W ciągu najbliższych dwóch, a maksymalnie trzech lat spore zmiany czekają przeglądy rejestracyjne. Wszystko przez nowe przepisy, nad uchwaleniem których pracuje Parlament Europejski. Pod szczególną lupę diagnostów trafią przede wszystkim starsze samochody i auta z silnikami Diesla – informuje „Fakt”.


Najważniejszą zmianą będzie nowy sposób kontroli emisji spalin, które będą monitorowane urządzeniami sprawdzającymi liczbę cząstek stałych, a nie tylko, jak obecnie stopień zadymienia.
Będzie to cios w auta, które, co prawda, spełniają normę Euro 5 lub wyższą, ale mają niesprawny lub wycięty filtr DPF lub GPF.
Jeśli diagnosta stwierdzi brak filtra, samochód automatycznie nie przejdzie przeglądu. Zaliczenie badania technicznego będzie wiązało się więc z montażem filtra, co z kolei obecnie kosztuje kilka tysięcy złotych.
Nowe przepisy dotkną kilku milionów kierowców. Jak informuje „Fakt”, powołując się na dane Carfax, w minionym roku w Polsce kupiono 3,5 mln używanych samochodów. Choć średnio miały one 11 lat, to ponad połowa była w wieku 15 lat i więcej a 40 proc. stanowiły diesle.

Za używane samochody zapłacimy więcej?
Zmiany w przepisach najprawdopodobniej wejdą w życie w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat. Obecnie są one procedowane w Parlamencie Europejskim, który ma zakończyć proces legislacyjny do końca 2026 r. Następnie państwa członkowskiego będą miały na ich wprowadzenie w życie od 18 do 24 miesięcy.
Jak zauważa Robert Lewandowski z Carfax Polska, cytowany przez „Fakt”, nowe przepisy, które potencjalnie mogą wyeliminować z rynku starsze samochody, zwłaszcza diesle, sprawią, że w niedalekiej przyszłości za auta z komisów będziemy płacić więcej niż obecnie.
— Trzeba się liczyć z tym, że nowe przepisy spowodują przesunięcie popytu na rynku pojazdów używanych w stronę młodszych aut oraz tych z napędem hybrydowym. Wzrośnie również znaczenie certyfikacji — samochody z udokumentowaną, "czystą", czyli bez większych negatywnych czynników historią, zyskają na wartości – ocenia Lewandowski.
Ceny rosną i bez nowych przepisów. Jak wynika z opisywanych przez Bankier.pl danych AAA Auto, w marcu 2026 r. za używane samochody płacono w Polsce przeciętnie 51,4 tys. zł - o ponad 4,5 tys. zł więcej niż wiosną poprzedniego roku. Na najdroższym Mazowszu średnia cena przekroczyła już 75 tys. zł.
MKZ




























































