Poniedziałek był trzydziestym trzecim dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Jak podały sztaby, brak zmian w rozmieszczeniu wojsk rosyjskich, choć się przegrupowywały. Ukraiński wywiad zrzucił dziś prawdziwą bombę: listę rosyjskich agentów.


Relację z soboty zapisaliśmy tutaj.
Relację z niedzieli zapisaliśmy tutaj.
Doradca prezydenta: Rosjanie zbierają dane osobowe mieszkańców
Na południu Ukrainy Rosjanie zbierają dane osobowe mieszkańców; możliwe, że wykorzystają je podczas organizacji tzw. referendów - poinformował doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak.
"W południowych regionach Ukrainy rosyjscy okupanci zbierają dane osobowe ukraińskich obywateli, rozdając im niewielkie sumy w walucie Rosji" - napisał Podolak w serwisie Telegram.
Według niego jedną z przyczyn zbierania danych z dokumentów tożsamości jest próba zorganizowania fikcyjnych "referendów".
"Ta technologia jest bezsensowna. Ukraina wypłaca emerytury i wynagrodzenia obywatelom wszędzie" - stwierdził doradca prezydenta.
OSW: po 32 dniach siły rosyjskie kończą rotację, ale nie oznacza to wznowienia ofensywy
Rotacja sił rosyjskich dobiega końca, ale pod względem liczebnym pozostają one na dotychczasowym poziomie 150 tys. żołnierzy. Zakończenie rotacji nie oznacza wznowienia ofensywy - uważają eksperci warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) po 32 dniach wojny.
Sytuacja militarna na Ukrainie nie zmieniła się znacząco. Siły agresora kontynuują rotację, wycofując część dotychczas zaangażowanych w walki pododdziałów na własne obszary i wprowadzając na ich miejsce zmiany z tych samych jednostek.
Zdaniem strony ukraińskiej intensywność przewozów z głębi terytorium Rosji miała się jednak znacząco zmniejszyć i zdaniem autorów analizy, Andrzeja Wilka i Piotra Żochowskiego, dowodzi to, że rotacja dobiega końca. Wbrew wcześniejszym sugestiom armia agresora nie zwiększyła zgrupowania – pod względem liczebnym pozostaje ono na dotychczasowym poziomie (do 150 tys. żołnierzy zaangażowanych bezpośrednio na Ukrainie).
Zakończenie rotacji nie przesądza o wznowieniu ofensywy w postaci obserwowanej w pierwszych dniach wojny i za dużo bardziej prawdopodobne należy uznać utrzymanie przez Rosjan pozycyjnego charakteru działań i – w przypadku przełamania pozycji ukraińskich – rozwijanie powodzenia tylko na wcześniej wyznaczonych kierunkach natarcia na południu i wschodzie kraju - oceniają eksperci.
Za główne, a dotychczas nieatakowane lądem cele uznają Odessę i miasto Dniepr, a także Krzemieńczuk i Kaniów na linii rzeki Dniepr. Wciąż należy liczyć się z uruchomieniem przez najeźdźcę kolejnego kierunku uderzenia z obwodu brzeskiego na Białorusi na Wołyń i w stronę Lwowa. Najprawdopodobniej jest to uzależnione od skali i charakteru zachodniego wsparcia dla Ukrainy - podkreślają.
Analogicznego przegrupowania i wzmocnienia nie mogła przeprowadzić armia ukraińska. Wciąż dysponuje ona przewagą liczebną na teatrze działań i dużymi możliwościami mobilizacyjnymi, lecz utraciła istotną część ciężkiego uzbrojenia i sprzętu wojskowego (głównie lotnictwa i obrony powietrznej), a w ostatnim czasie systematycznie pozbawiana jest zapasów paliwa i amunicji oraz możliwości naprawy uszkodzonego uzbrojenia.
Zdaniem analityków oferowane jej wsparcie w postaci dostaw broni lekkiej może okazać się niewystarczające dla dalszego skutecznego prowadzenia operacji obronnej.
Na kierunku północno-wschodnim nastąpiło względne uspokojenie sytuacji. W okolicach Kijowa kontynuowane są wymiana ognia oraz rosyjski ostrzał i bombardowania. Areną bezpośrednich walk pozostaje Irpień oraz miejscowości wokół autostrady M06 na pograniczu obwodów kijowskiego i żytomierskiego. Wojska agresora wycofały się ze Sławutycza, ale pozostają w pobliżu miasta. Pod ciągłym ostrzałem znajduje się centrum Czernihowa, a na jego obrzeżach trwają starcia. Atakowany jest także Nieżyn.
Na kierunku wschodnim główny ciężar walk przesunął się na pogranicze obwodu charkowskiego i Donbasu. Obrona ukraińska na południe od Iziumu (w mieście nadal mają trwać boje uliczne) utrzymuje rubież Topolśke–Kamjanka–Sucha Kamjanka, choć obchodzą ją jednostki rosyjskie kierujące się w stronę Słowiańska, w którego rejonie wrogie wojska mają się umacniać. Ponownie zaczęła rosnąć liczba ostrzałów artyleryjskich Charkowa i miejscowości na jego obrzeżach.
Na kierunku południowo-wschodnim areną najcięższych walk pozostają kontrolowane przez armię ukraińską miasta w obwodach ługańskim i donieckim – Rubiżne, Popasna i Werchniotorećke. Łącznie Ukraińcy mieli odeprzeć pięć ataków wroga.
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że pozwolił obrońcom opuścić bombardowany Mariupol, jednak ci postanowili kontynuować defensywę. Korzystając ze względnego uspokojenia sytuacji, siły ukraińskie skupiły się na przygotowaniu obrony Mikołajowa, Krzywego Rogu (nocą ostrzeliwane były południowe obrzeża miasta) i Zaporoża, na którego kierunku kolejną dobę powstrzymywali ataki przeciwnika. Odpieranie uderzeń rakietowo-powietrznych agresora trwa w okolicach Odessy.
Kolejną dobę atakowano też strategiczne obiekty na zachodzie kraju. Uderzenie rakietowe w Łucku zniszczyło magazyny paliwa, a w Żytomierzu – składy uzbrojenia i prawdopodobnie zakłady remontowe broni pancernej.
Według strony ukraińskiej agresor zaczął organizować skład amunicji w rejonie Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej. Zgodnie z informacjami wywiadowczymi dziesiątki ton rakiet, pocisków artyleryjskich i moździerzowych są przewożone z bazy logistycznej w Narowli w obwodzie homelskim. Korytarz transportowy przebiega kilkaset metrów od obiektów elektrowni jądrowej. Ukraińcy informują, że okupanci coraz częściej używają starej i niespełniającej norm amunicji, która może detonować podczas transportu i załadunku. Zorganizowanie przez Rosjan składu amunicji w pobliżu elektrowni atomowej ma wykluczyć możliwość ostrzeliwania tego miejsca.
Sztab generalny: Rosja koncentruje się na ofensywie w Donbasie
Wojska rosyjskie koncentrują teraz wysiłki na zadaniu, którym jest zajęcie obwodów donieckiego i ługańskiego na wschodzie Ukrainy, podejmują też maksymalne wysiłki, by utrzymać pod kontrolą zajęte już tereny - podał w poniedziałek ukraiński sztab generalny.
"Przeciwnik koncentruje wysiłki na wykonaniu zadania dotyczącego dotarcia do granic administracyjnych obwodów donieckiego i ługańskiego" - podał sztab na Faceboku. W komunikacie tym sztab opisuje sytuację na godz. 17 czasu polskiego.
Poinformował, że Rosja "kontynuuje gromadzenie grup wojsk" wokół Kijowa. "Wojska rosyjskie kontynuują bezskuteczne próby zajęcia pozycji, z których można byłoby atakować bądź otoczyć Kijów" - ocenia sztab.
W komunikacie wymieniono Chersoń, zajęty przez wojska rosyjskie. Sztab podał, że Rosjanie są zmuszeni do "coraz większej koncentracji sił wojska i gwardii narodowej w celu utrzymania miasta pod swoją kontrolą".
Sztab generalny dodał, że na anektowany Krym zostało przerzuconych 150 osób z Osetii Południowej - separatystycznego regionu Gruzji, który Rosja uznała za niepodległe państwo. Ludzi tych skierowano na Krym "w celu ich dalszych działań w sąsiednich obwodach Ukrainy" - uważa sztab. W Osetii Południowej "zarejestrowano prowadzenie działań z zakresu ukrytej mobilizacji", w celu zaangażowania ludności do wojny przeciw Ukrainie - głosi komunikat.
Dziennikarz agencji UNIAN przetrzymywany przez Rosjan
Dziennikarz ukraińskiej agencji informacyjnej UNIAN Dmytro Hyliuk jest przetrzymywany przez rosyjskich wojskowych - podała w poniedziałek organizacja pozarządowa Medialna Inicjatywa na rzecz Praw Człowieka.
Na początku o zaginięciu dziennikarza poinformowali jego współpracownicy, którzy nie mogli się z nim skontaktować. Później informację o jego zatrzymaniu potwierdzili sąsiedzi, którzy twierdzą, że widzieli, jak Hyliuka zatrzymali wojskowi w rosyjskich mundurach - czytamy w komunikacie. Według mieszkańców sąsiedniej wsi Hyliuk jest przetrzymywany w budynku jednego z przedsiębiorstw w miejscowości Dymer. Tam widziało go kilku uwolnionych mężczyzn.
"Trzymają go, tak jak innych, z rękoma zaklejonymi taśmą i z zasłoniętymi oczami" - przekazano.
Według organizacji prawdopodobna przyczyna zatrzymania dziennikarza to jego rozmowa z ukraińskimi wojskowymi i pracownikami organów ścigania.
Organizacja podała na stronie, że dziennikarza porwano najpewniej 4 marca we wsi Kozarowyczi w obwodzie kijowskim. W przeddzień zniknięcia mężczyzna napisał na Facebooku, że jego miejscowość znalazła się pod rosyjską okupacją.
Podkreślono, że to nie pierwszy przypadek zatrzymania i porywania dziennikarzy, aktywistów i przedstawicieli lokalnych władz przez rosyjskich wojskowych.
W ośmiu miastach nie działają ukraińskie sieci telefoniczne
Ukraińskie sieci telefoniczne nie działają w poniedziałek w ośmiu miastach, w czterech obwodach - podała ukraińska państwowa służba ds. łączności specjalnej.
Usługi nie są świadczone w Buczy, Irpieniu, Hostomlu, Worzelu w obwodzie kijowskim, a także w Iziumie w obwodzie charkowskim, Mariupolu i Melitopolu w obwodzie donieckim oraz w Berdiańsku w obwodzie zaporoskim - czytamy w komunikacie.
Odnotowywane są też problemy z usługami komunikacji elektronicznej w obwodzie czernihowskim.
Dostawcy internetowi w ciągu doby zarejestrowali 129 przypadków uszkodzenia sieci albo braku dostępu do urządzeń.
Zełenski: Azerbejdżan gotowy dać nam paliwo na zasiewy
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował w poniedziałek, że podczas rozmowy z przywódcą Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem podziękował mu za to, że Baku jest gotowe przekazać Ukrainie paliwo na zasiewy.
"Przeprowadziłem rozmowę z prezydentem Azerbejdżanu. Poinformowałem o nowych uderzeniach w cywilów. Omówiliśmy pilną potrzebę zielonych korytarzy" ewakuacyjnych - napisał Zełenski na Twitterze.
Przekazał, że podziękował Azerbejdżanowi za pomoc humanitarną i gotowość do dostarczenia paliwa na zasiewy.
Szef wywiadu: potrzebujemy nowoczesnych samolotów i obrony przeciwlotniczej
Szef Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (wywiadu wojskowego - GUR MO) Kyryło Budanow powiedział w poniedziałek, że jego kraj potrzebuje pomocy wojskowej - nowoczesnego lotnictwa, np. samolotów piątej generacji oraz obrony przeciwlotniczej.
Budanow powiedział, że armia ukraińska w walce z wojskami Rosji jest zdolna do długotrwałej obrony. "Potrzebujemy jednak pomocy. Potrzebujemy poważnych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, systemów artyleryjskich kalibru 155 i więcej, a także - lotnictwa bojowego" - powiedział. Zapewnił, że piloci ukraińscy mogą opanować samoloty piątej generacji.
W rozmowie, opublikowanej na oficjalnym koncie służb wywiadowczych na Facebooku, Budanow przekonywał, że morale żołnierzy rosyjskich jest niskie i brakuje im motywacji. "Powiedziałbym, że jest to główna przyczyna sukcesu (sił ukraińskich - PAP)" - dodał. Budanow zapewnił także, że Ukraina ma swoich agentów w kręgach władzy w Rosji.
Zełenski w rozmowie z Scholzem: sankcje na Rosję mają być wzmacniane
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał w poniedziałek, że rozmawiał z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem, którego poinformował m.in. o tym, jak przebiega proces negocjacyjny. Dodał, że sankcje na Rosję mają być wzmacniane.
"Omówiłem z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem przebieg procesu negocjacyjnego. Poinformowałem o przebiegu przeciwdziałania agresji i o zbrodniach Rosji" - napisał Zełenski na Twitterze.
Podziękował też Scholzowi za pomoc udzielaną przez Niemcy.
"Nacisk na Rosję ma być kontynuowany, a sankcje mają być wzmacniane" - zaapelował.
Discussed with Chancellor @OlafScholz the course of the negotiation process. Reported on the progress of countering aggression and crimes of the Russian Federation. Expressed gratitude for the help provided by 🇩🇪. Pressure on Russia must continue, sanctions must be intensified.
— Володимир Зеленський (@ZelenskyyUa) March 28, 2022
SBU: od początku wojny zniszczyliśmy pięć farm botów liczących 100 tys. kont
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała w poniedziałek o zlikwidowaniu od początku wojny z Rosją pięć wrogich farm botów liczących ponad 100 tys. fałszywych kont.
Jak przekazała SBU w serwisie Telegram, farmy botów działały w Charkowie, Czerkasach, Tarnopolu, Połtawie i na Zakarpaciu. Fałszywe konta funkcjonowały w różnych mediach społecznościowych.
Za pomocą "armii botów" rozpowszechniano fake newsy o wojnie Rosji przeciw Ukrainie, usprawiedliwiano rosyjską agresję i narzucano jej ideologię. "W ten sposób wróg próbował wywołać paniczne nastroje wśród ukraińskich obywateli i zdestabilizować społeczno-polityczną sytuację w różnych regionach" - czytamy.
Podczas przeszukań znaleziono m.in. prawie 10 tysięcy kart SIM różnych operatorów i sprzęt komputerowy.
Mer Kijowa: ponad 100 zabitych w Kijowie od początku inwazji
Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował w poniedziałek, że liczba ofiar śmiertelnych w stolicy Ukrainy od początku inwazji rosyjskiej przekracza sto. Ponad 20 ciał nie można było zidentyfikować, wśród nich było czworo dzieci - dodał.
Kliczko podał te liczby zwracając się do władz Florencji, która jest miastem partnerskim Kijowa. Mer ukraińskiej stolicy dodał, że 16 rannych dzieci przebywa obecnie w kijowskich szpitalach.
24 marca Kliczko mówił, że w Kijowie od początku wojny zginęło 75 cywilów, a 307 zostało rannych.
W okupowanym Heniczesku uprowadzony został radny prezydenckiej partii Sługa Narodu
W okupowanym przez wojska rosyjskie Heniczesku w obwodzie chersońskim uprowadzony został radny Ołeksij Konowałow, reprezentujący w radzie miasta prezydencką partię Sługa Narodu - powiadomił przedstawiciel władz regionu, Jurij Sobołewski.
Według Sobołewskiego, wiceszefa rady obwodu chersońskiego, do zatrzymania doszło w poniedziałek rano na rosyjskim punkcie kontrolnym. Konowałow i jego żona jechali samochodem i na punkcie kontrolnym Rosjanie sprawdzali ich dokumenty. "Wojskowi mieli przy sobie listy interesujących ich osób. Ołeksij Konowałow był na liście, więc został zatrzymany" - napisał Sobołewski na swoim Facebooku.
Dodał, że radny został zabrany pod pewien adres w Heniczewsku i że nie ma z nim teraz kontaktu.
Sobołewski napisał też, że są doniesienia, iż uprowadzeni mogą być również inni przedstawiciele władz lokalnych: Ołeksandr Babicz z miasta Hoła Prystań i Switłana Fomina z miejscowości Kałanczak. "Wyjaśniamy te informacje" - dodał.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika "The Economist", że niektórzy z uprowadzonych przez wojska rosyjskie merów ukraińskich zostali zabici.
Zełenski: coraz więcej ludzi na świecie jest po stronie Ukrainy
Coraz więcej ludzi na świecie jest po stronie Ukrainy, po stronie dobra w tej walce ze złem - podkreślił w poniedziałek prezydent tego kraju Wołodymyr Zełenski.
"Coraz więcej ludzi na świecie jest po stronie Ukrainy, po stronie dobra w tej walce ze złem. I jeśli politycy nie potrafią iść za ludźmi, nauczymy ich. To podstawa demokracji, naszego narodowego charakteru" - napisał Zełenski w mediach społecznościowych.
Do wpisu dołączył zdjęcia z akcji solidarności z Ukrainą, w tym z Polski.
Media: ze wstępnych szacunków wynika, że w Mariupolu zginęło już 5 tys. ludzi
Ze wstępnych szacunków władz wynika, że w blokowanym przez Rosjan Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy zginęło prawie 5 tys. ludzi, w tym ok. 210 dzieci - pisze w poniedziałek portal Ukraińska Prawda.
Serwis informuje, że na razie niemożliwe jest dokładne określenie liczby ofiar.
Ukraińska Prawda, powołując się na statystyki władz, podaje, że po zablokowaniu przez Rosjan miasta udało się z niego ewakuować 150 tys. osób. W oblężonym Mariupolu pozostaje ok. 170 tys. ludzi.
Miasto jest w oblężeniu 28 dni. Przed blokadą z Mariupola wyjechało ok. 140 tys. mieszkańców.
30 tys. mieszkańców wywieziono do Rosji albo na wschód Ukrainy niekontrolowany przez rząd w Kijowie - czytamy.
W mieście uszkodzonych zostało 90 proc. budynków mieszkalnych.
Władze lokalne: podkijowski Irpiń został wyzwolony z rąk Rosjan
Miasto Irpiń w obwodzie kijowskim zostało wyzwolone z rąk Rosjan - oświadczył w poniedziałek mer Ołeksandr Markuszyn. Walki o miasto toczyły się od lutego.
"Mamy dzisiaj dobre wiadomości, Irpiń został wyzwolony" - powiedział Markuszyn, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.
Zastrzegł przy tym, że mieszkańcy nie mogą jeszcze wrócić do miasta, bo jest to niebezpieczne. Wspomniał, że Irpiń będzie jeszcze celem ataków.
"Umacniamy się na naszych i na nowych odcinkach, pójdziemy dalej i będziemy wyzwalać Buczę, Hostomel, Worzel" - powiedział mer, wymieniając inne miejscowości w obwodzie kijowskim.
"Zdajemy sobie sprawę, że nasze miasto będzie jeszcze celem ataków. Będziemy je chronić. Irpiń - to Ukraina" - dodał Markuszyn
Prokuratura generalna posiada dowody na użycie przez Rosjan amunicji kasetowej w dwóch obwodach
Prokuratura generalna posiada dowody na użycie przez Rosjan amunicji kasetowej w obwodach chersońskim i odeskim - poinformowała w poniedziałek agencja UNIAN, powołując się na prokuraturę generalną Ukrainy.
Prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa - jak podał UNIAN - poinformowała, że dowody na używanie przez Rosjan amunicji kasetowej są obecnie zbierane w innych regionach kraju.
"Jak na razie strona ukraińska nie ma dowodów na to, że wróg użył w Kijowie amunicji kasetowej; prace poszukiwawcze nadal tam jednak trwają" - powiedziała Wenediktowa.
Szef służby łączności specjalnej: między Ukrainą a Rosją toczy się pierwsza cybernetyczna wojna w dziejach
Między Ukrainą a Rosją toczy się pierwsza w dziejach wojna cybernetyczna - powiedział we Lwowie szef Państwowej Służby Łączności Specjalnej i Ochrony Informacji Ukrainy Jurij Schyhol. Przedstawiciel ukraińskich służb bezpieczeństwa Oleksandr Koruzny mówił z kolei o sobotnim ataku na skład paliw.
W poniedziałek z lwowskim centrum prasowym łączył się on-line Jurij Schyhol, szef Państwowej Służby Łączności Specjalnej i Ochrony Informacji Ukrainy.
Przekonywał, że w czasie wojny na Ukrainie pierwszy raz w dziejach na taką skalę wykorzystywana jest cyberbroń. Dodał, że główna część aktywności hakerów dotyczy infrastruktury wojskowej. Przyznał zarazem, że ukraińskie firmy telekomunikacyjne należą do najbardziej rozwiniętych wśród innych sektorów gospodarki, więc mogą skutecznie bronić się przed próbami cyberagresji.
Schyhol dziękował wszystkim, którzy robią co w ich mocy, by utrzymać infrastrukturę informatyczną w dobrym stanie, w tym wielu wolontariuszom. Przyznał, że pięć osób z tych służb zginęło wypełniając swoje obowiązki, ale system jest cały czas utrzymywany. Wskazał też, że informacje za pomocą systemu elektronicznego docierają także do osób zamieszkałych na terytoriach czasowo zajętych przez Rosjan.
Informował, że światowi giganci informatyczni, tacy jak Microsoft czy Oracle pomagają Ukrainie w walce przeciwko rosyjskim cyberatakom, przede wszystkim tym skierowanym przeciwko infrastrukturze telekomunikacyjnej.
Dziękował także Elonowi Muskowi za system Starlink, dzięki któremu połączenia cyfrowe, w tym z infrastrukturą krytyczną są znacznie bardziej skuteczne i bezpieczniejsze.
Następnie swój briefing miał Oleksandr Koruzny, oficer prasowy ukraińskich służb bezpieczeństwa. Mówił m.in. o konsekwencjach sobotniego ataku rakietowego na zbiorniki paliwa we Lwowie.
Powiedział, że pierwsze sygnały o ataku rakietowym pojawiły się o godz. 16.30, na co ukraińska obrona przeciwlotnicza natychmiast odpowiedziała. Tym niemniej rosyjskie rakiety trafiły w zbiorniki.
Pożar został zlokalizowany około godz. 17 i godzinę później był już pod pełną kontrolą. Ponieważ jednak paliły się zbiorniki z paliwem, pożar trwał długo. Dopytywany, ile zbiorników paliwa i jakiej pojemności zostało zniszczonych, odmówił odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą wojskową.
Przyznał zarazem, że ponieważ nie był to pierwszy tego rodzaju atak, Rosjanie najwyraźniej dążą do zniszczenia infrastruktury energetycznej Ukrainy. "Co my możemy zrobić, to walczyć z naszym wrogiem" - zaznaczył.
Zwrócił uwagę, że sobotni atak we Lwowie dotyczył obiektu położonego bardzo blisko osiedli mieszkaniowych, co pokazuje, że "wróg się z tym zupełnie nie liczy".
Koruzny powiedział także, że nieprawdziwe są rozpowszechniane w niedzielę wieczorem i w poniedziałek rano informacje, że w strefie skażonej w Czarnobylu dochodzi do pożarów i zaobserwowano zwiększoną radiację. "Chciałbym zaprzeczyć tym informacjom, to nie jest prawda, poziom radiacji jest w normie" - powiedział, przyznając zarazem, że strona ukraińska nie ma pełnej kontroli nad rejonem Czarnobyla, bo ten teren jest kontrolowany przez wojsko rosyjskie.
Apelował też do wszystkich mieszkańców Ukrainy, żeby jeśli zobaczą jakiś nietypowy obiekt, nie dotykali go i nie zbliżali się do niego, tylko natychmiast powiadomili odpowiednie służby.
Krótko po briefingu Koruznego we Lwowie ogłoszono kolejny alarm bombowy.
Prokurator generalna: sytuację w Mariupolu można kwalifikować jako ludobójstwo
Sytuację w oblężonym Mariupolu można zakwalifikować jako ludobójstwo - oceniła w poniedziałek prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa. Argumentowała, że "miasto jest wzięte za zakładnika", mieszkańcy nie mają wody i jedzenia, nie mogą wyjechać.
"To, co dzieje się dzisiaj w Mariupolu, to nie jest zbrodnia wojenna. Wojna ma swoje reguły i zbrodnia wojenna dotyczy tych reguł. A to (Mariupol - PAP) jest już poza wszelkimi regułami" - powiedziała prokurator na briefingu dla prasy.
Zaznaczyła, że ocenia sytuację z punktu widzenia możliwości zakwalifikowania jej jako ludobójstwa. "Całe miasto jest wzięte za zakładnika, ludzie nie mają wody, jedzenia, ogrzewania. Nie można wyjechać. Kolumny, które próbują wyjechać są ostrzeliwane" - powiedziała.
Według Wenediktowej z Mariupola deportowanych zostało ponad 2 tys. dzieci. "Czy to jest zbrodnia wojenna? To o wiele więcej niż zbrodnia wojenna. Jako prokurator mówię o możliwości uznania za ludobójstwo bardzo ostrożnie, ale jako myślący obywatel doskonale zdaję sobie sprawę, co odbywa się z naszym narodem" - powiedziała. Wyraziła przekonanie, że celem rosyjskiego prezydenta Władimira Putina jest "zniszczenie narodu ukraińskiego jako nacji" i z tym właśnie wiążą się deportacje.
Mer Mariupola Wadym Bojczenko poinformował w poniedziałek, że 160 tys. osób nie ma tam dostępu do ogrzewania. W mieście oczekiwało 26 autobusów, którymi mieli zostać wywiezieni mieszkańcy, jednak rosyjskie wojska nie zgodziły się na zapewnienie bezpiecznego przejazdu - poinformował.
W niedzielę Bojczenko przekazał, że dotychczas opuściła Mariupol połowa z 540 tys. mieszkańców, którzy żyli tam przed wojną. Na skutek działań wojsk rosyjskich ucierpiało 90 proc. zasobów mieszkaniowych miasta. Mariupol, leżący nad Morzem Azowskim, jest oblężony od 1 marca.
Resort obrony: Rosja wycofuje część wojsk z Ukrainy, by odbudować ich zdolność bojową
Wiele oddziałów rosyjskich musi wycofać się poza terytorium Ukrainy, do Rosji i na Białoruś, by odbudować zdolność bojową żołnierzy i uzupełnić amunicję - poinformował w poniedziałek na briefingu rzecznik ministerstwa obrony Ukrainy Ołeksandr Motuzianyk.
Rzecznik powiedział, że czyni tak "dość spora liczba" jednostek rosyjskich, dlatego że "w niektórych rejonach armia rosyjska nie może już prowadzić działań ofensywnych obecnymi siłami i środkami".
Na briefingu w Kijowie przedstawiciel ministerstwa obrony mówił, że Rosja "do końca nie rezygnuje z prób, jeśli nie zajęcia, to przynajmniej okrążenia stolicy Ukrainy".
"To samo mówimy również o innych miastach - Czernihowie, Charkowie, Sumach" - dodał.
Zaznaczył, że Ukraina nie widzi na razie "aktywnych działań przeciwnika w kierunku przemieszczania" jego wojsk spod tych miast ukraińskich do obwodów donieckiego i ługańskiego.
Wyraził przekonanie, że celem Rosji jest całkowite zajęcie obwodów donieckiego i ługańskiego na wschodzie Ukrainy, a także przebicie korytarza lądowego w celu połączenia tych obszarów z anektowanym Krymem.
Zapewnił, że armia ukraińska "aktywnie temu przeciwdziała".
Władze: Rosjanie ostrzelali Siewierodonieck, są ranni, trwa akcja ratunkowa
Rosjanie ostrzelali Siewierodonieck na wschodzie Ukrainy, niszcząc pięć budynków - poinformował w poniedziałek szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj. Trwa akcja poszukiwawczo-ratunkowa. Spod gruzów uratowano siedem osób, są wśród nich ranni.
Rosjanie po raz kolejny uderzyli w Siewierodonieck - przekazał Hajdaj w Telegramie. Jak dodał, ostrzelanych zostało pięć budynków mieszczących się na tym samym osiedlu. "Mamy pożary i liczne zniszczenia. Zaangażowano prawie wszystkich ratowników" - przekazał.
Hajdaj poinformował, że w jednym z budynków zniszczone zostały dwa najwyższe piętra, w dwóch innych - po dwie klatki schodowe.
Spod gruzów uratowano siedem osób, są wśród nich ranni. Trwają poszukiwania, pod gruzami mogą być dzieci - napisał Hajdaj.
Prokurator generalna: wśród jeńców rosyjskich są podejrzani o zbrodni wojenne
Prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa poinformowała w poniedziałek, że wśród Rosjan - jeńców wojennych są podejrzani o dokonanie zbrodni wojennych na terytorium Ukrainy. Zastrzegła jednak, że są to informacje poufne.
"Mamy takich podejrzanych" - potwierdziła na briefingu Wenediktowa, którą cytuje agencja Ukrinform. Zastrzegła jednak, że są to informacje poufne i aby działać skutecznie jako prokurator, nie poda ich.
W ten sposób odpowiedziała na pytanie, czy wśród jeńców wojennych są podejrzani o zbrodnie i czy prokuratura radziłaby władzom, by ci ludzie nie podlegali wymianie jeńców.
Urząd prokurator Wenediktowej prowadzi postępowania karne dotyczące zbrodni wojennych Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy. Dowody w postaci zdjęć i nagrań wideo gromadzone są na stronie http://warcrimes.gov.ua/.
Prokurator generalna Wielkiej Brytanii Suella Braverman poinformowała w poniedziałek, że Wenediktowej będzie doradzał prawnik Howard Morrison. Przez 12 lat był on sędzią Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) w Hadze.
W Charkowie zniszczonych zostało prawie 1200 bloków mieszkalnych
W Charkowie, który przed inwazją rosyjską był drugim co do wielkości miastem Ukrainy, zrujnowanych zostało 1177 wielopiętrowych bloków mieszkalnych - powiedział w poniedziałek mer Ihor Terechow, cytowany przez agencję Ukrinform.
Zniszczone zostały także 53 przedszkola, 69 szkół i 15 szpitali.
Terechow powiedział, że wojska rosyjskie "celowo ostrzeliwują dzielnice mieszkalne - nie po prostu budynki, a całe osiedla". "Mieszkańcy doświadczają bombardowań totalnych" - dodał.
Opisywał, że władze muszą przesiedlać mieszkańców "do szkół i przedszkoli, pomieszczeń piwnicznych, stacji metra". Wolontariusze, ryzykując życiem, dowożą produkty żywnościowe do schronów w tych dzielnicach, gdzie ostrzały w ogóle nie ustają - relacjonował.
Zapewnił, że mimo ostrzałów działają służby komunalne. Na przykład w poniedziałek wyjechały 104 samochody wywożące śmieci. Działają supermarkety, w których są towary pierwszej potrzeby. Charków otrzymuje pomoc humanitarną z innych miast; nadchodzi także pomoc z Chicago, które przysłało leki o wartości 880 tys. USD.
Terechow opisał także nastroje w mieście wobec Rosji, które - jak zaznaczył - zmieniły się radykalnie.
"Charków to miasto rosyjskojęzyczne. Przed wybuchem wojny praktycznie co czwarty mieszkaniec miał w Federacji Rosyjskiej krewnych czy znajomych, a wielu - przyjaciół. Charków zawsze był mniej więcej lojalny wobec Federacji Rosyjskiej" - powiedział mer. Zauważył także, że "ludzie w najstraszniejszych snach nie mogli wyobrazić sobie, że Rosja napadnie na Ukrainę i na Charków".
Opisywał, że teraz "stosunek do Rosji, do agresora i jego wojsk, zmienił się radykalnie" i że każdy mieszkaniec "jest gotów bronić miasta do końca".
Wcześniej w poniedziałek Terechow powiedział, że około jednej trzeciej mieszkańców Charkowa opuściło miasto, jednak wielu mężczyzn dołącza do wojsk obrony terytorialnej. Położony na północnym wschodzie Ukrainy Charków przed wojną liczył ok. 1,4 mln mieszkańców.
Miasto jest ostrzeliwane codziennie od czasu, gdy rozpoczęły się działania wojskowe na pełną skalę. Według danych administracji obwodu charkowskiego w ciągu minionej doby wojska rosyjskie dokonały prawie 59 ostrzałów moździerzowych i artyleryjskich na miasta obwodu, w tym Charków.
MSZ: ambasady Ukrainy w 12 krajach, w tym Polsce, pomogą obywatelom przymusowo wywiezionym do Rosji
Obywatele Ukrainy, którzy zostali przymusowo wywiezieni przez wojska okupacyjne do Rosji i chcieliby wrócić do ojczyzny, mogą podać swoje dane i zwrócić się o pomoc do naszych ambasad w sąsiednich państwach, w tym Polsce, lub w krajach możliwego tranzytu - przekazało w poniedziałek MSZ w Kijowie.
W komunikacie cytowanym przez gazetę internetową Ukrainska Prawda poinformowano, że wywiezieni obywatele mogą zwrócić się do ambasad w 12 państwach - w Polsce, na Litwie, Łotwie, w Estonii, na Białorusi, w Finlandii, Gruzji, Armenii, Azerbejdżanie, Kazachstanie, Turcji i Chinach (https://tinyurl.com/sskf8vj6).
Resort dyplomacji przekazał w przywoływanym komunikacie dane kontaktowe placówek (numery telefonu, adresy mailowe). Zapewnił także, że misje dyplomatyczne we wskazanych krajach udzielą pomocy konsularnej osobom, które chciałyby wrócić do Ukrainy.
Wojska rosyjskie dokonują masowych deportacji ludności - oświadczyła w niedzielę ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa, powołując się na dane ogłoszone przez ministerstwo obrony Rosji. Resort ten "melduje, że z obwodu chersońskiego (na południu Ukrainy - PAP) wywieziono już 90 tys. obywateli Ukrainy, Mołdawii i Federacji Rosyjskiej" - przekazała Denisowa, cytowana przez agencję Ukrinform.
Jak dodała Denisowa, o wywożeniu cywilów z tzw. niebezpiecznych rejonów Ukrainy, mówił rosyjski generał Michaił Mizincew. Media nazywają go dowódcą oblężenia Mariupola. Jak relacjonowała Denisowa, Mizincew powiedział, że "tylko w ciągu minionej doby z tymczasowo niekontrolowanych przez Ukrainę obszarów w obwodach donieckim i ługańskim wywieziono ponad 19,6 tys. cywilów, w tym 3300 dzieci".
Mizincew stwierdził także, że z "niebezpiecznych rejonów" ogółem wywieziono blisko 440 tys. osób, w tym ponad 91,6 tys. dzieci - dodała Denisowa.
Wywiad wojskowy: w kwietniu w Rosji ruszy masowa potajemna mobilizacja
1 kwietnia na całym terytorium Rosji ruszy masowa potajemna mobilizacja; rezerwiści zostaną skierowani do walk na Ukrainie - poinformował w poniedziałek ukraiński wywiad wojskowy. Według niego mobilizowani mają być też więźniowie.
By ukryć mobilizację, ma ona odbywać się jednocześnie z planowanym poborem do służby wojskowej. Będzie to przykrywką dla dużej liczby zmobilizowanych przybywających do komisji wojskowych - czytamy w komunikacie ukraińskiego wywiadu (https://t.me/DIUkraine/212).
Rezerwiści w dalszej kolejności będą kierowani do jednostek rosyjskich w rejonach działań zbrojnych na Ukrainie - dodano.
Do działań bojowych mają być też angażowani rosyjscy więźniowie. Ok. 100 przestępców odbywających krę w kolonii w Czeczenii już przygotowuje się do wyjazdu na Ukrainę - twierdzi ukraiński wywiad. Więźniowie ci są skazani za ciężkie przestępstwa, takie jak zabójstwa czy handel narkotykami. Wyjazd nie jest proponowany osobom skazanym na podstawie artykułów politycznych: za ekstremizm czy terroryzm.
Więźniom, którzy zgodzili się na wyjazd, obiecano amnestię w przypadku powrotu żywym po udziale w działaniach zbrojnych. Osoby te nie mogą spotykać się z bliskimi ani informować ich o swoim udziale w wojnie na Ukrainie - podaje wywiad.
Mobilizacja ma odbywać się w ramach programu BARS, zakładającego pilne formowanie rezerw armii rosyjskiej. Kontrakty BARS podpisało ok. 100 tys. osób.
Turcja: w Morzu Czarnym znaleźliśmy kolejną minę; została zneutralizowana
Tureccy saperzy wyłowili w poniedziałek z Morza Czarnego, w pobliżu granicy z Bułgarią, minę morską - podało w poniedziałek ministerstwo obrony Turcji. Media twierdzą, że mina pochodzi prawdopodobnie z okolic Odessy, gdzie rosyjskie siły morskie od końca lutego prowadzą działania w ramach inwazji na Ukrainę.
W komunikacie na Twitterze turecki resort obrony poinformował, że zespół saperów zneutralizował już ładunek wybuchowy. Sprecyzowano, że mina pływała u brzegów miejscowości Igneada.
Według telewizji CNN Turk mina morska znaleziona w poniedziałek jest podobna do tej, którą w sobotę wyłowiono w cieśninie Bosfor. Stacja przypomniała, że specjaliści uznali ją za stary model, wyprodukowany jeszcze przez ZSRR.
CNN Turk cytuje tureckiego eksperta ds. bezpieczeństwa Coscuna Basbuga, który stwierdził, że pojawienie się na Morzu Czarnym ładunków wybuchowych to efekt rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a władze tego kraju próbowały w ten sposób powstrzymać atak wroga na Odessę. Dodał, że w sumie w akwenie może pływać nawet 420 min.
W sobotę po wyłowieniu miny w Bosforze tureckie władze przywróciły wstrzymany na cztery godziny ruch w cieśninie, ale zabroniły rybołówstwa na swoich wodach terytorialnych w porze nocnej.
Opublikowano listę 620 funkcjonariuszy FSB, uczestniczących w operacjach w Europie
Wywiad wojskowy Ukrainy opublikował w poniedziałek na swojej stronie internetowej listę 620 funkcjonariuszy rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, "uczestniczących w przestępczej działalności na terytorium Europy".
W komunikacie wywiadu udostępniono dane funkcjonariuszy, które zawierają m.in. imię i nazwisko, datę urodzenia, numer paszportu, miejsce pracy (centrala FSB w Moskwie lub oddziały regionalne), poprzedni adres zameldowania, informacje na temat kart SIM, modemów i numerów rejestracyjnych pojazdów (CAŁA LISTA TUTAJ).
15 marca ukraiński wywiad opublikował również listę 667 rosyjskich żołnierzy, służących w 50. pułku artylerii samobieżnej 42. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych (formacja stacjonuje w mieście Szali w Czeczenii) i biorących udział w inwazji na Ukrainę. W ocenie wywiadu, są to wojskowi, którzy "popełniają zbrodnie wojenne przeciwko narodowi ukraińskiemu" (https://tinyurl.com/5x8mxx22).
Podkreślono, że wszystkie osoby winne tych czynów zostaną postawione przed sądem i poniosą odpowiedzialność karną.
Doradca prezydenta: w Ukrainie każdego dnia ginie 510-530 rosyjskich żołnierzy
Każdego dnia wojny na Ukrainie ginie 510-530 rosyjskich żołnierzy, co świadczy o nadzwyczajnej intensywności walk i wysokiej motywacji ukraińskiej armii - napisał w poniedziałek na Twitterze doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak.
"W celu podwojenia lub potrojenia bezpowrotnych strat Rosjan należy istotnie zwiększyć dostawy pocisków do systemów artylerii ciężkiej i dalekiego zasięgu" - dodał Podolak.
Od początku inwazji na Ukrainę rosyjskie siły zbrojne straciły około 17 tys. żołnierzy, a także 586 czołgów, 302 systemy artyleryjskie, 123 samoloty i 127 śmigłowców – poinformował w poniedziałek w porannym komunikacie Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
W obwodzie charkowskim Rosjanie użyli amunicji kasetowej
W ciągu ostatniej doby Rosjanie 59 razy ostrzelali obwód charkowski z artylerii i moździerzy i aż 180 razy z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych z użyciem amunicji kasetowej – poinformował w poniedziałek rano szef władz obwodowych Ołeh Syniehubow.
Wojska rosyjskie przeprowadziły ataki artyleryjskie i moździerzowe na dzielnice mieszkalne w Charkowie oraz na miasta Czuhujiw i Dergacze.
„Zarejestrowaliśmy także ok. 180 ostrzałów z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, w tym typu Smiercz, z zakazaną przez umowy międzynarodowe amunicją kasetową” – oświadczył Syniehubow.
W niektórych rejonach (powiatach) obwodu charkowskiego siły ukraińskie przeszły do kontrataku – dodał urzędnik. Mała Rohań i Wilchiwka są pod kontrolą Ukraińców, wyzwolono także wieś Husariwkę. W Iziumie toczą się zacięte walki z Rosjanami.
Sytuacja w obwodach: walki pod Kijowem, na wschodzie i południu kraju
Na Ukrainie trwają walki na północny zachód od Kijowa, a także pod Czernihowem, w Donbasie, pod Charkowem i w okolicach Chersonia. Wojska rosyjskie kontynuują ataki rakietowe, w tym na cele cywilne; są ofiary – podaje w poniedziałek portal Hromadske w porannym podsumowaniu sytuacji w ukraińskich obwodach.
W obwodzie kijowskim trwają walki w Irpieniu, Buczy, Hostomlu i w miejscowościach położonych wzdłuż granicy z obwodem żytomierskim. Rosjanie atakowali rakietami kilka miejscowości w rejonie buczańskim.
W Czernihowie w niedzielę i w nocy z niedzieli na poniedziałek ostrzelano dzielnice mieszkalne, a także pozycje sił ukraińskich. Wokół miasta toczą się walki.
Dwie osoby są ranne, 12 ewakuowano po nocnych atakach rakietowo-bombowych na miejscowości w obwodzie żytomierskim, na zachód od Kijowa.
W nocy Rosjanie kontynuowali ostrzał okolic Charkowa. Zbombardowano także miejscowość Oskił w rejonie iziumskim, gdzie w wyniku trafienia w dom mieszkalny zginęła czteroosobowa rodzina, a czteroletnie dziecko zostało ranne. W Iziumie toczą się aktywne walki.
W Łucku w obwodzie wołyńskim Rosjanie wystrzelili rakiety w bazę paliwową. Trwa gaszenie pożaru.
W Siewierodoniecku i Rubiżnem w obwodzie ługańskim trwa nieprzerwany ostrzał. Pod Siewierodonieckiem zginęło dziecko, wiadomo też o jednej osobie zabitej i jednej rannej w Rubiżnem. W obwodach ługańskim i donieckim w ciągu minionej doby siły zbrojne odparły pięć ataków rosyjskich.
W obwodzie donieckim toczą się walki na całej linii kontaktu z wrogiem. Według władz obwodowych przeciwnik nie zdołał posunąć się do przodu.
Kolumna autobusów ewakuacyjnych, która miała zabrać z Berdiańska ewakuowanych mieszkańców Mariupola, stoi przed wjazdem do miasta, bo nie wpuszczają jej rosyjskie wojska. Mariupol w dalszym ciągu jest blokowany przez Rosjan.
W obwodzie chersońskim w ciągu minionej doby grzmiały silne wybuchy. Najwięcej informacji o toczących się walkach dociera z terenów graniczących z obwodem mikołajowskim i dniepropietrowskim. Rosjanie prowadzili zmasowany ostrzał miejscowości Stanisław i Wełyka Ołeksandriwka. Są ofiary śmiertelne, w tym dzieci.
Władze: Atak rakietowy na Łuck w niedzielę wieczorem przeprowadzono z terytorium Białorusi
Atak rakietowy na Łuck w obwodzie wołyńskim na północnym zachodzie Ukrainy, w wyniku którego wybuchł pożar na terenie bazy paliwowej, został przeprowadzony z terytorium Białorusi – poinformował w poniedziałek szef władz obwodowych Jurij Pohulajko.
Do ataku doszło w niedzielę wieczorem. Jak dotąd nie ma informacji o ofiarach.
„Na razie wiadomo, że rakieta manewrująca została wystrzelona ze strony Białorusi. Na miejscu całą noc pracowali ratownicy i w poniedziałek o godzinie 8 rano wciąż pracują” – poinformował Pohulajko, cytowany przez portal Ukrainska Prawda.
Wybuchł jeden ze zbiorników z paliwem. Trwa gaszenie pożaru.
Sztab Generalny: Rosja straciła już ok. 17 tys. żołnierzy
Od początku inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło już około 17 tys. żołnierzy, a także 586 czołgów, 302 systemy artyleryjskie, 123 samoloty i 127 śmigłowców – poinformował w poniedziałek w komunikacie Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Od 24 lutego do 28 marca Rosja straciła również 1694 pojazdy opancerzone, 95 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 54 systemy przeciwlotnicze, 1150 samochodów, 7 okrętów, 73 cysterny z paliwem, 66 bezzałogowych statków powietrznych i cztery mobilne systemy rakiet balistycznych krótkiego zasięgu - podano w bilansie.
ONZ: ponad 3,8 mln osób opuściło Ukrainę z powodu wojnyz Rosją
Ponad 3,8 mln mieszkańców Ukrainy wyjechało z kraju na skutek wojny z Rosją, a 6,5 mln zostało uchodźcami wewnętrznymi. Około 13 mln osób utknęło w strefach działań zbrojnych i nie może tych miejsc opuścić - przekazała w poniedziałek rano Organizacja Narodów Zjednoczonych na Twitterze.
"Jest to najszybciej rozwijający się kryzys uchodźczy od czasów II wojny światowej" - oceniła ONZ
One month in, 3.7 million people have been forced to flee Ukraine, making this the fastest-growing refugee crisis since World War II.
— UNHCR, the UN Refugee Agency (@Refugees) March 24, 2022
An additional 6.5 million people have been displaced within Ukraine’s borders. pic.twitter.com/yeEgSFVF0R
"Większość uchodźców to kobiety i dzieci. Pomoc humanitarna musi brać pod uwagę wyjątkowe potrzeby kobiet i dziewczynek oraz priorytetowo traktować ich ochronę przed wykorzystywaniem seksualnym, a także nadużyciami" - podkreśliło wcześniej biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) w komunikacie na Twitterze.
Sztab Generalny: trwają działania obronne, odparto pięć ataków w Donbasie
Zgrupowania wojsk ukraińskich prowadzą operację obronną na kierunkach wschodnim, północno-wschodnim i południowo-wschodnim; w Donbasie odparto pięć ataków, siły rosyjskie poniosły straty – poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w poniedziałek rano.
Trwają walki obronne w rejonach miejscowości Topolske, Kamianka, Sucha Kamianka w obwodzie charkowskim. Siły ukraińskie powstrzymują ofensywę przeciwnika w rejonach Hulajpola i Zaporoża.
Na kierunkach wołyńskim i siewierskim również prowadzone są działania obronne sił ukraińskich.
Wokół Kijowa wojska rosyjskie są powstrzymywane na północny zachód i wschód od stolicy, gdzie próbują przerwać obronę, by przejąć kontrolę nad kluczowymi drogami i miejscowościami.
Na południu kraju wysiłki wojsk ukraińskich są skupione na organizacji działań obronnych rejonie Krzywego Rogu, Zaporoża i Mikołajowa, utrzymaniu odcinków wybrzeża i ochronie obiektów infrastruktury krytycznej.
Na kierunkach donieckim i ługańskim Siły Połączonych Operacji odparły w ciągu doby pięć ataków. Zniszczono dwa czołgi, bojowy wóz piechoty i samochód opancerzony; wróg poniósł też straty osobowe. Ukraińcy odpierają rosyjski szturm w okolicach miejscowości Werchniotorecke koło Awdijiwki.
W ciągu doby zniszczono cztery rosyjskie samoloty, jeden śmigłowiec, dwa bezzałogowce i dwie rakiety manewrujące.
Żona Zełenskiego: nie przyzwyczajajcie się do wojny
Żona prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego - Olena - zwróciła się w niedzielę na Facebooku do społeczności międzynarodowej, aby "nie przyzwyczajała się do wojny na Ukrainie. "W XXI wieku Europa nie może przyzwyczaić się do wojny, do tego, że dzieci zasypiają przy odgłosie pocisków i nie wiedzą, czy jutro będą żyły" - napisała.
"Każdy dzień na wojnie jest jak całe życie - oświadczyła Zełenska - Nasze dzieci są przyzwyczajone do zasypiania przy dźwiękach wybuchów. Ale proszę was: nie przyzwyczajajcie się do wojny! Bo w XXI wieku w Europie nie można przyzwyczaić się do widoku dzieci, które nie wiedzą, czy jutro będą żyły. Nie można przyzwyczaić się do masowych grobów, w które zamieniają się spokojne miasta. Wojna na Ukrainie to wojna na progu waszego domu. Pozostańcie po stronie pokoju i ludzkości. Wtedy zwycięstwo Ukrainy będzie waszym zwycięstwem!".
Apel żony ukraińskiego prezydenta zbiegł się z międzynarodowym koncertem charytatywnym „Save Ukraine”, który połączył przedstawicieli świata kultury, estrady i sportu, wolontariuszy, aktywistów i wszystkich tych, którzy pragnęli zamanifestować swój sprzeciw przeciwko wojnie.
Zełenska zwróciła uwagę, że koncert ten, w którym udział wzięły także ukraińskie gwiazdy, był retransmitowany przez ponad 20 krajów. Podkreśliła, że Ukraina naprawdę zjednoczyła teraz cały świat.
Jermak ponownie wzywa Zachód do zamknięcia nieba nad Ukrainą
Rosja uważa niechęć zachodnich partnerów do zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Ukrainą za słabość demokracji i pobłażliwość, a im dłużej Zachód się waha, tym bardziej bezczelna stanie się dyktatura - oświadczył w niedzielę na Telegramie szef biura kancelarii prezydenta Ukrainy Andrij Jermak.
"Kolejny rosyjski atak rakietowy na nasze ukraińskie miasta. Barbarzyńcy uważają, że niechęć Zachodu do zamknięcia naszego nieba jest słabością demokracji i pobłażliwością. A im dłużej nasi partnerzy się wahają, tym więcej spadnie pocisków i tym bardziej bezczelna będzie dyktatura" – napisał Jermak.
Wojska rosyjskie w niedzielę rozpoczęły ataki rakietowe na Łuck, Charków, Żytomierz i Równe.
Siły powietrzne: ostatniej doby strącono cztery rosyjskie samoloty
Ukraińska obrona przeciwlotnicza strąciła ostatniej doby cztery rosyjskie samoloty, w tym najpewniej myśliwiec Su-34, a także helikopter i dwie rakiety manewrujące – poinformowała w poniedziałek agencja Ukrinform, cytując komunikat sił powietrznych Ukrainy.
„27 marca początkowo wydawał się dość spokojny w powietrzu. Rano w obwodzie charkowskim strącono jednak samolot, prawdopodobnie myśliwiec bombardujący Su-34, a w obwodzie kijowskim zestrzelone zostały śmigłowiec i drony należące do rosyjskich najeźdźców” – przekazały siły powietrzne na Facebooku.
„Sytuacja zaostrzyła się bliżej godz. 22 (godz. 21 w Polsce) - w całym kraju zawyły alarmy przeciwlotnicze! Rosyjscy okupanci przeprowadzili zmasowany atak powietrzny od północy obwodu kijowskiego, w którym stracili jednocześnie trzy samoloty” – zaznaczono w komunikacie.
„Okupanci wystrzelili rakiety manewrujące w stronę kilku ukraińskich obiektów infrastruktury. Dwa pociski zostały zestrzelone przez jednostki obrony przeciwlotniczej” – dodano.
W komunikacie zaznaczono również, że samoloty ukraińskich sił powietrznych w dalszym ciągu uderzały w cele naziemne i przeprowadziły kilka nalotów na wojska rosyjskie z wykorzystaniem myśliwców.
BBC: przez wojnę gwałtownie rośnie liczba przedwczesnych porodów
W niektórych rejonach Ukrainy lekarze zaczęli obserwować gwałtowny - nawet dwu- czy trzykrotny - wzrost liczby przedwczesnych porodów, co jest wynikiem stresu i problemów medycznych związanych z wojną - podała w niedzielę stacja BBC.
BBC powołuje się na rozmowy z lekarzami z klinik położniczych z Charkowa na wschodzie i ze Lwowa na zachodzie Ukrainy. "Zakażenia, brak pomocy medycznej, złe odżywianie - wojna stwarza ryzyko przedwczesnego porodu" - powiedziała Iryna Kondratowa, dyrektor jednej z klinik położniczych w Charkowie, gdzie przedwczesne porody stanowią obecnie 50 proc. wszystkich urodzeń.
Znaczący wzrost przedwczesnych porodów notowany jest także we Lwowie, który do niedawna nie był atakowany, ale do którego przybyło wiele kobiet w ciąży z terenów objętych walkami. W tamtejszym szpitalu położniczym liczba przedwczesnych porodów wzrosła dwukrotnie - z jednego na dziesięć do jednego na pięć. W szpitalu rozpoczęto budowę specjalnego podziemnego bunkra, w którym w razie ataku lotniczego będą umieszczane dzieci, wymagające intensywnej terapii.
Brytyjskie ministerstwo obrony: brak zmian w rozmieszczeniu rosyjskich sił na Ukrainie
W ciągu ostatniej doby nie nastąpiła żadna istotna zmiana w rozmieszczeniu sił rosyjskich na okupowanych terenach Ukrainy - oceniło w poniedziałek rano brytyjskie ministerstwo obrony.
"W ciągu ostatnich 24 godzin nie nastąpiła żadna istotna zmiana w rozmieszczeniu sił rosyjskich na okupowanych terenach Ukrainy. Trwające braki logistyczne zostały spotęgowane przez ciągły brak impetu i niskie morale wśród rosyjskich wojskowych oraz agresywne działania ze strony Ukraińców. Rosja zdobyła większość terenów na południu w okolicach Mariupola, gdzie trwają ciężkie walki, których celem jest zdobycie portu" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.
W piątek przedstawiciele sił zbrojnych Rosji informowali o "zakończeniu pierwszej fazy operacji" i "skoncentrowaniu się na kompletnym wyzwoleniu Donbasu".
Alarmy przeciwlotnicze w wielu obwodach, w tym na zachodzie kraju
W niedzielę wieczorem alarmy przeciwlotnicze ogłoszono w wielu ukraińskich obwodach, w tym na zachodzie kraju – wynika z informacji agencji Ukrinform w Telegramie.
Alarmy ogłoszono w Kijowie i obwodzie kijowskim, a także m.in. w obwodach rówieńskim, zakarpackim, odeskim, lwowskim, iwano-frankowskim, charkowskim, czerkaskim, winnickim, czernihowskim, połtawskim.
Sztab generalny: Nadal istnieje poważne zagrożenie zaangażowaniem Białorusi w wojnę
Nadal istnieje poważne zagrożenie zaangażowaniem Białorusi w wojnę, obserwujemy transporty rakiet drogami w kierunku białoruskiego miasta Kalinkowicze - przekazał w nocy z niedzieli na poniedziałek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, cytowany przez poartal Euromaidan PR.
Sztab poinformował też, że siły wroga kontynuują rekonesans lotniczy w rejonie kowelskim w obwodzie wołyńskim, w okolicach miast Warasz i Sarny w obwodzie rówieńskim.
Wcześniej Sztab Generalny podał w komunikacie, że jednostki rosyjskie są przenoszone na terytorium Białorusi, co ma umożliwić rotację wojsk, które doznały znacznych strat, i wzmocnienie istniejących oddziałów, uzupełnienie zapasów jedzenia, paliwa i amunicji oraz ewakuację rannych i chorych - przekazał w niedzielę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Zełenski: Nasze priorytety w negocjacjach to suwerenność i integralność terytorialna
Ukraina będzie bronić suwerenności i integralności terytorialnej podczas kolejnej rundy negocjacji pokojowych z Rosją, które mają się odbyć w Turcji - powiedział w niedzielę wieczorem w wystąpieniu wideo prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
"Nasze priorytety w negocjacjach są znane: suwerenność, integralność terytorialna Ukrainy są niekwestionowalne – powiedział Zełenski - Skuteczne gwarancje bezpieczeństwa to podstawa. Oczywiście naszym celem jest pokój i jak najszybszy powrót do normalnego życia w naszym kraju”.
Zełenski podkreślił, że siły zbrojne Ukrainy skutecznie powstrzymują Rosjan, a w niektórych rejonach podejmują nawet działania ofensywne. "Odwaga naszych obrońców, jak mądrze zachowują się na polu bitwy... To tak ważne, że żadne słowa wdzięczności nie wystarczą" - mówił ukraiński prezydent.
Zełenski nawiązał także do udzielonego wcześniej w niedzielę wywiadu dla niezależnych mediów rosyjskich. Przed publikacją tej rozmowy rosyjski regulator mediów i internetu, urząd Roskomnadzor, ostrzegł media w Rosji, że "należy zrezygnować z publikacji wywiadu".
"Wyobraźcie sobie, że tam w Moskwie byli przestraszeni moim wywiadem z rosyjskimi dziennikarzami, tymi, których stać na mówienie prawdy. Kiedy dziennikarze przygotowywali się do publikacji naszego wywiadu – a rozmawialiśmy z nimi dziś po południu – rosyjska agencja cenzury wystosowała groźbę. Tak napisali – żądają odmowy publikacji rozmowy. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było tak tragiczne" - skomentował Zełenski.
"Zniszczyli wolność słowa w swoim państwie, próbując zniszczyć sąsiednie państwo. Przedstawiają się jako globalni gracze. A sami boją się stosunkowo krótkiej rozmowy z kilkoma dziennikarzami" - podsumował.
Sztab: wojska rosyjskie militaryzują strefę czarnobylską
Rosyjskie wojska militaryzują rejon Elektrowni Jądrowej w Czarnobylu – podaje w niedzielę w komunikacie operacyjnym sztab generalny ukraińskiej armii. Do Czarnobyla, który leży niecałe 20 km od elektrowni, są przewożone z Białorusi dziesiątki ton amunicji i rakiet.
Według informacji przekazanej przez ukraiński sztab, trasa transportu materiałów wybuchowych przebiega z białoruskiej Narowli przez miasto Prypeć oraz w odległości kilkuset metrów od powłoki ochronnej zniszczonego wybuchem w 1986 r. czwartego reaktora elektrowni.
W Czarnobylu, jak twierdzi ukraiński sztab, rozmieszczono tymczasowy punkt kierowania wojskami Wschodniego Okręgu Wojskowego Rosji, a także punkt dowodzenia 38. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej.
Według sztabu militaryzacja rejonu czarnobylskiego zwiększa ryzyko uszkodzenia budowli ochronnych wokół 4. reaktora i przedostania się substancji radioaktywnych do atmosfery.
Ukraińskie władze wojskowe oceniają również, że siły rosyjskie zaczęły częściej wykorzystywać starą i przeterminowaną amunicję, która grozi detonacją nawet podczas załadunku i transportu.
Na terytoriach tymczasowo okupowanych, wskazuje sztab, Rosjanie w dalszym ciągu łamią prawo humanitarne, dokonując porwań i zastraszając ludność, traktując ją jako zakładników.
W Iwankowie i w Oraniu w obwodzie kijowskim wojska rosyjskie w związku z problemami logistycznymi proszą miejscową ludność o żywność.





























































