REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

S&P500: nieudany atak na historyczny szczyt

2019-09-13 22:23
publikacja
2019-09-13 22:23

S&P500 ponownie zbliżył się do rekordu z lipca, ale tym razem zakończył dzień tuż pod kreską. Pomagały wieści z frontu handlowego, ale szkodziła przecena walorów Apple’a.

S&P500: nieudany atak na historyczny szczyt
S&P500: nieudany atak na historyczny szczyt
fot. Lucas Jackson / / Reuters

3027,98 punktów. Ten rekord z końcówki lipca pozostał niepobity. W piątek S&P500 stracił 0,08%, finiszując z wynikiem 3007,39 pkt., w trakcie sesji dochodząc w porywach do 3017, 30 pkt. Jak widać, wszystko rozgrywa się w promieniu niespełna 1%.

Za to Dow Jones wzrósł ósmą sesję z rzędu, tym razem zyskując skromne 0,14% i od rekordu wszech czasów dzieli go już niespełna 0,7%. Nasdaq odnotował spadek o 0,22%. Zarówno na NYSE jak i (zwłaszcza) na Nasdaqu spółek zniżkujących było więcej niż zwyżkujących.

Sentyment na Wall Street wspierały delikatne sugestie płynące z Pekinu. Władze ChRL łaskawie zgodziły się na odstąpienie od niektórych dodatkowych ceł nałożonych na amerykańską żywność. Dzień wcześniej prezydent Donald Trump w geście dobrej woli zdecydował się przesunąć o dwa tygodnie wprowadzenie dodatkowych ceł na chińskie towary. Rynek odczytał te sygnały jako wzrost szans na wygaszenie wojny celnej między USA a Chinami.

Inwestorów do rzeczywistości przywoływały jednak taniejące walory Apple’a, które przeceniono o blisko 2%. Analitycy Goldman Sachs obniżyli cenę docelową dla akcji producenta iPhone’ów.

Nie zachwyciły też dane o sprzedaży detalicznej za sierpień. Na pierwszy rzut oka wyglądały one nieźle: obroty handlowców zwiększyły się o 0,4% mdm wobec oczekiwań na poziomie 0,2% mdm. Ale za niemal cały wzrost sprzedaży odpowiadał zmienny popyt na samochody. Po wyłączeniu tego czynnika sprzedaż pozostała na poziomie z lipca, choć ekonomiści zakładali wzrost o 0,1% mdm.

Za to nieco bardziej od oczekiwań poprawiły się nastroje konsumentów. Finalny wrześniowy odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan wyniósł 92 pkt. wobec 89,8 pkt. w sierpniu.

Mimo mieszanych danych napływających z amerykańskiej gospodarki rynek jest przekonany, że już w przyszłym tygodniu Rezerwa Federalna dokona drugiej obniżki stóp procentowych. Trochę to przypomina orwellowskie dwójmyślenie. Z jednej strony niby z gospodarką wszystko dobrze, ale lepiej niech Fed tnie stopy tak, jakby recesja czyhała tuż za rogiem.

Zastanawiająca była jednak reakcja rynku długu, na którym doszło do kolejnej silnej przeceny amerykańskich obligacji skarbowych. Rentowności na prawie całej długości krzywej terminowej (od 2 lat wzwyż) poszły w górę o 8-11 pb. To tak, jakby rynek tracił przekonanie w głębokie obniżki stóp procentowych w USA, w jakie wierzył jeszcze 2-3 tygodnie temu.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (7)

dodaj komentarz
kimdzongtusk
A banki centralne dalej karmia wielogłowego smoka zwanego " rynkiem finansowym" . Te wszystkie QE odmieniane przez wszystkie przypadki pomagają realnej gospodarce jak umarłemu kadzidło. Służą tylko i wyłącznie sektorowi wiadomo jakiemu. Rozjazd indeksów i realnej gospodarki trwa i będzie trwał aż do czasu, jak wymsknie A banki centralne dalej karmia wielogłowego smoka zwanego " rynkiem finansowym" . Te wszystkie QE odmieniane przez wszystkie przypadki pomagają realnej gospodarce jak umarłemu kadzidło. Służą tylko i wyłącznie sektorowi wiadomo jakiemu. Rozjazd indeksów i realnej gospodarki trwa i będzie trwał aż do czasu, jak wymsknie sie to z pod kontroli. Może i Dow Jones dojdzie to 50000 / Czemu nie ? To tylko zapis elektroniczny :-)
silvio_gesell
Dokładnie. Wymsknie się spod kontroli bo realne długoterminowe rentowności obligacji ustala rynek. I nikt ich nie kontroluje.
modulometer odpowiada silvio_gesell
ty chyba nigdy nie słuchasz tego co słyszysz. Otóż EBC wyraźnie zakomunikował że to koniec drukowania kasy i wiecej nad to co już teraz zrobił nie zrobi. To do wszystkich wielbicieli piewców państwa dobrobytu na kredyt nad Wisłą. Długo na stopie 1.5 już się nei pociągnie. EBC nie bedzie więcej prowadził cieć stóp a w czwartek de ty chyba nigdy nie słuchasz tego co słyszysz. Otóż EBC wyraźnie zakomunikował że to koniec drukowania kasy i wiecej nad to co już teraz zrobił nie zrobi. To do wszystkich wielbicieli piewców państwa dobrobytu na kredyt nad Wisłą. Długo na stopie 1.5 już się nei pociągnie. EBC nie bedzie więcej prowadził cieć stóp a w czwartek de facto je podniósł bo tak należy traktować obniżkę depozytowej i wyłączenie sześciokrotności rzerwy spod tej stopy. To jest podwyża stopy depozytowej i to właśnie wycenia rynek obligacji. Do tego ECB zachęca do skuteczniejszej polityki fiskalnej - ergo bedzie inflacja płac i podwyzki stóp. KOńczy się drukowanie kasy - to ostatnie QE w ECB. jak się skończy to sprawy w swoje rece musza wziąć rządy wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami.
silvio_gesell odpowiada modulometer
„EBC wyraźnie zakomunikował że to koniec drukowania kasy i wiecej nad to co już teraz zrobił nie zrobi”.

QE to nie jest drukowanie kasy, tylko drukowanie rezerw na rynku międzybankowym. Dynamika podaży M3 w strefie euro jest cały czas poniżej tej sprzed kryzysu, bo QE nie zwiększa podaży pieniądza.

„To do wszystkich
„EBC wyraźnie zakomunikował że to koniec drukowania kasy i wiecej nad to co już teraz zrobił nie zrobi”.

QE to nie jest drukowanie kasy, tylko drukowanie rezerw na rynku międzybankowym. Dynamika podaży M3 w strefie euro jest cały czas poniżej tej sprzed kryzysu, bo QE nie zwiększa podaży pieniądza.

„To do wszystkich wielbicieli piewców państwa dobrobytu na kredyt nad Wisłą. Długo na stopie 1.5 już się nei pociągnie.”

Zadłużenie Polski do PKB spada, spada także zadłużenie zagraniczne i to nawet w ujęciu nominalnym. Nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że jedziemy na kredyt.

„EBC nie bedzie więcej prowadził cieć stóp a w czwartek de facto je podniósł bo tak należy traktować obniżkę depozytowej i wyłączenie sześciokrotności rzerwy spod tej stopy. To jest podwyża stopy depozytowej i to właśnie wycenia rynek obligacji.”

To jest IMHO najciekawsza część komunikatu, ale żeby wiedzieć jak to traktować musisz przyjąć do wiadomości, że banki komercyjne nie pożyczają ulicy rezerw nadmiarowych. I nie zrobiłyby tego nawet gdyby stopa dla rezerw była na -100%, bo się po prostu nie da. To są środki które nie opuszczają rynku międzybankowego. Wzrost rentowności od kilku dni wycenia słowa Draghiego, że to polityka fiskalna a nie monetarna napędzi inflację.

„KOńczy się drukowanie kasy - to ostatnie QE w ECB. jak się skończy to sprawy w swoje rece musza wziąć rządy wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami.”

QE to nie jest drukowanie kasy, tylko drukowanie rezerw. I QE nie skończy się dopóki stopa depozytowa będzie ujemna. A będzie ujemna tak długo, aż bankierzy centralni zrozumieją, że w długim terminie niższe stopy to niższa inflacja, a nie wyższa.

https://johnhcochrane.blogspot.com/2014/11/the-neo-fisherian-question.html

silvio_gesell
Jeszcze raz napiszę o QE, bo praktycznie wszyscy powtarzają obiegową opinię, że QE poprzez zwiększenie podaży pieniądza „pompuje” indeksy, co jest nie tylko całkowicie błędne, ale i szkodliwe gdy ktoś inwestuje na giełdzie.

QE zwiększa płynność tylko na rynku międzybankowym. Jest to całkowicie osobny rynek niż pieniężny, czyli
Jeszcze raz napiszę o QE, bo praktycznie wszyscy powtarzają obiegową opinię, że QE poprzez zwiększenie podaży pieniądza „pompuje” indeksy, co jest nie tylko całkowicie błędne, ale i szkodliwe gdy ktoś inwestuje na giełdzie.

QE zwiększa płynność tylko na rynku międzybankowym. Jest to całkowicie osobny rynek niż pieniężny, czyli kredyty i depozyty ulicy. Jedyne co łączy rynek międzybankowy i pieniężny to wspólna stopa procentowa. Dzięki QE banki komercyjne są skłonne pożyczać sobie nawzajem rezerwy na rynku międzybankowym. Ale banki komercyjne nie są ograniczone rezerwami aby „pożyczać” pieniądze ulicy. W ogóle bank nie pożycza ulicy, tylko udziela kredytu, wytwarzając kredyty i depozyty z powietrza (a właściwie to z weksla podpisanego przez klienta).

Oczywiście w teorii bank udzielając kredytu musi odprowadzać do banku centralnego wymagane rezerwy, ale to od dawna nie jest w praktyce ograniczeniem gdyż wymagane rezerwy są na 1,5%, 0% lub wręcz ujemne. W praktyce możliwa wartość udzielanych kredytów jest ograniczona tylko wymaganiami kapitałowymi Basel, czyli stosunkiem udzielonych kredytów do kapitalizacji banku.

Podniesienie stóp zwiększa prędkość pomnażania się kredytów i depozytów przez odsetki, czyli zwiększa podaż pieniądza, i inflację. To samo mówi nam wzór Fishera na inflację (nie mylić z równaniem ilościowym MV=PQ):

https://en.wikipedia.org/wiki/Fisher_equation

Ponieważ realna stopa procentowa nie zależy od polityki monetarnej a tylko od realnej stopy zwrotu z inwestycji, która jest w długim terminie stała, zatem podniesienie nominalnych stóp o 1% skutkuje w długim terminie wzrostem inflacji o 1% - o tyle szybciej narastają odsetki i podaż pieniądza. To że banki centralne twierdzą odwrotnie wynika tylko z tego, że interesuje je inflacja
w krótkim terminie. Jednak od 2008r wygląda na to, że Fisheryści w długim terminie mają rację. I nie są to domorośli ekonomiści tylko tuzy jak John Cochrane, Stephan Williamson, Nick Rowe itd.

https://johnhcochrane.blogspot.com/2014/11/the-neo-fisherian-question.html
grzegorzkubik
We wcześniejszym artykule naspali, że ta działa magia QE. To Europejski Bank Centralny w sztuczny sposób podpompował ten indeks a teraz czas na ruch na południe. Sygnały recesji są, widać postępującą inflację. Przecież te indeksy nie idą tylko ręką spekulanta. To jest realna gospodarka a ludzie już nakupowali to co trzeba i na razie We wcześniejszym artykule naspali, że ta działa magia QE. To Europejski Bank Centralny w sztuczny sposób podpompował ten indeks a teraz czas na ruch na południe. Sygnały recesji są, widać postępującą inflację. Przecież te indeksy nie idą tylko ręką spekulanta. To jest realna gospodarka a ludzie już nakupowali to co trzeba i na razie zmniejsza się ilość klientów różnych dóbr. Klikaniem w wykres można czasem trochę podciągnąć wykres ale to gospodarka decyduje w jakim kierunku podąża sprzedaż lub kupno.
silvio_gesell
Przepraszam, ale napisałeś obiegowe bzdury. QE nie jest po to by pompować sztucznie indeksy. Po prostu bank centralny od 2008r musi kupować długoterminowe obligacje tworząc rezerwy, bo banki w środowisku niskich stóp przestały sobie pożyczać rezerwy na rynku międzybankowym, gdyż stopa zwrotu jest niższa niż oczekiwana premia wynikająca Przepraszam, ale napisałeś obiegowe bzdury. QE nie jest po to by pompować sztucznie indeksy. Po prostu bank centralny od 2008r musi kupować długoterminowe obligacje tworząc rezerwy, bo banki w środowisku niskich stóp przestały sobie pożyczać rezerwy na rynku międzybankowym, gdyż stopa zwrotu jest niższa niż oczekiwana premia wynikająca z ryzyka. I nie widać inflacji - strefa euro, pomimo QE, ma ją na poziomie 1%, więc poniżej celu. A jest tak dlatego, że QE nie podnosi inflacji, bo banki centralne nie pożyczają i nie mogą pożyczać rezerw nadmiarowych ulicy. I od 2008r nie gospodarka decyduje w jakim kierunku podąża indeks tylko automaty HFT, oraz firmy skupujące własne akcje, bo zamiast płacić dywidendy akcjonariuszom, taniej jest im finansować się z emisji niskooprocentowanych obligacji niż na giełdzie.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki