WIG20 lekkimi wzrostami zakończył piątkową sesję. Obraz całego tygodnia jest dla warszawskich blue chipów jednak zupełnie neutralny. Zdecydowanie lepiej wyglądają z kolei indeksy spółek średnich i małych, na których można obecnie obserwować mini-hossę.
Indeks szerokiego rynku - WIG - zakończył dzień na 0,49% plusie. Na szczególną uwagę zasługują indeksy "maluchów" i "średniaków", które znalazły się na wielomiesięcznych maksimach. Korzystający na 8% wzrostach SMT i Ferro sWIG80 zyskał dzisiaj 0,85%, z kolei mWIG40, wspierany m.in. Energę (+4,7%), Ciech (+4,2%) oraz kontynuujące dobrą passę CCC (+6,9%), umocnił się o 0,99%.



Słabiej wypadły blue chipy. Ciężar dla indeksu WIG20 (+0,26%) stanowiły przede wszystkim. Nie brakowało jednak pozytywów. Aż 4,2% zyskiwał Lotos, dobrze spisywało się również PGNiG (+6,1%), które poinformowało wczoraj, że magazyny spółki są pełne w 52%. Za gwiazdę sesji należy uznać jednak Kernela, który po lepszych od oczekiwań wynikach rósł aż o 7,9%. Holding w II kwartale roku obrotowego 2014/2015 miał 54,8 mln USD zysku netto wobec 9,1 USD straty rok wcześniej.
Wyniki zaprezentował także Alior Bank (-0,1%). Zysk netto grupy w czwartym kwartale 2014 roku wzrósł do 101 mln zł z 58 mln zł rok wcześniej. Wynik banku okazał się 10,5% lepszy od oczekiwań rynku. Przedstawiciele Aliora zapowiedzieli także, że rozmawiają z T-Mobile o możliwości współpracy poza granicami kraju
Zobacz także
Aż 26 spółek wyznaczyło dzisiaj swoje roczne maksima. Wśród nich znalazły się m.in. Apator, Budimex, Kruk, Polwax, Rafako, czy Work Service.
Chicago PMI ciąży Ameryce
Na europejskich rynkach przeważał spokój. Wprawdzie DAX i FTSE250 wyznaczyły nowe rekordy, jednak skala ich wzrostów była umiarkowana, bowiem pod koniec giełdowego dnia rynek we Frakfurcie rósł o 0,2%, a w Londynie o 0,1%. Nieco lepiej wypadały giełdy w Mediolanie i Paryżu, które umacniały sie o 0,5%. Spadki kontynuowały z kolei indeksy w Atenach. ATHEX tracił dzisiaj 2,7%, w przeciągu ostatnich trzech sesji skala spadków przekroczyła jednak już 6%.

Również pod kreską dzień rozpoczęli Amerykanie, po godzinie handlu większość tamtejszych indeksów znajdowała się bowiem na kosmetycznych minusach. Rynkowi szkodził przede wszystkim fatalny odczyt indeksu Chicago PMI, który wyniósł 45,8 punktów wobec oczekiwanych 58 punktów. Ten dowód na przemysłowe problemy okolic Chicago sprawił, że zarówno giełdy w Ameryce, jak i w Europie o godzinie 15:45 złapały lekką zadyszkę. Nie pomógł nawet wcześniejszy, nieco lepszy od oczekiwań analityków, rewizyjny odczyt amerykańskiego PKB, które w IV kw. wzrosło o 2,2% (oczekiwano 2,1%).
Adam Torchała





























































