Wraz z końcem marca br. Steam, gigant cyfrowej dystrybucji gier, zaktualizował swoje narzędzia do przeliczania walut, wprowadzając dwa nowe warianty dla wydawców. Decyzja wzbudziła entuzjazm użytkowników z Polski, którzy od miesięcy skarżyli się na mocno zawyżone stawki w złotówkach, okazuje się jednak, że nowe zasady przeliczania cen tylko pozornie są korzystne dla naszych graczy. Domyślny algorytm nadal winduje ceny gier w polskich złotych, a sami użytkownicy nie zamierzają odpuszczać i wciąż walczą o lepszy system wyceny.


Już od 2023 roku użytkownicy znad Wisły zwracali uwagę na wyjątkowo niekorzystny przelicznik cen gier na platformie Steam, co zaowocowało inicjatywą Polish Our Prices i działaniami motywującymi deweloperów do stosowania stawek uwzględniający aktualne warunki rynkowe. 27 marca 2026 r. Valve, operator platformy, zakomunikował wydawcom dwa dodatkowe warianty przeliczania cen gier, co niekoniecznie oznaczało dobrą wiadomość dla użytkowników.
Trzy warianty przeliczania cen na Steamie
Twórcy treści na Steamie do tej pory mogli przeliczać ceny w konkretnym kraju, korzystając z domyślnego kursy walutowego, który w przypadku Polski nie był aktualizowany od kilku lat. W ramach najnowszej aktualizacji zasad platforma zaproponowała deweloperom aż trzy różne modele przeliczania wartości gier na rynki lokalne, co teoretycznie było krokiem w dobrą stronę, bo ceny były bardziej realne i dopasowane do warunków rynkowych. Warianty konwersji cen zaproponowane przez Steam to
- Konwersja na podstawie kursu wymiany, która bazuje na prostym, bezpośrednim przeliczeniu waluty w oparciu o aktualne dane rynkowe.
- Konwersja na podstawie siły nabywczej, uwzględniająca realne możliwości finansowe i zarobkowe mieszkańców danego terytorium.
- Konwersja wielozmienna, stanowiąca rynkową opcję domyślną, która aktywnie łączy kurs wymiany, lokalną siłę nabywczą oraz przewidywane koszty innych porównywalnych dóbr rozrywkowych.
W przypadku gry za 59,99 USD, która do tej pory kosztowałaby w Polsce 274,99 zł, cena uwzględniająca tylko kurs walutowy wyniosłaby 214,99 zł, z kolei stawka według siły nabywczej – 114,99 zł. Cena według konwersji wielozmiennej jest najbardziej zbliżona do dotychczasowych sposobów wyceny – wynosi 254,99 zł.
Ceny gier niższe, ale czy na pewno?
Twórcy inicjatywy Polish Our Prices z zadowoleniem przyjęli zaprezentowane zmiany na Steamie, zwracając uwagę na niższe ceny w każdym wariancie:

Piekło zamarzło! Steam zaktualizował narzędzia dla deweloperów do ustawiania cen regionalnych.
— Polish Our Prices (@PolishOurPrices) March 28, 2026
Zaktualizowane zostały dane dotyczące przeliczania cen zgodnie z obecną sytuacją ekonomiczną oraz zostały dodane dwie nowe metody konwersji cen.
Od teraz Steam oferuje trzy różne… pic.twitter.com/q7vfHFA3Nh
Okazuje się jednak, że to właśnie ostatni, teoretycznie najbardziej wszechstronny model, wywołuje największe i w pełni uzasadnione kontrowersje wśród polskich graczy. Analiza przeprowadzona przez jednego z użytkowników udowadnia, że domyślny mechanizm traktuje Polskę w sposób krzywdzący: sugerowana cena gry wycenionej bazowo na Steamie na 59,99 dolara według konwersji wielozmiennej wynosi aż 254,99 złotych i jest o ponad 120 procent wyższa, niż gdyby algorytm oparł się w swoich szacunkach wyłącznie na faktycznej sile nabywczej polskich obywateli. Co więcej, ustalona przez system wartość jest nawet o blisko 19 procent wyższa od zwykłego, bezpośredniego przeliczenia aktualnego kursu walut, co ma miejsce także w przypadku euro i funtów brytyjskich.
Dobra rozrywkowe, czyli jakie?
Eksperci z branży oraz sami użytkownicy Steama szybko zaczęli analizować mechanizmy stojące za tak drastycznymi rozbieżnościami. Platforma oficjalnie tłumaczy, że wielozmienny algorytm bierze pod uwagę między innymi lokalne koszty porównywalnych dóbr rozrywkowych, nie wyjaśnia jednak, co dokładnie ten termin oznacza. Nawet jeśli przyjmiemy tu cenniki platform streamingowych jak Netflix, Amazon Prime czy Disney+, to porównując je z kosztami usług w USA czy Europie Zachodniej, okaże się, że Polacy płacą za serwisy rozrywkowe o wiele mniej, np.
- Netflix – w USA 15,49 USD, w Polsce 10,68 USD, w Niemczech 14 USD,
- Amazon Prime (rocznie) - w USA 139 USD, w Polsce 18,53 USD, w Niemczech 104 USD,
- Disney+ (bez reklam) - w USA 18,99 USD, w Polsce 9,40 USD, w Niemczech 12,69 USD,
Gracze pół żartem, pół serio sugerują, że ktoś odpowiedzialny w Steamie za wprowadzanie danych do arkusza kalkulacyjnego pomylił się po prostu o jeden rząd wielkości i zamiast dodać racjonalny narzut rzędu 22 procent, omyłkowo wpisał wartość na poziomie 122 procent. Nie zmienia to jednak faktu, że choć konwersja może opierać się na samym kursie walutowym lub sile nabywczej, to domyślną, zalecaną metodą dla deweloperów będzie właśnie ta oparta o kilka czynników. Polscy gracze na nowych zasadach zyskali tylko teoretycznie, bo porównanie z innymi walutami nie pozostawia wątpliwości, który wariant przeliczania cen jest korzystny dla nich, a który dla wydawców.
Presja społeczna szansą na zmianę cen?
Z informacji przekazywanych przez społeczność graczy wynika, że ceny na Steamie zostały obniżone lub poprawnie dostosowane do polskich realiów w przypadku nawet od 1000 do 1355 gier, co w dużej mierze jest zasługą akcji Polish Our Prices. Racjonalne, obniżone stawki wprowadzono w wielu grach indie czy tak znanych tytułach jak Death Stranding 2, Europa Universalis V, Star Wars Outlaws, The Outer Worlds 2, Starfield czy Doom: The Dark Ages. Warto zaznaczyć, że w przypadku gier, które miały już swoją premierę, zmiana ceny zależy wyłącznie od decyzji konkretnego wydawcy lub dewelopera, dlatego gracze obawiają się, że duże studia zignorują niższe przeliczniki, polegając na nowej, domyślnej konwersji wielozmiennej, która nadal jest niekorzystna dla polskich klientów.
Eksperci i użytkownicy wskazują, że są sposoby wywierania presji na deweloperów i samego Steama w kwestii przeliczników cen. Pierwszym jest publikowanie merytorycznych opinii na oficjalnych forach platformy, z wyraźnym opisem nieprawidłowości w wycenach względem polskiej siły nabywczej, drugim - zachęcanie rodzimych deweloperów do zgłaszania błędów algorytmów poprzez wewnętrzny panel w systemie.

























































