Gdy cały świat z rosnącym niepokojem obserwuje sytuację w elektrowni Fukushima, pułkownik Kaddafi spokojnie wykańcza siły rebeliantów. Korzystając z bierności społeczności międzynarodowej wojska rządowe podeszły pod Bengazi – główny bastion antyreżimowej opozycji.
Bardziej niż sytuacją w Libii rynek niepokoi się jednak wydarzeniami w Bahrajnie, gdzie władze wprowadziły stan wyjątkowy i godzinę policyjną. Brutalnie zostały stłumione wiece szyickiej opozycji. Sąsiadujący z Arabią Saudyjską Bahrajn jest lokalnym centrum finansowym i stanowi bazę dla amerykańskiej V Floty. Dlatego też eskalacja napięcia w tym niewielkim królestwie zwiększa premię za ryzyko wstrzymania dostaw z Zatoki Perskiej.
To właśnie czynnik bliskowschodni zupełnie przyćmił sytuację w Japonii, gdzie na skutek trzęsienia ziemi i przerw dostawach elektryczności wstrzymano pracę w rafineriach dysponujących 30% japońskich mocy przetwórczych. Japonia jest trzecim na świecie konsumentem i importerem ropy naftowej.
W czwartek o godzinie 14:20 za baryłkę ropy Brent płacono 113 dolarów, czyli o 2,1% więcej niż w środę. Notowana w Nowym Jorku lekka słodka ropa z Teksasu kosztowała 100,15 USD i była o 2% droższa niż wczoraj.
K.K.




























































