Narada prezydenta z najwyższą kadrą sił zbrojnych bez udziału ministra obrony narodowej nie powinna być nawet planowana, nie mówiąc już o jej realizacji. Prezydent znowu wykonał czysto polityczny gest – podkreśla były szef BBN i wiceszef MON, a obecnie profesor w Akademii Sztuki Wojennej, gen. Stanisław Koziej w wywiadzie opublikowanym w środę w „Gazecie Wyborczej”.


W rozmowie z „GW” gen. Koziej ocenia, że wezwanie generałów na odprawę bez konsultacji z szefem MON zaburza konstytucyjną zasadę, według której prezydent sprawuje zwierzchnictwo „za pośrednictwem ministra obrony narodowej”. Narada bez udziału szefa resortu nie powinna być nawet planowana, a próba jej realizacji stawia dowódców w niekomfortowej sytuacji.
Tę pogarsza fakt, że do spotkania doszło po sporze o program SAFE, w którym prezydent, według generała, „strzela w kolano” nie tylko sobie, ale podważa ideę państwowego zwierzchnictwa nad wojskiem. Gen. Koziej twierdzi, że prezydent stara się „zneutralizować negatywny efekt swojego weta”, jednak pomijając ministra, wykonuje gest o charakterze czysto politycznym. Takie działanie – w ocenie rozmówcy „GW” – nie poprawi autorytetu głowy państwa, lecz pogłębi poziom nieufności w szeregach armii.
Weto wobec programu SAFE – zdaniem gen. Kozieja – choć nie zatrzyma procesu zbrojeń, skomplikuje je. W ocenie rozmówcy „GW” prezydent stracił wiarygodność i zaufanie armii, a wojsko zostało pozbawione realnego wsparcia w kluczowym momencie.
Były wojskowy przyznał, że początek prezydentury Nawrockiego w roli zwierzchnika sił zbrojnych był dobry. Wszystko jednak zostało potem zniweczone przez „partyjne podejście” do spraw bezpieczeństwa. (PAP)

gru/wr/



























































