REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

O TYM MÓWI WALL STREETRynkowi guru ostrzegają. Hossa AI potrwa, ale nadciągają gigantyczne turbulencje

Tomasz Goss-Strzelecki2026-05-09 06:00zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl
publikacja
2026-05-09 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Najbliższy czas zapowiada się pod znakiem rajdu na rynkach akcji napędzanego sztuczną inteligencją. Jednak o dalszej przyszłości weterani inwestowania mówią z niepokojem, dostrzegając tektoniczne pęknięcia w globalnych gospodarkach.

Rynkowi guru ostrzegają. Hossa AI potrwa, ale nadciągają gigantyczne turbulencje
Rynkowi guru ostrzegają. Hossa AI potrwa, ale nadciągają gigantyczne turbulencje
/ Shutterstock

Paul Tudor Jones: To szalony, szalony czas

Rajd na rynkach akcji napędzany sztuczną inteligencją ma potencjał utrzymać się jeszcze co najmniej rok lub dwa lata. Przekonany jest o tym miliarder i inwestor Paul Tudor Jones.

– Uważam, że udostępnienie narzędzia Claude w styczniu tego roku można przyrównać do 1981 roku, kiedy to pojawił się Microsoft – powiedział Paul Tudor Jones w głośnym wywiadzie dla stacji CNBC.

Uważnie obserwowany przez Wall Street legendarny spekulant dostrzega w obecnej adaptacji sztucznej inteligencji podobieństwa do 1995 roku, kiedy zadebiutował system operacyjny Windows 95, co przyspieszyło komercyjne wykorzystanie internetu. Choć rozwój AI przypomina wczesne etapy ekspansji technologicznej, wywołana nim hossa przypomina już raczej rok 1999, czyli okres na około rok przed pęknięciem bańki dot-comów.

– To był początek cudu produktywności, który trwał od 4 do 5,5 roku. Powiedziałbym, że jesteśmy w 50–60 procentach tej drogi. Jeśli miałbym szacować, zostało nam jeszcze rok lub dwa lata rajdu – powiedział Paul Tudor Jones.

Wakacje na giełdzie

Inwestor przyznaje, że dokupił więcej akcji spółek powiązanych ze sztuczną inteligencją, jednak nie zdradza konkretnych nazw.

– Gram pod trendy makroekonomiczne, więc po prostu kupuję koszyki akcji. Powiem krótko, to szalony, szalony czas. Zawsze lubię szukać historycznych precedensów – stwierdził Jones.

Jednocześnie inwestor ostrzega, że w dłuższym terminie sztuczna inteligencja niesie ze sobą ryzyko i zagrożenia dla ludzkości, które ostatecznie będą musiały zostać opanowane przez rządy poprzez odpowiednie regulacje.

Ray Dalio: Czekają nas potężne zmiany i wielkie turbulencje

Część weteranów z Wall Street z niepokojem patrzy jednak w przyszłość wykraczającą poza najbliższe lata wzrostów przewidywane przez Jonesa. Ray Dalio, założyciel największego na świecie funduszu hedgingowego Bridgewater Associates, ostrzega, że Stany Zjednoczone wkraczają w okres wielkich turbulencji. Będzie to wynikać z szeregu niebezpiecznych czynników, takich jak ogromny deficyt budżetowy, rosnące nierówności społeczne oraz powiększający się podział między polityczną lewicą a prawicą. Niepokoje w USA dodatkowo spotęguje nowy porządek geopolityczny i przełom w dziedzinie sztucznej inteligencji.

– W ciągu najbliższych 5 lat dojdzie do potężnych zmian, a wszystkie te siły skumulują się w jednym czasie – powiedział Ray Dalio w podcaście „New York Timesa”. – Świat będzie nie do poznania, zmieni się diametralnie. Będzie to czas wielkich transformacji i potężnych turbulencji.

Inwestor obawia się, że amerykański system społeczno-ekonomiczny stoi w obliczu zagrożeń, które mogą przerodzić się w fizyczną przemoc.

– Zbliżają się wybory połówkowe i uważam, że Republikanie prawdopodobnie stracą kontrolę nad Izbą Reprezentantów. Myślę, że od tego momentu konflikty polityczne i społeczne, które rozegrają się w tym czasie, szczególnie między tymi wyborami a wyborami prezydenckimi w 2028 roku, tylko przybiorą na sile – ocenił Dalio.

Zdaniem eksperta w takich warunkach kluczowe jest posiadanie dobrze zdywersyfikowanego portfela, w którym złoto powinno mieć od 5 do 15 procent udziału.

Inwestujesz na rynkach zagranicznych? Odbierz 250 EUR na prowizje!

Jeśli szukasz geograficznej dywersyfikacji i bezpośredniego dostępu do światowych giełd, sprawdź ofertę Saxo Banku. To stabilny duński bank inwestycyjny oferujący dostęp do ponad 70 tysięcy instrumentów. Dlaczego warto rozważyć tu rachunek?

Bonus na start: Zakładając konto z linku na Bankier.pl, otrzymujesz równowartość 250 EUR do wykorzystania na prowizje za transakcje za transakcje na akcjach, ETF-ach i obligacjach przez pierwsze 90 dni.

Maksymalne bezpieczeństwo: Twoje niezainwestowane środki chroni duńska jurysdykcja do 100 tys. EUR. Bank posiada państwowy status SIFI (instytucja ważna systemowo).

Niskie koszty: Handel na giełdach w USA to prowizja zaledwie 0,08% (min. 1 USD). Broker nie pobiera opłat za przechowywanie aktywów ani za brak aktywności.

Wygodne podatki: Otrzymasz raport pomocny w rozliczeniu z polskim fiskusem oraz formularz W8-BEN (niższy podatek od amerykańskich dywidend).

Rachunek w Saxo Banku w promocji założysz na tej stronie »

Informacja: Publikacja ma charakter afiliacyjny. Jeśli skorzystasz z oferty Saxo Banku, możemy otrzymać wynagrodzenie.

– Patrząc w przeszłość, widzimy, że w takich okresach wszystkie waluty tracą, a złoto drożeje – dodaje Dalio.

Jeffrey Gundlach: Amerykański rząd może zrestrukturyzować dług

Weterani z Wall Street nie tylko mówią o długoterminowych zagrożeniach, ale też aktywnie się przed nimi zabezpieczają. Firma inwestycyjna DoubleLine Capital, zarządzana przez króla rynku obligacji Jeffreya Gundlacha, przygotowuje niektóre ze swoich funduszy na ekstremalny scenariusz, w którym amerykański rząd decyduje się na restrukturyzację długu w odpowiedzi na potencjalną recesję.

Choć wydaje się to mało prawdopodobne, Waszyngton może jednostronnie zdecydować o zamianie posiadanych przez inwestorów obligacji skarbowych o wysokim kuponie na papiery oprocentowane niżej, zachowując ich dotychczasową zapadalność. Gundlach podaje przykład, w którym rząd obniża kupon z 4 do 1 procent. Nazywa to „najlepszym sposobem na odłożenie problemu w czasie”.

Kwestia rosnących deficytów i długu USA regularnie wywołuje debaty o tym, jak Ameryka wyrwie się ze spirali zadłużenia i rosnących kosztów jego obsługi. Gundlach odrzuca scenariusz bankructwa, uważając restrukturyzację długu za bardziej prawdopodobną.

– Myślę, że zamiast tego zrestrukturyzowaliby zobowiązania wobec obecnych posiadaczy obligacji, jeśli tylko byłoby to możliwe – stwierdził Jeffrey Gundlach.

Dodał przy tym, że w takim scenariuszu ceny amerykańskich obligacji gwałtownie by spadły, a Stany Zjednoczone na całe pokolenia straciłyby dostęp do rynków finansowych. To z kolei, jego zdaniem, byłoby brutalnym rozwiązaniem problemu amerykańskiego uzależnienia od długu.

Dług publiczny USA sięga już blisko 31 bln dolarów. Gundlach od dawna ostrzega, że pęczniejące zadłużenie w końcu doprowadzi do punktu krytycznego, choć przyznaje, że szanse na bezpośrednią restrukturyzację pozostają niewielkie.

– Nie mówię nawet, że będzie to jakieś 30 procent. Ale co, jeśli powiedzą: wiecie co? Nasze koszty odsetkowe wynoszą 3 biliony dolarów. Przeszliśmy recesję, stopy wzrosły i teraz musimy emitować 30-letnie obligacje na 6 procent. Nie stać nas na to. Toniemy – zastanawia się Jeffrey Gundlach.

Szef Apollo Global Management: Prawie każda praca zostanie zastąpiona lub ulepszona

Z kolei Marc Rowan, dyrektor generalny Apollo Global Management – giganta w branży ubezpieczeń i inwestycji alternatywnych – ostrzegł inwestorów, że przygotowuje swoją firmę na możliwe załamanie rynku.

Prawdopodobieństwo wystąpienia nieprzewidywalnego szoku szacuje on na 30–35 procent, co jest poziomem znacznie wyższym od standardowego ryzyka. Rowan przyznaje, że sytuacja w amerykańskiej gospodarce martwi go obecnie bardziej niż kiedykolwiek w trakcie jego 40-letniej kariery.

W swoich portfelach o stałym dochodzie Apollo Global Management przechodzi na obligacje wyższej jakości, ogranicza ekspozycję na ryzykowne sektory (takie jak oprogramowanie) i zwiększa udział gotówki.

– Oznacza to, że inwestujemy, skupiając się przede wszystkim na ochronie kapitału, aby przetrwać cykle rynkowe i korekty, których, szczerze mówiąc, się spodziewamy – podkreśla Marc Rowan.

Światowe rynki finansowe może zdestabilizować zbieg wielu negatywnych czynników, w tym całkowite przetasowanie geopolityczne, proinflacyjna polityka oraz cykl rozwoju sztucznej inteligencji, który przebuduje rynek pracy i gospodarkę.

– Prawie każdy zawód zostanie albo zastąpiony, albo ulepszony. Czeka nas całkowite odwrócenie ról: awans pracowników fizycznych i rosnące napięcie wśród pracowników biurowych – przewiduje Rowan.

JPMorgan: Spadki to okazja do zakupów

Wracając do spraw bieżących, stratedzy z banku JPMorgan zalecają inwestorom z horyzontem dłuższym niż kilka dni czy tygodni, aby wykorzystywali wszelkie spadki na rynkach do powiększania swoich portfeli akcyjnych. Ich zdaniem obawy przed stagflacyjnym szokiem dla gospodarki są przesadzone.

„Inwestorzy powinni nadal traktować korekty jako okazje do zakupów w perspektywie 3, 6 i 12 miesięcy” – oceniają eksperci amerykańskiego banku.

Nawet ewentualna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie również może okazać się korzystna z rynkowego punktu widzenia.

„Skok cen ropy naftowej i idące za nim osłabienie na rynkach finansowych mogą być krótkotrwałe, ponieważ eskalacja w rzeczywistości zwiększyłaby szanse na zakończenie konfliktu” – argumentują analitycy banku.

Według JPMorgan otoczenie polityczne sprzyja wzrostowi cen akcji, zyski spółek pozostają silne, a rentowności obligacji powinny zacząć spadać. Stratedzy największego amerykańskiego banku preferują akcje z rynków wschodzących i innych parkietów poza USA, wskazując, że wskaźnik ceny do prognozowanych zysków dla rynku amerykańskiego na poziomie 21 wydaje się dość wysoki.

Szczególnie wyróżniane są akcje brytyjskie, które oferują duże dyskonto w wycenach w porównaniu z innymi regionami oraz najwyższą stopę dywidendy na świecie. Według ekspertów JPMorgan giełda w Londynie to „jedno z najlepszych miejsc do schronienia się w momentach awersji do ryzyka na rynkach”.

Źródło: Verslo žinios (Grupa Bonnier)
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
IKO do lamusa. Nazwa aplikacji PKO BP zniknie
Tomasz Goss-Strzelecki
Tomasz Goss-Strzelecki
zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Od stycznia 2025 r. zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl. Wcześniej przez ponad dwie dekady związany z Gazetą Giełdy i Inwestorów „Parkiet”, gdzie przeszedł ścieżkę od dziennikarza w dziale zagranicznym do stanowiska zastępcy redaktora naczelnego, odpowiedzialnego m.in. za sekcję finansowo-gospodarczą oraz treści na portalu parkiet.com. Posiada licencję maklera papierów wartościowych.

Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
pilsener
AI to horrendalne koszty infrastruktury, ledwo kilka procent firm wdrożyło AI choć częściowo a już teraz popyt kilka razy przewyższa podaż, dlatego ceny rosną a jakość spada i nic nie zapowiada odwrócenia tego trendu - w dodatku big-techy kombinują jak mogą i instalują na komputerach użytkowników pod-modele aby chociaż częściowo AI to horrendalne koszty infrastruktury, ledwo kilka procent firm wdrożyło AI choć częściowo a już teraz popyt kilka razy przewyższa podaż, dlatego ceny rosną a jakość spada i nic nie zapowiada odwrócenia tego trendu - w dodatku big-techy kombinują jak mogą i instalują na komputerach użytkowników pod-modele aby chociaż częściowo odciążyć swoją infrastrukturę i oczywiście przenieść koszty na tychże użytkowników. Komputery się wam grzeją a rachunki za prąd rosną? Spokojnie, to rewolucja AI :)
gronostaj
Turbulencje to zapowiadają od kilku lat. Nawet Buffet się pomylił.

AI to w sumie jedyny kierunek w tym momencie i już się to nie zmieni.
kno
Z AI są dwa problemy:
1. na razie jest mocno dofinansowane z inwestorów pieniędzy, więc część z obecnych zastosowań po prostu będzie za drogie jak finansowanie zniknie;
2. inwestycje w centra danych są przeprowadzane nieracjonalnie; ludzie się wystraszyli, że nie będą w stanie kupić GPU, nazamawiali sprzętu 'na wczoraj',
Z AI są dwa problemy:
1. na razie jest mocno dofinansowane z inwestorów pieniędzy, więc część z obecnych zastosowań po prostu będzie za drogie jak finansowanie zniknie;
2. inwestycje w centra danych są przeprowadzane nieracjonalnie; ludzie się wystraszyli, że nie będą w stanie kupić GPU, nazamawiali sprzętu 'na wczoraj', i teraz sprzęt zbiera kurz, bo centra danych w których miałyby stać jeszcze nie istnieją (i nie będą istnieć przez dość długi czas).

Jak połączysz przepłacone centra danych (bo taki będzie efekt używania GPU do zbierania kurzu przez kilkanaście miesięcy) z mniejszym zapotrzebowaniem na usługi po nie-dumpingowej cenie, to wyjdzie że wywalenie miliardów na infrastrukturę to nie był najlepszy pomysł.

AI to jedyna część rynku która powoduje jakikolwiek optymizm, zadłużenie jest ogromne, a 'normalna' gospodarka ledwo zipie. Jak to dotrze do ludzi, że rzeczywistość AI mocno odbiga od marketingu, to będzie krach.
gronostaj odpowiada kno
Zgadzam się, że "AI to jedyna część rynku która powoduje jakikolwiek optymizm".

Jeśli ktoś nakupił GPU na zapas, to jego strata. Teraz będzie musiał kupić nowe bo po roku/dwóch ten sprzęt jest już za stary. I tak to się będzie jeszcze przez długi czas nakręcać.

Finansowanie też nie zkniknie. Największe firmy
Zgadzam się, że "AI to jedyna część rynku która powoduje jakikolwiek optymizm".

Jeśli ktoś nakupił GPU na zapas, to jego strata. Teraz będzie musiał kupić nowe bo po roku/dwóch ten sprzęt jest już za stary. I tak to się będzie jeszcze przez długi czas nakręcać.

Finansowanie też nie zkniknie. Największe firmy firnansują swoich potencjalnych odbiorców, a największe firmy są pompowane przez inwestorów, którzy nie widzą innego kierunku.
kno odpowiada gronostaj
> Jeśli ktoś nakupił GPU na zapas, to jego strata.
Problem w tym, że tak zrobiła spora część firm, włączając w to te duże. Więc 'jego strata' może przełożyć się na stratę całego sektora. Z drugiej strony czekają nas IPO startupów AI, po których firmy będą musiały chwalić się dochodami (albo tłumaczyć się z ich braku).
> Jeśli ktoś nakupił GPU na zapas, to jego strata.
Problem w tym, że tak zrobiła spora część firm, włączając w to te duże. Więc 'jego strata' może przełożyć się na stratę całego sektora. Z drugiej strony czekają nas IPO startupów AI, po których firmy będą musiały chwalić się dochodami (albo tłumaczyć się z ich braku). Moim zdaniem, to spowoduje że inwestorzy przestaną żyć obietnicami i zaczną zadawać pytania o rentowność.

Co do samego finansowania - jak wyparuje zaufanie do sektora, to firmy jak OpenAi po prostu się wyłożą, bo żyją wyłącznie z pieniędzy uzyskanych pod obietnice (moim zdaniem nierealistycznych) zysków.

Oczywiście firmy jak Google czy Microsoft mogą sobie pozwolić na palenie pieniędzmi w piecu, więc mogą to ciągnąć temat trochę dłużej. Tu bardziej zależy to od tego jak długo inwestorom będzie pasowało przewalanie pieniędzy na projekty bez ekonomicznego uzasadnienia; na razie ilość pieniędzy jest spora (np.p cashflow Google'a na 2026 ma spasc prawie do zera), a benefity wciąż tylko w formie obietnic. Skończy się moda, to i skończy się finansowanie nierentownych projektow.

O ile wierzę, że będzie sporo zastosowań AI takiego jakie już mamy, obietnice, groźby i skala inwestycji wydają mi się mocno na wyrost.
bha
Czyli co mamy coraz bardziej Zyskownego Al aa. Ale po to chyba głównie go stworzono ?.
kukuka
ech ty tego AI nawet do redakcji tekstu nie potrafisz używać. Nie wypowiadaj się proszę rzeczach, których nie masz pojęcia.
tomitomi
proroctwo typu : będzie dobrze , albo źle !!

Powiązane: O tym mówi Wall Street

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki