Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska zapowiedziała w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję na tym stanowisku. Jak zaznaczyła, zmieniłaby decyzję jedynie w przypadku wystąpienia „nadzwyczajnych okoliczności”.


„Rzeczpospolita” zauważyła w sobotnim, internetowym wydaniu, że niebawem kończy się kadencja Manowskiej jako I prezesa Sądu Najwyższego. Jeszcze w lutym zgromadzenie ogólne sędziów SN może wybrać kandydatów, spośród których prezydent powoła I prezesa SN.
„Podjęłam już decyzję. Nie będę ubiegać się o kolejną kadencję na stanowisku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, chyba że wystąpią jakieś nadzwyczajne okoliczności” - powiedziała Manowska, pytana, czy będzie się ubiegać o reelekcję.
„Od dawna powtarzam, że jestem gotowa zrezygnować ze swojej funkcji, jeśli będzie taka potrzeba. No i taka potrzeba właśnie nadeszła” - dodała.
Jak podkreśliła Manowska, jej odejście ma ułatwić wybór nowego lidera i wprowadzić do instytucji „świeżą krew”, co pozwoli na zachowanie ciągłości umiarkowanej linii orzeczniczej. Wskazała, że decyzja o rezygnacji z ubiegania się o reelekcję ma związek m.in. ze sporem dotyczącym kontrasygnaty premiera pod decyzjami prezydenta w sprawach wymiaru sprawiedliwości. Jak oceniła, brak kontrasygnaty może prowadzić do chaosu i wykorzystywania sytuacji przez polityków. Zaznaczyła, że znaczenie mają także względy prywatne i rodzinne. (PAP)
pif/ mmu/




























































