Spekulacyjny popyt na ropę zmniejszył się za sprawą zawieszenia broni w Strefie Gazy. Spokój na Bliskim Wschodzie ograniczył obawy o wstrzymanie dostaw z regionu, z którego pochodzi jedna trzecia światowego wydobycia. Napięcie w branży energetycznej spadło też za sprawą rosyjsko-ukraińskiego porozumienia w kwestii dostaw gazu.
W efekcie na nowojorskiej giełdzie NYMEX cena ropy z lutowym terminem dostawy spadła do poziomu 35,44$ za baryłkę, przy czym zawarto transakcje na zaledwie 571 lotów. W przypadku najbardziej aktywnych kontraktów marcowych liczba ta jest ośmiokrotnie wyższa. Również cena amerykańskiej ropy Light Crude rośnie wraz z terminem dostawy – za surowiec dostarczony w grudniu trzeba zapłacić aż 56$.
Tymczasem o godzinie 13:00 baryłka ropy Brent była wyceniana na 45,16 dolarów, a więc o 2,3% niżej niż w piątek.
Ropa tanieje pomimo sygnałów płynących z kartelu OPEC, który rozważa dalsze redukcje limitów wydobycia „czarnego złota”. Mimo że od września OPEC już trzy razy ograniczał produkcję, to za sprawą szerzącej się recesji zapasy ropy ciągle rosną.
Międzynarodowa Agencja Energii po raz kolejny zredukowała swoje prognozy globalnego zużycia ropy naftowej. Zdaniem MAE w 2009 roku średnie dzienne zapotrzebowanie na ropę wyniesie 85,3 mln baryłek i będzie o 0,6% niższe niż rok wcześniej. Prognoza ta opiera się na założeniu globalnego wzrostu gospodarczego na poziomie 1,2%.
K.K.































































