REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Steam zmienia przeliczniki cen. Polscy gracze niezadowoleni z „dobrej zmiany”

Aldona Derdziak2026-04-11 06:00redaktorka Bankier.pl
publikacja
2026-04-11 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Wraz z końcem marca br. Steam, gigant cyfrowej dystrybucji gier, zaktualizował swoje narzędzia do przeliczania walut, wprowadzając dwa nowe warianty dla wydawców. Decyzja wzbudziła entuzjazm użytkowników z Polski, którzy od miesięcy skarżyli się na mocno zawyżone stawki w złotówkach, okazuje się jednak, że nowe zasady przeliczania cen tylko pozornie są korzystne dla naszych graczy. Domyślny algorytm nadal winduje ceny gier w polskich złotych, a sami użytkownicy nie zamierzają odpuszczać i wciąż walczą o lepszy system wyceny.

Steam zmienia przeliczniki cen. Polscy gracze niezadowoleni z „dobrej zmiany”
Steam zmienia przeliczniki cen. Polscy gracze niezadowoleni z „dobrej zmiany”
fot. Casimiro PT / / Shutterstock

Już od 2023 roku użytkownicy znad Wisły zwracali uwagę na wyjątkowo niekorzystny przelicznik cen gier na platformie Steam, co zaowocowało inicjatywą Polish Our Prices i działaniami motywującymi deweloperów do stosowania stawek uwzględniający aktualne warunki rynkowe. 27 marca 2026 r. Valve, operator platformy, zakomunikował wydawcom dwa dodatkowe warianty przeliczania cen gier, co niekoniecznie oznaczało dobrą wiadomość dla użytkowników.

Trzy warianty przeliczania cen na Steamie

Twórcy treści na Steamie do tej pory mogli przeliczać ceny w konkretnym kraju, korzystając z domyślnego kursy walutowego, który w przypadku Polski nie był aktualizowany od kilku lat. W ramach najnowszej aktualizacji zasad platforma zaproponowała deweloperom aż trzy różne modele przeliczania wartości gier na rynki lokalne, co teoretycznie było krokiem w dobrą stronę, bo ceny były bardziej realne i dopasowane do warunków rynkowych. Warianty konwersji cen zaproponowane przez Steam to

  • Konwersja na podstawie kursu wymiany, która bazuje na prostym, bezpośrednim przeliczeniu waluty w oparciu o aktualne dane rynkowe.
  • Konwersja na podstawie siły nabywczej, uwzględniająca realne możliwości finansowe i zarobkowe mieszkańców danego terytorium.
  • Konwersja wielozmienna, stanowiąca rynkową opcję domyślną, która aktywnie łączy kurs wymiany, lokalną siłę nabywczą oraz przewidywane koszty innych porównywalnych dóbr rozrywkowych.

W przypadku gry za 59,99 USD, która do tej pory kosztowałaby w Polsce 274,99 zł, cena uwzględniająca tylko kurs walutowy wyniosłaby 214,99 zł, z kolei stawka według siły nabywczej – 114,99 zł. Cena według konwersji wielozmiennej jest najbardziej zbliżona do dotychczasowych sposobów wyceny – wynosi 254,99 zł.

Ceny gier niższe, ale czy na pewno?

Twórcy inicjatywy Polish Our Prices z zadowoleniem przyjęli zaprezentowane zmiany na Steamie, zwracając uwagę na niższe ceny w każdym wariancie:

Wakacje na giełdzie

Okazuje się jednak, że to właśnie ostatni, teoretycznie najbardziej wszechstronny model, wywołuje największe i w pełni uzasadnione kontrowersje wśród polskich graczy. Analiza przeprowadzona przez jednego z użytkowników udowadnia, że domyślny mechanizm traktuje Polskę w sposób krzywdzący: sugerowana cena gry wycenionej bazowo na Steamie na 59,99 dolara według konwersji wielozmiennej wynosi aż 254,99 złotych i jest o ponad 120 procent wyższa, niż gdyby algorytm oparł się w swoich szacunkach wyłącznie na faktycznej sile nabywczej polskich obywateli. Co więcej, ustalona przez system wartość jest nawet o blisko 19 procent wyższa od zwykłego, bezpośredniego przeliczenia aktualnego kursu walut, co ma miejsce także w przypadku euro i funtów brytyjskich.

Steam Community

Dobra rozrywkowe, czyli jakie?

Eksperci z branży oraz sami użytkownicy Steama szybko zaczęli analizować mechanizmy stojące za tak drastycznymi rozbieżnościami. Platforma oficjalnie tłumaczy, że wielozmienny algorytm bierze pod uwagę między innymi lokalne koszty porównywalnych dóbr rozrywkowych, nie wyjaśnia jednak, co dokładnie ten termin oznacza. Nawet jeśli przyjmiemy tu cenniki platform streamingowych jak Netflix, Amazon Prime czy Disney+, to porównując je z kosztami usług w USA czy Europie Zachodniej, okaże się, że Polacy płacą za serwisy rozrywkowe o wiele mniej, np.

  • Netflix – w USA 15,49 USD, w Polsce 10,68 USD, w Niemczech 14 USD,
  • Amazon Prime (rocznie) - w USA 139 USD, w Polsce 18,53 USD, w Niemczech 104 USD,
  • Disney+ (bez reklam) - w USA 18,99 USD, w Polsce 9,40 USD, w Niemczech 12,69 USD,

Gracze pół żartem, pół serio sugerują, że ktoś odpowiedzialny w Steamie za wprowadzanie danych do arkusza kalkulacyjnego pomylił się po prostu o jeden rząd wielkości i zamiast dodać racjonalny narzut rzędu 22 procent, omyłkowo wpisał wartość na poziomie 122 procent. Nie zmienia to jednak faktu, że choć konwersja może opierać się na samym kursie walutowym lub sile nabywczej, to domyślną, zalecaną metodą dla deweloperów będzie właśnie ta oparta o kilka czynników. Polscy gracze na nowych zasadach zyskali tylko teoretycznie, bo porównanie z innymi walutami nie pozostawia wątpliwości, który wariant przeliczania cen jest korzystny dla nich, a który dla wydawców.

Presja społeczna szansą na zmianę cen?

Z informacji przekazywanych przez społeczność graczy wynika, że ceny na Steamie zostały obniżone lub poprawnie dostosowane do polskich realiów w przypadku nawet od 1000 do 1355 gier, co w dużej mierze jest zasługą akcji Polish Our Prices. Racjonalne, obniżone stawki wprowadzono w wielu grach indie czy tak znanych tytułach jak Death Stranding 2, Europa Universalis V, Star Wars Outlaws, The Outer Worlds 2, Starfield czy Doom: The Dark Ages. Warto zaznaczyć, że w przypadku gier, które miały już swoją premierę, zmiana ceny zależy wyłącznie od decyzji konkretnego wydawcy lub dewelopera, dlatego gracze obawiają się, że duże studia zignorują niższe przeliczniki, polegając na nowej, domyślnej konwersji wielozmiennej, która nadal jest niekorzystna dla polskich klientów.

Eksperci i użytkownicy wskazują, że są sposoby wywierania presji na deweloperów i samego Steama w kwestii przeliczników cen. Pierwszym jest publikowanie merytorycznych opinii na oficjalnych forach platformy, z wyraźnym opisem nieprawidłowości w wycenach względem polskiej siły nabywczej, drugim - zachęcanie rodzimych deweloperów do zgłaszania błędów algorytmów poprzez wewnętrzny panel w systemie.

Źródło:
Aldona Derdziak
redaktorka Bankier.pl

Redaktorka Bankier.pl. Absolwentka wrocławskiej polonistyki, ukończyła także studia licencjackie na kierunku ekonomia. Od początku drogi zawodowej związana z finansami, gdzie łączy wiedzę praktyczną z własnymi doświadczeniami. Na Bankier.pl pisze o ubezpieczeniach, śledzi aktualności ze świata bankowości, ze szczególnym uwzględnieniem kart kredytowych i kont premium.

Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
stain
Ale przecież w UE nie wolno stosować cen zróżnicowanych ze względu na miejsce zamieszkania konsumenta. O to jest np. chryja ze słowackimi cenami paliwa.
Airbnb też kiedyś przymusowo przeliczał ceny na PLN po zbójeckim kursie - ale musiał to zmienić i teraz można wybrać walutę, w której się płaci.
marianpazdzioch
Należało im się, choćby za ten bluźnierczy mem.
johnnyhigh
Spokojna głowa, Boga nie trzeba bronić... Sam zamieni w słup soli kogo trzeba... no chyba, że nie wierzysz, że Bóg jest wszechmocny i wszechobecny... w takim razie nie wiem czy dobrze robisz broniąc czegoś w co sam nie wierzysz... śmierdziałoby to obłudą...
hylobiusnews
Czemu ceny są wysokie?
Bo mogą.
Kupujecie gry fajery, znaczy że was stać.
mknowak
Nie ceny są wysokie ty gry coraz słabsze..... mogę dać nawet 1000 zł za grę ale nie chcę mikropłatności i ta gra ma być grywalna a wiele gier jest kupowanych i po kilku godzinach grania nikt już do nich nie wraca. Jeśli dasz ten 1000 zł za grę w którą będziesz grał 200-300 godzin to wyjdzie 2,5 zł za godzinę grania czy to dużo? Tylko Nie ceny są wysokie ty gry coraz słabsze..... mogę dać nawet 1000 zł za grę ale nie chcę mikropłatności i ta gra ma być grywalna a wiele gier jest kupowanych i po kilku godzinach grania nikt już do nich nie wraca. Jeśli dasz ten 1000 zł za grę w którą będziesz grał 200-300 godzin to wyjdzie 2,5 zł za godzinę grania czy to dużo? Tylko że w taką grę trzeba tyle grać. Kiedyś były dema w które można było grać godzinę dwie lub jeden poziom przejść no ale to zlikwidowali bo po takiej krótkiej sesji większość rezygnowała z zakupu bo nie było "chemii".
hylobiusnews odpowiada mknowak
Jakość gier dzisiaj?
Firmy nie mają w swoich słownikach słowa "jakość".
samsza
co tsue na takie nierynkowe praktyki ?

Powiązane: Gry komputerowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki