Jest nielogiczny, pozbawiony jakichkolwiek ekonomicznych lub chociaż matematycznych fundamentów, a przy tym zaskakująco skuteczny. O czym mowa? O wskaźniku Super Bowl, który w tym roku każe grać na spadki na Wall Street.


Futbol amerykański w Polsce kojarzy się przede wszystkim z jajowatą piłką, facetami w hełmach i nie do końca zrozumiałymi zasadami. W USA sport ten to niemal narodowa religia, pełna własnych mitów, bohaterów i przesądów. Jeden z nich dotyczy inwestowania na rynku akcji.
W zakończonym minionej nocy pięćdziesiątym Super Bowl – finałowym meczu sezonu ligi NFL – Denver Broncos okazali się lepsi od Carolina Panthers (24:10). Komentatorzy sportowi skupiają się na świetnej defensywie „Mustangów”, kolejnej złotej karcie w karierze żywej legendy dyscypliny Peytona Manninga oraz historycznym osiągnięciu mającego polskie korzenie szkoleniowca Gary’ego Kubiaka (wygrał z Broncos zarówno jako zawodnik, jak i trener).
W tym samym czasie komentatorzy finansowi kierują wzrok nie tylko ku kolejnym rekordowym kwotom wydanym na reklamy, telewizory i przekąski, lecz także ku pewnemu zagadkowemu zjawisku związanemu z giełdą.
Historyczny galimatias
Czy od wyniku meczu o Super Bowl, zależeć może kondycja amerykańskiej giełdy? Z pewnością nie, jednak – szczególnie w ostatnich latach – to, kto wygra sezon ligi futbolowej w dziwny sposób zbiega się z wynikami głównych indeksów. Wskaźnik Super Bowl (ang. Super Bowl Indicator/Predictor) pomaga przewidzieć bowiem, czy dany rok na Wall Street zamknie się wzrostowo czy spadkowo.

Zasadę działania tego wskaźnika, najkrócej streścić można w następujący sposób: jeżeli wygra zespół z konferencji AFC, to amerykański rynek akcji zakończy rok na minusie, zaś jeżeli wygra zespół z konferencji NFC (lub mający korzenie w „starej NFL”), wówczas akcje zakończą rok wzrostowo.
O co chodzi ze „starą NFL”? Przed pięcioma dekadami w USA istniały nie jedna, ale dwie ogólnokrajowe ligi futbolowe – National Football League oraz American Football League. W momencie połączenia pod szyldem NFL, siły były nierówne – stara NFL liczyła 16 zespołów, a AFL tylko 10 – więc aby wyrównać stan liczebny przeniesiono Baltimore Colts, Pittsburgh Steelers i Cleveland Browns. W ten sposób z dwóch starych lig wykluły się dwie konferencje ligi NFL (NFC i AFC), które liczyły po 13 ekip. Zespoły, które dołączyły do ligi później traktowane są przez wskaźnik stosownie do konferencji, w której się znalazły.
W efekcie zdarzały się lata, w których rynek rósł, chociaż górą okazywał się zespół z AFC – było tak np. w trakcie sześciu zwycięskich sezonów Pittsburgh Steelers, Baltimore Ravens (przejęli historię od Cleveland Browns) oraz Indianapolis Colts (drużyna przeprowadziła się z Baltimore).
Od upadku Lehmana bez pudła
Przejdźmy do najważniejszego, czyli do liczb. W ostatnich 49 latach wskaźnik Super Bowl sprawdził się dla indeksu Dow Jones Industrial Average w aż 40 (!) przypadkach (81,6%). Mało tego, passa trafnego przewidywania trwa nieprzerwanie od 7 lat (pełna tabela w dalszej części tekstu).
Wskaźnik po raz ostatni pomylił się, i to bardzo boleśnie, w 2008 r. Super Bowl wygrali wówczas New York Giants z NFC, lecz krach z drugiej połowy roku (Lehman Brothers itp.) sprowadził indeksy mocno w dół. Od tamtej pory jednak futbolowe przepowiednie sprawdzają się każdego roku.
Korzenie Denver Broncos sięgają wieszczącej spadki ligi AFL i póki co główne indeksy na Wall Street zachowują się zgodnie z tym proroctwem. Po najgorszym początku roku w historii, obecnie Dow Jones jest na minusie w 2016 r. o 7%, S&P500 traci 8,02%, a NASDAQ 12,87%. W poprzednich latach triumfów „Mustangów” wskaźnik jednak spektakularnie przestrzelił. W latach 1998 i 1999 Broncos sięgnęli po dwa tytuły z rzędu, a główne indeksy rosły jak szalone (NASDAQ o odpowiednio 39,5% i o 85,6%).
Oczywiście wskaźnik nie pokazuje, jak duża będzie zmiana indeksów. Zdarzało się, że teoria zadziałała, bo S&P spadł o zaledwie 0,003% (2011 r.), bywało też, że trafnie przewidziała spadek o blisko 30% (1974 r.). Pełne zestawienie skuteczności wskaźnika Super Bowl prezentuje tabela.
Wskaźnik Super Bowl to oczywiście tylko matematyczno-sportowa zabawa i jedna z wielu inwestycyjnych ciekawostek narosłych wokół Wall Street. Podobna teoria mówi, że indeksy zachowują się nadzwyczaj dobrze co 17 lat, kiedy spod ziemi wygrzebują się cykady. Jeszcze inna – choć stworzona już z jawnym przymrużeniem oka – zakłada, że na postawę indeksów (i to z niezłą korelacją) przekłada się liczba skarbów odkrytych w Anglii i Walii.
Podwyżki stóp procentowych w USA, sytuacja gospodarcza Chin czy szereg nieprzewidzianych dziś jeszcze czynników, mogą faktycznie sprawić, że rok 2016 – czyli rok zwycięstwa Denver Broncos w Super Bowl – okaże się ósmym rokiem z rzędu, w którym wskaźnik Super Bowl faktycznie zadziała. Pamiętajmy jednak, że choć co rano pieje kogut, to wschód słońca nie jest jego zasługą, a gdy 100 razy z rzędu rzut monetą wskaże reszkę, to szansa na orła w następnej próbie i tak wynosi 50%.






























































