Lewicowy prezydent Brazylii Luis Inacio Lula da Silva w pierwszą rocznicę wydarzeń z 8 stycznia ubiegłego roku, kiedy to wielotysięczny tłum demonstrujący przeciwko jego wyborowi wdarł się do Pałacu Prezydenckiego oraz siedzib Kongresu i Sądu Najwyższego, zapowiedział „przykładne ukaranie sprawców i uczestników rozruchów”.


„Nie będzie przebaczenia dla tych, którzy dokonują zamachów na demokrację, byłoby ono bowiem zachętą do nowych aktów tego rodzaju, dla tych, którzy finansują, planują i podejmują próby dokonania zamachów stanu, dla terrorystów w naszym kraju” – ostrzegał prezydent w transmitowanym na cały kraj przemówieniu w odrestaurowanej po zniszczeniach wyrządzonych przez uczestników zamieszek siedzibie brazylijskiego Kongresu.
Jak stwierdził prezydent Lula da Silva w swoim artykule, który ukazał się w rocznicę wydarzeń na łamach dziennika „‘The Washington Post”, W zamieszkach tych wzięło udział około czterech tysięcy osób.
Prezydent Brazylii nawiązał w swym artykule do wydarzeń ze stycznia 2021 roku w Waszyngtonie, kiedy – jak pisze - "tłum zwolenników Donalda Trumpa próbował przeszkodzić w objęciu prezydentury przez Joe Bidena".
„Na szczęście próba przewrotu w Brazylii też się nie powiodła, zamach się nie udał. Brazylijskie społeczeństwo odrzuciło agresję(…) Brazylia odrzuciła próbę zamachu stanu, która miała stać się kulminacją długiego procesu popieranego przez ekstremistycznych przywódców” - podkreślił w swym artykule prezydent Brazylii.

W przypadku Brazylii - dodał Lula da Silva - „byli to ekstremiści uzbrojeni przez zwolenników Jaira Bolsonaro, ruch bardzo podobny do tego w USA ze stycznia 2021 roku”.
Wobec poprzednika obecnego szefa państwa, byłego zawodowego oficera i parlamentarzysty, radykalnie prawicowego polityka Jaira Bolsonaro, toczy się obecnie dochodzenie sądowe w celu ustalenia w jakiej mierze mógł on być inspiratorem wydarzeń z 8 stycznia, to jest dokonanej przez jego zwolenników okupacji siedzib trzech głównych instytucji władzy w Brazylii – Pałacu Prezydenckiego, Kongresu i Sądu Najwyższego.
2 170 osób zostało zatrzymanych w związku z tymi wydarzeniami, ale sąd ogłosił dotąd kary więzienia tylko wobec 17 aresztowanych.
Mimo wszystko, jak komentuje agencja AFP, pierwszy rok rządów prezydenta Luli da Silvy był okresem spadku napięcia wewnętrznego, zwłaszcza po tym, jak sąd orzekł, że były prezydent Jair Bolsonaro przez najbliższe osiem lat nie powinien pełnić funkcji publicznych, ponieważ „usiłował bez wystarczających dowodów podkopać zaufanie do brazylijskiego systemu wyborczego”.
Jak wykazują badania brazylijskiej opinii publicznej przeprowadzone przez instytut Quest, 89 procent Brazylijczyków jest zdecydowanie przeciwnych jakimkolwiek rozwiązaniom siłowym w kraju.
Jednocześnie 51 procent obywateli Brazylii jest zdania, że rozruchy z 8 stycznia tego roku w stolicy Brazylii były dziełem „radykałów którzy nie należą do elektoratu byłego prezydenta, Jaira Bolsonaro”. (PAP)
ik/ jm/


























































