REKLAMA

Protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji

2020-10-25 13:19, akt.2020-10-26 06:15
publikacja
2020-10-25 13:19
aktualizacja
2020-10-26 06:15
fot. Julia Zabrodzka / Forum

W niedzielę w Warszawie, w ramach kolejnego dnia protestu związanego z czwartkowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji, przed stołecznymi kościołami, a także w ich wnętrzach, odbywały się protesty, dochodziło do incydentów.

W ramach akcji "Słowo na Niedzielę", o której informowano na portalach społecznościowych, środowiska zaangażowane w protest zdecydowały, że przyniosą do kościołów plakaty z hasłami związanymi z tematyką protestu lub będą wrzucać na tacę takie ulotki. "Popsujmy im humory! Bo cieszą się przedwcześnie! Weź nasz banknot, idź do kościoła i wrzuć na tacę! Nie chcesz wchodzić do środka - przyklej plakat na zewnątrz" – przekazywał m.in. Strajk Kobiet. Zachęcano także publikowania zdjęć z protestu w mediach społecznościowych.

Przed godz. 11 protestujący zaczęli się gromadzić przed kościołem Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Kilkunastu aktywistów po drugiej stronie ulicy stało z plakatami, na których wypisano hasła: "Moje ciało mój wybór"; "To jest wojna. Sadyści! Idziemy po was"; "Co wy k...wa wiecie o rodzeniu"; "Piekło kobiet jest w Polsce"; "Aborcja jest prawem".

Dwie protestujące dziewczyny - z plakatami z hasłem "Twoja wina! Twoja wina! Twoja bardzo wielka wina!" - usiłowały wejść do kościoła, nie zostały wpuszczone przez młodych mężczyzn, którzy zablokowali wejście. Na profilach w mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że osoby ze Straży Marszu Niepodległości "chronią kilka warszawskich kościołów przed zapowiadanymi profanacjami".

Kilkanaście młodych osób protestuje także przed Bazyliką Archikatedralną Jana Chrzciciela na Starym Mieście. Siedząc na schodach trzymają kartony z hasłami: "Kościele won od polityki"; "Moje ciało moja decyzja"; "Nie będzie rząd pluł nam w twarz. Wara od macic". Około godz. 11 doszło do przepychanki. Jedna z protestujących dziewcząt usiłowała wejść do bazyliki, ale została wypchnięta przez ludzi stojących w środku. "Włożyłam dłoń i stopę, oni zamykali drzwi, przycięły mi palec, ale nie jest złamany, przypalali mi też rękę zapalniczką a policja nie reagowała" - mówiła. Dodała, że zgłosi sprawę prawnikowi.

Pomalowane zostały drzwi i mury kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP na pl. Narutowicza. Na drzwiach do kościoła umieszczono "błyskawicę", będącą jednym z symboli protestu, na murze pojawił się napis: "Aborcja bez granic". Według księdza z tego kościoła doszło do tego w godzinach porannych. Podobne napisy umieszczono na budynku kościoła pw. NMP Królowej Świata przy ul. Opaczewskiej.

Jak podawano na portalach społecznościowych do zakłócenia mszy św. doszło w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy przy ul. Nobla na Saskiej Kępie. Tam przed ołtarzem stanęła aktywistka z hasłem: "Módlmy się o prawo do aborcji".

Napisy nawiązujące do protestu pojawiły się także na murach kościoła pw. Mateusza Apostoła i Ewangelisty przy ulicy Ostródzkiej na Białołęce oraz na ścianie kościoła pw. Opatrzności Bożej przy ul. Dickensa. Jak poinformował PAP nadkom. Jarosław Florczak ze stołecznej policji, w przypadku kościoła przy ul. Ostródzkiej wpłynęło do policji zawiadomienie dotyczące zniszczenia mienia, a policjanci wykonywali czynności w tej sprawie.

Kilka tysięcy osób protestowało przed fundacją "Ordo Iuris".

Po godz. 21 protest wyruszył sprzed Pałacu Prezydenckiego i dotarł przed siedzibę fundacji "Ordo Iuris" na ulicę Zielną. Bramę wejściową do siedziby fundacji zabezpieczało kilkudziesięciu funkcjonariuszy policji. Manifestujący odpalili race i obrzucili policjantów jajkami. Nie doszło jednak do bezpośredniej konfrontacji policji z protestującymi. Na chodniku przed siedzibą "Ordo Iuris" protestujący napisali czerwoną farbą "Moje ciało, mój wybór"; "Macie krew na rękach".

Przed siedzibą fundacji policja zatrzymała kilka osób biorących udział w proteście.

Późnym wieczorem kilkuset protestujących przed budynkiem Komendy Rejonowej Policji przy ul. Wilczej domagało się uwolnienia zatrzymanych manifestantów. Protestujący usiedli na ulicy Kruczej skandując "Uwolnić zatrzymanych!". Jedna z osób zatrzymanych została wypuszczona z komisariatu.

Po godz. 24. grupa przeszła na Plac Bankowy, gdzie demonstracja się zakończyła.

Protest przed Pałacem Arcybiskupów Warszawskich

Przed Pałacem Arcybiskupów Warszawskich na ul. Miodowej w niedzielę po godzinie 19.00 rozpoczął się protest związany z czwartkowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów o dopuszczalności aborcji. "To nie wy będziecie rodzić trupy" - skandują demonstranci.

Przed godz. 19. do zebranych już manifestantów od strony ulicy Krakowskie Przedmieście, gdzie wcześniej odbywał się protest, dołączył tłum demonstrujących.

Przed bramą kurii stoją m.in. dwie kobiety ze związanymi rękami. Nad ich głowami widnieje tabliczka z hasłem: "Władza ciągnie nas za ręce".

Protestujący wykrzykują hasła: "myślę, czuję, decyduję", "wolność, równość, aborcja na żądanie", "nie chcesz aborcji, twojej sobie nie rób". Tłum skanduje też hasła obrażające partię rządząca i władze kościelne. Protestujący mają też transparenty z hasłami: "aborcja prawem człowieka".

Organizatorem manifestacji przed kurią warszawską jest dziewięć organizacji, w tym partią Razem i Młoda Lewica.

Protest jest zabezpieczany przez kilkuset funkcjonariuszy policji. Ulica Miodowa została wyłączona z ruchu.

W poprzednich dniach odbyło się już kilka protestów dotyczących orzeczenia TK. W stolicy protesty odbyły się m.in. przy siedzibie PiS na ul. Nowogrodzkiej, w pobliżu ul. Mickiewicza, gdzie znajduje się dom prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego.

W czwartek TK w pełnym składzie orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu wskazano, że życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę. Wyrok TK zapadł w pełnym składzie. Zdania odrębne złożyli dwaj sędziowie.

Kraków

Tłum szczelnie wypełnił w niedzielę ulicę i plac przed siedzibą Kurii Metropolitalnej w Krakowie protestując przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów dotyczących aborcji. Budynek był ochraniany przez policję, nie doszło do większych incydentów.

Jak tłumaczyły organizatorki protestu z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, odbył się on się przed kurią na ul. Franciszkańskiej, ponieważ „to patologiczny związek PiS-u z kościołem podejmuje patologiczne decyzje”.

„Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok na polskie kobiety, to jest hańba. Te manifestacje przeradzają się w ogólnopolski protest przeciwko opresyjnej i autorytarnej władzy” - mówiła jedna z uczestniczek.

Zgromadzeni skandowali „To jest wojna”, „Patologia”, „Jędraszewski stop”, padały też okrzyki wulgarne. Na czele protestu niesiono banner z napisem „Kościół katolicki winny, NIEświęty”, były też transparenty „Zdrowia, nie zdrowaśki”, „Moje sumienie nie twoje zmartwienie”, „Macie na rękach krew kobiet”, „Piekło kobiet”,„Nie jestem inkubatorem, nie jestem ideologią, jestem człowiekiem”.

Sprzed gmachu kurii pochód ruszył przed siedzibę krakowskich struktur PiS, wypełniając ulice Straszewskiego, Piłsudskiego i Retoryka. Przy budynku filharmonii napotkał kilkuosobową kontrmanifestację środowiska pro-life, ochranianą przez policjantów. Przed drzwiami wejściowymi do lokalnego biura partii rządzącej zapalono znicze.

Potem demonstracja znów wróciła przed siedzibę kurii na ul. Franciszkańskiej, a następnie wyruszyła pod pomnik Adama Mickiewicza na Rynku Głównym.

Jak poinformował PAP rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, na razie nie odnotowano większych incydentów, ale była np. próba wyrwania mikrofonu przez oponenta przemawiających. Ostateczny bilans powinien być znany za kilka godzin, po rozejściu się uczestników do domów i spłynięciu meldunków.

Wcześniej w niedzielę ulicami Krakowa przejechał protest samochodowy, zorganizowany pod hasłem „Zamiast na mszę przyjedź na protest”. Kawalkada aut, obklejonych hasłami, z przyczepionymi flagami, przejechała przy dźwiękach ulicami miasta: Armii Krajowej, Czarnowiejską, Alejami Trzech Wieszczów, Nowy Kleparz, Wrocławska, Radzikowskiego. Do przejazdu przyłączyli się też taksówkarze.

Według policji w proteście uczestniczyło ok. 250 aut. Rzecznik małopolskiej policji ocenił, że przejazd przebiegł spokojnie, a z uwagi na niewielki ruch w niedzielę na ulicach miasta, nie spowodował większych utrudnień.

Protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów dotyczących aborcji odbyły się w niedzielę także w innych miastach Małopolski, m.in. Tarnowie, Nowym Sączu, Chrzanowie.

Trójmiasto

Niedziela jest kolejnym dniem protestów w Trójmieście w przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. W centrum Gdyni oraz Gdańska trwają demonstracje, które zgromadziły tysiące osób. Podobnie jak wczoraj do manifestujących przyłączyli się również kierowcy.

W niedzielne popołudnie kilka tysięcy osób zgromadziło się w centrum Gdyni, aby wyrazić sprzeciw wobec orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał aborcję eugeniczną za niezgodną z ustawą zasadniczą.

Podobnie jak w poprzednich dniach, uczestnicy protestu zebrali się na Skwerze Kościuszki, skąd ulicami miasta przeszli pod biuro posłów Prawa i Sprawiedliwości - Marcina Horały i Janusza Śniadka - które mieści się przy ul. Starowiejskiej.

W manifestacji wzięły udział m.in. posłanki Henryka Krzywonos-Strycharska (Koalicja Obywatelska) i Barbara Nowacka (Inicjatywa Polska).

Pod kamienicą, w której znajdują biura poselskie PiS zapalono znicze. Uczestnicy demonstracji mają ze sobą czarne parasolki oraz transparenty z hasłami: "Rewolucja jest kobietą", "Piekło kobiet", "Moje ciało, mój wybór", "Siła jest kobietą”, "Ratujmy kobiety", "Macie krew na rękach", "PiS niszczy Polskę". "Żądamy aborcji na życzenie", "PiS won. Ile jeszcze mam tak żyć?", "Strefa wolna od Kai Godek".

"Nasze ciało nasza sprawa", "Mamy dość", "Je..ć PiS",, Wy........ć", "Kto nie skacze ten za PiS-em, hop, hop, hop" - można było usłyszeć wśród wznoszonych przez uczestników okrzyków.

Od godz. 16.00 trwa też protest samochodowy pod hasłem: #OstraJazdaKobiet. Uczestnicy przejechali z gdańskiego Wrzeszcza przez Sopot do Gdyni. Spowodowało to duże utrudnienia w ruchu. Z daleka słychać dźwięk klaksonów. Podobną demonstrację zorganizowano również w sobotę.

O godz. 18.00 przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczęła się zorganizowana przez Obywateli RP pikieta pod hasłem: „Społeczeństwo Broni Wolnych Sądów”.

"Wbrew pozorom, wszystkie te dzisiejsze protesty łączą się ze sobą. Sądy są jedyną rzetelną instancją w państwie rządzonym przez Prawo i Sprawiedliwość. Musimy walczyć o ich niezależność. Mówimy dzisiaj o kobietach, jestem matką 12 dzieci i chciałam wam powiedzieć, że nie wyobrażam sobie, żeby moja córka była w trudnym położeniu czy urodzić, czy też nie. Ale pamiętajcie, że wszystkie ich ustawy są do kitu" - mówiła posłanka KO Henryka Krzywonos-Strycharska, która przyjechała na pikietę z Gdyni.

Około godz. 19.00 przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości na Targu Drzewnym w Gdańsku ruszyła kolejna manifestacja przeciwników zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Organizatorami protestu są m.in. Kontra na prawicę i Komitet Obrony Demokracji.

Uczestnicy przynieśli ze sobą transparenty, na których widnieją hasła takie, jak: "Dość", "Rząd kradnie nasze prawa kawałek po kawałku", "Wybór, nie zakaz", "Jarek niestety, twój rząd obalą kobiety". "Myślę, czuje, decyduję", "Urodzę wam lewaka", "Obalimy rząd", "Zajmijcie się pandemią", "Aborcja jest prawem człowieka", "Stop przemocy wobec kobiet", "PiS i TK to nie są ludzie - to ideologia", "PiS OFF", "Nasza godność, wasza podłość", "W sprawie rodzenia nie macie nic do powiedzenia", "Witamy w średniowieczu".

Protestujący co chwilę skandują wulgarne hasła w kierunki partii rządzącej. Krzyczą również: "To jest wojna".

Odczytano również listę sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy orzekli, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji eugenicznej jest niezgodny z ustawą zasadniczą oraz parlamentarzystów, którzy podpisali się pod wnioskiem do TK ws. aborcji. Uczestnicy protestu zapalili też światełka.

W południe na Długim Targu w Gdańsku zorganizowano wspólny protest kobiet, przedsiębiorców i przedstawicieli branży gastronomicznej, turystycznej, eventowej przeciwko m.in. orzeczeniu TK oraz wprowadzanym przez rząd obostrzeniom, który zgromadził około tysiąca osób.

Przedstawiciele branży gastronomicznej, turystycznej, eventowej zgromadzili się o godz. 12.00 pod fontanną Neptuna na Długim Targu w Gdańsku, aby zaprotestować przeciwko wprowadzonym przez rząd obostrzeniom dotyczącym m.in. działalności restauracji, barów, kawiarni, klubów fitness, organizacji wesel, koncertów. Dołączyli do nich uczestnicy manifestacji przeciwko czwartkowemu orzeczeniu TK uznającemu aborcję eugeniczną za niezgodną z ustawą zasadniczą. W demonstracji udział wzięło około tysiąca osób.

Protestujący skandowali obraźliwe, wulgarne hasła w kierunki partii rządzącej. "Nasze ciało nasza sprawa", "Mamy dość", "Je... PiS", "Solidarność naszą bronią", "Ten rząd musi upaść", "Wyp.....", "Hańba" - można było usłyszeć wśród wznoszonych okrzyków.

Przynieśli ze sobą czarne parasolki, garnki, a także transparenty, na których widnieją hasła takie, jak: "Moje ciało, mój wybór", "Aborcja jest prawem człowieka", "Dość", "Piekło kobiet", "Zgotujemy wam rewolucję", "Rząd kradnie nasze prawa kawałek po kawałku", "Wybór, nie zakaz", "Jarek - polski Castro - twój rząd obali gastro", "Myślę, czuje, decyduję", "Stop przemocy wobec kobiet", "PiS i TK to nie są ludzie - to ideologia", "Na Halloween przebiorę się za Godek", "Urodzę wam lewaka", "PiS OFF", "Nasza godność, wasza podłość", "Nie chcę tracić pracy, którą kocham", "PiS gotuje makaron z zimnej wody", "Wspieram gastronomię".

Manifestujący przypominali też słowa premiera Mateusza Morawieckiego sprzed kilku miesięcy o tym, że "koronawirus jest w odwrocie" oraz to jak zachęcano do wzięcia udziału w wyborach. Dj odtwarzał muzykę, m.in. utwory "Twój ból jest lepszy niż mój" Kazika Staszewskiego oraz "Polskie tango" Taco Hemingwaya.

Protest przebiegał spokojnie, nie doszło do żadnych incydentów, tak jak to miało miejsce dzień wcześniej. Organizatorzy przypominali uczestnikom o obowiązku zachowania odpowiedniego dystansu oraz zakrywania ust i nosa.

"To niebywała historia, że władza nie ma dzisiaj czasu na to, aby porozmawiać z sektorami gospodarki, które zamknęła. Nie ma czasu, aby porozmawiać z nami o funduszach pomocowych, natomiast znajduje czas, aby wypowiedzieć wojnę polskim kobietom. Stoją tutaj wasi ulubieni kucharze, barmani, didżeje, właściciele i pracownicy klubów. My wszyscy zdychamy dzisiaj z głodu i nie wiemy, za co żyć" - mówił podczas manifestacji Radomir Szumełda z Komitetu Obrony Demokracji, który prowadzi klub przy plaży w Sopocie i restaurację w Gdańsku.

Jak ocenił, bez pomocy rządu przedstawiciele wielu branż będą zmuszeni zamknąć swoją działalność, a wiele osób straci przez to pracę.

Uczestnicy protestu zaapelowali do rządu o podjęcie natychmiastowych działań, które pozwolą uratować firmy przed upadłością, m.in. zwolnienia z opłacania składek ZUS, zwolnienia z opłacania podatku dochodowego od wynagrodzeń, obniżenia stawki podatku VAT do 5 proc. na wszystkie świadczone usługi, subwencji, które pozwolą im na uregulowanie zobowiązań, w tym przede wszystkim na wypłaty wynagrodzeń, opłacanie czynszów i rachunków związanych z utrzymaniem obiektów, spłatę rat kredytów i leasingów.

"Mamy dość tego ciemnego rządu, tego ciemnego ludu, tej telewizji, która łże. Musimy pokazać, że jesteśmy razem - kobiety, branża turystyczna, fitness, gastronomia, wesela, lokalni przewodnicy, przedsiębiorcy - a jak trzeba będzie połączymy swoje siły z rolnikami i zrobimy im takie blokady, że się nie ogarną i będzie koniec" - powiedziała Sława Rafalak z KOD, właścicielka restauracji "Żabusia".

Zachęcała przy tym do zamawiania posiłków do wsparcia gastronomii poprzez zamawianie posiłków na wynos.

"Gastronomia to część potężnego holdingu biznesowego, do którego zalicza się m.in. hotelarstwo, turystka, mnóstwo usług. To ogromna armia ludzi. Branża koncertowa, którą reprezentuję, leży od 13 marca. Oczywiście, otrzymaliśmy częściowe wsparcie, ale jest ono absolutnie niewystarczające. Proszę spojrzeć na Niemcy, Wielką Brytanię - tam branża otrzymała gigantyczną pomoc. Jesteśmy gnębieni od lat. Reprezentuję chyba jedyny klub w Polsce, który został skazany prawomocnym wyrokiem za to, że zorganizował koncert (chodzi o koncert grupy Behemoth), który nie pasował obecnej władzy i takie rzeczy będą się działy. Dlatego ważne, abyśmy wszyscy się połączyli i szli na całość" - powiedział Arkadiusz Hronowski, właściciel klubu B 90.

Głos zabrał również przedstawiciel "Strajku Przedsiębiorców" Jacek Hołubowski. "Nasz protest trwa już od wiosny. Walczyliśmy z poprzednim lockdownem i uwolnieniem gospodarki, udało nam się na chwilę. Teraz zamykają wszystko po kolei. Już słyszymy, że będą zamykać również fryzjerów, kosmetyczki itd. Dlatego apeluję do wszystkich, solidaryzujcie się z tymi, którym zabroniono pracować" - powiedział.

"W naszym województwie jest około 1000 biur podróży. Jesteśmy w lockdownie praktycznie od marca. Pozostaliśmy bez wsparcia, klepiemy biedę. Sami wybraliśmy taki rząd i możemy mieć pretensje do siebie, że ta władza nas nie słucha. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że samorządy również pozostawiły nas samych sobie - powiedział PAP Wiesław Niechwidowicz, właściciel agencji podróży i turystyki, który brał udział w demonstracji.

Organizatorzy zgromadzenia dziękowali funkcjonariuszom policji za bezpieczny przebieg protestu.

Około godziny 13.00 tłum protestujących ruszył w kierunku Placu Solidarności, gdzie zakończyła się demonstracja.

Poznań

Kilka tysięcy osób zgromadziło się w niedzielę wieczorem na pl. Wolności w Poznaniu, aby wyrazić sprzeciw wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów aborcyjnych. Wznoszono wulgarne okrzyki antyrządowe i antyklerykalne.

Uczestnicy skandowali: "ręce precz od mojej macicy", "moje ciało, moja sprawa", "ten rząd niestety obalą kobiety" oraz "to jest wojna". Według policji na zgromadzeniu pojawiło się ok. 6 tys. osób.

"To jest wojna. Nie dajmy sobie wmówić, że to my jesteśmy nieodpowiedzialne. To rząd jest nieodpowiedzialny zmuszając nas do wychodzenia na ulice w obronie wolności, walcząc z nami zamiast przygotować obywateli do walki z covidem. To rząd jest nieodpowiedzialny używając represji wobec obywateli tego kraju i dzieląc nas na lepszych i gorszych" – mówiła jedna z uczestniczek zgromadzenia.

Po serii wulgarnych okrzyków do mikrofonu zaproszono, jak podała prowadząca zgromadzenie, dziewięcioletnią dziewczynkę. "Nie chcę tu żyć w dorosłości. Nie mam żadnej motywacji, żeby tu żyć" - powiedziała.

W niedzielę po południu grupa ok. 30 osób doprowadziła do przerwania mszy w poznańskiej katedrze. W trakcie eucharystii grupa osób stanęła przed ołtarzem z transparentami o treściach związanych z prawem do aborcji.

Uczestnicy wiecu wyszli przed ołtarz po zakończeniu odczytywania Ewangelii. Skandowali: "mamy dość!". Trzymali transparenty m.in. z hasłami: "katoliczki też potrzebują aborcji", "katoliczko nie jesteś sama" oraz o treściach antyklerykalnych. Rozrzucili ulotki i zaczęli klaskać.

Sprawujący mszę proboszcz parafii katedralnej ks. Ireneusz Szwarc poprosił przybyłych o zakończenie zakłócania mszy i o zawiadomienie policji. "To wy jesteście bezbożnikami! Barbarzyńcy" - krzyczeli uczestnicy wiecu.

Po kilku minutach ks. Szwarc poinformował, że w związku z uniemożliwieniem godnego sprawowania mszy św., w związku ze złamaniem przepisów sanitarnych oraz aby nie doszło do profanacji Najświętszego Sakramentu przerywa odprawianie mszy św. Udzielił parafianom dyspensy i poprosił wiernych o opuszczenie katedry.

Kom. Maciej Święcichowski z biura prasowego wielkopolskiej policji powiedział PAP w niedzielę, że uczestnicy wiecu zostali po przerwanej mszy spisani przez funkcjonariuszy.

Łódź

Wulgarne okrzyki towarzyszą demonstrantom, którzy w niedzielę protestują przed łódzką katedrą przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zakazu aborcji eugenicznej. Na razie nie było poważniejszych incydentów.

"Wyp.......ć", "Rozdział państwa od kościoła" i "J...ć PiS" - to okrzyki demonstrantów przed katedrą. Emitowano też rotę przysięgi policyjnej. "Zdejmij mundur, przeproś matkę" - to również okrzyki, które zabrzmiały przed archikatedrą łódzką.

Aktywistki przebrane w strój "podręcznych" z popularnego serialu na podstawie powieści Margaret Atwood, kobiet, które symbolizują ucisk seksualny, udzielają wywiadów na stopniach katedry.

W świątyni kończy się msza. Jeden z wiernych powiedział PAP, że czuje się, że to prowokacja uczestników protestu. " Usiłują wyraźnie zakłócić końcówkę mszy".

Jeden z księży powiedział PAP, że czuje się bezpieczny, bo jest dużo policji, która zabezpiecza demonstrację.

W tłumie, który nie przestrzega dystansu w związku z pandemią koronawirusa, są politycy opozycji m.in. poseł Tomasz Trela z SLD.

Uczestnicy manifestacji czekają na wyjście wiernych z archikatedry. Słychać wiele wulgarnych haseł. Według różnych źródeł manifestantów jest od kilkuset do 1,5 tysiąca.

Katowice

Kilka tysięcy osób zgromadziła w niedzielę wieczorem demonstracja przed katowicką katedrą przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów aborcyjnych. Naprzeciw demonstrujących, na schodach katedry, ustawiło się kilkudziesięciu kontrdemonstrantów ze środowisk narodowych.

Dwa dni wcześniej podobna demonstracja przed katowicką siedzibą PiS, potem przeniesiona przed katedrę, liczyła według policji ok. 7 tys. osób. W sobotę funkcjonariusze szacowali liczbę uczestników demonstracji pod katedrą i na ulicach miasta na ok. 4 tys. osób. Choć dotąd policja nie oszacowała liczby demonstrujących w niedzielę, protest ten wyglądał na liczniejszy niż w sobotę.

Podobnie, jak w poprzednich dniach, policja przez megafony ostrzegała, że zgromadzenie jest bezprawne, wzywając też do zachowania dystansu społecznego w kontekście bezpieczeństwa epidemicznego. Zgromadzeni nie stosowali się do tych wezwań.

Przed godz. 18. przed Archikatedrą Chrystusa Króla w Katowicach zebrały się setki głównie młodych oraz bardzo młodych ludzi. Inaczej, niż w poprzednich dniach na schodach katedry nie było szpaleru policjantów w kaskach i z tarczami, jedynie rząd funkcjonariuszy w lekkim umundurowaniu.

Zebrani zagłuszali kontrmanifestację ok. 30 przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej i innych środowisk narodowych, która ze schodów katedry, zza pleców policjantów, starała się przekonywać do wierności Konstytucji i odmawiać modlitwę różańcową. Protestujący skandowali przede wszystkim okrzyki wrogie partii rządzącej i jej prezesowi, a także liderowi Konfederacji Krzysztofowi Bosakowi.

Do przemawiających bez masek narodowców skandowano: „Załóż maskę”, a także „Jak ci nie wstyd” czy „Śląsk przeciw faszyzmowi”. Inaczej, niż w poprzednich dniach, znacznie mniej w niedzielę w Katowicach było haseł przeciwko policji. Demonstranci krzyczeli natomiast: "Rozdział państwa od Kościoła", „To jest wojna", "Prawo ludzkie, nie kościelne".

Toruń

W Toruniu niedziela jest kolejnym dniem protestów związanych z czwartkowym orzeczeniem Trybunały Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji. Policja poinformowała PAP, że nie dochodzi do incydentów, które powodowałyby konieczność interwencji.

Protest w Toruniu — podobnie jak w poprzednich dniach — ogniskował się głównie w centrum miasta. Demonstrujący zebrali się pod pomnikiem Mikołaja Kopernika, skąd udali się pod kurię. Dodatkowo manifestacja przybrała — tak jak ma to miejsce od czwartku — formę "spaceru" głównymi ulicami.

Asp. Wojciech Chrostowski z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP Toruń w rozmowie z PAP podkreślił, że funkcjonariusze zabezpieczają protesty, ale ani w niedzielę, ani w poprzednich dniach nie odnotowywali zajść, które skutkowałyby koniecznością interwencji.

"Jest spokojnie. Działamy na miejscu, ale nie zaszła do tej pory konieczność interwencji. Nie podejmuję się szacowania liczby osób uczestniczących w proteście" - podkreślił asp. Chrostowski.

Informacje przekazywane w piątek, sobotę i niedzielę przez organizatorów i uczestników mówią o frekwencji od kilkuset do nawet trzech tysięcy osób — w zależności od dnia i momentu zgromadzenia.

Hasła wznoszone przez manifestantów w niedzielę dzieliły się na cenzuralne i zdecydowanie niecenzuralne. Tłum — w dużej większości młodych ludzi skandował m.in. "nie składamy parasolek", "j...ć PiS", "precz z Kaczorem", "w...ć", "mamy dość", "solidarność naszą bronią", "moje ciało, moja decyzja". Podobne hasła wypisane były także na transparentach.

Toruńska posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus z mężem pojawili się w niedzielę w kościele św. Jakuba z transparentami "Kobieto! Sama umiesz decydować" i "Kobiety powinny mieć prawo do decydowania czy urodzić, czy nie a nie państwo w oparciu o ideologię katolicką" (pisownia oryginalna - PAP).

"Wszystkie jesteśmy wystarczająco mądre, wystarczająco wrażliwe i wystarczająco empatyczne, by samodzielnie podjąć decyzję czy, kiedy i z kim mieć dzieci. Same w zgodzie ze sobą i swoim własnym sumieniem umiemy podjąć najlepsze, suwerenne, osobiste, najlepsze dla siebie decyzję. W tym tą, czy chcemy donosić ciążę, czy nie. To muszą być nasze decyzje, bo to my i tylko my będziemy ponosić ich konsekwencje. Nikt, ani biskup, ani Kaczyński, ani Przyłębska, ani Pawłowicz, ani obrońca księdza pedofila Piotrowicz nie mogą Wam mówić, co dla Was najlepsze. Same to wiecie najlepiej" - napisała w mediach społecznościowych Scheuring-Wielgus.

W przestrzeni publicznej pojawiły się głosy przeciwników tego rodzaju działania, którzy wskazują m.in., że "mają nadzieję, iż osoby zakłócające odprawianie mszy świętej poniosą za swoje zachowania konsekwencje, która przewiduje prawo".

Zachodniopomorskie

W niedzielę w kilku miastach Pomorza Zachodniego odbyły się protesty związane z czwartkowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji. Policja nie odnotowała ich zakłóceń.

Najliczniejszy protest odbył się w Kołobrzegu. Tłum manifestantów w większości młodych osób przeszedł tam ulicami miasta pod bazylikę konkatedralną.

Na czele pochodu niesiono transparent, na którym można było przeczytać "Kto uleczy nasze dzieci w tym dyktatorskim kraju gdy Kaczor przy korycie a obywatele na emocji skraju?". Manifestanci skandowali m.in. "Myślę, czuję, decyduję" i "Mamy dość", a na ich transparentach można było przeczytać "Moje ciało, moje decyzje" i "Wybór to moje prawo". Pojawiły się również wulgarne hasła adresowane do PiS.

Podobne manifestacje, ale mniej liczne odbyły się w niedzielę także w Drawsku Pomorskim, Barlinku, Szczecinku i Koszalinie.

Manifestacje przebiegły spokojnie, a policja nie odnotowała ich zakłóceń - powiedziała PAP podkomisarz Irena Kornicz z zachodniopomorskiej policji. Jak dodała, manifestanci mieli na sobie maseczki i przestrzegali zasad dystansu społecznego.

Niedziela to kolejny dzień protestów. Podobne odbywają się w innych zachodniopomorskich miastach od piątku. Wcześniej protestowano m.in. w Szczecinie, Goleniowie i Świnoujściu.

W sobotę w Szczecinie manifestanci protestowali pod domem b. prezydenta Szczecina i sędziego Trybunału Konstytucyjnego Bartłomieja Sochańskiego. Także w sobotę protest odbył się przed szczecińską katedrą.

W czwartek TK w pełnym składzie orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu wskazano, że życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę. Wyrok TK zapadł w pełnym składzie. Zdania odrębne złożyli dwaj sędziowie.

Świętokrzyskie

W kilku świętokrzyskich miastach odbyły się w niedzielę protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Manifestacje przebiegły spokojnie, policja nie interweniowała.

Niedzielny marsz przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji w Ostrowcu Św. rozpoczął się o godz. 16.30 na miejscowym rynku. Tłum z okrzykami "Kto nie skacze ten za PiS-em", "Wyp…..ć", "J…ć PiS", "Nie zadzieraj z kobietami", "Wolna Polska" przeszedł pod biuro poselsko-senatorskie PiS. Manifestujący nieśli transparenty "Na Hallowing przebiorę się za Polskę", "Moje ciało mój wybór". Protestujący przeszli później przez centrum miasta, a marsz, który trwał około dwóch godzin, zakończy się na rynku. Według policji uczestniczyło w nim około 700 osób. "Manifestacja przebiegła spokojnie. Nie byliśmy zmuszeni do żadnej interwencji" – powiedział PAP mł. asp. Rafał Dobrowolski z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Św.

W Skarżysku-Kamiennej protest rozpoczął się koło jednego z centrów handlowych. Manifestujące osoby niosąc transparenty "Nie oceniaj wspieraj wolność kobiet", "Prawa kobiet", "Wolność wyboru" przeszli pod biuro poselskie Krzysztofa Lipca, a następnie pod Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej. Młode kobiety, które szły na czele demonstracji podkreślały, że ma ona charakter spontaniczny. "Nie mamy żadnego lidera, wszystko zostało zorganizowane w sposób spontaniczny" – mówiły. Protest, który trwał około godziny, zakończył się przez budynkiem urzędu miasta. Według policyjnych danych uczestniczyło w nim około 50 osób.

"Protest przebiegł spokojnie. Nie doszło do żadnych ekscesów. Tylko wobec jednej osoby, za brak maseczki został skierowany wniosek do sądu o ukaranie" – powiedział PAP asp. Jarosław Gwóźdź z Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku-Kamiennej.

Podobne protesty odbyły się także w niedzielę w Sandomierzu i Starachowicach. Jak powiedział PAP asp. Artur Majchrzak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach w Sandomierzu przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji manifestowało około 120 osób, a w Starachowicach około 40. Także i w tych miastach policja nie interweniowała, a manifestacje przebiegły spokojnie.

autor: Marcin Jabłoński, Natalia Kamińska, Robert Szulc, Rafał Pogrzebny, Hubert Bekrycht, Tomasz Więcławski, Kacper Reszczyński, Mateusz Babak

mja/ nmk/ robs/ mok/

Źródło:PAP
Tematy
Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Komentarze (95)

dodaj komentarz
warmiak007
"Chrześcijański fundamentalista przede wszystkim kocha Boga i płody. Kocha płód od poczęcia, aż do momentu, gdy okazuje się gejem." - Ricky Gervais
marxs
jeśli ci załgani hipokryci i faryzeusze z PISiej Sekty mówią o nienarodzonych dzieciach to dlaczego nie dają 500+ na zaświadczenie o zapłodnieniu?
marxs
juz tu nie raz PISałem że ten kraj to kompletnie upadł i nie ma dla niego ratunku ale patrząc na to co robią młode Polki to cofam to ,jestem dla nich pełen podziwu ,fantastyczne dziewczyny z werwą
energią i do tego z przekonaniami i jasnymi poglądami ,niesprzedajne przeciwieństwo "totalnych" Budki,Czarzastego
juz tu nie raz PISałem że ten kraj to kompletnie upadł i nie ma dla niego ratunku ale patrząc na to co robią młode Polki to cofam to ,jestem dla nich pełen podziwu ,fantastyczne dziewczyny z werwą
energią i do tego z przekonaniami i jasnymi poglądami ,niesprzedajne przeciwieństwo "totalnych" Budki,Czarzastego i tego Tygryska z PSL co niedawno chodzili po prośbie o podwyżkę do Naczelnika bo jak żyć w Warszawie za nędzne 20-30 tys.zł
jeszcze raz brawo dziewczyny !!!
_xyz
Co dalej?

Zakaz antykoncepcji?
Obowiązkowe litanie na przerwach w szkołach?
W piątek sklepy mięsne pozamykane i tylko menu rybne w restauracjach?
1% podatku ale tylko na klechy?


jas2
W sumie masz słuszne postulaty...
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
pis_da
Kler w walce o cash flow nie ustanie.
marxs
no i do bankructwa i kompletnego gospodarczo-moralnego upadku PISiego (K)raju doszła jeszcze wojna domowa
pis_da odpowiada (usunięty)
Nie zapominaj o _

Powiązane: Strajk Kobiet

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki