Wprowadzając tzw. bezpłatne podręczniki państwo pod pozorem pomocy dla rodziców próbuje przejąć rolę wydawcy i wyeliminować z rynku prywatnych przedsiębiorców - twierdzą eksperci Warsaw Enterprise Institute, którzy we wtorek przedstawili raport w tej sprawie.
Rząd przekonuje, że wprowadzenie bezpłatnych podręczników poprawi realizację konstytucyjnego prawa do nauki oraz powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. W ocenie MEN wydawnictwa utrudniają uczniom korzystanie z podręczników, wyznaczając za nie zbyt wysokie ceny.
W raporcie eksperci Warsaw Enterprise Institute, think tanku Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, zwracają uwagę, że wydawcy mają wydrukowanych 300 tys. kompletów podręczników i ćwiczeń dla najmłodszych uczniów, jak twierdzą - w cenie oczekiwanej przez rząd, czyli za ok. 125 zł. "Rząd swoje osiągnął (...), ale postanowił konkurować i produkować własny podręcznik. To dziwna sytuacja. Dzisiaj podręcznik, a jutro mieszkania, które też są za drogie. Wszystko jest za drogie. Czy wrócimy do dawnego ustroju słusznie minionego? Tam też rząd wszystkim się zajmował" - mówił prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.
W jego ocenie rządowe regulacje dot. bezpłatnych podręczników spowodują w edukacji negatywne skutki podobnie jak rządowe regulacje w transporcie kolejowym lub w służbie zdrowia. "Leczeniem ludzi zajmuje się rząd i wiadomo, jak to wygląda, a leczeniem psów i kotów zajmuje się prywatny biznes i ja nie słyszałem, żeby ktoś miał w Polsce problem z leczeniem zwierzęcia" - tłumaczył Kaźmierczak.

"Skoro rząd planuje zająć się drukowaniem podręczników, to należy się obawiać, czy niedługo nie zajmie się hodowlą krów mlecznych, bo zdaniem wielu ludzi mleko też jest za drogie" - dodał prezes Warsaw Enterprise Institute Robert Gwiazdowski.
Wprowadzenie bezpłatnych podręczników szkolnych - jak czytamy we wstępie do raportu - doprowadzi "do sytuacji nierówności w traktowaniu przez państwo uczestników rynku". "Jednym z nich stanie się bowiem rząd, który w dodatku będzie funkcjonował na innych niż prywatni przedsiębiorcy, własnych prawach" - głosi raport. Wprowadzenie bezpłatnych podręczników - czytamy - spowoduje m.in. spadek liczby księgarń do ok. 10-15 proc. obecnego stanu, co oznacza, że pozostanie ich w całym kraju nie więcej niż 300.
Autorzy raportu twierdzą, że obroty w dystrybucji zmniejszą się o co najmniej kilkaset mln zł (sam rynek podręczników dla klas I-III to ok. 210-230 mln zł.). Zaznaczają też, że pracę w wydawnictwach, księgarniach czy firmach poligraficznych straci przynajmniej kilka tys. osób, a niektóre firmy, szczególnie te działające na rynkach lokalnych, zbankrutują.
"Ministerstwo Edukacji Narodowej nie likwiduje rynku wydawniczego. W tym momencie przygotowujemy podręczniki dla pierwszej klasy szkoły podstawowej, w kolejnych latach dla drugiej i trzeciej. Podręczniki dla pozostałych klas szkoły podstawowej i gimnazjum nadal będą kupowane na rynku. Co więcej, sytuacja w ogóle nie zmieni się w przypadku podręczników w szkołach ponadgimnazjalnych, dlatego też nie wiem skąd wydawnictwa czy też inni eksperci z nimi związani biorą swoje wyliczenia. Ministerstwo nie monopolizuje i nie likwiduje rynku wydawniczego" - powiedziała we wtorek rzeczniczka MEN Joanna Dębek.
Rząd zapowiada, że od roku szkolnego 2017/2018 z bezpłatnych podręczników mają korzystać wszyscy uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów.
W Sejmie trwają obecnie prace nad projektem nowelizacji ustawy o oświacie, który zakłada stopniowe wyposażenie uczniów klas I-III szkół podstawowych w bezpłatne podręczniki oraz zapewnienie dotacji celowej na zakup podręczników dla uczniów klas IV-VI i gimnazjalistów. Prace nad projektem popierają wszystkie partie.
Rząd przekonuje, że wprowadzenie bezpłatnych podręczników poprawi realizację konstytucyjnego prawa do nauki oraz powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. W ocenie MEN wydawnictwa utrudniają uczniom korzystanie z podręczników szkolnych, ponieważ wyznaczają zbyt wysokie ceny.
Powołując się na badania GUS resort edukacji podaje, że prawie 14 proc. gospodarstw rodzinnych, w których jest troje lub więcej niż troje dzieci, nie stać na zakup podręczników szkolnych. Z kolei powołując się na dane CBOS MEN podaje też, że we wrześniu 2013 r. wydatki związane z wyprawką ucznia wyniosły średnio ok. 1,2 tys. zł. "Największą pozycję w budżecie rodziny stanowi zakup podręczników szkolnych, przeciętnie wydano na nie 382 złote w przeliczeniu na jedno dziecko" - podało MEN. (PAP)
nno/ ls/ gma/























































