Sesja na WGPW przebiegła pod dyktando giełd europejskich
Bardzo nieciekawa sesja. Otwarcie było na minusie, ale bez specjalnych emocji. Wyniki DT i obniżenie ratingu SAP, które wpłynęły na rynki Eurolandu na nasz nie miały wielkiego wpływu. Nawet wtedy, kiedy w Nowym Jorku zamknięto Brooklyn Bridge, a indeksy w Europie zaczęły gwałtownie spadać nasz rynek zachował olimpijski spokój, Tylko Elektrim, BRE i TPSA mocniej spadały. Indeks stał w okolicach 1380 pkt.W końcu nerwy przeważyły i rynek zaczął się osuwać. Na tle innych rynków europejskich byliśmy jednak oazą spokoju. To zdecydowanie podważa tezę o spekulacyjnym kapitale zagranicznym. Otwarcie Mostu Brooklińskiego poprowadziło indeksy w Europie nieco do góry, ale u nas nadal trwał marazm, chociaż dzięki popytowi na TPSA indeks wrócił w okolice wcześniejszej stabilizacji na 1380 pkt. Potem jednak szybko wrócił na sesyjne dno, przebił je i tak czekaliśmy na zmiłowanie w okolicach 1370 pkt.. W tym okresie mocno spadał Elektrim, Comarch, Computerland i Softbank. Jednak nienajlepiej wyglądała również TPSA i PKN. Całkiem przyzwoicie na tle rynku Pekao i Prokom.
Ciekawe, że dobre zachowanie rynków amerykańskich po okresie początkowej niepewności nie wpłynęło pozytywnie na rynek, który w ostatnich minutach spadał (co prawda przede wszystkim dzięki małym transakcjom). To kolejny sygnał, że nie ma poważnego kapitału zagranicznego. Fixing pozwolił jednak zamknąć WIG-20 dokładnie na poziomie podstawy podwójnego szczytu.
Obrót był bardzo umiarkowany, ale mniejszy niż na wzroście, co jest dobrym sygnałem. Nawet zamknięcie poniżej 1374 pkt. zwiększałoby co prawda prawdopodobieństwo podwójnego szczytu, ale ta formacja po tak krótkim okresie wzrostów jest bardzo mało wiarygodna. Takie jak w końcu było powoduje, że w dalszym ciągu możliwe są wzrosty, a indeks może po prostu tworzyć chorągiewkę, z której wybicie dałoby wzrost porównywalny z czwartkowo-piątkowym.




























































