Idea partnerstwa publiczno-prywatnego miała łączyć rynkowe podejście firm i socjalne zobowiązania państwa i władz lokalnych. Praktyka pokazała, że PPP wciąż jest mało popularne. Partnerstwo publiczno-prywatne w założeniu twórców miało polegać na rozdzieleniu finansowania, obsługi i odpowiedzialności za inwestycje pomiędzy podmioty publiczne a prywatne. Celem było obniżenie kosztów i zapewnienie wyższej jakości usług. Niemniej wcześniej przyjęte w Polsce regulacje prawne były na tyle skomplikowane i niejasne, że ani władze lokalne, ani przedsiębiorstwa nie były skore do tego typu współpracy.
– Nowa ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym obowiązuje od lutego 2009 roku. Zastąpiła ona poprzednio obowiązującą ustawę z 2005 r., która okazała się nieżyciowa, gdyż na jej podstawie nie zrealizowano ani jednego projektu. Nowa ustawa uprościła procedurę nawiązywania współpracy pomiędzy partnerem publicznym oraz partnerem prywatnym – mówi Kamil Kosior z Kancelarii Łatała i Wspólnicy.
Nowe zasady, wielkie oczekiwania
| Chcesz wiedzieć, które produkty bankowe są najlepsze dla przedsiębiorcy? Wejdź na zakładkę: Bank dla firmy |
Nowa ustawa likwiduje obowiązek dokonania kosztownej analizy przed wyborem partnera prywatnego. Ponadto umowa pomiędzy władzami lokalnymi a przedsiębiorstwem nie wymaga tylu formalności, co wcześniej.
Obecnie wybór partnera publicznego odbywa się w trzech trybach i jest zależny od przyjętego podziału ról pomiędzy kooperantami. Istnieje kilka modeli współpracy. Przykładowo: przedsiębiorstwo zapewnia sfinansowanie budowy, a następnie utrzymanie obiektu pożytku publicznego (np. oczyszczalni ścieków), gmina zaś zobowiązuje się korzystać z jego usług. Najbardziej znanym przypadkiem jest budowa autostrady przez prywatnego inwestora, który w zamian za udział w zyskach sfinansuje część inwestycji.
Kto na tym korzysta?
Partnerstwo publiczno-prywatne jest dobrym wyjściem dla władz lokalnych, których często nie stać na przeprowadzenie kosztownych inwestycji. Tymczasem inwestycje są potrzebne, by zapewnić konkurencyjność gminy w regionie. Nierzadko też usługi dostarczane przez partnera prywatnego są lepszej jakości.
Ważnym czynnikiem podjęcia decyzji o PPP jest kontrola. Jeżeli partner nie realizuje umowy, tzn. usługa nie spełnia oczekiwań mieszkańców, gmina może wyciągnąć wobec niego konsekwencje, takie jak kary finansowe. Mając tego świadomość, przedsiębiorca nie będzie ryzykował niewywiązania się z warunków lukratywnego kontraktu.
W przypadku inwestycji realizowanych samodzielnie przez samorząd zdarza się, że mamy do czynienia ze zjawiskiem niegospodarności – inwestycja jest zbyt droga lub działa nieefektywnie. Udział prywatnego partnera zmniejsza takie ryzyko, gdyż od prawidłowego wykonania kontraktu zależy jego zysk.
Dla przedsiębiorcy wejście w spółkę z samorządem również przynosi korzyści. Po pierwsze, władze lokalne to względnie pewny partner, któremu teoretycznie nie grozi bankructwo. Takie umowy zwykle mają charakter długoterminowy i zapewniają firmie zysk na wiele lat. Dlatego przetargi na realizację zamówień publicznych cieszą się dużym zainteresowaniem.
Gdyby inwestycja nie przynosiła spodziewanych zysków, przedsiębiorca może liczyć, że nie będzie sam ponosił strat. Co więcej, może liczyć na wsparcie finansowe w czasie kryzysu, gdy ludzie z różnych względów przestają korzystać z jego usług. Wszystko dlatego, że często nawet dotowanie przedsiębiorcy będzie dla samorządu tańsze niż samodzielna budowa i obsługa.
Nie wolno lekceważyć ryzyka
Zdarza się jednak, że to, co wydawało się na początku zaletą, staje się piętą achillesową partnerstwa. Brak zależności samorządu od rynkowej prosperity to nie tylko ratunek w chwili kryzysu, ale też poważne ryzyko. Jeżeli zmieni się władza, czynniki ekonomiczne mogą ustąpić miejsca decyzjom politycznym. Nowa rada gminy może np. przyjąć założenie, że miasto nie potrzebuje firmy odśnieżającej drogi i nie przedłuży umowy – nawet, jeśli będą za tym przemawiały czynniki ekonomiczne.
Nawet najbardziej optymistyczny przedsiębiorca musi pozbyć się złudzeń, że w PPP partnerzy są równi. To władze lokalne ustalają podstawowe warunki każdej działalności (wysokość podatków lokalnych, ceny mediów, wydawanie pozwoleń i koncesji). Przedsiębiorcy są więc zdani na łaskę lub niełaskę samorządu, który skutecznie może uprzykrzyć życie każdej firmie.
Nie wolno zapominać o tym, że koszty wejścia do współpracy w ramach PPP są wysokie i nie każda firma może sobie na nie pozwolić. Nie chodzi tylko o zaplecze finansowe, ale ważne są też kadry, know-how, pozycja na rynku, a często również znajomości. Ta ostatnia kwestia sprawia, że partnerzy muszą liczyć się z oskarżeniami o korupcję.
Jeszcze nie panaceum, ale działa
Zwolennicy PPP uważają, że jest to najlepsze z możliwych rozwiązań, które przynosi same korzyści. Ich zdaniem, państwo ma obowiązek zapewnić obywatelom pewne usługi, zatem pragną tego dokonać za publiczne pieniądze, ale rękami prywatnych przedsiębiorców. Czasami ten schemat nie tylko budzi kontrowersje, ale również jest nieskuteczny.
Mało kto dostrzega wyraźny konflikt interesów. Firma pragnie zapewnić sobie jak najwyższy zysk na możliwe najdłuższy okres. Z drugiej strony samorząd chce zapewnić obywatelom usługę o najwyższej jakości przy jak najniższej cenie. Jest to małżeństwo z rozsądku, w którym dwie strony kochają się dopóty, dopóki jest to dla nich opłacalne. Jeżeli zyski mają też zwykli obywatele, nie powinniśmy mieć o to pretensji.
Łukasz Piechowiak
Mateusz Szymański
Bankier.pl
» Kredyty dla firm
» 29 tysięcy Internetowych Rewolucjonistów
» Będą kolejne uproszczenia przy składaniu wniosków o dofinansowanie
































































