Są najgorzej opłacaną grupą zawodową w Systemie Państwowe Ratownictwo Medyczne, mimo że to od ich wyczucia i umiejętności zależy to, czy w porę zostanie podjęta właściwa decyzja o ludzkim życiu. Ratownicy chcą zarabiać o 1600 złotych brutto więcej. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało 400 złotych brutto od lipca 2017 r. i 400 złotych brutto od lipca przyszłego roku. Rządzący ze zdziwieniem obserwowali wyjście ratowników medycznych z wtorkowych obrad w siedzibie resortu.
1600 złotych brutto podwyżki a w rzeczywistości 800 złotych brutto rozbite na dwie transze to być może nowy „dodatek” do wynagrodzenia ratowników medycznych. Pracownicy służby zdrowia nie zgadzają się jednak na takie warunki i zapowiadają protesty w maju. Czy te działania zwrócą uwagę ministra Radziwiłła?
Związki ratowników medycznych kontra resort zdrowia
Według badania wynagrodzeń przeprowadzonego przez firmę Sedlak&Sedlak mediana miesięcznego wynagrodzenia całkowitego na stanowisku ratownika medycznego wynosi 3032 zł brutto. Co drugi ratownik medyczny otrzymuje pensję od 2335 zł do 3801 zł. 25 proc. najgorzej wynagradzanych ratowników medycznych zarabia poniżej 2335 zł brutto, natomiast na zarobki powyżej 3801 zł brutto może liczyć grupa 25 proc. najlepiej opłacanych osób, czytamy w opracowaniu OBW.
We wtorek 25 kwietnia odbyło się spotkanie przedstawicieli ministerstwa zdrowia ze związkami zawodowymi ratowników medycznych, które trwało jedynie 15 minut. W tym czasie resort przedstawił maksymalne podwyżki dla ratowników, które udałoby się wygospodarować z budżetu państwa. - Po rozmowach na najwyższym szczeblu rządowym, biorąc pod uwagę stan finansów publicznych, zgłosiliśmy propozycję podwyżki 800 zł w dwóch transzach - powiedział Marek Tombarkiewicz z ministerstwa zdrowia po spotkaniu, jak relacjonuje Państwowa Agencja Prasowa. Ratownicy natomiast przed zebraniem ustalili, że minimalna podwyżka ma wynosić 1600 złotych brutto, uruchomiona w trzech transzach po 400 złotych do września 2018 roku.
„Ministerstwo Zdrowia przed spotkaniem otrzymało informację co do naszych oczekiwań w sprawie podwyżek dla ratowników medycznych, więc dziwi nas zaskoczenie naszą reakcją czyli opuszczeniem spotkania. (…) Trudno mówić o, jak wyraził się Pan Minister Tombarkiewicz, chęci dialogu i dyskusji odnośnie do szczegółów czy ciągu dalszego propozycji, skoro przedstawioną przez siebie propozycję (400 zł brutto czyli około 230 zł netto od 1 lipca 2017 roku i kolejne 400 zł brutto, czyli łącznie ok. 460 zł netto od 1 lipca 2018 roku) określił jako jedyną i bez możliwości negocjacji” – czytamy w oświadczeniu Komitetu Protestacyjnego Ratowników Medycznych.

Ratownicy podają, że informacja o proponowanej kwocie sugeruje brak zwiększenia finansowania Systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne dziesiąty rok z rzędu.
Ratownicy: Brak podwyżek niezgodny z Kodeksem pracy
- Były pieniądze dla ok. 300 tys. pielęgniarek, a nie ma dla 12 tys. ratowników; są środki na podwyżki dla różnych służb, a dla nas nie. Mówi się o nas służba ratownictwa, a jesteśmy służącymi ratownictwa. Pasją rodziny nakarmić się nie da - powiedział Badach-Rogowski z Krajowego Związku Zawodowego Ratownictwa Medycznego w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl.
W oświadczeniu po wtorkowym spotkaniu ratownicy poinformowali, że działania polegające na niewypłaceniu im wynagrodzenia w tej samej wysokości, którą otrzymują pielęgniarki, jest niezgodne z prawem. Związkowcy podają, że w rozporządzeniu ministra zdrowia z dnia 28 lutego 2017 roku można przeczytać o równych uprawnieniach ratowników medycznych i pielęgniarek do wykonywania medycznych czynności w ramach systemu ratownictwa medycznego. W dokumencie minister podaje, że ten w tym obszarze obie grupy zawodowe mają jednakowy zakres czynności i mogą się nawzajem zastępować.
W związku z powyższym ratownicy powołują się na art. 18 kodeksu pracy, punk 3 c w którym mowa o jednakowym wynagrodzeniu za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości.
10 maja 2017 roku tym razem związkowcy zapraszają resort zdrowia na spotkanie mające na celu dyskusje nad wynagrodzeniami ratowników medycznych. Jednocześnie podkreślają, że nie zamierzają protestować kosztem pacjentów.























































