Federacja Rosyjska wprowadziła zakaz importu mołdawskiego wina. Oficjalnym powodem jest zagrożenie dla zdrowia, jednak tajemnicą poliszynela jest, że chodzi o rozmowy Kiszyniowa z Unią Europejską.
- Embargo jest koniecznym krokiem, który podejmujemy niechętnie, lecz obecnie to jedyny sposób na rozwiązanie sytuacji – stwierdził Gienadij Oniszczenko, główny lekarz sanitarny Rosji w rozmowie z agencją informacyjną Interfax. Jego zdaniem strona rosyjska kilkukrotnie bezskutecznie apelowała do mołdawskich partnerów o to, by poprawili jakość swojego wina.
Odmienne głosy płyną z Mołdawii, gdzie rosyjskie embargo uważane jest za próbę nacisku na władze, które prowadzą rozmowy o umowie stowarzyszeniowej z Unią Europejską. W przeciwieństwie do Moskwy, Bruksela nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń, co do jakości mołdawskiego wina.
Mołdawianie obawiają się powtórki z 2006 r., kiedy to Rosja również zakazała importu wina z ich kraju, a także z Gruzji. Embargo dla win mołdawskich zostało zniesione w 2007 r., jednak trunki odpowiadające kiedyś za 60% rosyjskiego rynku nigdy nie odzyskały swojej dawnej pozycji (obecnie stanowią tylko 10%).

W przeszłości Rosja była oskarżana o wypowiadanie „wojny handlowej” m.in. wyrobom spożywczym z Polski, Litwy, Białorusi czy Ukrainy.
/mz





























































