W Sądzie Okręgowym w Szczecinie rozpoczął się proces posła PiS Dariusza Mateckiego i siedmiu innych oskarżonych ws. związanej z Funduszem Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy m.in. wyłudzania środków z FS oraz tzw. prania brudnych pieniędzy. Poseł Matecki nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.


Sprawa dotyczy tzw. wątku szczecińskiego sprawy Funduszu Sprawiedliwości, który obejmuje nieprawidłowości przy organizacji trzech konkursów Funduszu Sprawiedliwości, które - według prokuratury - od początku były przeprowadzane tak, aby wielomilionowe dotacje przyznane zostało dwóm stowarzyszeniom: Stowarzyszeniu Fidei Defensor oraz Stowarzyszeniu Przyjaciół Zdrowia. Według prokuratury, pieniądze, które uzyskane z Funduszu Sprawiedliwości zostały wydane "na inne cele, niż wskazywała dotacja".
Akta sprawy to kilkadziesiąt tomów, natomiast sam akt oskarżenia liczy dwieście stron. W sprawie oskarżonych jest łącznie osiem osób. Oprócz tych dotyczących Funduszu Sprawiedliwości poseł Matecki ma też zarzuty dotyczące współdziałania z dyrektorami Lasów Państwowych przy fikcyjnym zatrudnieniu polityka w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. Matecki zapewniał, że realnie pracował dla Lasów Państwowych.
Poseł Matecki nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. W poniedziałek rozpoczął składanie wyjaśnień od kwestii zatrudnienia w Lasach Państwowych. Wymienił, że był odpowiedzialny m.in. za tworzenie raportów i analiz odbioru Lasów Państwowych w środowiskach politycznych, gospodarczych i samorządowych. Matecki miał też współpracować w zakresie wydarzeń promocyjnych, opracowywać i rozwijać koncepcję współpracy z partnerami w środowiskach politycznych i samorządowych oraz przygotowywać wystąpienia dla osób z Lasów Państwowych.
Podkreślił, że prowadził i rozwijał media społecznościowe oraz ma bardzo duże doświadczenie w prowadzeniu oficjalnych kont różnych instytucji w mediach społecznościowych, np konta Ministerstwa Środowiska. Matecki parę godzin szczegółowo wyjaśniał, jak wyglądała jego praca w Lasach Państwowych. Podczas składania wyjaśnień zaprezentował wydruki z mediów społecznościowych, których miał być autorem.

Prok. Dariusz Ślepokura z Prokuratury Krajowej powiedział dziennikarzom, że „dzisiaj oskarżony składa wyjaśnienia, to na razie etap swobodnej wypowiedzi”. - Mówi głównie o swojej współpracy z Ministerstwem Środowiska, natomiast mało odnosi się do czynów zarzucanych w akcie oskarżenia. Dopiero na etapie pytań będziemy uszczegóławiać jego wyjaśnienia – dodał prok. Ślepokura.
Wcześniej jeszcze przed wejściem na salę sądową Matecki mówił dziennikarzom, że uważa, iż śledztwo było nierzetelnie prowadzone, a trzy postawione mu - w sprawie dotyczącej Funduszu Sprawiedliwości - zarzuty dotyczą działań ministra sprawiedliwości, którym nigdy nie był. - Będę się więc tłumaczyć, tak jakbym był ministrem i dlaczego te podmioty powinny otrzymać środki i dlaczego wszystko było dobrze rozliczne. I dlaczego minister miał pełne prawo, żeby te środki przyznać - mówił poseł PiS w poniedziałek dziennikarzom na sądowym korytarzu.
Dodał, że postawiono mu m.in. zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień, a gdy wymienione w akcie oskarżenia fundacje otrzymywały środki z FS, on był miejskim radny. - Jakie uprawnienia mogłem przekroczyć? - pytał retorycznie.
Matecki ocenił, że składanie wyjaśnień będzie trwało bardzo długo. - Stron [dokumentów] ukazujących pracę tych trzech fundacji będzie kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy. Jedną z informacji było, że te stowarzyszenia wzięły pieniądze i nic nie zrobiły. Skoro nic nie zrobiły, no to pokażemy, czy rzeczywiście nic nie zrobiły, czy wykonywały to, co miały zapisane w umowie z Ministerstwem Sprawiedliwości - powiedział Matecki.
Zaznaczył, że popiera stowarzyszenia, którym ministerstwo przyznawało fundusze i współpracował z nimi. - I gdybym był ministrem, to przyznałbym dotację - powiedział.
Poseł PiS zapowiedział, że jako oskarżony będzie występował o przesłuchanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i wiceministra Marcina Romanowskiego. Pytany, jak przesłuchać osoby, które ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości, na jaki adres wysłać wezwanie, Matecki stwierdził, że "chyba państwo polskie działa". - Minister Ziobro może wystąpić zdalnie - dodał. Według niego, są to "dwie kluczowe osoby, które nic nie zawiniły, żadnego przestępstwa nie popełniły".
Prokuratura w marcu ub.r. przedstawiła Mateckiemu zarzuty dotyczące popełnienia łącznie sześciu przestępstw zagrożonych karą do 10 lat pozbawienia wolności. Pierwsze trzy dotyczą współdziałania z funkcjonariuszami publicznymi z Ministerstwa Sprawiedliwości – w tym ówczesnym wiceszefem resortu, obecnie przebywającym za granicą posłem PiS, Marcinem Romanowskim – przy przekroczeniu uprawnień w związku z przeprowadzeniem trzech konkursów na dotacje z FS w sposób "zapewniający ich rozstrzygnięcie na rzecz powiązanych stowarzyszeń Fidei Defensor i Przyjaciół Zdrowia" i przywłaszczenia środków w łącznej kwocie 16,5 mln zł.
Czwarty zarzucany posłowi czyn dotyczy "prania pieniędzy" – nie mniej niż 447,5 tys. zł, które według prokuratury miały pochodzić z korzyści związanych z popełnieniem przestępstw sprzeniewierzenia środków pochodzących z FS.
Kolejne dwa zarzuty dotyczą współdziałania z dyrektorami Lasów Państwowych przy fikcyjnym zatrudnieniu polityka w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. Matecki – zdaniem prokuratury – uzyskał nienależne świadczenia w łącznej wysokości 483,8 tys. złotych. Proces przeciwko trzem byłym dyrektorom LP rozpoczął się w ub.r. w Sądzie Okręgowym w Szczecinie. Matecki zeznawał w tym procesie jako świadek.
W poniedziałek Matecki przyniósł do sądu stertę dokumentów, które mają potwierdzać, że pracował dla LP. Zwrócił uwagę, że w aktach jest informacja, iż „zamierzał od samego początku nie podejmować pracy w Lasach Państwowych”. Poseł przypomniał, że podjęcie pracy w LP ogłosił na konferencji prasowej.- Więc trudno powiedzieć, że ukrywałem ten fakt - powiedział Matecki. - Chcę pokazać, że miałem kompetencje do tego, by być zatrudnionym przy obsłudze mediów społecznościowych w LP, że pracowałem w LP, wykonywałem swoje obowiązku zapisane w zakresie czynności - podsumował.
W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Szczecinie stawiło się pięciu z ośmiu oskarżonych. Zarzuty ws. przywłaszczenia środków z FS dotyczą też prezesa stowarzyszenia Fidei Defensor Adama S. oraz prezesa stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia Mateusza W., byłego wicewojewody zachodniopomorskiego. Łącznie prokuratura oskarża ich o popełnienie czterech przestępstw – w tym pranie pieniędzy w kwocie około 3,6 mln złotych – poprzez wypłacanie fikcyjnych wynagrodzeń i opłacanie nierzetelnych faktur.
Pięć kolejnych osób – Grzegorza W., Dorotę W., Patrycję S., Ninę W., Mikołaja W. – oskarżono o udział lub pomoc w "praniu pieniędzy" pochodzących z przestępstw na szkodę FS. Również im grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.(PAP)
misz/tma/ mok/



























































