- Przez wiele tygodni właściciele stacji starali się nie podnosić drastycznie cen, a niektóre podwyżki w hurcie nie miały przełożenia w sprzedaży detalicznej - mówi Urszula Cieślak z biura maklerskiego Reflex monitorującego m.in. rynek paliw. - Teraz nastąpiła kumulacja podwyżek i efekt dla wszystkich zmotoryzowanych jest przykry.
Koszty zakupy zarówno benzyny bezołowiowej, jak i diesla przekroczyły już 4,5 zł za litr. Takiej sytuacji jeszcze na łódzkich stacjach nie było.
- Zwykle tankuję za te same stawki. Niestety z tygodnia na tydzień wlewam do baku coraz mniej benzyny - mówi Maciej Sabiniak, kierowca skody octavii. Analitycy nie mają dobrych wiadomości również na przyszłość. Nic nie wskazuje bowiem na to, by olej napędowy czy benzyna staniały. Ropa na światowych rynkach bije kolejne rekordy i tylko silny złoty broni kierowców przed jeszcze droższą jazdą.
W Łodzi i województwie, w porównaniu z innymi regionami kraju, ceny nie są jeszcze najwyższe. Np. w woj. mazowieckim za ON kierowcy płacą 4,75 zł, a benzynę kupują po 4,67 zł. Podobne ceny są również w woj. podlaskim i świętokrzyskim.
Express Ilustrowany
(tj)





























































