Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 20.03.2022 r.

    2022-03-20 23:30
    publikacja
    2022-03-20 23:30

    Niedziela była dwudziestym piątym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Rosja świadomie dąży do kryzysu humanitarnego, ale jak mówi prezydent Zełenski "im większy terror Rosji, tym gorsze będą dla niej konsekwencje". Wrogie wojska zostały odepchnięte na 70 km od Kijowa - poinformował Sztab Generalny.

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 20.03.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 20.03.2022 r.
    fot. Matthew Hatcher / / FORUM

    Wydarzenia z soboty zapisaliśmy tutaj.

    Brytyjskie ministerstwo obrony: niewielki postęp sił rosyjskich idących na Odessę

    Rosyjskie siły, które zmierzają z Krymu w stronę Odessy, próbując ominąć Mikołajów, w ciągu ostatniego tygodnia poczyniły niewielkie postępy, ale Rosja nadal blokuje ukraińskie wybrzeże - oceniło w niedzielę wieczorem brytyjskie ministerstwo obrony.

    "Siły rosyjskie nacierające z Krymu nadal próbują ominąć Mikołajów, kierując się na zachód w stronę Odessy. Siły te poczyniły niewielkie postępy w ciągu ostatniego tygodnia. Rosyjskie siły morskie nadal blokują ukraińskie wybrzeże i przeprowadzają ataki rakietowe na cele na Ukrainie. Blokada ukraińskiego wybrzeża prawdopodobnie pogorszy sytuację humanitarną na Ukrainie, uniemożliwiając dotarcie niezbędnych dostaw do ludności ukraińskiej" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej. 

    W niedzielę ewakuowano 7,3 tys. ludzi

    Z siedmiu zaplanowanych na niedzielę korytarzy humanitarnych zadziałały w niedzielę cztery, ewakuowano 7295 osób – poinformowała wieczorem wicepremier Iryna Wereszczuk. Władze straciły kontakt z sześcioma osobami z transportu humanitarnego w obwodzie charkowskim.

    Z oblężonego Mariupola w obwodzie donieckim do Zaporoża dotarło 3985 osób – powiedziała Wereszczuk podczas wieczornego briefingu, podsumowującego ewakuację. Chodzi o osoby, które wcześniej dotarły do Berdiańska i przemieszczały się autobusami i samochodami prywatnymi.

    W obwodzie kijowskim do miejscowości Browary dotarło dwa tysiące ludzi ze wsi Bobryk i 1310 z Tarasowki. W obwodzie charkowskim udało się dostarczyć pomoc humanitarną do wsi Rohań.

    Nie udało się natomiast dowieźć transportu humanitarnego do miejscowości Mała Rohań i do Wołczańska w obwodzie charkowskim. Władze poinformowały, że straciły kontakt z pięcioma kierowcami i jednym lekarzem z kolumny humanitarnej.

    W obwodzie kijowskim ponownie nie udało się ewakuować mieszkańców z Borodzianki do Bi?łej Cerkwi z powodu złamania „ciszy” przez rosyjskie wojska (https://t.me/OP_UA/5979).

    Potężny wybuch w Kijowie spowodował, że kilka budynków zostało odciętych od prądu

    Około godz. 23 czasu kijowskiego (22 czasu polskiego) w wyniku potężnej eksplozji kilka budynków na osiedlu Borszczahiwka pozostało bez prądu. Na osiedlu Wynohradar z budynków posypał się tynk i otworzyły okna. W okolicach stacji metra Szulawska widoczne są kłęby dymu.

    Eksplozja była tak potężna, że jej falę czuć było zarówno w centrum miasta, jak i w odległej od centrum dzielnicy Obołoń. Portale społecznościowe Rady Miejskiej jeszcze nie podały szczegółów, ograniczając sie do ogłoszenia alarmu przeciwlotniczego.

    Eksplozje w Kijowie

    Agencja Reutera cytując mera Kijowa Witalija Kliczko podaje, że w dzielnicy Podół doszło do kilku wybuchów. Uszkodzone zostały domy mieszkalne i centrum handlowe.

    "Kilka eksplozji w stołecznej dzielnicy Podół" - napisał Kliczko na swoim kanale Telegram.

    "Według informacji, które posiadamy na chwilę obecną, ucierpiało kilka domów i jedno z centrów handlowych. Na miejscu są już ekipy ratunkowe, medycy i policja" dodał Kliczko.

    Wywiad: Putin osobiście zlecił kolejną próbę zabicia Zełenskiego

    Kolejni najemnicy związani z prywatną firmą wojskową, tak zwaną "grupą Wagnera", przybyli w niedzielę na Ukrainę, by zamordować najważniejsze osoby w państwie - poinformował ukraiński wywiad. Prezydent Rosji Władimir Putin osobiście zlecił kolejną próbę zabicia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego - poinformowano.

    "Wszystkie poprzednie próby zamordowania (głowy państwa) zakończyły się niepowodzeniem i eliminacją terrorystów" - przekazały ukraińskie służby.

    Na liście celów wagnerowców znaleźli się także premier Ukrainy Denys Szmyhal i szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak.

    Według brytyjskiego dziennika "The Times", Zełenski był rzekomo brany na cel przez najemników już trzykrotnie.

    Pierwszy raz zamach miały przeprowadzać czeczeńskie siły specjalne przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa - informował sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow. W innych przypadkach za zamachy mieli być odpowiedzialni wagnerowcy - dodano.

    Grupa Wagnera to prywatna firma wojskowa powiązana - według mediów - z prokremlowskim biznesmenem Jewgienijem Prigożynem. Od połowy grudnia 2021 roku wagnerowcy są objęci unijnymi sankcjami za tortury, egzekucje i zabójstwa m.in. w Libii, Syrii i Donbasie. O zbrodniach wagnerowców w Syrii informowała w Rosji niezależna "Nowaja Gazieta". Działalność najemnicza jest w Rosji zakazana. 

    Sztab generalny: po stronie rosyjskiej będą prawdopodobnie walczyć najemnicy z Libii

    Z informacji sztabu generalnego Ukraińskich Sił Zbrojnych wynika, że po stronie wojsk rosyjskich na Ukrainie będą wkrótce walczyć najemnicy z Libii. Odpowiednie porozumienie w tej sprawie zostało prawdopodobnie osiągnięte podczas wizyty generała Chalifa Haftara - jednej z głównych postaci w libijskiej wojnie domowej - w Moskwie.

    "Według dostępnych informacji, podczas wizyty szefa Libijskiej Armii Narodowej (LNA) Chalifa Haftara w Moskwie osiągnięto porozumienie w sprawie wysłania libijskich +ochotników+ na Ukrainę do udziału w działaniach wojennych po stronie Federacji Rosyjskiej. Transfer najemników ma się odbywać prawdopodobnie na koszt prywatnej firmy wojskowej +Liga+ (dawniej +Wagner+), samolotem rosyjskich sił powietrznych" - czytamy w komunikacie ukraińskiego dowództwa opublikowanym w niedzielę na Facebooku.

    Władze: do miejscowości Browary przybyły samochody i autobusy z ewakuowanymi z Bobryka i Tarasówki w obwodzie kijowskim

    Do Browarów przyjechały samochody i autobusy z ludźmi, którzy zostali ewakuowani z Bobryk i Tarasówka w rejonie Kijowa - podał w niedzielę w komunikatorze Telegram wiceszef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko.

    "Około 18.30 (17.30 czasu polskiego) do Browarów przybyło 20 autobusów i około 250 samochodów z mieszkańcami wsi Bobryk w obwodzie kijowskim. Ze wsi ewakuowano około 1600 osób, w tym 843 dzieci" - podał Tymoszenko w jednym z wpisów (https://t.me/kt20220224/251).

    Dwie godziny później do Browarów przyjechało 17 autobusów i prawie 300 samochodów z ewakuowanymi ze wsi Tarasówka (https://t.me/kt20220224/252).

    Prokurator generalna: już sześć krajów, w tym Polska, wszczęło sprawy karne w związku z rosyjskimi zbrodniami wojennymi

    Sześć krajów, a wśród nich Polska, wszczęło sprawy karne w związku z rosyjskimi zbrodniami wojennymi na Ukrainie - poinformowała w niedzielę w serwisie Twitter prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenedyktowa.

    "Już sześć krajów wszczęło sprawy karne w związku z rosyjskimi zbrodniami wojennymi: Estonia, Litwa, Niemcy, Polska, Słowacja, Szwecja. Ściśle z nimi współpracujemy, aby ułatwić wymianę informacji i dowodów" - napisała Wenedyktowa. 

    W obwodzie żytomierskim po nalocie trzy osoby ranne, zniszczonych 13 budynków

    W wyniku nalotu bombowego w obwodzie żytomierskim trzy osoby zostały ranne, zniszczono 13 budynków – podała służba ds. sytuacji nadzwyczajnych.

    Rosyjskie bomby zrzucono w niedzielę na miejscowości w rejonie korosteńskim – poinformowali ratownicy w Telegramie (https://t.me/dsns_telegram/5046).

    Ranni Ukraińcy przywiezieni helikopterem do szpitala

    Czteroosobową ukraińską rodzinę przywiózł w niedzielę wieczorem wojskowy helikopter medyczny do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. 42-letnia kobieta i jej 16-letnia córka mają obrażenia wewnętrzne - rany postrzałowe i złamania kończyn - poinformował wojewoda małopolski Łukasz Kmita.

    "Rannymi natychmiast zajęli się lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie" - napisał Łukasz Kmita w mediach społecznościowych.

    Przekazanie rannych obywateli Ukrainy do lecznicy koordynował małopolski urząd wojewódzki z Centrum Zarządzania Kryzysowego wojewody lubelskiego.

    Szczegółowe informacje nt. pomocy lekarzy dla uchodźców z Ukrainy wojewoda małopolski i kierownictwo Szpitala Uniwersyteckiego przedstawi w poniedziałek rano na planowanej konferencji prasowej. 

    Media: ciała ponad 2500 rosyjskich żołnierzy przewieziono na Białoruś

    Do 13 marca ciała ponad 2500 rosyjskich żołnierzy zostały pod osłoną nocy przewiezione pociągami lub samolotami na Białoruś, aby ukryć prawdziwą liczbę rosyjskich strat w wojnie na Ukrainie - podało Radio Wolna Europa.

    Radio Wolna Europa powołuje się na jednego z lekarzy z regionalnego szpitala klinicznego w Homlu, który ze względów bezpieczeństwa nie chciał, by ujawniać jego nazwisko. Radio cytuje też źródła z Mozyrza, 100-tysięcznego miasta z obwodu homelskiego, które mówią o tym, że już 3 marca miejscowa kostnica była przepełniona.

    "To było niewiarygodne, ile tam było trupów" - mówi jeden z mieszkańców Mozyrza, który często przejeżdża przez miasto i pobliskie okolice w sprawach służbowych. Powiedział, że widział wiele "czarnych worków" ładowanych z ambulansów wojskowych do rosyjskich wagonów kolejowych. "Pasażerowie na stacji kolejowej w Mozyrzu byli zszokowani ilością trupów ładowanych do pociągu. Gdy ludzie zaczęli nagrywać wideo, wojsko złapało ich i kazało im je usunąć" - opowiada.

    Według mieszkańców w Homlu, stolicy obwodu, na początku marca przebudowano laboratorium głównego szpitala miejskiego, przenosząc istniejące wyposażenie i przywożąc łóżka oraz inny sprzęt medyczny. Mieszkańcy Homla powiedzieli Radiu Wolna Europa, że ranni rosyjscy żołnierze są przewożeni do trzech oddzielnych placówek medycznych w mieście, w tym jednej specjalizującej się w leczeniu raka.

    Z kolei lekarz z głównego szpitala miejskiego w Mozyrzu powiedział, że placówka jest obecnie strzeżona przez policję i służby bezpieczeństwa, a lekarzom grożono zwolnieniem, jeśli będą mówić o sytuacji. Lekarz powiedział, że wszyscy lekarze z personelu, nawet ci z innymi specjalizacjami, zostali oddelegowani do leczenia rannych Rosjan.

    "Nie ma wystarczającej liczby chirurgów. Wcześniej zwłoki były przewożone karetkami i ładowane do rosyjskich pociągów. Po tym, jak ktoś nakręcił to na wideo i trafiło to do internetu, ciała ładowano w nocy, aby nie przyciągać uwagi" - mówi lekarz.

    Według wielu mieszkańców, z którymi rozmawiało Radio Wolna Europa, w szpitalu nr 4 w Homlu 1 marca zaczęto wypisywać pacjentów, aby zrobić miejsce dla rannych Rosjan. "Jest tam tak wielu rannych Rosjan - to po prostu horror. Strasznie oszpeceni. Nie da się słuchać ich jęków w całym szpitalu" - powiedział jeden z mieszkańców, który był leczony w tym szpitalu.

    Inny lekarz z Homla powiedział, że wśród mieszkańców miasta narastają obawy, że może zabraknąć leków codziennego użytku dla ogółu ludności. "Ludzie panikują, ale jak na razie jest pomoc (medyczna) i jest wystarczająco dużo leków. Co będzie dalej, jeszcze nie wiadomo" - powiedział lekarz. "Prawdopodobnie pojawią się problemy z lekami przeciwtężcowymi" - dodaje. Tężec jest częstą dolegliwością dotykającą żołnierzy mających rany postrzałowe lub rany spowodowane przez odłamki.

    W okupowanej elektrowni w Czarnobylu udało się przeprowadzić częściową rotację personelu

    O częściowej rotacji personelu elektrowni jądrowej w Czarnobylu i ewakuacji osób, które przebywały tam od momentu zajęcia obiektu przez wojska rosyjskie poinformowała strona ukraińska.

    20 marca udało się przeprowadzić częściową rotację personelu Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej i ewakuację osób, które przebywały na terenie okupowanej siłowni – poinformowało na swojej stronie na Facebooku ukraińskie przedsiębiorstwo, zarządzające obiektem.

    Wywieziono w sumie 64 osoby, w tym 50 członków personelu i dziewięcioro funkcjonariuszy ukraińskiej Gwardii Narodowej. Na ich miejsce skierowano 46 ochotników spośród pracowników elektrowni.

    „Personel elektrowni pracował przez blisko 600 godzin, bohatersko wypełniając swoje obowiązki i podtrzymując należny poziom bezpieczeństwa” – podano.

    Rosyjskie wojska zajęły obiekt jądrowy w pierwszym dniu zbrojnej agresji na Ukrainę 24 lutego.

    Sztab generalny: rosyjska propaganda przygotowuje ludność na długą wojnę

    Rosyjska propaganda ma przygotowywać ludność na długą wojnę - poinformował w niedzielę w komunikacie opublikowanym w serwisie Facebook sztab generalny Ukraińskich Sił Zbrojnych.

    "Rosyjscy propagandyści zaczęli przygotowywać ludność Federacji Rosyjskiej na długą wojnę. Oficjalne kanały komunikacji rozpowszechniają propagandę o rzekomym sukcesie tak zwanej +specjalnej operacji wojskowej+, odbywają się publiczne wydarzenia wspierające wojnę na Ukrainie" - czytamy we wpisie.

    Jednocześnie, w ocenie ukraińskiego dowództwa, "siły okupacyjne straciły swój potencjał ofensywny, a ich natarcie zostało zatrzymane na niemal wszystkich kierunkach".

    "Wróg nadal ponosi straty, ma spore problemy z kompletowaniem składu osobowego jednostek (...) i logistyką. Komisariaty wojskowe Kubania, Kraju Nadmorskiego, obwodu jarosławskiego i rejonów Uralskiego Okręgu Federalnego prowadzą tajne działania mobilizacyjne w celu zrekompensowania strat personelu rosyjskiej armii okupacyjnej. Jednak ludność tych regionów nie chce brać udziału w wojnie. Zdarzają się masowe przypadki odmów" - podał ukraiński sztab. 

    Zełenski w Knesecie: w Moskwie otwarcie mówią o ostatecznym rozwiązaniu kwestii ukraińskiej podobnie jak naziści mówili o kwestii żydowskiej

    Mediować można między państwami, a nie między dobrem a złem. Izrael musi dokonać wyboru, czy popiera Ukrainę czy Rosję - oświadczył w niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w wystąpieniu wideo skierowanym do członków izraelskiego parlamentu, Knesetu.

    "Rosjanie posługują się terminologią partii nazistowskiej, chcą wszystko zniszczyć. Naziści nazwali to +ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej+. Teraz na Kremlu otwarcie mówią o ostatecznym rozwiązaniu kwestii ukraińskiej" - powiedział Zełenski.

    W swoim krótkim, lecz jak zauważyło wielu komentatorów, dosadnym przemówieniu ukraiński przywódca starał się przekonać izraelskich parlamentarzystów do udzielenia zdecydowanego i popartego czynami wsparcia Ukrainy.

    "Ukraina dokonała wyboru 80 lat temu i mamy Sprawiedliwych, którzy ukrywali Żydów, nadszedł czas, by i Izrael dokonał wyboru (...) Obojętność zabija, kalkulacja zabija" – przekonywał Zełenski.

    "Wszyscy wiedzą, że izraelskie systemy obrony antyrakietowej są najlepsze na świecie. Moglibyście nam pomóc, pomóc chronić Ukraińców, a także ukraińskich Żydów" - zaapelował do władz Izraela. "Możemy pytać, czemu nie sprzedacie nam broni, czemu nie nałożycie potężnych sankcji na Rosję, czemu nie wywrzecie presji na rosyjski biznes. Tak czy inaczej, wybór należy do was, bracia i siostry, a odpowiedź obciąża wasze sumienia. I to wy musicie z nią żyć" - skonstatował.

    Zełenski przypomniał również, że rosyjski atak rakietowy uderzył niedawno w Babi Jar na Ukrainie, gdzie ponad 30 tys. Żydów zostało zamordowanych w ciągu dwóch dni w 1941 roku.

    Premier Izraela Naftali Benet próbował mediować między Ukrainą a Rosją, spotykając się na Kremlu z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem wkrótce po rozpoczęciu inwazji i odbywając wiele rozmów telefonicznych z Zełenskim. Według izraelskich mediów Benet wielokrotnie odrzucał jednak prośby Kijowa o pomoc wojskową.

    Szerokim echem odbiło się w izraelskich mediach porównanie Holokaustu z rosyjską inwazją na Ukrainę, które sugerował Zełenski w swoim przemówieniu. Skrytykowało go za to również kilku parlamentarzystów. "Podziwiam prezydenta Ukrainy i wspieram naród ukraiński całym sercem, (...) ale porównanie do okropności Holokaustu i ostatecznego rozwiązania jest oburzające" - napisał na Twitterze minister komunikacji Joaz Hendel.

    Władze: od początku wojny wróg zniszczył w obwodzie donieckim 1108 domów i 321 placówek oświatowych

    Władze obwodu donieckiego opublikowały w niedzielę w komunikatorze Telegram orientacyjne zestawienie zniszczeń infrastruktury od początku wojny. W spisie jest m.in. 1108 domów i 321 placówek oświatowych.

    "Ogólnie rzecz biorąc, na dzień 20 marca odnotowaliśmy następujące zniszczenia infrastruktury regionu Doniecka: 10 placówek medycznych; 43 instytucje kultury, w tym 5 muzeów; 14 obiektów dziedzictwa kulturowego, w tym 4 pomniki II wojny światowej; 3 budynki kompleksu sanatoryjnego +Perła Doniecka+; 321 placówek oświatowych (139 szkół, 148 przedszkoli, 10 placówek kształcenia i szkolenia zawodowego, 9 uczelni zawodowych, 4 szkoły wyższe, 11 placówek pozaszkolnych); 1108 domów (464 piętrowych, 644 jednorodzinnych); 21 miast; 18 obiektów kolejowych; 30 gazociągów; 15 obiektów ciepłowniczych i wodociągowych; 34 obiekty energetyczne" - czytamy w komunikacie (https://t.me/DonetskaODA/2474). 

    "Wszystko zniszczone - odbudujemy! I niech wróg odkłada teraz na reparacje!" - wezwały władze obwodu.

    Reporter PAP z Charkowa: 80 proc. mieszkańców już wyjechało; trwa bombardowanie miasta

    Wszyscy, którzy chcieli wyjechać z Charkowa, już to zrobili; 80 proc. mieszkańców opuściło miasto - relacjonował w niedzielę przebywający w Charkowie reporter PAP Andrzej Lange. Rosjanie nie są w stanie przełamać ukraińskiej obrony i wejść do miasta, dlatego nieustannie ostrzeliwują je rakietami - mówił.

    "W mieście jest zupełnie pusto, ulice są zniszczone, a wiele budynków administracyjnych i wojskowych zbombardowanych" - przekazał rozmówca PAP. "Zginęło tu naprawdę wielu ludzi" - kontynuował.

    Na pytanie, jak wygląda życie pozostałej w Charkowie ludności, Lange odpowiedział, że wciąż działa część sklepów, choć jest ich niewiele. "Można tam płacić jedynie gotówką, żadne karty płatnicze nie działają, banki są zamknięte" - opowiadał.

    "Prężnie działa pomoc humanitarna, między innymi Czerwony Krzyż. Wolontariusze zaopatrują pozostałych w mieście mieszkańców w żywność i wodę. Z tą ostatnią jest trudno, gdyż w części dzielnic nie ma jej już w kranach" - opisywał.

    Reporter PAP pytany o możliwość ewakuacji z miasta, powiedział, że do Charkowa wciąż można bez problemu wjechać, lub z niego wyjechać, ponieważ miasto nie jest jeszcze całkowicie oblężone. "Rosjanie okupują jedynie północną część miasta, skąd przybyli. Od południa wciąż działa komunikacja, np. wjeżdża pomoc humanitarna" - mówił.

    "Jeszcze kilka dni temu z miejskiego dworca odjeżdżały pociągi w kierunku Kijowa, czy Lwowa. Wydaje mi się, że z miasta kursuje teraz jedno połącznie dziennie" - powiedział Lange, tłumacząc, że mieszkańcy w dużej mierze udają się na zachód kraju oraz za granicę, głównie do Polski.

    "Od 18 do 6 rano w mieście obowiązuje godzina policyjna. Jest ona surowo przestrzegana, a ci, którzy się do niej nie stosują, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami. W najgorszym wypadku można zostać uznany za wrogiego dywersanta, a ukraiński patrol może wówczas użyć broni" - ostrzegał. "Nie można się im dziwić, wszak dywersantów jest ponoć dużo w Charkowie" - dodał.

    Od początku ataku Rosji na Ukrainę, 24 lutego, położony na północnym wschodzie Charków, drugie pod względem wielkości miasto Ukrainy, znajduje się pod nieustannym ostrzałem wroga. 

    Doradca Zełenskiego: Rosja wciąż nie rozumie, dlaczego przegra wojnę

    "Rosja wciąż nie rozumie powodów, dla których na pewno przegra wojnę. Wytłumaczymy. Na wszystkich frontach - wojskowym, dyplomatycznym, sankcyjnym i negocjacyjnym. Zwracamy się do (ukraińskich) urzędników: mniej słów o zakupach broni, a jeszcze mniej o przygotowaniu naszych kontrataków" - napisał Podolak.

    W zajętym Enerhodarze Rosjanie porwali wicemera; mieszkańcy wyszli na ulice protestować

    O proteście mieszkańców, który odbył się w niedzielę w Enerhodarze w obwodzie zaporoskim poinformował mer miasta Dmytro Orłow. Wcześniej poinformowano o porwaniu przez Rosjan jego zastępcy Iwana Samojduka.

    Co najmniej półtora tysiąca mieszkańców wyszło w niedzielę na protest w Enerhodarze w obwodzie zaporoskim po tym, jak Rosjanie porwali zastępcę mera Iwana Samojduka – poinformował w Telegramie mer Dmytro Orłow.

    Zapowiedział też, że protesty będą kontynuowane, jeśli jego zastępca nie zostanie uwolniony. Uczestnicy mitingu, jak widać na zdjęciach opublikowanych przez Orłowa, trzymali ukraińskie flagi (https://t.me/orlovdmytroEn/337). 

    Poinformowano również, że po zakończeniu protestu Rosjanie próbowali zatrzymać kilku uczestników, jednak tłum to uniemożliwił. Rosjanie oddali strzały w powietrze, co również widać na jednym z zamieszczonych w Telegramie nagrań (https://t.me/orlovdmytroEn/338).

    „Na okupowanych terenach Rosjanie kontynuują porwania przedstawicieli władz lokalnych” – oświadczyła w niedzielę rzeczniczka praw obywatelskich, mówiąc, że wicemer Enerhodaru został „zatrzymany przez uzbrojonych ludzi i wywieziony w nieznanym kierunku”.

    Oznajmiła także, że „okupanci rozpoczęli fizyczne i psychiczne naciski na aktywnych obywateli w Enerhodarze”. 12 osób miało już zostać zatrzymanych „torturowanych i poniżanych”.

    Denysowa powiedziała również, że kilkadziesiąt osób zatrzymano podczas proukraińskiej demonstracji w Berdiańsku, który także jest okupowany przez Rosjan (https://t.me/denisovaombudsman/4295). 

    OSW: 24 dni wojny; pomimo ponoszonych dużych strat Rosjanie nadal mają inicjatywę i prowadzą działania zaczepne

    Armia ukraińska nie jest w stanie przeprowadzić odsieczy oblężonego Mariupola. Znaczące straty, jakie ponoszą siły rosyjskie nie są na tyle dotkliwe, by odstąpiły one od prowadzenia działań zaczepnych - czytamy w raporcie Ośrodka Studiów Wschodnich po 24 dniach rosyjskiej inwazji.

    Siły Zbrojne Ukrainy są w stanie zadawać agresorowi bolesne straty, nie potrafiły jednak dotychczas odzyskać inicjatywy operacyjnej, a ich sukcesy mają charakter doraźny i krótkotrwały - piszą autorzy analizy Andrzej Wilk, Piotr Żochowski i Sławomir Matuszak.

    Zważywszy na fakt, że armia rosyjska przystąpiła do systematycznego niszczenia zaplecza przeciwnika (w odróżnieniu od sytuacji w pierwszym tygodniu wojny) bez znaczącego wsparcia, można zakładać, że opór stawiany przez jednostki ukraińskie będzie coraz mniej skuteczny - przewidują eksperci.

    Ich zdaniem dalsze trwanie obrony oblężonych miast, w pierwszej kolejności Mariupola, pozostaje kwestią otwartą: armia ukraińska nie jest w stanie przeprowadzić skutecznej operacji odblokowującej – na obu kierunkach na północ od Mariupola (donieckim i zaporoskim) siły obrońców znajdują się w defensywie – ani wesprzeć oblężonych dostawami uzbrojenia i zaopatrzenia. Znaczące straty, jakie ponosi agresor, nie okazują się na tyle dotkliwe, by utracił on inicjatywę i odstąpił od prowadzenia działań zaczepnych (jedyny wyjątek stanowi od dłuższego czasu ustabilizowana sytuacja w okolicach Kijowa).

    Według Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy sytuacja militarna nie uległa znaczącym zmianom.

    Zdemoralizowane siły rosyjskie mają nie radzić sobie z olbrzymimi stratami (niektóre jednostki miały utracić do 90 proc. stanów wyjściowych), brakuje im rezerw i starają się uzupełniać niedobory metodą łączenia jednostek oraz mobilizacji na czasowo okupowanym obszarze Donbasu.

    Kontrwywiad SBU pozyskał informacje o wycofaniu oddziałów w liczbie 1,2 tys. żołnierzy przysłanych przez Ramzana Kadyrowa. Jednocześnie strona czeczeńska zapowiedziała przerzut na Ukrainę kolejnej grupy liczącej ok. 1 tys. żołnierzy. Na terytorium Białorusi miały także trafić dodatkowe pododdziały ze Wschodniego Okręgu Wojskowego.

    Strona ukraińska obawia się uderzenia na Kijów, Połtawę, a także z terytorium Białorusi na Wołyń. Zwraca uwagę informacja, że ambasador białoruski wraz z 10 dyplomatami opuścił terytorium Ukrainy.

    Na poleskim i siewierskim kierunkach obrony obie strony utrzymały wcześniejsze pozycje, a do walk i ostrzału w okolicach Kijowa dochodziło sporadycznie. Agresor kontynuował rozbudowę inżynieryjną i wzmacnianie zgrupowania w oparciu o miejscowości położone w odległości 20–30 km na zachód i północ (głównie w rejonie buczańskim) oraz 30–60 km na wschód (w rejonie browarskim) od centrum stolicy. Siły rosyjskie mają się umacniać m.in. w Irpieniu.

    Na lewym brzegu Dniepru wrogie wojska zgrupowały się w klin z ostrzem na wysokości Zalissia i Bohdaniwka, niespełna 10 km od północno-wschodnich granic Kijowa. Analogicznie agresor umacniał pozycje w obwodach czernihowskim i sumskim, przy czym znajdujący się w okrążeniu Czernihów jest nieprzerwanie ostrzeliwany i bombardowany. Na kierunku słobodzkim zwiększyła się liczba ostrzałów Charkowa (do 38, wobec 29 poprzedniej doby). Jednostki rosyjskie nasilały blokadę miasta, umacniały się także we wcześniej zajętych miejscowościach obwodu charkowskiego i kontynuowały natarcia na południe i wschód od Iziumu.

    Na południu siły agresora kontynuowały działania ofensywne i miały zaatakować co najmniej 15 miejscowości w obwodzie donieckim i 20 w ługańskim. Najcięższe walki kolejny dzień toczyły się o Wuhłedar i Mariupol (starcia w centrum miasta, obrońcy wystosowują permanentne apele o odsiecz) oraz Rubiżne (walki mają mieć miejsce w jego centrum), Siewierodonieck i Popasną. Trwają starcia na południowych rubieżach Zaporoża, gdzie wojska rosyjskie próbowały przełamać obronę (na szerokości 70 km pomiędzy miejscowościami Stepnohirśk, Orichiw i Hulajpołe).

    Na kierunku Krzywego Rogu agresor umacniał swoje pozycje na pograniczu obwodów chersońskiego i dniepropetrowskiego (na szerokości 60 km pomiędzy miejscowościami Krasniwka, Mała Szestyrnia i Nowoworoncowka), ostrzelał także okolice elektrociepłowni krzyworoskiej (w m. Zełenodolśk). Obrońcy Mikołajowa przeorganizowywali obronę po zbombardowaniu nocą 19 marca koszar (śmierć pod gruzami mogło ponieść 200 ukraińskich żołnierzy).

    Strona ukraińska przyznała, że nocą 19 marca doszło do rosyjskiego uderzenia na podziemny skład rakiet i amunicji lotniczej w Delatynie w obwodzie iwanofrankiwskim. O wykorzystaniu rakiety hipersonicznej przez Rosjan poinformowali Amerykanie. Wbrew komunikatom rosyjskim miało to być już kolejne uderzenie za pomocą odpalanej z powietrza rakiety Kindżał. Bronią hipersoniczną lotnictwo agresora miało wcześniej zniszczyć bazę paliwową w m. Kostiantyniwka na obrzeżach Mikołajowa.

    Ukrainska Prawda: w poniedziałek może odbyć się kolejna runda rosyjsko-ukraińskich rokowań

    Kolejna - piąta - runda rosyjsko-ukraińskich negocjacji ma odbyć się w poniedziałek 21 marca - poinformował w niedzielę portal Ukrainska Prawda, powołując się na wysokiej rangi informatorów.

    Ewentualne negocjacje byłyby prowadzone za pośrednictwem połączenia wideo.

    Oprócz tego, Ukrainska Prawda cytuje jednego z członków ukraińskiej delegacji w rozmowach z Rosjanami - szefa prezydenckiej frakcji Sługa Narodu w parlamencie, Dawida Arachamiję, który powiedział, że negocjacje na poziomie grup eksperckich mają miejsce codziennie. 

    Rosjanie wypuścili ukraińskiego dziennikarza z Kachowki, którego przetrzymywali osiem dni

    Ołeh Baturin, ukraiński dziennikarz z Kachowki w obwodzie chersońskim, który przez osiem dni był w rosyjskiej niewoli, został wypuszczony – poinformował portal Hromadske, powołując się na jego siostrę.

    Olha Perepełyca przytoczyła relację brata, który mówił, że m.in. zastraszano go i grożono śmiercią.

    „Prawie osiem dni, 187 godzin niewoli. Praktycznie bez jedzenia. Kilka dni prawie bez wody” – napisała Perepełyca na Facebooku. Mężczyzna został zatrzymany 12 marca w Kachowce.

    Hromadske przypomina, że od 12 marca nie ma kontaktu ze swoją dziennikarką Wiktoriją Roszczyną, która najprawdopodobniej także trafiła do niewoli. Reporterka nadawała z południowej i wschodniej części kraju od początku wojny. 

    Przechwycono rozmowę rosyjskiego żołnierza o zabijaniu cywilów

    Anton Heraszczenko z ukraińskiego MSW opublikował przechwycone nagranie rozmowy telefonicznej rosyjskiego żołnierza, na którym ten mówi o zabijaniu cywilów. „Rozp… wszystkich jak leci” – słychać na nagraniu.

    „Wjeżdżamy do wsi, wyszedł cywil. Salam alejkum i naprzód go! Chłopaki opowiadają - jedziemy w kolumnie, wychodzi kobieta z małą dziewczynką, a facet za nią. Chłopak wyskoczył z kolumny i wszystkich troje położył z kałacha” – słychać na nagraniu. Mężczyzna w rozmowie z kobietą opowiada o sytuacji na Ukrainie. Skarży się m.in. na to, że rosyjskie wojska są pod gęstym ostrzałem, a zwiad działa „ch…wo”.

    Nagranie opublikował na Youtube przedstawiciel ukraińskiego MSW Anton Heraszczenko.

    Prezydent Zełenski: nie mamy ogromnego terytorium, ale mamy naszych ludzi - to dla nas złoto

    "Nie mamy ogromnego terytorium – od oceanu do oceanu, nie mamy broni jądrowej, nie napełniamy światowego rynku ropą i gazem. Ale mamy naszych ludzi i naszą ziemię. Dla nas to złoto" - napisał w niedzielę w serwisie Facebook prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

    Mer Kliczko: są ranni po ostrzale domu mieszkalnego w Kijowie

    Po ataku rakietowym na budynek mieszkalny w Kijowie wiadomo o pięciu rannych – poinformował w niedzielę mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko.

    Jak poinformowała służba ds. sytuacji nadzwyczajnych odłamki rakiety trafiły w wielopiętrowy dom w dzielnicy swiatoszyńskiej na zachodzie Kijowa ok. godz. 13 czasu polskiego.

    „W wyniku trafienia odłamkami rakiety doszło do pożaru na balkonie czwartego piętra w dziesięciopiętrowym domu i dwóch samochodów” – podali ratownicy. Mieszkańców ewakuowano. W Telegramie służb ratowniczych opublikowano zdjęcia zniszczeń (https://t.me/dsns_telegram/5035).

    Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował z kolei w Telegramie, że sama rakieta trafiła w podwórko obok budynku. „Budynek jest uszkodzony, spłonęły samochody. Na razie nie ma informacji o zabitych” – podał Kliczko w nagraniu z miejsca zdarzenia. Dwoje spośród pięciorga rannych wymagało hospitalizacji (https://t.me/vitaliy_klitschko/1304).

    Doradca prezydenta Zełenskiego: front „zamarł”; trwają działania taktyczne

    Front praktycznie zamarł, trwają działania taktyczne, ponieważ ani rosyjska, ani ukraińska strona nie mają sił, by realnie przełamać sytuację na którymkolwiek z kierunków – powiedział w niedzielę doradca Wołodymyra Zełenskiego Ołeksij Arestowycz.

    Arestowycz, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina poinformował również, że obecnie Rosja „praktycznie nie ostrzeliwuje rakietami ukraińskich miast”, a jej władze „zrezygnowały ze starań zajęcia Ukrainy siłą i tym samym zwiększania liczby swoich zabitych żołnierzy”.

    Urzędnik dodał, powołując się m.in. na informacje ukraińskiego wywiadu, że rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa „rozpoczęła represje wobec rosyjskich mundurowych”.

    „Nie zdołali wypełnić głównych zadań na Ukrainie i zaczęła się faza represji. FSB szuka winnych, w tym w Rosgwardii (MSW), setki ludzi ma kontrole, są oskarżani o odmowę udziału w działaniach zbrojnych, o słaby charakter i tchórzliwość” – utrzymywał Arestowycz (https://t.me/arestovichofficial/228).

    Enerhoatom: w ciągu ostatnich dwóch dni rosyjscy najeźdźcy torturowali co najmniej 12 mieszkańców Enerhodaru

    Co najmniej 12 mieszkańców Enerhodaru, miasta nieopodal Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, było w ostatnich dniach torturowanych przez rosyjskich wojskowych - twierdzi ukraiński koncern państwowy skupiający wszystkie cztery elektrownie atomowe, Enerhoatom, w komunikacie opublikowanym w niedzielę w komunikatorze Telegram.

    "Okupanci rozpoczęli represje wobec mieszkańców Enerhodaru. Według wstępnych informacji tylko w ciągu ostatnich dwóch dni co najmniej 12 lokalnych patriotów było torturowanych przez orków, za to, że aktywnie walczyło z nimi na portalach społecznościowych" - czytamy we wpisie (https://t.me/energoatom_ua/3579).

    "Rosjanie siłą zabierali ludzi do lasu, znęcali się nad nimi i +uporczywie przekonywali+ do przejścia na stronę wroga. Nikt się nie poddał! Zwycięstwo będzie nasze!" - dodał Enerhoatom.

    Wicepremier Ukrainy: kobiety były gwałcone godzinami, a potem zabijane

    Rosja popełniła na Ukrainie "prawie wszystkie możliwe zbrodnie wojenne, jakie widziała ludzkość" - powiedziała w niedzielę wicepremier Ukrainy Olha Stefaniszyna. Jak dodała, "ukraińskie kobiety były gwałcone godzinami, a następnie mordowane".

    Stefaniszyna w rozmowie z brytyjską stacją Sky News oceniła, że w miarę upływu kolejnych dni sytuacja na Ukrainie staje się coraz poważniejsza i wskazała, że "liczba ofiar cywilnych jest o wiele większa niż ofiar w siłach zbrojnych Ukrainy". "Jest absolutnie konieczne, aby nikt nie przyzwyczajał się do wojny. Trwamy, stawiamy opór i będziemy silniejsi. Ukraina będzie stawiać opór tak długo, jak będzie to konieczne, aby zapewnić, że na tej ziemi w XXI wieku nie będzie terroru, nie będzie ludobójstwa" - powiedziała.

    Zapytana, czy uważa, że to, co się dzieje, jest ludobójstwem, odpowiedziała: "Absolutnie tak uważam (...). (Prezydent Rosji Władimir) Putin i Kreml są zbrodniarzami wojennymi".

    Poproszona o przywołanie przykładów okrucieństw, których doświadczają kobiety na Ukrainie w czasie wojny, wicepremier odparła, że istnieją "potworne historie" kobiet, które "były gwałcone godzinami, a następnie mordowane" przez rosyjskich żołnierzy. "Każdy pojedynczy żołnierz, który popełnił tę zbrodnię wojenną, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności" - zapewniła. 

    Mer Czernihowa: mamy całkowitą katastrofę humanitarną

    W Czernihowie, leżącym na północy Ukrainy, panuje stan całkowitej katastrofy humanitarnej: nie ma wciąż korytarza humanitarnego, wojska rosyjskie ostrzelały szpital - poinformował w niedzielę w ukraińskiej telewizji mer miasta Władysław Atroszenko.

    Mer powiedział, że przez ostatnie dni udawało się okresowo podłączać energię elektryczną. "Teraz jednak widzimy, że dalej jest to praktycznie niemożliwe. Jeśli uda się nam połączyć sieci na jakąś godzinę, to będzie to cud. Oczekujemy pogorszenia sytuacji. Wszystkie sieci są zniszczone" - powiedział mer.

    Jak poinformował, wojska rosyjskie ostrzelały szpital niedaleko strefy walk. W budynku wybite są szyby. Operowani pacjenci leżą na korytarzach, gdzie temperatura nie przekracza 11 st. Celsjusza.

    Dodał, że w mieście jest wiele grup mieszkańców, które powinny być ewakuowane, są w nich ludzie potrzebujący zabiegów medycznych, pacjenci szpitali, kobiety z dziećmi. Jednak w Czernihowie wciąż nie powstały oficjalne korytarze humanitarne. Zaapelował do władz, by zwróciły uwagę na obecne okoliczności.

    "Tu płynie krew dzieci, kobiet i ludności cywilnej. Terminy i czas biegną tu zupełnie inaczej" - powiedział Atroszenko. Zapewnił, że miasto "wytrzyma", ale "chodzi o ilość przelanej ludzkiej krwi".

    W Chersoniu odbyła się kolejna proukraińska demonstracja

    W Chersoniu na południu Ukrainy, zajętym przez wojska rosyjskie, odbyła się w niedzielę kolejna demonstracja proukraińska. Władze miasta informują o pogarszającej się sytuacji gospodarczo-społecznej - braku leków i kończących się zapasach paliwa.

    O demonstracji poinformował portal Suspilne. Kilka tysięcy ludzi wyszło na ulice z flagami ukraińskimi. Ludzie krzyczeli: "Chersoń - to Ukraina!" i wzywali Rosjan, by odeszli z miasta.

    Podobny wiec odbył się w Kachowce w obwodzie chersońskim, również kontrolowanej przez Rosjan.

    Tymczasem mer Chersonia Ihor Kołychajew powiedział w niedzielę w telewizji ukraińskiej, że w mieście nie wystarcza leków i środków higieny dla osób z trudnościami w poruszaniu się, a także żywności dla dzieci. Kołychajew powiedział także, że kończy się w Chersoniu olej napędowy i benzyna.

    Mer, którego cytuje portal Hromadske dodał, że na razie miasto nie ma prokuratury ani policji. Przed maruderami bronią Chersoń wartownicy ze straży miejskiej.

    Mariupol ostrzelały okręty rosyjskie

    Mariupol został ostrzelany przez cztery okręty rosyjskiej marynarki wojennej - podała w niedzielę agencja Ukrinform, powołując się na ukraińskie siły Azow, biorące udział w obronie miasta.

    "Mariupol właśnie został ostrzelany przez cztery okręty rosyjskiej marynarki wojennej. (...) Po lotnictwie, artylerii, różnych systemach i czołgach okupanci niszczą miasto ciężkim uzbrojeniem z okrętów wojennych" - oświadczyły siły ukraińskie na komunikatorze Telegram: https://t.me/polkazov/4224

    Miasto jest oblężone i nie dociera do niego pomoc humanitarna - przypomina agencja Ukrinform.

    Wcześniej Rada miejska Mariupola podała, że część mieszkańców lewobrzeżnej dzielnicy miasta jest przymusowo wywożona na tereny Rosji bądź obszary kontrolowane przez separatystów w Donbasie i że ludziom tym zabierane są ukraińskie paszporty.

    8 ratowników rannych w wyniku wybuchu miny pod Kijowem

    Ośmiu ratowników odniosło obrażenia, gdy wóz strażacki wyleciał w powietrze na minie pod Kijowem – poinformowała w niedzielę na komunikatorze Telegram Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.

    Do wydarzenia doszło w sobotę. "Na szczęście żaden z chłopaków nie zginął" – napisano na Telegramie, zamieszczając zarazem fotografie zniszczonego wozu strażackiego oraz leżących w szpitalu ratowników. https://t.me/dsns_telegram/5029 

    Władze obwodu ługańskiego: nie ma miejscowości, która by nie ucierpiała

    W obwodzie ługańskim nie ma miejscowości, która by nie ucierpiała z powodu rosyjskich ataków; zabito 66 osób – poinformował w niedzielę szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj na Facebooku.

    "W obwodzie ługańskim nie ma żadnej miejscowości, która by nie ucierpiała przez Rosjan. Nasze miasta to teraz wielopiętrowe ruiny, wszystkie rejony wyglądają jak z horroru. Całe kwartały i ulice nie nadają się do życia" – oświadczył Hajdaj.

    Podkreślił, że według dostępnych danych żołnierze rosyjscy zabili łącznie 66 mieszkańców obwodu. "A ilu dotąd leży w miejscach strzelanin, ilu nie możemy po ludzku pochować?" – napisał.

    W poście na Telegramie Hajdaj poinformował, że do tej pory ewakuowano z obwodu Ługańskiego korytarzami humanitarnymi prawie 12,5 tys. ludzi. Jak podkreślił, najtrudniej było wydostać mieszkańców z Rubiżnego i Popasnej ze względu na nieustające walki.https://t.me/luhanskaVTSA/655

    56 zabitych w wyniku ostrzelania z czołgu domu starców w Kreminnej

    56 osób zginęło wskutek ostrzelania z czołgu domu opieki senioralnej w Kreminnej w obwodzie ługańskim – poinformował szef władz regionalnych Serhij Hajdaj na Telegramie.

    Hajdaj napisał, że doszło do tego 11 marca, ale do tej pory nie można się dostać do miejsca tragedii.

    "Po prostu podjechał czołg, postawili go naprzeciwko budynku i zaczęli strzelać. Ci, którzy tam dożywali swych dni – 56 osób – zginęli na miejscu. Tych, którzy przeżyli – a jest ich 15 osób – okupanci uprowadzili i wywieźli na terytorium okupowane do Swatowa, do obwodowego ośrodka opieki geriatrycznej" – napisał Hajdaj.

    Sztab Generalny: Rosja straciła prawie 14 700 żołnierzy

    Rosja straciła podczas walk na Ukrainie prawie 14 700 żołnierzy, a także 96 samolotów i 118 śmigłowców – poinformował w niedzielę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy na Facebooku.

    Według sztabu wojsko rosyjskie straciło też 476 czołgów, 1487 transporterów opancerzonych, 230 systemów artyleryjskich, 74 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, 44 systemy obrony przeciwlotniczej, 947 samochody, 3 okręty, 60 cystern z paliwem i 21 samolotów bezzałogowych.

    Policja: Rosjanie zniszczyli w Charkowie blisko 600 wielopiętrowych budynków

    Wojska rosyjskie dzień w dzień atakują osiedla mieszkalne w Charkowie, do tej pory zniszczono niemal 600 wielopiętrowych budynków, w których mieszkały tysiące rodzin - poinformowała w niedzielę ukraińska policja.

    "To już 25 dzień oporu: artyleria wroga atakuje dzielnice mieszkaniowe Charkowa. Rosyjski okupant dzień po dniu kontynuuje cyniczne niszczenie miejskich zasobów mieszkaniowych i infrastruktury. Prawie 600 wielopiętrowych budynków zostało zniszczonych, tysiące rodzin pozbawiono dachu nad głową. Mieszkańcy Charkowa są zmuszeni do tego, by ukrywać się przed ostrzałem w piwnicach, ale nie tracą hartu ducha i wierzą w swoich obrońców" - napisano w opublikowanym na Facebooku komunikacie (https://www.facebook.com/UA.National.Police/posts/293801476223223).

    Podkreślono, że charkowska policja codziennie dostarcza potrzebującym prowiant i inne niezbędne artykuły pierwszej potrzeby oraz eskortuje na dworzec kolejowy oraz do innych punktów ewakuacyjnych osoby, które są zmuszone do tego, by opuścić miasto.

    Od początku ataku Rosji na Ukrainę 24 lutego położony na północnym wschodzie Charków, drugie pod względem wielkości miasto Ukrainy, znajduje się niemal pod nieustannym ostrzałem wroga.

    W nocy z soboty na niedzielę w wyniku rosyjskiego ostrzału tylko w jednej z dzielnic miasta - Industrialnej, zginęło pięciu cywilów, w tym 9-letnie dziecko - poinformowała wcześniej w niedzielę charkowska policja.

    AFP: Rosja twierdzi, że użyła pocisków hipsersonicznych w ataku na południu Ukrainy

    Siły rosyjskie twierdzą, że drugi dzień z rzędu użyły pocisków hipersonicznych i w niedzielę zniszczyły nimi położony w Konstantinowce na południu Ukrainy magazyny paliw ukraińskiej armii - informuje agencja AFP powołująca się na rosyjskie ministerstwo obrony.

    Do ataku użyto wystrzelonych z okrętów na Morzu Kaspijskim pocisków manewrujących Kalibr oraz rakiet hipersonicznych Kindżał, które zaatakowały cel zlokalizowany w obwodzie mikołajowskim z samolotów operujących w przestrzeni powietrznej Krymu - doprecyzowała AFP.

    W sobotę amerykańska stacja CNN poinformowała, że Rosja użyła na Ukrainie pocisków Kindżał i było to pierwsze na świecie użycie broni hipersonicznej w bojach.

    Pociski hipersoniczne mogą się poruszać kilkakrotnie szybciej niż dźwięk, są w stanie manewrować i są trudne do wykrycia przez systemy obrony przeciwlotniczej. Oprócz Rosja broń hipersoniczną rozwijają USA i Chiny.

    Siedem korytarzy humanitarnych zaplanowano na niedzielę

    Na niedzielę uzgodnionych zostało siedem korytarzy humanitarnych w ukraińskich obwodach: kijowskim, charkowskim i z Mariupola w obwodzie donieckim – poinformowała wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk.

    Z Mariupola korytarz, którym mają być ewakuowani cywile, prowadzić będzie do Zaporoża.

    W obwodzie kijowskim korytarze mają prowadzić ze wsi: Bobryk i Tarasiwka do Browarów, a także z miasta Borodianka do Białej Cerkwi.

    Z Charkowa wyruszą dostawy humanitarne przeznaczone dla Wowczańska, Rohania i Rohania Nowego. Korytarzami przewieziona zostanie żywność i leki - zapowiedziała wicepremier.

    Szef władz obwodu donieckiego: tysiące ludzi umierają z głodu

    Tysiące cywilów umierają z głodu na zajętych przez wojska rosyjskie okolicach Mariupola na południu Ukrainy – oznajmił w niedzielę szef władz obwodu donieckiego Pawło Kyryłenko na Telegramie.

    "W tej chwili w zajętych przez nich (tj. rosyjskich żołnierzy) wioskach Manhusz i Mełekyne umierają z głosu tysiące mieszkańców Mariupola, którym udało się schować przed rosyjskimi bombami. To zbrodnia przeciw ludzkości" – napisał Kyryłenko.

    Podkreślił, że władze są gotowe uratować swoich obywateli, ale do tego jest potrzebny korytarz humanitarny. "Zwracam się do wszystkich światowych przywódców – wywierajcie presję na Kreml! Nie pozwólcie umierać ludziom z głodu!" – napisał. 

    Media: kadyrowcy walczyli na Ukrainie, wielu zginęło, pozostałych wycofano do Czeczenii

    Czeczeńscy bojownicy, tzw. kadyrowcy walczyli po stronie Rosji na Ukrainie niemal od pierwszego dnia inwazji; setki z nich zginęły. 13 marca zostali ostatecznie wycofani na Białoruś, skąd powrócili do Czeczenii - podało w sobotę Radio Swoboda

    Stacja, informując o działalności oddziałów czeczeńskich na Ukrainie, powołała się na informacje ukraińskiego kontrwywiadu.

    "26 lutego ok. 450 kadyrowców próbowało dokonać desantu na lotnisko w Hostomlu pod Kijowem. Nie udało im się. Niektórzy z nich dostali się pod nasz ostrzał od razu na pasie startowym, gdy tylko zeszli z pokładu samolotów. Tego dnia kadyrowcy stracili kilkaset osób" - powiedział stacji oficer kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

    Z kolei 4 marca oddział ok. 1200 kadyrowców wtargnął na teren Ukrainy od strony Białorusi, przez Czarnobylską Strefę Wykluczenia i stanął w położonym w lesie obozie w okolicach Borodzianki na północny zachód od Kijowa - opisuje Radio Swoboda. Według SBU w obozie doszło do wybuchu amunicji, w którym zginęła część kadyrowców. Od tego czasu czeczeńscy bojownicy stali się bardziej ostrożni.

    Kadyrowcy nigdy nie brali bezpośredniego udziału w walkach, zajmowali się za to nękaniem ludności cywilnej i kręceniem materiałów propagandowych, publikowanych później w mediach społecznościowych - zaznacza stacja. Według władz ukraińskich to kadyrowcy zajęli szpital psychiatryczny w Borodziance, w którym przebywało ok. 600 pacjentów.

    "Nazywamy ich +oddziałami PR+. To znaczy, że robili mnóstwo filmików i zdjęć pokazujących, jak obnosili się ze swoimi karabinami, napadali na domy, również jak rozprowadzali rzekomą pomoc humanitarną i +troszczyli się o ludność cywilną+" - mówił zajmujący się wojskowością dziennikarz stacji Current Time Rusłan Lewijew.

    Ostatecznie 13 marca kadyrowcy opuścili obwód kijowski Ukrainy i przez Białoruś udali się drogą lotnicza z powrotem do Czeczenii - konkluduje Radio Swoboda z powołaniem na informacje SBU. W tym samym przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow zapowiadał, że wyśle na Ukrainę tysiące kolejnych bojowników - dodaje stacja.

    Formacje zbrojne, określane mianem kadyrowców, to oddziały specjalne przywódcy Czeczenii (formalnie głowy republiki) Ramzana Kadyrowa. Stanowią część Gwardii Narodowej Federacji Rosyjskiej (Rosgwardii).

    Media: duże ryzyko ataku ze strony Białorusi na Wołyń

    Istnieje duże ryzyko ataku z Białorusi na Wołyń – poinformował w niedzielę portal Ukrainska Prawda, powołując się na sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy oraz własne źródła w wywiadzie i wojsku.

    "Ryzyko ofensywy z Republiki Białoruś na kierunku wołyńskim jest oceniane jako wysokie" – cytuje Ukrainska Prawda źródło w sztabie generalnym.

    Na opinię sztabu powołało się w niedzielę biuro (kancelaria) prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, które poinformowało o wysokim ryzyku ataku na Wołyń - podała agencja Reutera.

    Według ukraińskiego wywiadu w ciągu najbliższego dnia-dwóch dni Białoruś przystąpi do wojny po stronie Rosji.

    Źródła wojskowe i w strukturach siłowych Ukrainy twierdzą, że kierownictwo Białorusi podjęło taką decyzję mimo oporu ze strony szeregowych żołnierzy i ludności. Inne źródło w organach ochrony prawa potwierdziło te doniesienia.

    Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy zapewnił, że siły ukraińskie są gotowe do odparcia ofensywy.

    Według Ukrainskiej Prawdy resorty siłowe zwróciły się do białoruskich wojskowych z apelem: "To nie wasza wojna. Ale to dzieci waszych obywateli i wasi mężczyźni będą umierać na naszej ziemi. Zatrzymajcie się, póki jest jeszcze na to szansa".

    Doradca ukraińskiego szefa MSW Wadym Denysenko powiedział w niedzielę rano, że za sygnał alarmowy uważa fakt wyjazdu z Ukrainy wszystkich pracowników białoruskiej ambasady w piątek-sobotę. "To moja osobista opinia. Oceniam teraz możliwość przystąpienia Białorusi do wojny na 60 proc. Jeszcze tydzień temu było to 40 proc." – oznajmił w telewizji.

    Doniesienia o możliwym ataku z terytorium Białorusi pojawiały się w mediach ukraińskich już wcześniej; armia ukraińska ostrzegała, że 11 marca Białoruś włączy się do wojny, co jednak nie nastąpiło. 

    Brytyjskie ministerstwo obrony: Rosja będzie kontynuować zmasowany ostrzał miast

    Wobec ograniczonego postępu w przejmowaniu kontroli nad miastami, Rosja prawdopodobnie będzie kontynuować ich zmasowane ostrzeliwanie, aby ograniczyć własne i tak już znaczące straty - oceniło w niedzielę rano brytyjskie ministerstwo obrony.

    "Siły rosyjskie nadal okrążają szereg miast na wschodzie Ukrainy. W ciągu ostatniego tygodnia siły rosyjskie poczyniły ograniczone postępy w zdobywaniu tych miast; zamiast tego Rosja nasiliła zmasowany ostrzał obszarów miejskich, powodując rozległe zniszczenia i dużą liczbę ofiar wśród ludności cywilnej" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

    "Jest prawdopodobne, że Rosja będzie nadal wykorzystywać swoją ciężką siłę ognia do wspierania ataków na obszary miejskie, starając się ograniczyć swoje i tak już znaczne straty, kosztem dalszych ofiar wśród ludności cywilnej" - zaznaczono. 

    Zbombardowano szkołę w Mariupolu, w której schroniło się 400 ludzi

    Szkoła artystyczna w Mariupolu, w której schroniło się około 400 mieszkańców, została zbombardowana przez wojsko rosyjskie – poinformowały w niedzielę władze miasta na Telegramie.

    Na razie nie ma informacji o liczbie ofiar, ale władze podały, że budynek szkoły został zniszczony i pod gruzami na pewno są ludzie. Wewnątrz znajdowały się kobiety, dzieci i osoby starsze (https://t.me/mariupolrada/8917).

    Zginął zastępca dowódcy Floty Czarnomorskiej ds. politycznych

    Zginął zastępca dowódcy rosyjskiej Floty Czarnomorskiej ds. wojskowo-politycznych kapitan I rangi (komandor) Andriej Palij – poinformowały w niedzielę wojska piechoty Sił Zbrojnych Ukrainy na Facebooku.

    Inne szczegóły nie są na razie znane.

    W sobotę wieczorem o śmierci Palija zaczęto informować w rosyjskich sieciach społecznościowych. W ukraińskich sieciach pisano, że wysokiej rangi przedstawiciel rosyjskiej marynarki zginął podczas bombardowania obwodu chersońskiego na południu Ukrainy.

    Pięć osób, w tym dziecko, zginęło w wyniku ostrzału Charkowa

    Pięć osób cywilnych, w tym 9-letni chłopiec, zginęło podczas ostrzału Charkowa w nocy z soboty na niedzielę – poinformował asystent komendanta policji obwodu charkowskiego Wjaczesław Markow na Facebooku.

    Markow dodał, że jest to bilans ofiar z tylko jednej dzielnicy miasta - Industrialnej.

    Nad ranem alarmy przeciwlotnicze w mieście i innych regionach Ukrainy

    W niedzielę nad ranem we Lwowie ogłoszono alarm przeciwlotniczy. Syreny alarmowe zostały włączone o 5.28 lokalnego czasu. Ostrzeżenia rozległy się też między innymi w Sumach, Kijowie i obwodzie odeskim.

    W niedzielę rano we Lwowie o godzinie 5.28 ogłoszono alarm przeciwlotniczy. Podczas alarmu w centrum miasta słychać było komunikaty, aby mieszkańcy udali się do schronów. Alarm odwołano o godzinie 6.35.

    Syreny zawyły nie tylko we Lwowie, ale też w Sumach, Mikołajowie, Tarnopolu, Połtawie, Kropywnycku, Charkowie, Zaporożu, Kijowie, Iwano-Frankowsku, Dnieprze, Równem, Wołyniu, Czerkasach, Żytomierzu, Winnicy i obwodzie odeskim.

    Poprzednie alarmy rozległy się we Lwowie w sobotę dwukrotnie, przed południem o 11.54 i po południu o 15.15. 

    Sztab Generalny: wróg świadomie dąży do kryzysu humanitarnego

    Rosyjscy okupanci świadomie wprowadzają surowy reżym administracyjno-policyjny, stwarzając warunki dla kryzysu humanitarnego na zajętych terenach – ocenił w niedzielę rano Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Sztab poinformował, że w ciągu minionej doby z miasta Apostołowo w obwodzie dniepropietrowskim wyruszyło do obwodu chersońskiego 14 ciężarówek z artykułami żywnościowymi i podstawowymi lekami, ale rosyjscy okupanci nie przepuścili tego konwoju, nie podając przyczyn.

    "W ten sposób próbują zmusić do kolaboracji miejscową ludność. Przy tym agresorzy rozpowszechniają ulotki z propozycjami współpracy z okupacyjną administracją. Obiecują skasowanie długów kredytowych, a miejscowym przedsiębiorcom preferencje" – napisał sztab.

    Podał, że spośród składu osobowego 331. Gwardyjskiego pułku spadochronowo-desantowego z Kostromy (na północny wschód od Moskwy), który uczestniczył w działaniach bojowych na kierunku kijowskim, przeżył tylko jeden żołnierz i znajduje się on w szpitalu.

    Na okupowanym terytorium obwodu donieckiego ogłoszono kolejną mobilizację mężczyzn do 65. roku życia w celu uzupełnienia stanu osobowego wojsk rosyjskich. Podobnego ruchu należy się zdaniem sztabu spodziewać na okupowanych terenach obwodu ługańskiego, gdyż ze strefy działań 2. Korpusu wojskowego do Ługańska i innych miast codziennie przyjeżdżają samochody wypełnione ciałami rosyjskich żołnierzy.

    Sztab poinformował też, że rosyjscy żołnierze często zakładają mundury ukraińskie w celu prowadzenia działań dywersyjnych. 

    Tłumacz z poligonu w Jaworowie: ośmioma rakietami nie da się wyeliminować tego obiektu z użycia

    Poligon w Jaworowie to rozległy teren, gdzie przed wojną był poligon kawalerii polskiej. Moim zdaniem ośmioma rakietami nie da się wyeliminować tego obiektu z użycia - powiedział PAP Artur Żak, dziennikarz Kuriera Galicyjskiego, który w Jaworowie pracował jako tłumacz do grudnia ub.r.

    Poligon w Jaworowie to największy poligon w Europie, ze sporą ilością strzelnic i punktów szkoleniowych, a samo Międzynarodowe Centrum Pokoju i Bezpieczeństwa jest obiektem wojskowym o ograniczonym dostępie, ale dobrze znanym nawet na mapach Googla - podkreślił Żak. Dodał, że od lat 90 – tych w tym obiekcie odbywały się szkolenia wojsk, które wyjeżdżały na misje pokojowe.

    "Z nieoficjalnych informacji wiem, że tuż praktycznie przed wejściem Rosjan do Ukrainy wszystkie kontyngenty wojskowe, grupy instruktorów zostały wycofane z Jaworowa na teren Polski lub wróciły do swoich krajów. Na czas ataku nikogo z zagranicznych szkoleniowców miało tam nie być" - przekazał.

    "Dziś wiemy, że w kierunku Jaworowa odpalono 30 rakiet z basenu Morza Czarnego, 22 rakiety udało się przejąć ukraińskiej obronie przeciwlotniczej, niestety 8 weszło w cel, czyli trafiło w Międzynarodowe Centrum Pokoju i Bezpieczeństwa" - powiedział.

    Zdaniem Żaka, "poligon w Jaworowie figurował minimum raz w tygodniu w rosyjskiej propagandzie jako baza NATO, co oczywiście nie było prawdą, a do Jaworowa przyjeżdżali tylko instruktorzy bez uzbrojenia". Szkolenia, które się tam odbywały, miały nie tylko wymiar zawodowy, ale też politycznego poparcia dla Ukrainy.

    "W momencie, w którym amerykański wywiad mówił o tym, że jest planowany atak na Ukrainę, to cała misja szkoleniowa została zwinięta. Przypuszczam, że dlatego, żeby nikt z tych żołnierzy nie ucierpiał i żeby nie dawać Rosjanom pretekstu do jakiejkolwiek eskalacji i konfliktu. Tutaj akurat nie wiem, czy to jest dobry pomysł, bo Rosjanie bardzo skutecznie w ramach swojej propagandy prowokują sami siebie" - skomentował.

    Jak dodał, po ataku na poligon w Jaworowie "z automatu w mediach pojawiła się informacja, że zlikwidowano 180 najemników i że została zniszczona baza NATO". "Jestem przekonany, że gdyby 180 obywateli państw Europy czy Kanady zginęło, to byśmy już o tym dawno wiedzieli. Moim zdaniem, ośmioma rakietami nie da się wyeliminować tego obiektu z użycia" - podkreślił.

    Ocenił, że "do czasu wydarzeń w Jaworowie Lwów był takim bezpiecznym miejscem i hubem humanitarnym". "Przez Lwów przebiegała tak zwana droga życia, a mieszkańcy czuli się bezpiecznie, bo pociski spadały daleko od miasta. Po ataku w Jaworowie dla wielu zapaliła się czerwona lampka i zaczęli myśleć o ewakuacji. Co innego jest oglądać wojnę w telewizji, a co innego mieć świadomość, że rakieta może spaść na głowę" - powiedział.

    Zdaniem Żaka, ostatnie wydarzenia w zachodniej Ukrainie to "sygnał dla państw sojuszniczych od Rosjan, że mogą". "Uważam, że to bardziej wojna psychologiczna. Lwowianie od ponad dwóch tygodni bardzo obawiają się wejścia wojsk od strony Białorusi, bo jeżeli poszła by taka ofensywa przecinająca tę drogę życia, to byłoby to duże zagrożenie dla całej Ukrainy, która jest takim łącznikiem z ogarniętymi pożogą miastami" - podkreślił.

    W niedzielę tydzień temu w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego na Międzynarodowe Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa w obwodzie lwowskim na zachodzie Ukrainy zginęło 35 osób, a 134 zostały ranne. Jaworowski poligon leży niecałe 40 km od Lwowa i około 20 km od granicy z Polską. Według danych strony ukraińskiej, Rosjanie wystrzelili 30 rakiet manewrujących. 

    Władze: alarm przeciwlotniczy w Kijowie

    W Kijowie ogłoszono w niedzielę nad ranem alarm przeciwlotniczy. Odwołano go kilkadziesiąt minut później. Alarmy rozległy się w nocy również w innych częściach Ukrainy.

    W stolicy Ukrainy alarm ogłoszono przed godz. 5 rano czasu lokalnego (godz. 4 rano czasu polskiego). Później go odwołano. Władze miasta zaapelowały przy tym do mieszkańców o przestrzeganie alarmów i udawanie się na sygnał do schronów.

    Również wczesnym rankiem alarm przeciwlotniczy ogłaszano w obwodach: iwanofrankowskim, żytomierskim, wołyńskim, rówieńskim - a więc na zachodzie Ukrainy - i w obwodzie dniepropietrowskim na południowym wschodzie.

    O alarmach poinformował portal Hromadske. 

    Szef biura prezydenta: wolność mamy we krwi

    Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak powiedział w sobotę, że nie można rozmawiać z Ukraińcami językiem ultimatum czy kapitulacji, bo "wolność mamy we krwi". Według niego naród ukraiński nigdy nie pójdzie na kompromis w zamian za niepodległość, integralność i suwerenność.

    "Ukraińców nie można pozbawić wolności. Nie można mówić do Ukraińców językiem ultimatum czy kapitulacji, bo wolność mamy we krwi. I nigdy nie pójdziemy na kompromis w zamian za naszą niezależność, naszą integralność, naszą suwerenność. To niedopuszczalne i niemożliwe" – powiedział Jermak na antenie amerykańskiej telewizji MSNBC. 

    Zełenski zawiesza działalność prorosyjskich ugrupowań

    Rada Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy podjęła decyzję o zawieszeniu szeregu partii i struktur politycznych, powiązanych z Rosją, m.in.: Opozycyjnej Platformy - Za Życie, Partii Szarija, Naszych, Bloku Opozycyjnego, Lewej Opozycji - powiedział w nocy z soboty na niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

    "Chcę przypomnieć wszystkim politykom z dowolnego obozu: czas wojny bardzo dobrze pokazuje, kto stara się przedkładać własne ambicje, własną partię czy karierę ponad interesy państwa, interesy ludu. Kto ukrywa się gdzieś z tyłu, ale udaje, że jest jedynym, któremu zależy na obronie. Wszelkie działania polityków zmierzające do rozłamu lub współpracy z Rosją nie powiodą się" - powiedział Zełenski.

    Podkreślił, że ministerstwo sprawiedliwości otrzymało polecenie natychmiastowego podjęcia kompleksowych środków w celu zakazania działalności tych partii politycznych.

    Zełenski: Im większy terror Rosji, tym gorsze będą dla niej konsekwencje

    m większy jest terror ze strony Rosji wobec Ukrainy, tym gorsze będą dla niej konsekwencje - powiedział ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski w nocy z soboty na niedzielę w wideo na Facebooku.

    "24. dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę dobiegł końca. Ukraińcy udowodnili, że potrafią walczyć bardziej profesjonalnie niż armia, która od dziesięcioleci walczy w różnych regionach i w różnych warunkach. Z mądrością i odwagą odpowiadamy na ogromną liczbę ich sprzętu i żołnierzy wysyłanych na Ukrainę" - powiedział Zełenski.

    "Blokada Mariupola przejdzie do historii odpowiedzialności za zbrodnie wojenne. Robienie pokojowemu miastu tego, co zrobili Rosjanie, to terror, który będzie pamiętany przez wieki. A im więcej Ukraińców opowiada o tym światu, tym więcej znajdujemy poparcia. Im bardziej Rosja używa terroru wobec Ukrainy, tym gorsze będą dla niej konsekwencje" - mówił ukraiński prezydent.

    Zełenski zaznaczył, że nie jest możliwe dostarczenie pomocy humanitarnej do miast regionu Chersonia. "Wojska rosyjskie zablokowały ruch naszej kolumny. Czemu? Ich cel się nie zmienił – cały czas starają się pokazać w swojej propagandzie, że Ukraina pozostawiła swoich obywateli bez środków do życia. To tak, jakby Rosja ciągle ich przed czymś ratowała" – powiedział.

    Dodał, że w miejscach szczególnie zaciekłych walk front "jest po prostu zaśmiecony trupami rosyjskich żołnierzy. A te ciała nie są zabierane".

    "Rozumiemy, że Rosja ma bezdenne zasoby ludzkie i mnóstwo sprzętu, pocisków, bomb... Ale chcę zapytać obywateli Rosji: co się z nimi stało przez lata, że przestali zauważać swoje straty?" - podkreślił prezydent Ukrainy.

    Brytyjski resort obrony: brak kontroli nad przestrzenią powietrzną stępił postępy Rosji

    Ukraina wciąż skutecznie broni swojej przestrzeni powietrznej, a niepowodzenie Rosji w przejęciu nad nią kontroli znacząco stępiło postępy całej jej operacji na Ukrainie - oceniło w sobotę wieczorem brytyjskie ministerstwo obrony.

    "Siły Powietrzne Ukrainy i siły obrony przeciwlotniczej nadal skutecznie bronią ukraińskiej przestrzeni powietrznej. Rosji nie udało się przejąć kontroli nad przestrzenią powietrzną i w celu uderzenia w cele na Ukrainie w dużej mierze polega ona na broni dystansowej, wystrzeliwanej ze względnie bezpiecznej rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Zdobycie kontroli nad przestrzenią powietrzną było jednym z głównych celów Rosji w pierwszych dniach konfliktu, a niepowodzenia w tym względzie znacząco stępiły jej postępy operacyjne" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

    MON: Rosjanie zostali odepchnięci na 70 km od Kijowa

    W ciągu kilku dni ukraińscy żołnierze odepchnęli wojska rosyjskie na 70 kilometrów od Kijowa - poinformował w sobotę rzecznik ministerstwa obrony Ukrainy Ołeksandr Motuzianyk.

    "W tej chwili nie mamy żadnych znaczących zmian w sytuacji operacyjnej. Wróg został zatrzymany prawie we wszystkich kierunkach, z których nacierał" - cytuje Motuzianyka "Ukraińska Prawda".

    Rzecznik podkreślił, że w niektórych rejonach napór Rosjan został odparty, a w ciągu ostatnich kilku dni rosyjska armia została odepchnięta od stolicy o około 70 km.

    Według Motuzianyka rosyjscy żołnierze są zdemoralizowani, brakuje im personelu, skomplikowanej logistyki, nie orientują się w terenie. 

    Armia: siły powietrzne zestrzeliły trzy rosyjskie śmigłowce

    Ukraińska armia zestrzeliła w sobotę trzy rosyjskie śmigłowce - podało dowództwo Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy.

    "W sobotę 19 marca wróg znacznie zmniejszył swoją obecność na ukraińskim niebie. Nasza obrona przeciwlotnicza zestrzeliła dziś trzy śmigłowce rosyjskich faszystów, ale dzienny plan usuwania rasistów powietrznych nie został zrealizowany!" - podał sztab, cytowany przez "Ukraińską Prawdę".

    W komunikacie dowództwa sił powietrznych dodano, że nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej, które Ukraina ma nadzieję dostać do sojuszników, przyczynią się do realizacji "dziennego planu niszczenia wroga".

    "Dziś siły powietrzne z powodzeniem biją okupantów bronią z lat 80., a rasiści używają przeciwko nam najnowszej broni – pocisków hipersonicznych i samolotów, które znacznie przewyższają nasze możliwości liczebnie i bojowo. Sytuacja może się zmienić radykalnie, kiedy będziemy używali nowoczesnego sprzętu od partnerów i zamkniemy niebo przed rasistowskim terroryzmem" – napisano w komunikacie. 

    Daniłow: w najbliższych dniach otrzymamy od USA potrzebną broń

    W najbliższych dniach Ukraina otrzyma od Stanów Zjednoczonych m.in. systemy obrony przeciwlotniczej oraz inną potrzebną nam broń - poinformował w sobotę sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow.

    "USA potwierdziły to publicznie. Będą to Stingery, Javeliny i systemy przeciwpancerne, nasze wojsko tego potrzebuje. Wkrótce ta broń będzie na terenie naszego kraju. To kwestia dni" - powiedział Daniłow.

    16 marca prezydent USA Joe Biden ogłosił, że Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie m.in. systemy obrony powietrznej w celu przeciwdziałania rosyjskiej agresji.

    Amerykańska administracja zaznaczyła, że zapowiadany pakiet pomocowy będzie obejmował: 800 jednostek systemów obrony przeciwlotniczej różnego zasięgu, drony, 9000 sztuk systemów przeciwpancernych, 7000 sztuk broni ręcznej i 20 milionów sztuk amunicji. 

    Doradca prezydenta: nie ma mowy, byśmy się stali państwem zdemilitaryzowanym

    Nie ma mowy, by Ukraina stała się państwem zdemilitaryzowanym jak Szwecja czy Austria – oświadczył w sobotę doradca prezydenta Ukrainy Ołeksandr Arestowycz w wywiadzie dla Radia Swoboda.

    „Każdy kraj świata zgodnie ze statutem ONZ ma prawo do samoobrony i my w Ukrainie świetnie zdajemy sobie sprawę – i naród, i władza – że nasze siły samoobrony muszą być samodzielne i samowystarczalne, bo na nikogo liczyć nie można. Dlatego nie ma mowy, żeby tu było państwo zdemilitaryzowane” – oznajmił.

    Dodał, że Szwecja i Austria są w zupełnie innej sytuacji niż Ukraina, bo mają „porządnych” europejskich sąsiadów, którzy prowadzą stabilną politykę, i nie obawiają się zmiany granic.

    Podkreślił, że Ukraina została oszukana w związku z tzw. budapeszteńskim memorandum, czyli podpisanym w 1994 roku dokumentem, na mocy którego USA, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się m.in. do respektowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, gdy ta zrezygnowała z posiadania odziedziczonej po ZSRR broni jądrowej.

    Zaznaczył, że wszyscy gwaranci memorandum – nie tylko Rosja – faktycznie Ukrainę oszukali i nie dostarczyli obiecanych gwarancji, w związku z czym w kraju trwa teraz wojna. 

    Dyrektor: zakłady metalurgiczne Azowstal w Mariupolu będzie można odbudować

    Zakłady Azowstal w Mariupolu, jeden z największych w Europie kombinatów metalurgicznych, o które toczą się walki, będzie można odbudować; nie można teraz powiedzieć, że nie będą już one działać - oświadczył w sobotę dyrektor Azowstalu Enwer Ckitiszwili.

    "Zbyt wcześnie jest mówić, że zakłady zostały zatrzymane na zawsze. Wrócimy do miasta, odbudujemy kombinat, odrodzimy go i będzie on pracował i rozsławiał Ukrainę tak jak zawsze, dlatego że Mariupol - to Ukraina i Azowstal - to Ukraina" - powiedział Ckitiszwili, dyrektor Azowstalu, drugiego co do wielkości kombinatu metalurgicznego na Ukrainie.

    Poinformował on, że w Azowstal trafiły dwa pociski, z których jeden uderzył w magazyny.

    Dyrektor podkreślił, że od 24 lutego zakłady zmniejszyły temperaturę w piecach do bezpiecznego poziomu. Wszelkie parametry techniczne wciąż są kontrolowane przez pracowników, którzy mimo ostrzałów Mariupola przychodzą do pracy. W ten sposób działalność zakładów została "zatrzymana w sposób absolutnie bezpieczny" - powiedział Ckitiszwili. 

    Piesek Patron pomógł pirotechnikom zneutralizować już 90 ładunków wybuchowych

    Prawie 90 ładunków wybuchowych pomógł już zneutralizować na Ukrainie piesek Patron (Nabój), który współpracuje z pirotechnikami z Czernihowa na północy Ukrainy – podała w sobotę Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych na Telegramie.

    Biało-brązowy piesek został przedstawiony w stroju służbowym - w kamizelce z logo Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, barwami narodowymi Ukrainy i własnym imieniem – podczas pracy na nagraniu, które można obejrzeć na Telegramie (t.me/suspilne_vinnytsia/6088). 

    W ostrzale Charkowa zginęły dwie osoby, w tym dziecko

    Dwie osoby cywilne zginęły w kolejnym, sobotnim ostrzale Charkowa na wschodzie Ukrainy: mężczyzna i 9-letnie dziecko – poinformował w sobotę szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow na Telegramie.

    Syniehubow powiedział, że na niektórych kierunkach wojsko ukraińskie przeszło do kontrataku, a na drogach dojazdowych do Charkowa niszczone są kolumny rosyjskiego sprzętu wojskowego. https://t.me/synegubov/2688

    Według sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy w obwodzie charkowskim główne wysiłki wojsk rosyjskich koncentrują się na zablokowaniu Charkowa i zniszczeniu jego cywilnej infrastruktury.

    Sztab generalny: armia utrzymuje obronę i powstrzymuje dalszą ofensywę rosyjską

    Armia ukraińska walcząca z wojskami Rosji utrzymuje obronę na dotychczasowych odcinkach frontu i siły ukraińskie "zmuszają wroga do rezygnowania z kontynuacji ofensywy" - oświadczył Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w sobotę wieczorem.

    W komunikacie na Facebooku sztab oświadczył, że w utrzymywaniu obrony armia ukraińska "koncentruje wysiłki wokół strategicznie ważnych miast: Kijowa, Czernihowa, Charkowa, Mariupola, Mikołajewa". Ogółem sytuacja w walkach nie zmieniła się znacząco - ocenia sztab: https://www.facebook.com/GeneralStaff.ua.

    Wojska rosyjskie nie zaprzestają przy tym "ataków rakietowo-bombowych na obiekty infrastruktury wojskowej i cywilnej, przy zastosowaniu uzbrojenia precyzyjnego, niekierowanych bomb lotniczych i amunicji wysokiego rażenia" - dodano w komunikacie.

    Sztab zapewnił, że wojska rosyjskie ponoszą "znaczne straty". Według komunikatu na anektowanym przez Rosję Krymie oddziały piechoty morskiej "straciły do 90 proc. personelu i nie mają rezerw do uzupełnienia strat".

    Są przypadki odmów udziału w walce przeciw Ukrainie, ale wobec tych żołnierzy stosowane są represje - twierdzi sztab generalny. Ocenia on, że na południu Ukrainy oddziały rosyjskie są uzupełniane żołnierzami zmobilizowanymi w tzw. "republikach ludowych" w Donbasie, kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów. 

    CNN: Rosja użyła na Ukrainie pocisków hipersonicznych

    Rosja użyła przed kilkoma dniami na Ukrainie pocisków hipersonicznych Kindżał - podała w sobotę amerykańska stacja CNN. Jak zauważa, był to pierwszy przypadek użycia takich pocisków w walce.

    Według strony amerykańskiej były to testy tych potężnych pocisków i jednocześnie przekaz Rosji dla Zachodu o jej sile militarnej.

    Wcześniej rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło, że pociski Kindżał zniszczyły w piątek skład amunicji na zachodzie Ukrainy we wsi Delatyn w obwodzie iwanofrankowskim.

    Pociski te to najnowszy produkt przemysłu zbrojeniowego Rosji. Są wystrzeliwane z samolotów Mig-31. Ich prędkość przekracza kilka razy prędkość dźwięku, sprawiając, że są trudne do wykrycia, co stanowi wyzwanie dla systemów obrony przeciwrakietowej. Pociski hipersoniczne mogą też poruszać się po znacznie niższej trajektorii niż pociski balistyczne o dużej sile rażenia, które są tym samym łatwiejsze do wykrycia.

    Pociski hipersoniczne mogą także manewrować i omijać systemy obrony przeciwrakietowej.

    Stany Zjednoczone uczyniły z rozwoju broni hipersonicznej jedno ze swoich głównych zadań. Nad stworzeniem własnej wersji pracują też Chiny, a Korea Północna ogłosiła, że jest już w posiadaniu tego typu broni, nie przedstawiając jednak na to żadnych dowodów. 

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki