Wielkopowierzchniowe obiekty handlowe sprzedają swoje towary narzucając bardzo niskie, czasami nieuwzględniające marży handlowej ceny. Wielkie sieci z zagranicznym kapitałem mogą sobie na to pozwolić ponieważ zarabiają przede wszystkim dzięki obrotowi, nie zaś na wysokiej marży. Hipermarkety dyktują swoim producentom czasem niekorzystne warunki, takie jak odroczony o trzy miesiące termin płatności. Nie należy zapominać również o aspekcie psychologicznym kupowania w wielkim obiekcie handlowym – idąc po szeroko reklamowany, rewelacyjnie tani towar, przy okazji kupujemy produkty droższe niż w innych sklepach. Wielkie sieci handlowe nie muszą więc troszczyć się o zarobek z marży. Efektem ubocznym takiego działania jest jednak wyeliminowanie z rynku małych przedsiębiorców, których nie stać na obniżanie cen. Przyjęty 9 kwietnia projekt nowelizacji ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z dnia 16 kwietnia 1993 r. ma, zdaniem rządu, poprawić sytuację kupców, zakończyć praktykę narzucania dumpingowych cen, prowadzenia loterii promocyjnych czy organizowania piramid finansowych.
Według obowiązującego stanu prawnego jednym z czynów nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności poprzez sprzedaż towarów lub usług poniżej kosztów ich wytworzenia lub świadczenia, albo ich odsprzedaż poniżej kosztów zakupu w celu eliminacji innych przedsiębiorców. W projekcie nowelizacji rząd założył, że wielkie sieci handlowe nie będą mogły prowadzić agresywnej polityki cenowej polegającej na sprzedaży towarów bez marży lub z marżą nie pokrywającą kosztów handlowych. Zdaniem rządu ma to zapewnić skuteczniejszą ochronę małych firm spotykających się na rynku z konkurencją, której nie są w stanie sprostać.
Zgodnie z projektem, za nieuczciwą konkurencję uznawane będzie utrudnianie małym firmom dostępu do rynku poprzez sprzedaż towarów lub usług w obiektach handlowych powyżej 400 m kw. po cenie nie uwzględniającej marży. Sprzedaż taka będzie dopuszczalna tylko w ramach wyprzedaży, upływu terminu ważności towarów i likwidacji sklepu. Proponowane regulacje są zbyt restrykcyjne w porównaniu do prawa unijnego, gdzie podaż i popyt reguluje sam rynek. W krajach UE sklepy mogą sprzedawać towary na granicy kosztów dostawy, w zależności od asortymentu, od 2 do 6 razy w roku. Premie i nagrody są zaś traktowane jako element reklamy.
Nowelizacja ustawy poprawić ma sytuację małego handlu i chronić polską przedsiębiorczość przed zalewem kapitału zagranicznego. Gorzej będzie jednak z egzekwowaniem tego prawa. W praktyce, aby wymusić przestrzeganie nowych przepisów, należałoby zatrudnić armię kontrolerów, która będzie musiała sprawdzić każdy supermarket o powierzchni większej niż 400 m kw. Jednak, jak twierdzi Grzegorz Szczodrowski, ekspert Instytutu im. A. Smitha, taka sytuacja raczej nie będzie mieć miejsca, ponieważ bardzo szybko znajdzie się kilka metod pozwalającychna zatrzymanie klienta cenami równie niskimi jak obecnie. Dodaje on również, że nowelizacja ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie przysłuży się nikomu. Na działalności hipermarketów obecnie tracą jedynie małe sklepy, znajdujące się w ich bezpośrednim sąsiedztwie, te położone dalej są zaś niezagrożone. Zdaniem Szczodrowskiego w dotychczasowej sytuacji mali przedsiębiorcy nie byli zagrożeni przez hipermarkety. Skutkiem nowelizacji może być również wymuszenie na producentach niższych cen towarów odsprzedawanych do wielkich sieci handlowych.
Przedstawiciele zagranicznych sieci handlowych nie boją się osłabienia swojej pozycji na rynku. -- Wejście w życie znowelizowanej ustawy nie stanowi dla hipermarketów zagrożenia – twierdzi Lidia Deja, rzecznik prasowy sieci Geant. Ponadto dodaje: „utrzymamy nasze niskie ceny na dotychczasowym poziomie. Kupujemy na wielką skalę, przez co korzystamy z dodatkowych rabatów. Uzyskujemy więc relatywnie niską kwotę zakupu i bez potrzeby sztucznego zaniżania cen możemy korzystnie sprzedawać towar klientom. Jest to element naszej polityki handlowej i marketingowej. Nie próbujemy wyeliminować z rynku małych sklepów, ponieważ nie są one dla nas konkurencją”.
Mimo, że wprowadzone regulacje nie zagrożą zagranicznym supermarketom, Deja krytykuje intencje ustawodawcy – w tle całej dyskusji istnieje problem wyrównywania szans między małymi i dużymi sklepami – podkreśla i dodaje, że walka na ceny toczy się przede wszystkim między hipermarketami. Drobne sklepy w niej nie uczestniczą, ponieważ dysponują innymi atutami, które przyciągają do nich klientów. Nie tędy więc droga do zrówniania pozycji na rynku małych sklepów i gigantów. Podkreśla potrzebę dostosowania naszego prawa do wymogów unijnych, w których występuje tendencja raczej do liberalizacji niż zaostrzania przepisów. Nasze regulacje będą znacznie bardziej restrykcyjne niż funkcjonujące w ramach Wspólnoty, a to jest kompletnie nieuzasadnione.
Przedstawiciele małej przedsiębiorczości nie kryją zadowolenia z przyjęcia nowelizacji -- to dobry pomysł, kóry z całą pewnością może poprawić sytuację polskiego handlu. „Wprowadzenie takich przepisów byłoby korzystne dla nas, ale nie wiem, czy w praktyce jest do wykonania “ - uważa Jarosława Strugała, prezes stworzyszenia Kupcy Dominikańscy. Zwraca uwagę na potrzebę bezustannej kontroli, która sprawdzać będzie czy przepisy są przestrzegane. Strugała podejmuje także kwestię ewentualnego naruszenia zasad formalno-prawnych obowiązujących w Polsce oraz przepisów Unii Europejskiej.
Rząd argumentuje wprowadzenie nowej regulacji w ramach strategii gospodarczej rzadu “Przede wszystkim przedsiębiorczość” chęcią poprawy sytuacji małych i średnich sklepów. W mniemaniu przedstawicieli tej grupy jest to projekt bardzo dobry, który, jeżeli będzie rzetelnie realizowany, faktycznie może spełnić swoje założenia. Krytyka ze strony wielkich sieci handlowych jest aż nazbyt umiarkowana, co świadczyć może o tym, że hipermarkety nie zostaną nowymi regulacjami bardzo pokrzywdzone. Przy ogromnym kapitale, jaki jest w posiadaniu tych wielkich spółek, bez wątpienia znajdą niejeden sposób na ominięcie tych przepisów. W konsekwencji doprowadzi to do utrzymania obecnego poziomu cen. Jedynym pokrzywdzonym w tej sytuacji może zostać konsument. Jeżeli jednak prawdziwe są zapewnienia zagranicznych sieci handlowych jest szansa na to, że za wszelką cenę będą starały się zatrzymać klienta, nie dając mu odczuć negatywnych skutków nowelizacji. Małe firmy będą czuły się bezpieczniejsze i będą miały wrażenie, że rząd zapewni im ochronę przed konkurencją, której w dotychczasowym stanie prawnym nie są w stanie sprostać.
Monika Marciniak




























































