REKLAMA

Rynek kredytów zaliczył mocne hamowanie, wyjątkiem hipoteki

2020-04-23 09:06
publikacja
2020-04-23 09:06

Siłą rozpędu rynek kredytów hipotecznych zdołał w marcu osiągnąć wyniki wyższe niż rok wcześniej. W przypadku pozostałych typów finansowania odnotowano dwucyfrowe spadki, informuje Biuro Informacji Kredytowej.

Miniony miesiąc można analizować jak dwa odrębne okresy, podkreśla Biuro Informacji Kredytowej w najnowszej edycji analizy rynku. Pierwsza połowa marca 2020 r. to etap „przedpandemiczny”, gdy kredytodawcy działali jeszcze na „pełnych obrotach”. Ostatnie dwa tygodnie to z kolei okres ograniczenia działalności operacyjnej banków w wyniku pandemii.

fot. im_coco / / Shutterstock

Procesy związane z udzielaniem kredytów hipotecznych są rozciągnięte w czasie – od złożenia wniosku do sfinalizowania umowy minąć mogą nawet dwa miesiące. Wyniki sprzedaży odnotowane w marcu to zatem efekt zainteresowania finansowaniem zgłaszanego na początku roku. W marcu 2020 r. banki i SKOK-i udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę o 17,6 proc. wyższą niż rok wcześniej, a liczba podpisanych umów była wyższa o 4,1 proc.

„Dodatnia dynamika wartościowa nadal wynika głównie ze struktury udzielanych kredytów - w okresie styczeń-marzec 2020 r. już 72,8 proc. wartości udzielonych kredytów dotyczyło przedziału kwotowego powyżej 250 tys. zł” – wskazano w analizie BIK.

Obecnie mamy jednak efekt „czarnego łabędzia” –  pandemię koronawirusa i lokckdown, który może bardzo negatywnie wpłynąć na rynek kredytów mieszkaniowych. Trudno obecnie wnioskować, jak będzie on duży. Ujemny marcowy Indeks Popytu na poziomie -3,1% sygnalizuje ograniczenie popytu, jednak liczba zapytań o wnioskodawców z pierwszych tygodni kwietnia napawa już lekkim optymizmem. (…) Wpływ na wynik sprzedażowy będą miały ponadto ograniczenia w instytucjach kredytowych w związku z pracą zdalną części pracowników, które mogą wydłużyć proces udzielania kredytu mieszkaniowego, co w konsekwencji może ograniczyć liczbę udzielanych kredytów – prognozuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK.

Załamanie w kredytach konsumpcyjnych

Zupełnie inaczej prezentowała się sytuacja w przypadku kredytów konsumpcyjnych, limitach kredytowych i kartach kredytowych. Produkty te mają krótszy cykl procesowania wniosków i efekty spadku sprzedaży widoczne są niemal natychmiast.

W marcu 2020 r., w porównaniu z marcem 2019 r., wartość udzielonych kredytów w kartach spadła o 47,6 proc., w kredytach konsumpcyjnych o 30,7 proc., a w limitach – o 25,8 proc. Dwucyfrowe spadki odnotowano także pod względem liczby umów – odpowiednio o 50,1 proc., 24,9 proc. i 39,2 proc.

„Co ciekawe, bardzo niska ujemna dynamika dotyczyła kredytów konsumpcyjnych z przedziału niskokwotowego do 1 tys. zł: liczbowo (-0,5 proc.) oraz (-0,6 proc.) wartościowo. Kredyty te są dużo bardziej bezpieczne od wysokokwotowych. Inny jest też ich charakter, służą uzupełnieniu bieżącego budżetu domowego, zaś wysokokwotowe nabywaniu dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku, jak np. samochodów, sprzętu RTV/AGD, innej elektroniki czy mebli, z zakupu których można zrezygnować zarówno z uwagi na panującą niepewność, jak i brak możliwości ich nabycia w tradycyjnej, stacjonarnej formie” – komentuje analityk BIK.

Kredyty „ratujące płynność” sprzedawały się zatem stosunkowo dobrze nawet w okresie „epidemicznym”, a hamowanie widoczne w marcowych danych dotknęło przede wszystkim zobowiązań na wyższe kwoty.

Biuro Informacji Kredytowej wskazuje, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by ocenić wpływ ostatnich wydarzeń na jakość portfela kredytowego. Większe opóźnienia w spłatach ujawnią się w bazach biura w czerwcu, gdy odnotowane zostaną zaległości przekraczające 90 dni.

MK

Źródło:
Tematy
Dokonaj kolejnego zrównoważonego wyboru

Dokonaj kolejnego zrównoważonego wyboru

Advertisement

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Komentarze (66)

dodaj komentarz
denim292
Obecnie stopy procentowe są na minimach, prawie na zerach i co gorsza relana inflacja na poziomie rzeczywistym to coś bliżej 10%-12% niż oficjalne statystyki na ok. 5%. W 2008r.-2012r. była ogromna deflacja i stopy na poziomie 6% potem przez lata zaczęły dopiero spadać coraz niżej więc było oczywiste że w czasie kryzysu Obecnie stopy procentowe są na minimach, prawie na zerach i co gorsza relana inflacja na poziomie rzeczywistym to coś bliżej 10%-12% niż oficjalne statystyki na ok. 5%. W 2008r.-2012r. była ogromna deflacja i stopy na poziomie 6% potem przez lata zaczęły dopiero spadać coraz niżej więc było oczywiste że w czasie kryzysu nikt nie chciał wydawać kasy tylko bezpiecznie trzymać na lokatach dających realnie 7-8%. Zauważcie że spadek stóp procentowych spowodował run na mieszkania i teraz będzie to trwało dalej (po chwilowych zastojach), gdyż realnie na stracie będzie coraz większa część oszczędności zalegających w bankach na nieoprocentowanych kontach - tego jest setki miliardów złotych - oszczędności ludności a do tego jeszcze kasa zwykłych firm handlowych itp., firm inwestycyjnych itp. itd. Już to widzę jak cała ta kasa grzecznie będzie sobie leżała w bankach na 1% przy rzeczywistej inflacji 10% a to jeszcze nie jest ostatnie słowo inflacji i możliwe że będzie więcej.
A co do kasy trafiającej bezpośrednio do ludzi to właśnie to teraz mamy, bo w 2008 roku nic w tym względzie nie zrobiono Tusk tylko wyszedł i gadał że jesteśmy zieloną wyspą a Rostowski dodawał swoje "piniędzy ni ma i nie będzie" i tyle.
Teraz rządy będą tworzyć pieniądz w sposób wykraczający poza wszelkie ograniczenia bilansowe czy pozabilansowe. Warto zwrócić uwagę, że Niemcy wykorzystały do tego celu agencję rządową, nie zaś swój budżet.
Czy system jest aż tak zniszczony, czy wytrącony z równowagi, że sytuacja musi się pogorszyć, zanim będzie mogła nastąpić poprawa? Odpowiedzi na to pytanie niech szukają inni. Jesteśmy jednak przekonani, że po zakończeniu 2020 r. podjęte działania polityczne uruchomią zdecydowane siły inflacyjne, które mogą nawet wskazywać na ryzyko stagflacji.
Cały świat drukuje pusty pieniądz, USA, UE, Japonia, Australia, Chiny itp. nawet
Narodowy Bank Polski (a także m.in. banki centralne w Europie środkowej jak Rumunii i Chorwacji) już zaczęły skupować obligacje państwowe (czyli luzowanie ilościowe), a kolejne kraje pójdą w ich ślady. Stwarza to ryzyko negatywnych efektów drugiej rundy - gwałtowny wzrost inflacji w 2021 i wycofanie się banków centralnych z poluzowania polityki pieniężnej lub jeżeli tego nie dokonają - do wzrostu inflacji w dalszej przyszlści do monstrualnych rozmiarów zwanych hiperinflacją.
kmierz
Ci co mają gotówkę to nie robią 'runu' na mieszkania, tylko na... gotówkę. A dokładnie waluty. Popatrz na kurs - tak sobie wspaniale radzimy w porównaniu z zachodem, takie niskie zadłużenie w stosunku do PKB, utrzymana wskaźniki wiarygodności i co?
kmierz
Może i Polacy nie zrezygnowali z kredytów hipotecznych (pomijam manipulację w tym tytule), ale kredyty hipoteczne zrezygnowały z Polaków. Fajne podsumowanie, albo PKO SA, albo nic: https://www.wykop.pl/wpis/48949521/czesc-przygotowalem-drugie-podsumowanie-nowych-zmi/.
grzegorzkubik
Wynajem kawalerek tanieje. Widać już po 200 -300 zł niżej a to dopiero początek. Cena mieszkań też pójdzie w dół. Jest spora przestrzeń. 50 - 60% spadków.
ajsa
Tylko 60%? Ja liczę na 80%-90%.
siema123
Ja mam nadzieję że zaczną dopłacać żeby ktoś chciał mieszkać w tym kraju a nie przepraszam to już to jest.
bankster-kreator
Kiedyś po niewolnika trzeba było płynąć do afryki, zapolować na niego, złapać go w siatkę i przewieźć do kraju, później zapewnić mu lokum, przyuczyć do zawodu, jak był kumaty to trzeba było go jeszcze dodatkowo pilnować by nikt go nie ukradł (lub żeby nie uciekł). Niewolnik był kiedyś drogi w zakupie i utrzymaniu.Kiedyś po niewolnika trzeba było płynąć do afryki, zapolować na niego, złapać go w siatkę i przewieźć do kraju, później zapewnić mu lokum, przyuczyć do zawodu, jak był kumaty to trzeba było go jeszcze dodatkowo pilnować by nikt go nie ukradł (lub żeby nie uciekł). Niewolnik był kiedyś drogi w zakupie i utrzymaniu. Dzisiaj niewolnik sam leci do banku po pętlę na szyję która będzie się na nim zaciskać przez kolejne 35 lat aż nastąpi ostateczne dyndanie na stryczku :)
trolley
Ja myślę że po kredyt na mieszkanie powinni najpierw pobiec fryzjerzy, kosmetyczki, obsługa hoteli, właściciele komisów samochodowych, pracownicy i właściciele knajp i barów, butików i sklepów z odzieżą, kwiaciarki, właściciele biur podróży itd itp. Ich doskonała kondycja finansowa oraz świetlana przyszłość Ja myślę że po kredyt na mieszkanie powinni najpierw pobiec fryzjerzy, kosmetyczki, obsługa hoteli, właściciele komisów samochodowych, pracownicy i właściciele knajp i barów, butików i sklepów z odzieżą, kwiaciarki, właściciele biur podróży itd itp. Ich doskonała kondycja finansowa oraz świetlana przyszłość wręcz zachęcają do wzięcia kredytu na drogie mieszkanie. Oczywiście powinni się pospieszyć bo mieszkania ciągle drożeją i ciągle jest ich mniej do kupna :)
ajsa
A ty jaka branża? Gdzie tak super funkcjonujesz? Dla kolegi pytam, bo chce wejść w coś nowego.

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki