W rozmowie z IAR Sobotka przypomniał, że jego proces był poszlakowy i sąd nie przedstawił mu dowodów winy. Według niego, prawo zostało tak zinterpretowane, aby zapadł wyrok skazujący. "Nie boję się kary, ale chciałbym wiedzieć, za co mam ją odbyć" - powiedział Sobotka.
Podkreślił, że nie byłby w ogóle zamieszany w aferę starachowiską gdyby Andrzej Jagiełło nie wymienił jego nazwiska podczas przesłuchań. Nie miałem zwyczaju przekazywania jakichkolwiek informacji komukolwiek - zaznaczył były wiceminister nawiązując do czynu, za który go skazano, czyli informowania lokalnych polityków SLD o tajnej akcji policjantów.
Zbigniew Sobotka nie wierzy w bezstronność Zbigniewa Ziobro, który - jako Prokurator Generalny - musi wydać opinię w sprawie jego ułaskawienia. Według byłego wiceministra, Ziobro jest urzędnikiem o skrajnie prawicowym nastawieniu, który komentuje sprawę jeszcze przed zapoznaniem się z nią.
Sobotka nie chciał komentować treści swego wniosku o ułaskawienie przesłanego prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Powiedział, że jest to jego prywatna sprawa.
Źródło:IAR



























































