś wymyśli to tylko gwóźdź do trumny partii wbija.
~plazowicz
Komuniści na spółkę z solidarnościowymi kacykami zostawili Kowalskiego z golym tyłkiem. Skutecznie wmówili, że będzie dla niego lepiej jeśli się nie uwłaszczy, a dysponowanie wszelkim majątkiem i prawami powierzy im. Żeby przystąpić do dyskusji z pracodawcą o godziwych zarobkach to albo trzeba coś umieć, albo być w na tyle dobrej Komuniści na spółkę z solidarnościowymi kacykami zostawili Kowalskiego z golym tyłkiem. Skutecznie wmówili, że będzie dla niego lepiej jeśli się nie uwłaszczy, a dysponowanie wszelkim majątkiem i prawami powierzy im. Żeby przystąpić do dyskusji z pracodawcą o godziwych zarobkach to albo trzeba coś umieć, albo być w na tyle dobrej sytuacji finansowej by móć mówić - "dziękuję postoję". Tymczasem realne bezrobocie wg Instytutu Gallupa wynosi w PL 30%. Pracownik w przeważającej liczbie przypadków jest jak robak na tym rynku. Można zdeptać go butem.
~spoko
Kwota wolna od PODATKU 12.000 PLN/rocznie i bez ściemy, III próg podatkowy 45% przy 150.000 PLN/rok

Ja nie jestem za tym, żeby Polacy zarabiali grosze, ALE:
1) z każdego 100 zł brutto podwyżki wynagrodzenia rząd orżnie Cię na 23,68 zł (do ręki dostaniesz 76,32 zł)
2) pracodawca musi dołożyć ze swojej kieszeni 20,61 zł
Kwota wolna od PODATKU 12.000 PLN/rocznie i bez ściemy, III próg podatkowy 45% przy 150.000 PLN/rok

Ja nie jestem za tym, żeby Polacy zarabiali grosze, ALE:
1) z każdego 100 zł brutto podwyżki wynagrodzenia rząd orżnie Cię na 23,68 zł (do ręki dostaniesz 76,32 zł)
2) pracodawca musi dołożyć ze swojej kieszeni 20,61 zł (przyjęto 1,8% składki wypadkowej)
3) CZYLI z każdej 100 zł rząd zabierze prawie 45 zł na poziomie wynagrodzenia
dalej
4) załóżmy średni VAT w wys. 15%, od kwoty netto daje to 11,45 zł
5) załóżmy akcyzę z cenach tylko niektórych produktów (paliwo, energia itp.) powiedzmy 7,5% = 5,70 zł
A więc rząd, bez żadnego wysiłku dostał dodatkowe 61,50 zł z każdego 100 zł.
Nie bronię pracodawców, ale będą tacy których będzie na podwyżki stać bez problemu, ale będą i tacy, którzy ledwo wiążą koniec z końcem i mogą tego nie udźwignąć.
Tylko nie piszcie, że jak ktoś nie potrafi prowadzić biznesu, to niech go zamknie i się zatrudni u kogoś innego, bo to może m.in. oznaczać ograniczenie konkurencji na rynku i wyższe ceny.
Właśnie o tym jeszcze zapomniałem: podwyżka wynagrodzenia może (choć nie musi koniecznie w każdym przypadku ) oznaczać wzrost cen, a zatem podwyżka wynagrodzenia może być dodatkowo zniwelowana wyższymi cenami produktów i usług.
~spoko
"MOCARZ" rządzi "MOCARZ" dzieli. Sprawa jest prosta wybierz PIS w październiku, później zmiana kilku ustaw w sejmie, a potem pan BELKA będzie przelewał na twoje konto pieniądze. !!!! One są tylko zapisem KSIĘGOWYM!!! W czym problem. AKTYWIŚCI łączcie się !!!
~lel
"Przykładowo w 2005 roku za 761 zł mogliśmy kupić 205 litrów paliwa PB95. Dzisiaj za 1340 zł kupimy jedynie 70 litrów paliwa więcej niż 10 lat temu. Paliwo ewidentnie drożało szybciej niż wynagrodzenia. " - chyba błędny wniosek p. Łukaszu, bo gdybyśmy za średnią płacę mogli dzisiaj kupić mniej paliwa niż w 2005 roku to "Przykładowo w 2005 roku za 761 zł mogliśmy kupić 205 litrów paliwa PB95. Dzisiaj za 1340 zł kupimy jedynie 70 litrów paliwa więcej niż 10 lat temu. Paliwo ewidentnie drożało szybciej niż wynagrodzenia. " - chyba błędny wniosek p. Łukaszu, bo gdybyśmy za średnią płacę mogli dzisiaj kupić mniej paliwa niż w 2005 roku to paliwo drożałoby szybciej niż wynagrodzenia
~ola
Co za odkrycie. Tylko człowiek o brakach intelektualnych mógł tego nie zauważyć.
~Arti
Średnia pensja pokrywa się z PKB per capita, niedzielny ekonomisto. Inaczej być nie może, bo nie da się więcej zarabiać niż się wytwarza. No chyba że w Grecji :) A że mediana płac się nierównomiernie rozkłada to już jest inna sprawa.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki