Lipcowe dane z amerykańskiego rynku pracy negatywnie zaskoczyły ekonomistów. Proces „odzyskiwania” miejsc pracy utraconych na skutek kwietniowego lockdownu ostro spowolnił. Wymowę tych danych osłabia jednak potężna rewizja na plus za czerwiec.


W lipcu liczba etatów w sektorze prywatnym w USA była o tylko o 167 tysięcy większa niż w czerwcu – poinformowała firma ADP. W „normalnych” warunkach byłby to całkiem przyzwoity wynik. Ale nie po tym, jak w marcu i kwietniu z gospodarki USA ubyło 22 mln etatów.
Zaledwie 167 tysięcy „odzyskanych” miejsc pracy to rezultat aż 9-krotnie słabszy od oczekiwanych przez ekonomistów 1,5 mln.
Z drugiej strony znaczenie rynkowego konsensusu zupełnie wywróciła potężna rewizja statystyk za czerwiec. Zamiast pierwotnie raportowanego przyrostu zatrudnienia o 2,369 mln ADP zaraportował wydłużenie listy płac o 4,314 mln.
Zatem według statystyk ADP po fatalnym kwietniu (-19,4 mln) mieliśmy falę powrotów do pracy w maju (+3,34 mln) i czerwcu (+4,31 mln) oraz wyhamowanie tej tendencji w lipcu, gdy zatrudnienie w amerykańskim sektorze prywatnym wzrosło już tylko o 167 tys.

Raport ADP traktowany jest jako prognostyk przed piątkowymi danymi rządowego Biura Statystyki Pracy (BLS). Ekonomiści zakładają, że w lipcu zatrudnienie w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) zwiększyło się o 1,6 mln po wzroście o 4,8 mln w czerwcu.
Majowy raport BLS poznamy w piątek o 14:30 czasu polskiego. 24 godziny wcześniej upubliczniony powinien zostać raport o tygodniowej liczbie nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych. Rynek spodziewa się wyniku rzędu 1,4 mln wobec 1,43 mln tydzień wcześniej.
KK






























































