REKLAMA

Rzecznik MŚP: Ograniczenia - tak, zamykanie - nie

2020-10-22 08:09
publikacja
2020-10-22 08:09
fot. Marek Wiśniewski / Puls Biznesu

Przedsiębiorcy z zamkniętych branż zostali postawieni w niezwykle dramatycznej sytuacji. Z telefonów i e-maili wynika, że są na skraju wytrzymałości psychicznej - mówi w czwartkowym "DGP" rzecznik MŚP Adam Abramowicz.

Rzecznik małych i średnich przedsiębiorców zwraca uwagę, że biznes wdrożył wszystkie rygory sanitarne, które zostały nałożone przez GIS. "Zamykanie to nieszczęście zarówno dla przedsiębiorców, bo może doprowadzić do bankructwa, jak i pracowników, bo redukcje miejsc pracy będą nieuniknione" - podkreśla Abramowicz.

Dodatkowo - jak zauważa - jeżeli beneficjent pomocy z tarczy PFR zamknie firmę albo zwolni pracowników, to będzie musiał oddać pieniądze. "Dziś nie mogą działać np. branża fitness, solaria, sauny, branża eventowa. Ci przedsiębiorcy zostali postawieni w niezwykle dramatycznej sytuacji. Z telefonów i e-maili wynika, że są na skraju wytrzymałości psychicznej" - mówi rzecznik MŚP.

Jego zdaniem osoby, którym z powodów epidemicznych zabrania się prowadzenia działalności, powinny otrzymać odszkodowania. "Jeśli Kowalski ma firmę, wziął kredyt na urządzenia, musi płacić czynsz, zatrudnia trzy osoby i opłaca składki, to zamykanie mu biznesu jest niedopuszczalne. Wielu przedsiębiorców, ale także wicepremier Gowin, uważają, że kolejna blokada, jak ta z marca, byłaby końcem dla polskiej gospodarki. Dlatego wprowadzajmy potrzebne ograniczenia, ale nie zamykajmy firm. Obecny, pełzający lockdown ma takie same negatywne skutki dla gospodarki jak blokada marcowa, tylko na mniejszą skalę" - ocenia Abramowicz.

Jak mówi, obecnie napływa do niego ok. 300 wniosków o pomoc tygodniowo. "Wchodzimy w pewne postępowania, pomagamy w indywidualnych sprawach lub wskazujemy konieczne korekty legislacyjne. Mieliśmy niedawno akcję +Ratuj biznes+. Poprosiliśmy doradców podatkowych, adwokatów i radców prawnych, by pomogli przedsiębiorcom np. w wypełnianiu wniosków tarczowych. Zgłosiło się 400 kancelarii, które nieodpłatnie przyszły z pomocą 5 tys. przedsiębiorców" - podkreśla rzecznik MŚP.

Rzecznik małych i średnich przedsiębiorców nie jest też zwolennikiem przywracania handlu w niedziele. "Z raportu przygotowanego niegdyś przez minister Jadwigę Emilewicz wynikało, że wskutek niedzielnego zakazu handlu dochody przesunęły się do takich branż jak turystyka, gastronomia, usługi, kina i teatry. Czyli dokładnie do tych, które najbardziej odczuły skutki COVID-19" - przypomina Abramowicz. Ponadto - jak dodaje - ma sygnały od przedsiębiorców, że brakuje pracowników, m.in. z powodu kwarantanny, za czas której pracodawca musi sam zapłacić. "Wprowadzenie niedziel handlowych tylko pogłębi problem braku rąk do pracy" - uważa Abramowicz.(PAP)

mkr/ amac/

Źródło:PAP
Tematy

Otwórz konto sobie i dziecku i zyskaj 200 zł w promocji na zakupy u naszych partnerów.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki