Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku rosną. Na razie brak jest konkretnych działań największych producentów ropy, aby ustabilizować sytuację na rynkach paliw - informują maklerzy.
Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na październik na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 45,29 USD, po zwyżce o 85 centów.
Brent w dostawach na listopad na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie drożeje o 8 centów i jest wyceniana po 47,71 USD za baryłkę.
O umowie poinformował rosyjski minister energetyki Aleksandr Nowak nazwał jej zawarcie "momentem historycznym"; spotkał się on wcześniej w poniedziałek z saudyjskim ministrem energetyki, przemysłu i bogactw naturalnych Chalidem ibn Abd al-Azizem al-Falihem w trakcie obrad G20 na szczycie w Hangzhou w Chinach.

Ministrowie wydali też wspólny komunikat, w którym mówią o "konieczności opanowania przesadnej zmienności na rynkach naftowych" oraz woli współpracy "w celu ustabilizowania rynku ropy".
W komunikacie ministrowie zastrzegają, że nie podejmą natychmiast takich działań, ale mogą w przyszłości porozumieć się w sprawie ograniczenia wydobycia ropy. Zapewniają natomiast, że podejmą współpracę w kwestiach dotyczących nowych technologii produkcji, rafinacji i przechowywania surowca oraz jego transportu i dystrybucji.
Arabia Saudyjska i Rosja realizują wspólnie 21 proc. globalnego popytu na ropę.
Bloomberg przypomina, że w piątek prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, iż chciałby, aby OPEC i Moskwa uzgodniły zamrożenie wydobycia ropy; wystąpienie Putina sprawiło, że na giełdach podskoczyły ceny surowca. W sobotę rosyjski prezydent spotkał się z saudyjskim księciem Muhammadem bin Salmanem as Saudem.
Książę Muhammad, drugi w kolejce do saudyjskiego tronu, jest wicepremierem, ministrem obrony i szefem rady ds. gospodarki i rozwoju; książę odpowiada też za naftową politykę państwa.
Wysiłki podejmowane przez Rosję i Arabię Saudyjską, aby ustabilizować ceny ropy naftowej, mają poparcie w Wenezueli - poinformował minister ropy tego kraju Eulogio Del Pino.
Moskwa i Rijad powołają "grupę roboczą"
Rosja, która nie jest członkiem Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), próbowała już kilkakrotnie doprowadzić do szerokiego porozumienia producentów ropy - zarówno tych zrzeszonych w kartelu jak i niezależnych, ale jak dotąd nie udało się zawrzeć paktu o zamrożeniu produkcji, który doprowadziłby do podbicia cen surowca, które załamały się dwa lata temu.
Rozmawiając z dziennikarzami po spotkaniu z Nowakiem al-Falih powiedział, że zamrożenie wydobycia "nie jest jedynym rozwiązaniem" problemu, odmówił jednak podania szczegółów ustaleń, jakie zapadły między nim a rosyjskim ministrem.
Moskwa i Rijad powołają "grupę roboczą", której zadaniem będzie między innymi monitorowanie rynku ropy i przygotowywanie rekomendacji dotyczących jego stabilizacji - podaje CNBC.
Państwa OPEC, Rosja oraz inni producenci ropy, których budżety ucierpiały na skutek utrzymujących się od dawna niskich cen surowca, spotkają się we wrześniu w Algierii na nieformalnym szczycie, zorganizowanym przy okazji Międzynarodowego Forum Energetycznego (IEF), w nadziei na wypracowanie wspólnego stanowiska, które ustabilizuje rynki naftowe.
Szczyt OPEC odbędzie się w listopadzie w Wiedniu. Przy każdej z tych okazji Nowak spotka się al-Falihem.
Puste porozumienie
Zdaniem cytowanych przez Bloomberga ekspertów saudyjsko-rosyjska "grupa robocza" nie ma wielkich szans na podbicie cen ropy, które na niskim poziomie utrzymuje kryzys nadpodaży.
"To polityczne oświadczenia i bardzo jeszcze niekonkretne" - skonstatował szef szwajcarskiej firmy konsultingowej Petromatrix Olivier Jacob, który przypomniał, że o powołaniu takiej grupy mowa była od dawna, a mechanizm ograniczania podaży ropy jak dotąd nie został wypracowany.
Analitycy Citigroup wskazują, że głównym "hamulcowym", jeśli chodzi o działania OPEC w sprawie ograniczenia produkcji ropy, jest Iran, który chce dostarczać na rynki jak najwięcej swojego surowca.
W piątek ropa na NYMEX w Nowym Jorku zdrożała o 1,28 USD do 44,44 USD/b. Był to największy jednodniowy wzrost notowań ropy od 18 sierpnia. W poniedziałek w USA był wolny dzień - Święto Pracy. Handel odbywał się jedynie elektronicznie i transakcje z tego dnia zostaną "zaksięgowane" wraz z wtorkowymi notowaniami.
"Forbes" ocenia, że szanse na to, by Rosja, która czerpie połowę dochodów budżetowych z produkcji ropy i gazu, zgodziła się w istocie na zamrożenie produkcji, są nikłe, ponieważ - tak jak Rijad - walczy o zachowanie swego udziału w rynku, zwłaszcza w Europie i Azji. A zarówno Rijad, jak i Moskwa oraz Teheran konkurują o dostęp do rynku Chin.
Rosyjski minister finansów Anton Siłuanow poinformował po fiasku kolejnej próby zawarcia porozumienia w sprawie zamrożenia produkcji ropy podczas kwietniowego szczytu w Katarze, że Rosja opiera swe prognozy ekonomiczne na założeniu, iż cena ropy utrzyma się na obecnym poziomie, bliskim 40 dol. za baryłkę i przy takich projekcjach stara się równoważyć swoją sytuację finansową. Moskwa może być zatem umiarkowanie zainteresowana ograniczaniem produkcji.
Saudyjczycy są tymczasem przygotowani na długą wojnę cenową z konkurentami. Najpierw strategia niskich cen była wymierzona w USA, a teraz w Iran. Są skłonni ją kontynuować nawet za cenę deficytu. Jak podaje "Forbes", w roku ubiegłym osiągnął on historyczny rekord i wyniósł 100 mld dol., a tegoroczny, projektowany deficyt ma sięgnąć 87 mld dol. Rijad równoważy też spadek dochodów z powodu niskich cen ropy sięgając po swe rezerwy walutowe. W 2014 roku Arabia Saudyjska oznajmiła, że nie zmartwi jej spadek cen ropy nawet poniżej 20 dol. za baryłkę.
(PAP)
aj/ osz/ fit/ ro/































































