S&P500 ponownie zbliżył się do rekordu z lipca, ale tym razem zakończył dzień tuż pod kreską. Pomagały wieści z frontu handlowego, ale szkodziła przecena walorów Apple’a.


3027,98 punktów. Ten rekord z końcówki lipca pozostał niepobity. W piątek S&P500 stracił 0,08%, finiszując z wynikiem 3007,39 pkt., w trakcie sesji dochodząc w porywach do 3017, 30 pkt. Jak widać, wszystko rozgrywa się w promieniu niespełna 1%.
Za to Dow Jones wzrósł ósmą sesję z rzędu, tym razem zyskując skromne 0,14% i od rekordu wszech czasów dzieli go już niespełna 0,7%. Nasdaq odnotował spadek o 0,22%. Zarówno na NYSE jak i (zwłaszcza) na Nasdaqu spółek zniżkujących było więcej niż zwyżkujących.
Sentyment na Wall Street wspierały delikatne sugestie płynące z Pekinu. Władze ChRL łaskawie zgodziły się na odstąpienie od niektórych dodatkowych ceł nałożonych na amerykańską żywność. Dzień wcześniej prezydent Donald Trump w geście dobrej woli zdecydował się przesunąć o dwa tygodnie wprowadzenie dodatkowych ceł na chińskie towary. Rynek odczytał te sygnały jako wzrost szans na wygaszenie wojny celnej między USA a Chinami.
Inwestorów do rzeczywistości przywoływały jednak taniejące walory Apple’a, które przeceniono o blisko 2%. Analitycy Goldman Sachs obniżyli cenę docelową dla akcji producenta iPhone’ów.
Nie zachwyciły też dane o sprzedaży detalicznej za sierpień. Na pierwszy rzut oka wyglądały one nieźle: obroty handlowców zwiększyły się o 0,4% mdm wobec oczekiwań na poziomie 0,2% mdm. Ale za niemal cały wzrost sprzedaży odpowiadał zmienny popyt na samochody. Po wyłączeniu tego czynnika sprzedaż pozostała na poziomie z lipca, choć ekonomiści zakładali wzrost o 0,1% mdm.
Za to nieco bardziej od oczekiwań poprawiły się nastroje konsumentów. Finalny wrześniowy odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan wyniósł 92 pkt. wobec 89,8 pkt. w sierpniu.
Mimo mieszanych danych napływających z amerykańskiej gospodarki rynek jest przekonany, że już w przyszłym tygodniu Rezerwa Federalna dokona drugiej obniżki stóp procentowych. Trochę to przypomina orwellowskie dwójmyślenie. Z jednej strony niby z gospodarką wszystko dobrze, ale lepiej niech Fed tnie stopy tak, jakby recesja czyhała tuż za rogiem.
Zastanawiająca była jednak reakcja rynku długu, na którym doszło do kolejnej silnej przeceny amerykańskich obligacji skarbowych. Rentowności na prawie całej długości krzywej terminowej (od 2 lat wzwyż) poszły w górę o 8-11 pb. To tak, jakby rynek tracił przekonanie w głębokie obniżki stóp procentowych w USA, w jakie wierzył jeszcze 2-3 tygodnie temu.
Krzysztof Kolany




























































