REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Prognoza na 2010 r.: WIG20 powyżej 3000 pkt.

    Jarosław Ryba2010-01-04 06:00
    publikacja
    2010-01-04 06:00
    Bardzo dobry giełdowy rok 2009 już za nami. W całym 2009 r. WIG20 zyskał 29 proc. a od dołka z połowy lutego aż 80 proc. Takiej skali wzrostów na początku roku jeszcze nikt się nie spodziewał. Całoroczne wzrosty były tym bardziej zaskakujące, że odbywały się w generalnie pesymistycznej atmosferze.

    W świadomości inwestorów bessa pozostawiła bardzo duże ślady, dlatego wielu z nich na tegoroczne wzrosty patrzyło bardzo nieufnie. Gdy na początku 2009 w podobnym podsumowaniu mijającego roku i prognozie na rok kolejny w artykule "Rynek akcji 2009: wzrosty na rynku niedźwiedzia" pisaliśmy "czekają nas wzrosty i to od samego początku roku, a w drugim półroczu pierwsze oznaki rynkowej odwilży po najgorszej bessie w historii naszej giełdy" sami nie spodziewaliśmy się aż takiej skali wzrostów.

    Analitykom udało się przewidzieć kierunek, w którym podąży giełda, nie sprawdziły się jednak formułowane od połowy roku ostrzeżenia o zbliżającej się korekcie wzrostowego odbicia. Za najbliższą realizacji uznać można jedynie sytuację z przełomu czerwca i lipca, gdzie było bardzo blisko utworzenia się formacji głowy i ramion, której realizacja oznaczałaby poważny ruch korekcyjny. Tak się jednak nie stało i rynek powrócił do trendu wzrostowego.

    To właśnie oczekiwania na poważną korektę są dziedzictwem po kończącym się 2009 r., które wnosimy w rok następny. Zdaniem wielu rynek za mocno wybiegł przed fundamenty i jeżeli twarde dane z gospodarki nie zaczną szybciej gonić uciekających wycen papierów wartościowych do poważniejszej korekty cen akcji w 2010 r. dojdzie. A pretekstów ku temu nie będzie brakować.

    Dużym zagrożeniem dla obozu byków są kłopoty członków strefy euro. Obniżanie ratingów dla Grecji czy Hiszpanii to nie są problemy malutkich państw nadbałtyckich, które można po prostu zignorować. Dużym zagrożeniem dla wzrostów mogą też stać się podwyżki stóp procentowych w Stanach. Mimo, że można wierzyć że takie w 2010 r. nie nastąpią, to jednak sama obawa przed tym lub co gorsza zapowiedź ich podwyższenia może przyczynić się do większego tąpnięcia na rynku.

    Jednak generalny klimat inwestycyjny jest nadal prowzrostowy. Patrząc na rynki pod kątem analizy technicznej w jej najbardziej klasycznym ujęciu nie da się nie zauważyć, że wszystkie istotne rynki akcji pozostają w trendzie wzrostowym. Wbrew powszechnej opinii, czym dłużej pozostajemy w tym trendzie, tym ryzyko jego zmiany się zmniejsza, a nie wzrasta. Przełamanie linii wsparcia będzie pierwszym sygnałem do zredukowania ekspozycji na rynku, ponieważ oczekiwania korekcyjnego ruchu są duże i pierwsza nadarzająca się okazja może zostać wykorzystana przez inwestorów do zamknięcia długoterminowych zyskownych pozycji i obserwowania dalszego rozwoju wypadków z boku.

    Patrząc na rynek pod kątem fundamentalnym, wyceny znacznie wyprzedziły realne możliwości zarabiania pieniędzy przez spółki, jednak nastroje inwestorów dyskontują dalsze spodziewane poprawianie się sytuacji w realnej gospodarce. Trzeba jednak zaznaczyć, że w okresach dużej zmienności koniunktury, a w takim się obecnie znajdujemy, spoglądanie na rynek pod kątem spóźnionych nawet o kwartał wycen fundamentalnych może być mylące. Obiektywnie patrząc, mimo że akcje nie są już tanie, to jednak nie jest to faza hossy, w której w atmosferze zbiorowej euforii wyceny odrywają się od fundamentów, aby poszybować jeszcze wyżej.

    Tutaj wchodzimy na grunt spojrzenia psychologicznego. Inwestorami rządzą dwie emocje: chciwość i strach. Chciwość - potrzeba maksymalizacji zysku doprowadzi rynek do stanu euforycznych zakupów, trzycyfrowych stóp zwrotu w skali rocznej i inwestowania w przyszłość tak daleką, że istniejącą tylko w fantazji managerów spółek. Ten okres formowania szczytów i najdynamiczniejszych wzrostów jest dopiero przed nami i nie będzie miał miejsca w 2010 r. Aktualna hossa jest młoda, a stan rynku daleki od okresów przesileń, związanych z odwróceniem długoterminowych trendów. Obecnie brakuje sił, którym mogłoby zależeć na spadkach i strachu, który kazałby inwestorom chronić już wypracowane zyski.

    Zakres prognoz analityków na rok 2010 jest bardzo zachowawczy. Typują oni wzrosty w przedziale od 7 do 10 proc. (ankieta "Parkietu" wśród jedenastu domów maklerskich). Ten umiarkowany optymizm wynika głównie z faktu obawy o zakres spodziewanej korekty. Są jednak argumenty, które sprawiają że polski rynek akcji może w nadchodzącym roku zachowywać się lepiej niż średnia globalna.

    Poprawiająca się sytuacja gospodarcza na świecie skłoni inwestorów do lokowania środków w bardziej ryzykowne klasy aktywów, a takimi są akcje z Europy Środkowo-Wschodniej, które obok azjatyckich w okresach stabilnej koniunktury są bardzo pożądanym towarem. Dodatkowo, kolejne duże oferty publiczne poprawią płynność rynku, a w konsekwencji przyciągną na GPW inwestorów zagranicznych, którzy powinni zainteresować się również innymi, już notowanymi aktywami. Powinno się tak stać, zwłaszcza wobec przejęcia przez Polskę roli lidera wzrostu gospodarczego w regionie.

    Kolejnym, silnym impulsem wzrostowym będą pieniądze, które zaczną szerszym strumieniem napływać do funduszy inwestycyjnych. TFI w końcu mają dostęp do tego co najskuteczniej przyciąga klientów, czyli wysokich stóp zwrotu, którymi chwalić się będą w reklamach. Dalsze etapy hossy sfinansują więc mniej doświadczeni inwestorzy, którzy przegapili okazje inwestycyjne sprzed roku.

    Podsumowując, wydaje się że mimo pewnych zagrożeń dla dalszych wzrostów, lista argumentów wspierających byki przeważa. Podobnie jak rok temu panuje konsensus co do kierunku w którym będziemy podążać i wydaje się, że również podobnie jak rok temu niedoceniana wydaje się siła rynku. Prognoza WIG20 na koniec 2010 r. powyżej 3000 pkt. choć obecnie może wydawać się przesadnym optymizmem, to jednak jest jak najbardziej prawdopodobna.

    Jarosław Ryba / Bankier.pl
    Blog Red/akcyjny
    Kontakt e-mail

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (14)

    dodaj komentarz
    ~inwestor
    Wzrosty głównych indeksów są w tym roku niezagrożone. Niebezpieczeństwo korekty jest raczej teoretyczne. Powtórzy się sytuacja sprzed ostatniej hossy - nowi klienci funduszy inwestycyjnych przyspieszą wzrosty. Mamy co najmniej rok kontynuacji hossy więc głowy do góry :)
    ~swistak
    zapomnial dodac ze jeszcze w przed koncem stycznia
    ~Mike
    jedyny pożytek z analityków giełdowych jest taki, że dobrze wypadają na ich tle wróżbici....
    ~PIOTR
    Nie ma się co na siebie obrażać i się nawzajem wyzywać. Czy akcje moga wzrosnąć ? Oczywiście , że mogą . Czy są przewartościowane ( mówię o tych z WIG tzw. 20 )? Oczywiscie, że są. Nie ma na świecie banków z tak wypałowanymi wskażnikami jak nasze ( kto znajdzie ten ma flaszkę ), KGHM zależy od dolara i kursu surowca, PKN rośnie właściciwe Nie ma się co na siebie obrażać i się nawzajem wyzywać. Czy akcje moga wzrosnąć ? Oczywiście , że mogą . Czy są przewartościowane ( mówię o tych z WIG tzw. 20 )? Oczywiscie, że są. Nie ma na świecie banków z tak wypałowanymi wskażnikami jak nasze ( kto znajdzie ten ma flaszkę ), KGHM zależy od dolara i kursu surowca, PKN rośnie właściciwe tylo dlatego, że odstaje od reszty . Fakt, ze szerokość rynku jest mizerna i pytanie kolegi wyżej "czy to jest hossa? " jest całkiem na miejscu
    ~wtajemniczony
    Bardzo mnie cieszą tego typu artykuły które pompują giełdowy balonik bez jakichkolwiek podstaw.Oj szorty dadzą zarobić w tym roku!
    drakula1
    Szanowny Panie Rybak!Bardzo jestem ciekaw od kiedy Pan interesuje się giełdą i ile hoss i bess już Pan doświadczył?Coś mnie się wydaje,że to pana pierwsza,,hossa".A jak wiadomo-pierwsza miłość jak i pierwsza ,,hossa"-oczarowują.A kto wogóle powiedział,że to jest hossa?
    ~BUAHAHA
    ŻEGNAJCIE MISIE !!! BUAHAHA
    ~Mak12
    Ja obstawiam 3500-4000 pkt w tym półroczu. Brać akcje póki tanie, kryzys to juz był, rządy zachodnie nie dopuszczą do powtórki upadku Lehman Brothers. Przed nami kilka lat hossy. Nie wyluczam kilkupunktowej korekty ale chciwość ludzka jest wieksza i będzie wspierała silny ruch indeksów na północ. Wzrosty !!!!
    ~ala3
    Te prognozy 1800 to są takie jak rok temu 1000 formuowane przez ludzi oderwanych od kryteriów merytorycznych.
    WIG 20 na poziomie 3000 należy uznać jak najbardziej za realny, głównie z tego powodu, że obecny jego poziom jest tylko nieznacznie wyższy od poziomu do którego powinien on
    Te prognozy 1800 to są takie jak rok temu 1000 formuowane przez ludzi oderwanych od kryteriów merytorycznych.
    WIG 20 na poziomie 3000 należy uznać jak najbardziej za realny, głównie z tego powodu, że obecny jego poziom jest tylko nieznacznie wyższy od poziomu do którego powinien on spaść w wyniku kryzysu. Moim zdaniem spadek Wigu 20 poniżej 2000 nie był uzasadniony. Realny wzrost Wigu 20 w poprzednim roku wyniósł tylko 20%, ponieważ pozostały wzrost był tylko wyrównaniem nadmiernego spadku w wyniku paniki. Jeżeli więc rozwój gospodarczy świata wróci do normalnego to około 2011/20012 roku powinniśmy wrócic do poziomu 3800.

    Powiązane: Podsumowania 2009, prognozy 2010

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki