Wyższe światowe ceny energii wywołane wojną USA i Izraela z Iranem nie złagodziły pogłębiającego się kryzysu w rosyjskim przemyśle węglowym. Analitycy i urzędnicy ostrzegają, że sektor ten będzie na dobrej drodze do poniesienia kolejnych dużych strat w kolejnym roku - czytamy w "The Moscow TImes".


Rosyjski sektor węglowy pogrąża się w coraz głębszym kryzysie, a nadzieje na poprawę sytuacji dzięki zawirowaniom na Bliskim Wschodzie okazują się płonne. Choć wojna USA i Izraela z Iranem doprowadziła do wzrostu cen energii, korzyści dla rosyjskich producentów węgla są znikome. Podczas gdy ceny ropy Brent utrzymują się na poziomie około 95 dolarów za baryłkę, co znacząco zasila budżet Kremla, węgiel pozostaje w cieniu, a branża przygotowuje się na kolejny rok dotkliwych strat finansowych.
Problemy sektora mają charakter strukturalny i pogłębiają się od 2023 roku, kiedy to światowe ceny węgla zaczęły wyhamowywać. Zachodnie sankcje drastycznie ograniczyły dostęp do kluczowych rynków eksportowych, zmuszając firmy do poszukiwania odbiorców w Azji przy znacznie większej konkurencji.
408 miliardów rubli straty na węglu
W 2025 roku rosyjskie spółki węglowe odnotowały łączną stratę w wysokości 408 miliardów rubli (ok. 20 mld zł), a blisko dwie trzecie przedsiębiorstw w tej branży operuje obecnie poniżej progu rentowności, co szczególnie mocno uderza w regiony takie jak Kuzbas. Rosyjski sektor węglowy zatrudnia prawie 150 000 osób.
Wiceminister energii Dmitrij Islamow stwierdził, że kryzys na Bliskim Wschodzie nie będzie miał "zauważalnego wpływu" na producentów węgla, dodając, że jakiekolwiek "systemowe" zmiany cen są mało prawdopodobne przed końcem 2026 r. lub 2027 r.
W swoim wystąpieniu 24 marca, około miesiąca po rozpoczęciu kryzysu energetycznego, Islamow stwierdził, że straty branży mogą w tym roku wzrosnąć nawet do 575 miliardów rubli (ok. 28 mld zł).

Przeczytaj także
Podobną prognozę przedstawił Aleksander Kotow, partner w moskiewskiej firmie konsultingowej NEFT Research, szacując straty sektora na kwotę od 500 do 550 miliardów rubli (od ok. 24 do ok. 26,5 mld zł).
Przychody z ropy wzrosły niemal dwukrotnie, węgiel w tyle
Chociaż dochody Rosji z eksportu energii osiągnęły w marcu dwuletnie maksimum, węgiel odpowiadał za zaledwie 5,5% tej kwoty. W przeciwieństwie do ropy naftowej, której przychody wzrosły niemal dwukrotnie, zyski z węgla zwiększyły się jedynie o 22%, co nie wystarcza na pokrycie rosnących kosztów.
Jedną z głównych barier dla rosyjskiego eksportu jest logistyka. Kryzys na Bliskim Wschodzie spowodował wzrost popytu na transport morski i skok cen paliwa okrętowego, co przełożyło się na podwyżkę stawek frachtowych o 20–44%. W rezultacie, marże rosyjskich producentów są drastycznie uszczuplane – po opłaceniu transportu i podatków, z każdej tony węgla wysyłanego przez porty Dalekiego Wschodu zostaje jedynie ułamek ceny rynkowej, co często czyni eksport do Chin czy Indii po prostu nieopłacalnym.
Przeczytaj także
Dodatkowym wyzwaniem jest polityka samowystarczalności największych konsumentów węgla. Chiny przywróciły cła importowe na rosyjski surowiec, aby chronić własnych producentów, a Indie również faworyzują krajowe wydobycie. Jednocześnie dostawcy z Australii i Indonezji korzystają z krótszych tras transportowych i mniejszej liczby barier handlowych, co stawia Rosję w trudnej pozycji konkurencyjnej na jedynym kierunku, który pozostał jej po odcięciu rynków europejskich.
W dłuższej perspektywie rosyjski węgiel przegrywa z globalną transformacją energetyczną. Dane pokazują, że w 2025 roku odnawialne źródła energii po raz pierwszy w historii wyprzedziły węgiel w globalnej produkcji energii elektrycznej. Kraje azjatyckie, obawiając się niestabilności rynku paliw kopalnych spotęgowanej wojną w Iranie, przyspieszają inwestycje w atom i OZE. Zamiast ratować rosyjskie górnictwo, obecny kryzys geopolityczny może jedynie utwierdzić rządy w przekonaniu o konieczności trwałego odejścia od węgla.
JM































































