W Polsce nie ma jednego konta emerytalnego, by rządzić wszystkimi. Mamy za to do dyspozycji kilka opcji pozwalających uzyskać przywileje podatkowe i w ten sposób ułatwić zgromadzenie prywatnego kapitału na starość. Pytanie tylko, jak do nich przekonywać: kijem czy marchewką?


Na skutek prowadzonej etapami – i nie da się ukryć, że raczej dość chaotycznie – reformy emerytalnej w Polsce mamy kilka rozwiązań wspomagających budowanie prywatnych oszczędności na okres po zakończeniu aktywności zawodowej. Mamy programy zbiorowe: Pracownicze Programy Emerytalne (PPE), Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) oraz znacznie młodsze i bardziej popularne Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK). Mamy też programy osobiste w postaci Indywidualnych Kont Emerytalnych (IKE) czy Indywidualnych Kont Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) oraz Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny (OIPE, ang. PEPP).
Wiele kont, jeden cel
– Dla osób spoza bańki finansowej system cały emerytalny to jest troszeczkę taki sklep tysiąc jeden drobiazgów. Wchodzą, patrzą i nie wiedzą, o co chodzi. Tak, oczywiście z punktu widzenia percepcyjnego by fajnie było dla osób takich indywidualnych, gdyby był jeden produkt, ale tego się już nie da zrobić – stwierdził Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, podczas debaty zorganizowanej w ramach tegorocznej edycji Forum Finansów Bankier.pl. – Nie da się tego zmienić, gdyż ważna jest ciągłość systemu – dodał Masłowski.
– Jestem za różnorodnością, bo z jednej strony mamy produkty grupowe PPE i PPK, które są powszechne, i każdy – nawet ten, kto się nie zna i nie rozróżnia akcji od obligacji – może z tego rozwiązania skorzystać – zaoponował Mariusz Jaszczyk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju i jeden z twórców systemu PPK. – Natomiast osoby, które mają większą świadomość, mogą skorzystać z indywidualnych produktów, takich jak IKE czy IKZE. Stąd ta różnorodność jest właściwa – dodał Jaszczyk.
– Różnorodność jest lepsza od takiej jednorodności z punktu widzenia chociażby tego, że między instytucjami finansowymi, które dostarczają te produkty, jest konkurencja – zauważył profesor Krzysztof Waliszewski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. – Ważna jest tu stałość i niezmienność, co zresztą wynika z prowadzonych przeze mnie badań – dodał profesor Waliszewski. – Uczestnicy IKE cenią sobie właśnie bezpieczeństwo i tę stałość. Czyli że jeżeli włożą pieniądze w określonej kwocie, to będą one im wypłacane według tych zasad, które teraz są, a nie ciągle zmienianych – dodał profesor.
PPK nie powielą błędów i wypaczeń OFE
Podczas debaty przypomniano także kwestię zaboru aktywów otwartych funduszy emerytalnych, gdzie stanowiące ponad połowę aktywów tych funduszy obligacje skarbowe umorzono i przeksięgowano na indywidualne „konta emerytalne” prowadzone przez ZUS. Wprawdzie zarówno Sąd Najwyższy jak i Trybunał Konstytucyjny uznały, że aktywa zgromadzone w ramach OFE były środkami publicznymi i rząd mógł z nimi zrobić, co zechciał. Jednak przekaz informacyjny samych OFE był taki, że są to środki prywatne klientów funduszy.
– Proszę otworzyć Prawo bankowe i znaleźć mi artykuł, który mówi wam, że pieniądze zgromadzone na rachunku bankowym są waszą własnością. To jest trochę odpowiedź na to, czy można je zabrać – zapytał nieco prowokacyjnie Mariusz Jaszczyk z PFR. – A teraz otwórzcie ustawę o PPK artykuł trzeci ustęp drugi, który wprost mówi, że środki zgromadzone na rachunkach PPK są prywatną własnością osób oszczędzających – dodał Jaszczyk.
– Ale jest cała bardzo duża grupa społeczeństwa – w tym mówiący te słowa – która uważa, że tę część obligacyjną w OFE nam buchnięto. Tak. Ja bym proponował, żeby tym politykom, którzy to zrobili, płacić pensje w obligacjach, które się natychmiast umarza i dopisuje do ich konta, subkonta w ZUS. Ciekawe, czy też chętnie by pracowali – skomentował Michał Masłowski ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. – Pamiętam reklamy z 1999 roku. Te o fantazji i życiu pod palmami – dodał wiceprezes SII.
– Polacy zaczynają wierzyć i zaczynają ufać w PPK. W zeszłym roku średniomiesięcznie przystępowało do naszych PPK około 9370 osób. W tym roku na koniec października mogę powiedzieć, że miesięcznie ponad 12 000 osób przystępuje do PPK. Jest to olbrzymia liczba, ale jest to wynik tego, że my samodzielnie, ale też i przy współudziale PFR-u po prostu pełnimy taką misję edukacyjną. Mówimy ludziom, że to nie jest OFE. Przypominając fakt, że oszczędności w OFE nigdy nie były naszą własnością, tylko co najwyżej mogliśmy wybrać instytucję komercyjną (która nimi zarządzała – przyp. red.). Mimo to reklamy za premiera Buzka mówiły co innego – zaznaczył Tomasz Fronczak, dyrektor biura programów emerytalno-oszczędnościowych w TFI PZU.
Niestety, PPK miało tego pecha, że wchodziło na rynek, kiedy dużo mówiło się o kwestii likwidacji OFE czy nawet nacjonalizacji znaczącej części giełdowych spółek. – Ludzie byli przerażeni i faktycznie na każdym spotkaniu z pracownikami kilka lat temu, gdzie odpowiadaliśmy o PPK, było pytanie, a czy nam Tusk tego nie ukradnie. To się zmienia. Jest wiele osób, które na początku sprawdzało, czy można środki z PPK wyciągnąć, czy to rzeczywiście są moje pieniądze i zrobiły to raz czy dwa, ale zostały w PPK, zaczęły ponownie oszczędzać – przypomniał Tomasz Fronczak.
Emerytalny kij czy emerytalna marchewka?
– Trzeba w większym stopniu uświadamiać młodym ludziom, że ich przyszłość finansowa będzie zależała od tych prywatnych form emerytalnych, dlatego że stopa zastąpienia dla 20-30 latków będzie poniżej 30%, więc de facto grozi im ubóstwo emerytalne. Do tego to się sprowadza – zauważył profesor Krzysztof Wasilewski. Obecnie przeciętna emerytura z ZUS stanowi ok. połowę ostatniej pensji. Prognozy Zakładu mówią, że za 30-40 lat będzie to ok. 25-30%.
– Ta grupa, którą poddaliśmy badaniu, wynosiła 1100 osób w przedziale wiekowym między 19 a 29 osób. I słuchajcie, znakomita większość was, młodych osób, była przekonana, że ta stopa zastąpienia dla was będzie wynosiła ponad 50%. Czyli jeżeli na każde 1000 złotych, który będziecie zarabiali w ramach ostatniej pensji, będziecie otrzymywali emeryturę co najmniej 500 zł. Tymczasem ona będzie poniżej 300 zł, przynajmniej według obecnych szacunków – dodał wiceprezes PFR. To właśnie IKE, IKZE, PPE i PPK mają wyrównać tą różnicę pomiędzy tym, co (być może) otrzymamy z ZUS-u, a tym, na co liczymy. – Dlatego jestem zwolennikiem marchewki i pozytywnego promowania oszczędzania – dodał wiceprezes Jaszczak.
– Natomiast moje takie obserwacje są takie, że ja chyba jednak jestem za metodą kija. Trzeba troszkę postraszyć. Ludzie zaczynają oszczędzać w dwóch przypadkach. Pierwszy jest taki, że jak ich plecy zaczynają boleć, że oj to chyba jednak nie jestem z żelaza, to ja już się wezmę za te oszczędności. A drugi, że gdy już jakaś ciocia pójdzie na emeryturę i ją spotka materialnie bieda, to oni zobaczą na własne oczy, co to jest ta stopa zastąpienia – spointował Michał Masłowski z SII.


























































