- Straty w naszym sadzie liczymy na około 60 procent - mówi Joanna Melon z Michałowic w gminie Kowiesy (pow. skierniewicki), która wraz z mężem złożyła wniosek o kredyt suszowy do urzędu gminy. - Ze względu na suszę będą słabe zbiory porzeczek i wiśni. Jednak największe straty ponieśliśmy w uprawie jabłoni. Z drzew opadły zawiązki owoców. Plon w porównaniu z latami ubiegłymi nie przekroczy 30 - 40 procent - dodaje Joanna Melon.
Do urzędu gminy w Kowiesach trafiło 30 wniosków sadowników o przyznanie kredytu. Wójt Andrzej Luboiński wystąpił więc do wojewody z prośbą, by także sady zostały objęte pomocą państwa. Do tej pory nie nadeszła odpowiedź.
- Ze względu na żniwa koncentrujemy się na szacowaniu strat w rolnictwie - mówi Kazimierz Perek, doradca wojewody do spraw ochrony środowiska i rolnictwa.
- Decyzję dotyczącą sadów podejmiemy później.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że największe szanse na pomoc mają producenci wiśni i aronii.
- Straty w plonach wczesnych odmian jabłek oceniam na 30 procent - mówi Andrzej Marciński, sadownik z Woli Pękoszewskiej. - Jeśli popada deszcz, dużych strat w późniejszych odmianach nie będzie - dodaje sadownik.
Dziennik Łódzki
(zg)































































