REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

ZAPAD-25Rosja i Białoruś ćwiczyły wojnę na całej granicy z NATO. Udział wzięło 30 tys. żołnierzy

2025-09-16 16:15, akt.2025-09-16 20:56
publikacja
2025-09-16 16:15
aktualizacja
2025-09-16 20:56
Dodaj Bankier.pl w Google

Celem ćwiczeń Zapad-25 była próba zastraszenia społeczeństw państw NATO, realizowana m.in. poprzez działania informacyjne towarzyszące manewrom, ale też atak dronami na Polskę – oceniła w rozmowie z PAP Anna Dyner, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).

Rosja i Białoruś ćwiczyły wojnę na całej granicy z NATO. Udział wzięło 30 tys. żołnierzy
Rosja i Białoruś ćwiczyły wojnę na całej granicy z NATO. Udział wzięło 30 tys. żołnierzy
fot. Vasily Fedosenko / / Reuters

Rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad-2025 odbyły się w dniach 12-16 września. Zgodnie z oficjalnym scenariuszem w ich trakcie przećwiczono obronę Państwa Związkowego Białorusi i Rosji przed agresją zewnętrzną, a następnie operację kontrofensywną z udziałem armii obu krajów.

W ćwiczeniach wzięły udział – obok Rosji i Białorusi – także inne kraje, reprezentujące organizacje takie jak ODKB (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym), Wspólnota Niepodległych Państw i Szanghajska Organizacja Współpracy. Strona białoruska, dążąc do zapewnienia maksymalnej transparentności, zaprosiła do udziału obserwatorów z OBWE oraz przedstawicieli zachodnich attachatów wojskowych, również z krajów NATO; w poniedziałek na ćwiczeniach pojawili się przedstawiciele USA, Turcji i Węgier.

Mimo tego oraz zapewnień władz Białorusi, w tym przywódcy Alaksandra Łukaszenki, o zmianie miejsca ćwiczeń na bardziej oddalone od granic państw NATO, manewry już niejako tradycyjnie doprowadziły do wzrostu napięć w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

W warunkach Białorusi przeniesienie ćwiczeń na poligony w głębi kraju jest jedynie gestem politycznym, o drugorzędnym znaczeniu pod względem wojskowym. Niestety, biorąc pod uwagę trwający kryzys na granicy, aresztowanie kolejnego obywatela RP przez białoruskie KGB, brak współpracy w sprawie ustalenia zabójcy sierżanta Sitka czy podtrzymywanie wsparcia dla Rosji w jej agresji na Ukrainę, trudno mówić o prawdziwie dobrych intencjach ze strony Białorusi – podkreśliła Dyner.

Napięcia wynikają także z przebiegu i konsekwencji, jakie przyniosły poprzednie edycje tych ćwiczeń. W 2017 r., według dostępnych wówczas informacji, w ramach Zapadu miał być ćwiczony scenariusz ataku na kraje NATO, w tym Polskę. Z kolei Zapad-21 stał się elementem przygotowań i koncentracji wojsk przed pełnoskalową agresją Rosji przeciwko Ukrainie. Nic więc dziwnego, że tegoroczne ćwiczenia wywołały zaniepokojenie w krajach NATO i na Ukrainie.

Wakacje na giełdzie

Tegoroczna dyskusja wokół Zapadu w krajach NATO została zdominowana przez kwestię zagrożenia dla tzw. przesmyku suwalskiego. Tym terminem określa się odcinek granicy polsko-litewskiej zlokalizowany między terytoriami Białorusi i Rosji (obwodu królewieckiego). Niewielka odległość, jaka dzieli te dwa obszary pozostające pod kontrolą Rosji (w przypadku Białorusi – de facto), rodzi potencjalne ryzyko zajęcia tego terenu przez siły rosyjsko-białoruskie w przypadku hipotetycznego konfliktu zbrojnego – a tym samym odcięcia Litwy, Łotwy i Estonii od połączenia lądowego z pozostałymi krajami NATO. Byłaby to sytuacja skrajnie niebezpieczna z punktu widzenia państw bałtyckich i możliwości ich obrony przed ewentualnym rosyjskim atakiem.

W ćwiczeniach Zapad-25 wzięło udział około 12 tys. żołnierzy – według deklaracji resortów obrony Białorusi i Rosji 8 tys. na Białorusi i 4 tys. w obwodzie królewieckim. Taka liczba jest podyktowana wymogami porozumień międzynarodowych, które nakładają obowiązek zapraszania obserwatorów OBWE na manewry wojskowe z udziałem więcej niż 13 tys. żołnierzy. Faktyczna liczba ćwiczących była większa – i jest oceniana na około 30 tys. wojskowych. Wynika to z faktu, że równolegle realizowano kilka formalnie odrębnych przedsięwzięć szkoleniowych, nie tylko na Białorusi i w obwodzie królewieckim, ale także w Rosji oraz na Morzu Bałtyckim i Morzu Barentsa. Ćwiczenia, jakie pośrednio można łączyć z Zapadem-25, odbyły się także na Dalekim Wschodzie Rosji, m.in. z udziałem jednostek rosyjskiej Floty Oceanu Spokojnego.

– Chodziło o pokazanie zdolności będących wyzwaniem dla państw NATO, mimo że Rosja prowadzi wojnę z Ukrainą. Chodzi głównie o kwestie nuklearne, ale też zdolności morskie – wyjaśniła Dyner.

Podczas ćwiczeń zrealizowano liczne epizody związane z realizacją działań bojowych. Głównym elementem były działania jednostek zmechanizowanych na poligonach na Białorusi i w Rosji, w tym m.in. ćwiczenie szybkiego przerzutu sił (głównie rosyjskich jednostek wojsk powietrznodesantowych) drogą lotniczą w odpowiedzi na agresję na terytorium Państwa Związkowego. Na poligonach w obwodzie królewieckim odbyły się m.in. strzelania artyleryjskie oraz symulowane odpalenia pocisków z zestawów Iskander-M (bez faktycznego użycia samych pocisków).

W czasie manewrów na Morzu Barentsa, realizowanych przez jednostki Floty Północnej, ćwiczono działania mające na celu poszukiwanie i zwalczanie okrętów podwodnych przez samoloty patrolowe Tu-142 i Ił-38 oraz śmigłowce Ka-27M, jak również zwalczanie jednostek nawodnych – przez systemy rakietowe Bał, wyposażone w pociski 3M24U (lotnicza wersja tego pocisku to Ch-35 Uran), uznawane za odpowiednik amerykańskich rakiet Harpoon. Również w tym rejonie odbyły się ćwiczenia lotnictwa strategicznego z udziałem bombowców Tu-160, dokonujących ćwiczebnych odpaleń pocisków manewrujących. Z kolei na Morzu Bałtyckim zostały przeprowadzone manewry jednostek Floty Bałtyckiej, w tym m.in. korwety Stojkij, systemów rakietowych Bał oraz samolotów wielozadaniowych Su-30SM.

Należy odnotować, że poszczególne elementy ćwiczeń składają się w logiczną całość – scenariusz teoretycznego konfliktu zbrojnego z krajami NATO, realizowanego na szerokim froncie – od Morza Barentsa po region Europy Środkowo-Wschodniej. Stąd tak rozbudowany element morski w ramach ćwiczeń Zapad – ewentualne działania zbrojne na północy byłyby przede wszystkim starciem marynarek wojennych. I chociaż Rosja posiada stosunkowo niewiele nowoczesnych okrętów nawodnych (w porównaniu z siłami morskimi krajów NATO z tego regionu), to dużo poważniejszym zagrożeniem byłaby jej flota okrętów podwodnych – zarówno na Morzu Barentsa, jak i na północnym Atlantyku.

Dużo bardziej skomplikowana jest sytuacja rosyjskiej Floty Bałtyckiej i obwodu królewieckiego w ogóle – dołączenie Finlandii i Szwecji do NATO spowodowało, że możliwości operowania rosyjskiej floty na Bałtyku (czy nawet wyjścia z portów, zwłaszcza w Zatoce Fińskiej) są obecnie co najmniej poważnie ograniczone.

Istotnym celem manewrów było sprawdzenie zdolności działania Regionalnego Zgrupowania Wojsk, w skład którego wchodzą armia białoruska oraz wydzielone elementy armii rosyjskiej, prawdopodobnie z Moskiewskiego Okręgu Wojskowego. Armia białoruska pełni w tym przypadku rolę podrzędną w stosunku do rosyjskiej: realizowane przez nią zadania, praktycznie w każdym teoretycznym scenariuszu konfliktu, pełniłyby rolę pomocniczą w stosunku do operacji wojsk rosyjskich. Podobne instrumentalne traktowanie Białorusi przez Rosję nie byłoby zresztą niczym nowym: na podobnej zasadzie użyto terytorium i infrastruktury wojskowej Białorusi do realizacji działań w pierwszym etapie rosyjskiej pełnoskalowej agresji przeciwko Ukrainie w lutym i marcu 2022 r.

Ćwiczenia Zapad-25 były, tradycyjnie, zarówno demonstracją siły, jak i próbą zastraszenia krajów zachodnich. Świadczą o tym wprost niektóre z epizodów manewrów. W sobotę pojawiły się informacje i zdjęcia wskazujące na udział w manewrach rosyjskich jednostek rakietowych, wyposażonych w zestawy Iskander-M. Co najmniej dwa pojazdy z wyrzutniami pocisków tego typu miały przeprowadzać ćwiczenia w położeniu bojowym (pocisk na wyrzutni, gotowy do startu) na drodze, kilka kilometrów od granicy z Polską. Według części ekspertów zdjęcia i nagrania dokumentujące ten epizod ćwiczeń zostały wykonane w 2018 r., jednak nawet jeśli byłoby to nagranie sprzed kilku dni, to nie przedstawia ono działania, które miałoby jakikolwiek sens z wojskowego punktu widzenia: pojazdy są rozstawione w odkrytym miejscu, bez żadnego maskowania czy widocznej osłony przed ewentualnym atakiem z powietrza.

W przypadku hipotetycznego konfliktu zbrojnego siły rosyjskie na tym obszarze byłyby celem takich uderzeń, zarówno lotniczych, jak i z użyciem artylerii (rakietowej i klasycznej) – tym bardziej, jeśli zostałyby zauważone w odległości kilku kilometrów od granicy. Tym samym tego rodzaju przedsięwzięcie nie ma żadnego sensu z punktu widzenia szkolenia, ale nabiera zupełnie innego znaczenia w sferze wpływu na nastroje za pośrednictwem rosyjskich kanałów propagandowych.

Taka, a nie inna atmosfera wokół ćwiczeń spowodowała zorganizowanie manewrów także przez kraje NATO. W Polsce są to ćwiczenia Żelazny Obrońca-25 z udziałem blisko 40 tys. żołnierzy Wojska Polskiego i krajów sojuszniczych (na które również składa się kilka odrębnych przedsięwzięć szkoleniowych), a na Litwie – ćwiczenia Grzmot Perkuna-25. Co warte odnotowania, w Polsce po raz pierwszy odbyły się bojowe strzelania pociskami zestawów Patriot (na poligonie w Ustce). Realizowane były także przemarsze jednostek – głównie pododdziałów 18. Dywizji Zmechanizowanej – na duże odległości, w tym z wykorzystaniem cywilnej infrastruktury, np. dróg krajowych, którymi przemieszczały się czołgi M1 Abrams. Co istotne i dość rzadko spotykane, pojazdy pokonywały część trasy na gąsienicach.

Otwarte pozostaje pytanie, jakie będą dalsze działania Rosji w związku z manewrami Zapad-25: czy rosyjskie jednostki, zgromadzone na terytorium Białorusi, powrócą do miejsc stałej dyslokacji, czy też będą pozostawać na Białorusi w bliżej nieustalonym celu.

– Najpewniej rosyjskie formacje ćwiczące na Białorusi zostaną skierowane na front w Ukrainie, a część zapewne wróci do swoich jednostek. Trudno jednak mówić o deeskalacji, gdyż Rosja i Białoruś nadal będą realizowały wrogie działania hybrydowe w stosunku do państw NATO (w tym prowadziły przeciw nim operacje informacyjne). Nie można wykluczyć kolejnych prowokacji, podobnych do ataku dronów na Polskę – przewiduje Dyner w komentarzu dla PAP.

Jest mało prawdopodobne, aby w obecnej sytuacji, związanej z toczącą się cały czas wojną w Ukrainie, Rosja dążyła do realizacji jakiegokolwiek agresywnego scenariusza wobec krajów NATO. Nie zwalnia to jednak państw członkowskich z uważnego śledzenia rosyjskich działań.

Putin obserwował osobiście manewry Zapad-25, na których testowano taktyczną broń jądrową

Przywódca Rosji Władimir Putin powiedział we wtorek w państwowej telewizji rosyjskiej, że w manewrach Zapad-25, które trwały od piątku, brało udział około 100 tys. żołnierzy i wykorzystano w nich około 10 tys. sztuk sprzętu wojskowego.

Zdaniem Putina, który we wtorek osobiście obserwował manewry na poligonie Mulino w obwodzie niżnonowogrodzkim, miały one być testem „bezwarunkowej ochrony suwerenności i integralności terytorialnej »państwa związkowego«, czyli Rosji i Białorusi”.

Z kolei przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że podczas manewrów ćwiczono użycie rosyjskiej taktycznej broni jądrowej. Według białoruskich mediów państwowych, w ćwiczeniach wykorzystano również rosyjski hipersoniczny pocisk rakietowy Oriesznik, którego Rosja użyła po raz pierwszy w ubiegłym roku w wojnie z Ukrainą.

„Ćwiczymy tam wszystko” - mówił Łukaszenka, cytowany przez państwową agencję BiełTA. „Oni (Zachód) też to wiedzą, nie ukrywamy tego. Od strzelania z konwencjonalnej broni po głowice jądrowe. Powtórzę, musimy być w stanie to wszystko umieć. W przeciwnym razie, po co mieliby przebywać na terytorium Białorusi?” - argumentował.

„Ale absolutnie nie planujemy nikomu tym grozić” - podkreślił.

Ministerstwo obrony w Moskwie poinformowało, że rosyjskie bombowce strategiczne Tu-160, zdolne do przenoszenia broni jądrowej, ćwiczyły wystrzeliwanie pocisków manewrujących nad Morzem Barentsa. Bombowce przelatywały nad neutralnymi wodami przez około cztery godziny, eskortowane przez myśliwce MiG-31.

Powiadomiono też, że piechota morska, należąca do rosyjskiej Floty Północnej, ćwiczyła w obwodzie murmańskim odpieranie ataku desantowego sił wroga. Na nagraniu wideo widać, jak wojska, wspierane przez śmigłowce szturmowe i myśliwce, używają transporterów opancerzonych, dronów, granatników przeciwpancernych i broni automatycznej, powstrzymując wyimaginowanego przeciwnika.

W obwodzie królewieckim ćwiczono użycie radioteleskopu Torn-MDM, przeznaczonego do wykrywania położenia sił wroga.

W manewrach, które odbyły się na 41 poligonach, wzięły udział – obok Rosji i Białorusi – także inne kraje, reprezentujące organizacje takie jak ODKB (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym), Wspólnota Niepodległych Państw i Szanghajska Organizacja Współpracy.

Były także kontyngenty z Indii, Iranu oraz z krajów afrykańskich - Burkina Faso, Nigru i Mali.

Ćwiczenia Zapad są organizowane od lat 70. XX wieku. Początkowo uczestniczyły w nich państwa Układu Warszawskiego. Po rozpadzie ZSRR, w obecnej formule zorganizowano je po raz pierwszy w 1999 r. Od tamtej pory odbywają się co cztery lata. (PAP)

Dariusz Materniak (PAP)

mad/ szm/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
nierzad
skąd wy bierzecie tych ekspertów?Gdyby ich przepowiednie były trafne i rzeczowe,nasz kraj byłby bogaty i bezpieczny.Szczególnie ta dyner,ewidentnie niedożywiona,jej mózg nie może pracowac prawidłowo

Powiązane: Białoruś

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki